Styczeń, 2018

now browsing by month

 

Powitanie w Dagestanie

Witamy Dagestan 18.09.2017

 

32

 

98

 

37

 

Lub raczej Dagestan wita nas – granicą obstawioną wojskiem pod bronią….

Jadąc przez Kałmucję mieliśmy jeszcze wybór wjechać do Kazachstanu, by potem przejechać do Uzbekistanu. Scenariusz potoczył się jednak zgodnie z intencją nadaną przez nas na początku podróży – „w stronę stania w swojej wewnętrznej sile”.

Wiedzieliśmy o tym jak wygląda sytuacja w Dagestanie, jednak zaproszenie ewidentnie płynęło z tamtej strony – stawiliśmy się zatem tam gdzie należało „trwać w swojej sile”.

Odprawa paszportowa i bagażowa wygląda niemal jak na normalnej granicy – mimo że kraj ten wchodzi w skład Rosji. No może nieco inaczej – bo wszyscy żołnierze mieli automaty w rękach lub stały na stojakach w ich bezpośrednim zasięgu. „Witamy w Dagestanie” – lub raczej „CO MY TU ROBIMY?”. Od razu ruszają lęki które generują pretensje – “Trzeba było jechać na naszą kochaną północ….”

Zestresowani już po północy czasu miejscowego kładziemy się do snu na terenie przejścia granicznego wraz z grupą innych aut i ciężarówek. Jakoś nam nawet nie przeszkadza krzywo stojące auto.

Zapewne nie dacie wiary, ale właśnie to tu – w tym miejscu utula nas przestrzeń wraz z jego duszkami i kołysze w głębokim regeneracyjnym śnie…….bo są takie miejsca które wcale na to nie wyglądają, ale są wyjątkowo przyjazne w swojej wibracji.

Poranek wita nas słońcem i konsternacją – jechać dalej, czy wracać? Rozwiązaniem jest rekonesans po okolicy który od razu pokazuje koloryt miejscowej ulicy zupełnie inny od rosyjskiej nowoczesności. Sensacją dla nas są stacje benzynowe na których sprzedawane jest paliwo po 1,2 zł.

 

97

 

Przydrożne garkuchnie częstują nas tradycyjnymi potrawami takimi jak – ciudu ( dwa cieniutkie naleśniki złożone jeden nad drugim wypełnione farszem ze szpinaku, dyni z orzechami, ziemniaków, sera lub mięsa – robione na oczach klientów).

 

34

 

35

 

36

 

Bazary pełne wyrobów miejscowych rzeźników , zielarzy, pszczelarzy, piekarzy. 

 

96

 

Koloryt ubiorów kraju muzułmańskiego. Inaczej mówiąc egzotyka którą lubimy.

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

33

 

115

 

Kuszą nas góry widoczne za miastem, zatem robimy krok pierwszy w stronę jeziora i kanionu rzeki…….

 

1

Antylopy Sajgaki raz jeszcze….

Antylopy Sajgaki raz jeszcze….16-18.09.2017

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

Jest pięćdziesiąt stopni a my się cieszymy jak dzieci że wokół nas kręcą się antylopy Sajgaki. Dokładnie tak – raz z lewa raz z prawa a naprzeciw też…. jak na sawannie w Afryce. Choć tam nie byłem i może już tak poza rezerwatami nie biegają…Tu cieszą moje oczy, radują serduszko, naprawdę uszczęśliwiają swoją obecnością. Bo tak po prawdzie to zaszczyt dla nas spotkanie ich poza chronionym terenem parku.

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

A park narodowy „Czarna Ziemia” jest też takim rezerwatem tylko nie ogrodzonym, swoją urodą podobny do sawanny… Może kiedyś tam również się wybierzemy. Teraz jednak sycimy się przestrzenią stepów Kałmucji. Wyraźnie ten element w mojej duszyczce i zapewne pacynce jest ważny……jesteśmy przecież podróżnikami „w czasie i przestrzeni”….

Bardziej przestrzeni a nasze dusze wciąż zmieniają miejsca doświadczania. I tak ten wysuszony i jeszcze obżarty przez szarańczę kawał ziemi – stał się dla nas rajem na trzy dni…Rajem Dla Nas i Sajgaków.

 

46

 

Jeszcze raz nasz filmik ze spotkania z Sajgakami: