Search Results

Search Term: Olchon

Number of Results: 12


Droga Olchon – Irkuck

Irkuck i droga do Arszanu 8/9 sierpień 2013

I znowu przyszedł czas opuścić spokojne miejsce i udać się w nieznane . Tak dobrze mi było na Olchonie, że ze łzami w oczach żegnałam się z Bajkałem , Huzirem , Olchonem. Marszrutką jak 12 dni temu podążaliśmy tym razem w kierunku Irkucka . Nie trzeba było nic mówić, energia gęstniała , a wszyscy robili się coraz bardziej rozdrażnieni , szukając wroga gdzieś na zewnątrz.

1

Takie skoki energetyczne , nigdy nie były moją mocną stroną . Jak ktoś zna jakiś fajny sposób , na radzenie sobie z nimi , proszę o komentarze .

Powiedzieć tak i obserwować , to chyba najlepszy , mi znany sposób . Jednak czasami nie mogę zrozumieć , dlaczego człowiek nie może żyć w raju .

W Irkucku zatrzymałam się w mini hotelu , w prywatnym mieszkaniu w cenie 800 rubli (80 zł) od osoby w samym centrum Irkucka . Miejsce może i fajne dla miłośników miasta , mnie jednak najbardziej ucieszyło WI-FI wreszcie mogę dać na bloga podróż.

2

Kupiłam bilet na 14 sierpnia wieczorem do Moskwy i zobaczyłam o której jeżdżą marszrutki do Arszanu . Biletu nie udało mi się kupić , bo kasy były już zamknięte .

Pierwszy o 8,30 , zaryzykuję i wstanę , mam nadzieję, że będzie dla mnie miejsce .

Szybkość internetu spowodowała, że przesiedziałam przy nim do 3 rano , a potem zerwałam się o 7 , aby zdążyć na marszrutkę. (Marszrutki odjeżdzają z dworca autobusowego i kolejowego cena 350 rubli (35 zł) + 100 (10 zł) za plecak.

Zauważyłam, że gdy skupiam się w mieście na załatwieniu spraw , łatwiej mi idzie mieszkanie w nim .

Miejsce w marszrutce do Arszanu było – hurra , hurra

3

I znów czułam się coraz lepiej , gdy jechaliśmy przez bezkresne przestrzenie przyrody , znów czułam się jak u siebie w domu.

Po drodze złapaliśmy oponę , więc droga do Arszanu zajęła nam ponad 4 godziny , normalnie 3,5 . Lubię to w Rosji, tutaj blisko oznacza 300-500 km .

Rośliny i zwierzęta Olchonu

Zwięrzęta i rośliny Olchonu

29

Na Olchonie jest step , dlatego roślinność jest bardzo uboga.

Są sosny , brzozy, nie ma kiedrów .

Z ziół rzucił mi się w oczy tymianek, piołun, kuryjski czaj,

Ze zwierząt widziałam susliki , ktoś widział zmiję . Latają orły czarne, mewy, gęsi kruki.

Zresztą popatrzcie sami…

28

27

26

25

24

23

21

20

19

18

17

16

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

14

13

12

11

10

9

8

7

6

5

4

3

2

1

Warsztat na Olchonie

Warsztat 28 lipca – 8 sierpnia 2013

20

Jednym z celów przyjazdu nad Bajkał był warsztat Ajny – "o rodzie" . Warunki opisałam w poście baza , a sam warsztat …..

Gdy pracujemy z rodem to pracujemy ze sobą , gdy pracujemy z sobą pracujemy z rodem. Według wszystkich znanych mi systemów, jesteśmy powiązani z przodkami co najmniej do 7 pokolenia . Czyli inaczej mówiąc nasi przodkowie mają wpływ na nasze życie .

21

Mało kto zna swoich przodków dalej niż do 3-go pokolenia , nie mówiąc już o siedmiu . Tajemnice które skrywają rodziny, emocje , choroby , sposoby zakończenia życia to wszystko ma wpływ na nasze życie . Tak jak ogrodnik gdy pragnie wyhodować nową odmianę roślin obserwuje ją przez pokolenia , gdyż nie jest możliwe aby nagle powstała roślina o cechach całkowicie innych od poprzednich . Tak samo my , poza tym, że przyszliśmy na ziemię z własnym celem, mamy również cel rodowy.

19

Bardzo często zaszłości rodowe nie pozwalają mam iść swoją drogą , powodują genetyczne choroby itp.

Praca z rodem powinna być przedmiotem w szkole , a na pewno wtedy świat byłby szczęśliwszy .

Zresztą samo poznanie rodu i jego tajemnic , może uzdrowić wiele sytuacji

18

Powiem szczerze , ja na warsztat przyjechałam nieprzygotowana . Moja znajomość przodków zaciera się na trzecim pokoleniu , a dalej ….. zero wiadomości . Zastawiam się dlaczego…? Może kwestia wojen , może skrywanych tajemnic .

Warsztat odkrywa przede mną wiele drzwi , pokazuje wiele mechanizmów , sekretów , uwalnia od czegoś co przynieśli nasi przodkowie .

Bo to jest tak, że jak oni już coś przeżyli, to my już nie musimy tego doświadczać .

17

Samo uwidzenie pewnych mechanizmów , powoduje ich uwolnienie . Zapewne każdy z nas zna sytuację , gdy boi , wstydzi się komuś coś powiedzieć , robi wszystko aby prawda się nie wydała . Ile wkłada w to energii, sił, ile zajmuje mu to czasu …..??? Chyba nie muszę wam mówić

16

I nagle ktoś ujawnia naszą tajemnicę , nasz skrywany dobrze sekret , na początku jest nam ciężko , nawet czasem bardzo ciężko, ale z czasem sytuacja ma szansę się wyjaśnić . Czasem jest tak , że prawda się ujawnia i okazuje się , że tylko my myśleliśmy, że jest coś nie tak . Bo gdy bez emocji przyjrzymy się sytuacji problem znika .

15

Tak samo jest z rodem , stanowimy z nim jeden organizm i wszystkie jego tajemnice , emocje mają wpływ na nas . Dlatego warto przyjrzeć się temu co było , ZOBACZYĆ TO .

A jak już zobaczymy , to przecież na pewno odpuścimy, bo to nie nasze tylko kogoś z naszych przodków i należy do jego życia , a nie naszego .

14

A jak możemy zobaczyć to co było , jak porozmawiać z przodkami , jak im wybaczyć gdy już ich nie ma?

Dla wielu zadanie może wydać się troszkę abstrakcyjnym .

Tutaj poza technikami psychologiczno – szamańskimi wspiera nas energia miejsca , gdyż mieszkamy nie tylko koło Bajkału , jeziora jak najbardziej naj – tzn najstarszego, najgłębszego jak i koło Szamanki . Świętej skały szamanów . Jednego z 7 najbardziej świętych miejsc Azji .

13

Gdy znajdujemy się takich miejscach łatwiej nam zobaczyć sprawy głębiej , poddać się procesowi i mu zaufać .

Układam więc swój ród z kamieni na bajkalskiej plaży do siódmego pokolenia , na szczęście tylko w linii prostej . 254 przodków. Praktycznie nawet nie mamy ich świadomości .

Polecam rozrysowanie tego na kartce , zobaczenie tego

12

Do lepszego poznania siebie i kontaktu z duchami swoich przodków zostajemy zakopani w piasku , z workiem foliowym na głowie i i rurką do oddychania w ustach. Najpierw rodzi się panika . W sumie nie wiadomo z czego wynika , gdyż ćwiczenie robimy w parach i druga osoba – anioł czuwa nam nami , i zawsze , na każde nasze mru, mru może nas odkopać . Ostatnio mówiłam, że chętnie popracowałabym z lękami . Mówisz i masz. Jednak gdy mija moment paniki, wchodzę w inne stany świadomości i nie tylko nawiązuję kontakt z przodkami, ale również jestem wręcz zaskoczona, że czas tak szybko minął gdy mój anioł mnie odkopuje .

10

Taka lekcja, że gdy odpuszczamy panikę, lęki, świat jest piękniejszy .

9

Dla mnie to ćwiczenie było na początku bardzo stresujące , oddychać ustami przez rurkę zawsze było moim problemem ,szczególnie było to widoczne przy snorkowaniu , a tutaj dałam radę , Super.

8

Kolejnym ciekawym doświadczeniem było tworzenie maski z gipsu . Znów worek na głowę , rurka w usta i anioł tworzy nasz odlew . Teraz oddychanie idzie już mi wprawnie . Czuję się pewnie i bezpiecznie . Mam wrażenie , że anioł jest, ale mnie praktycznie nie dotyka . Oddycha mi się tak, lekko, że aż jestem zła , że już koniec.

7

Teraz maskę trzeba pokolorować , a potem patrzeć na nią i z nią rozmawiać . Rozmawiać jak z przodkami .

6

Z dnia na dzień odpuszczają kolejne bloki narzucone przez system .

Kolejnym bardzo silnym doświadczeniem dla mnie jest ustawienie moich przodków w linii głównej do 3 pokolenia z uczestników seminarium , mogę powiedzieć im wszystkim , że ich widzę , podziękować za to, że mogę podróżować przez życie na ziemi , a oni dają mi wsparcie . To ustawienie bardzo uporządkowało mój system i pokazało , że mogę czerpać siłę ze swoich przodków.

5

Dało mi to dużo siły.

Praca z maską , wycieczki , poszukiwanie wizji (opisane oddzielnie) to wszystko daje odpowiedzi na masę pytań , pytań które są wewnątrz nas lub odpowiedzi na pytania które nie zostały jeszcze postawione.

4

Na początku warsztatów każdy chętny mógł zmienić swoje imię , na energię którą chce przyciągnąć do swojego życia. Może to być zwierze lub inne imię . W związku z tym , że w życiu często jestem za poważna i ciężka , zmieniam swoje imię na Kalibri (koliber) a potem , żeby było jeszcze miękcej na Kalibruszkę czyli koliberka . Wśród nas pojawiła się Słoneczka Czajka (mewa) , Liana, Oriła (orlica) Gaja , Dajkini, Honga , Biały Orieł (biały orzeł ), Dzika Koszka (dziki kot) każdy czerpie z nowego imienia te siły , których normalnie mu brakuje . I pod koniec warsztatu okazuje się się , że każdy przysposobił sobie w jakieś części energie, które chciał .

3

Ciekawa historia miała miejsce w ćwiczeniu w poszukiwanie wizji gdy Koszka (kot ) upolowała ptaka . Tzn przyniosła do obozu ptaka , który był ranny (potem , gdy doszedł do siebie odniosła).

Bycie w grupie , a jednocześnie gdzieś wewnątrz siebie , w sferze prawdy , prawdy o sobie a przy okazji o swoim rodzie.

To warsztat tego aby stać się zgodnym samym z sobą, iść po swojej drodze , na której ma się wsparcie swoich przodków i nie bierze na siebie ich problemów .

Wiadomo problemy często ujawniają się  dopiero wtedy , gdy dotykamy pewnych sytuacji, jednak wtedy warto być świadomym i powiedzieć sobie , Tak ja Was widzę, szanuję , wiem, że nie mogliście postąpić inaczej , jednak to było Wasze życie , ja nie biorę tego na siebie i pozwólcie , że pójdę swoją drogą .

2

Ostatnie ćwiczenia i ostatnie ognisko , chyba nie ma osoby który by nie odjeżdżała stąd z łezką w oku, wszyscy zmieniliśmy się, pojaśnieliśmy . Staliśmy się innymi bardziej świadomymi siebie ludźmi .

Powiem szczerze , że przyjechalam na ten warsztat idąc całkowicie za energią, bo idąc za głową na pewno bym nie przyjechała. Warsztat na Kaukazie na którym byliśmy rok temu , nie specjalnie nam się spodobał , fatalna organizacja, wszystko rozjechane łącznie z prowadzącą . Ognisko na betonie przy dzwięku generatora , Parktycznie takie wczasy, takie świadome wczasy , jakie sobie zazwyczaj sami fundujemy . Dla nas wtedy to było zaproszenie od Kaukazu , bo inaczej na pewno w te góry nie przyjechalibyśmy , a zakochaliśmy się w nich myślę, że ze wzajemnością : www.opodrozynakaukaz.blogspot.com

1

Po tym warsztatcie na pewno nie braliśmy świadomie pod uwagę warsztatu u Ajny . Aż przyszedł impuls i ………. pojechałam

Warsztat świetnie zoorganizowany, praktyka goniła praktykę, wszystko wnosiło wiele w moje życie . Grupa cudowna , wspierająca i ucząca .

Przy ostatnim ognisku Ajna przeczytała przesłanie mojego ojca , a mój ojciec ze zdjęcia patrzył na wszystko. Dziękuję .

Z minusów może to , że Ajna zazwyczaj sama uczestniczyła w procesie , więc nie czuło się , że ktoś prowadzi praktykę i powiem szczerze w momentach , gdy wychodziły trudne emocje , wolałabym aby prowadzący był. To taki drobiazg, nie drobiazg .

Czy go polecam???

Do mojego życia wniósł bardzo wiele , jednak nie musi tak być z każdym. Dlatego uważam, że należy słuchać swojego wewnętrznego głosu i iść za tym co się czuje . Odrzucając porady dobre i złe, doświadczenia, dobre i złe autorytety (osoby z pierwszych stron gazet). Iść za głosem swojego serca i obserwować po co wszechświat nas tam posłał . Wtedy najwięcej można skorzystać .

Ja osobiście dziękuję wszechświatowi , że posłał mnie na ten warsztat , a sobie, że zaufałam jego głosowi .

Może napiszę i więcej o warsztatach, bo to maleńka zajawka . Któż to wie …….

 

Olchon, Bajkał , baza Słoneczna

Bajkał, Olchon i baza Słoneczna 28 lipca do 8 sierpnia

2

I tak po 125 godzinach dotarłam do celu . Nad Bajkał , na wyspę Olchon do bazy Słoneczna w miejscowości Hużir . Wydaje się , że moja podróż była długa , ….. przy jeździe samochodem wydaje się błyskawicą . Spotkałam Niemców którzy miesiąc kamperami jechali tutaj , będą tutaj 2 tygodnie, a potem znowu miesiąc pojadą do domu . Oczywiście jazda samochodem to spotkanie , że światem za oknem . Kiedyś przyjedziemy tutaj i my z Landrynką .

1

Może zacznę od bazy .

Znajduje się około 10-15 minut od plaży , na górce w bliskim sąsiedztwie przekaźników . Są to domki z łóżkami , toalety na zewnątrz kucanki (jak na rosyjski standard bardzo czyste , może powodują to duże dziury , tak, ze można pomedytować nad tym z czego oczyszczali się nasi poprzednicy ), pomieszczenie gdzie znajdują się umywalki i prysznice z ciepłą wodą . Dla Polaka przyjeżdżającego do Rosji pierwszy raz , może to być szok.

3

Stołówka gdzie mamy 3 razy dziennie posiłki (udaje nam się załatwić wegetariańskie , bo tak króluje tutaj ryba, jedzenie proste smaczne ) . Standard niski , a z tego co patrzyłam ceny wysokie . Przypomina to troszkę nasze morze sprzed parunastu lat . Wygląda na to, że to droga , którą wszystkie miejsca muszą przejść .

4

Tak samo Hizir ,największa miejscowość Olchonu , wszystko drogie , a energia takiego wyssania turystów . Jest nawet internet cafe , ale cena 3 ruble (30 groszy) minuta , i to jeszcze nie wolno korzystać z pen driva , więc dawanie na bloga odpada poczekamy na lepsze czasy . W najgorszym razie w Polsce , na razie nie idzie energia na to . Piszę , ale tak jakby dla siebie , a inni potem to przeczytają . Na plaży można rozbić namiot , podjechać samochodem . Rewelacja spać przy samym Bajkale .

5

To chyba cechy wszystkich młodych kurortów . Do Huziru prąd poprowadzili w 2005 i od tego czasu powoli zaczęła rozwijać się turystyka . Ludzie , którzy kiedyś żyli skromnie , nagle poczuli szansę wysokich zarobków .

6

Huuraa są ludzie , którzy chcą tutaj przyjeżdżać i płacić za sam pobyt . A my przecież jesteśmy biedniejsi od nich , więc niech nam dają . Czasem przypomina mi to żebranie , niż faktyczne zarabianie . Dawaj bo masz więcej , płać bo ja biedny .

7

Na Olchonie żyje około 2000 mieszkańców z czego 1500 w Huzirie . Miasteczko takie stepowe , budowle średnio interesujące . Takie zapylone od przebiegających przez niego dróg. Ludność tutejsza żyje z rybołówstwa i turystyki . Podstawową rybą , występującą tylko w Bajkale to Omul, biała ryba . Cała nasza grupa zachwycona była nią , ja przestałam czuć ostatnio smak ryby.

89

Sam Olchon to jedno z bardziej interesujących miejsc na Bajkale . Maksymalna szerokość wyspy 15 km długość 71,7 km powierzchnia 730 km2. Są tutaj wysokie skalne przylądki , zatoczki z piaszczystymi plażami . Huzir znajduje się przy pięknej piaszczystej plaży . Olchon znajduje się mniej więcej na środku Bajkału , niedaleko najgłębszego miejsca na Bajkale (1637 m) . Najwyższy góra wyspy to Zima (1274 metry) .

10

Klimat tutaj jest specyficzny lata bardzo ciepłe czego doświadczamy ponad 30 stopni w dzień ) i zimy bardzo zimne (do – 50 stopni) . Zimy są bezśnieżne gdyż cały śnieg który tutaj spada przewiewa wiatr . Podejrzewam , że temperatura odczuwalna może być tutaj trudna do wyobrażenia sobie nam -50 i wiatr . Najlepszy zimowy miesiąc na pobyt tutaj to początek kwietnia . Gdy na Bajkale jest pewny lód , a temperatury w granicach – 15 .

11

Olchon to bardzo szamańskie miejsce , taka opoka szamanizmu , to świat religii , mitów, legend Skała Szamanka swoją energią przyciąga turystów z całego świata .

12

Pisałam o bazie , Olchonie , a jakże nie napisać o Bajkale o tej wodzie , która ma w sobie tyle magii , że też przyciąga ludzi z całego świata .

13

Jest to najstarsze , najgłębsze jezioro na ziemi, które ma 25 mln lat , znajduje się na terenie Irkuckiej obłasti (województwa) i buriackiej republiki, .ma powierzchnię 31 500 km2 , największa długość 636 km, a szerokość 79 km . Wiele przeżyło, wiele widziało.

14

Morska woda ma swój specyficzny zapach , tak samo Bajkał , zapach dochodzi wszędzie , przynosi go wiatr , jest bardzo przyjemny , a przy tym surowy . Temperatura wody teraz około 10 stopni, zimą zamarza do 4 metrów .

16

Bardzo przyjemnie siąść o zachodzie słońca przy Szamance , rozkoszować się chłodnym wiatrem , zapachem Bajkału , siłą Szamanki, kolorami zachodzącego słońca i dziękować całemu wszechświatowi za możliwość bycia tutaj .

17

Dziękuję, dziękuję, dziękuję …

 

18

19

20

21

22

23

25

26

27

28

30

31

32

33

Wyspa Olchon – Bajkał

Brygida po 125 godzinach podróży dotarła na Syberię nad Bajkał. Przebywa na wyspie Olchon skąd serdecznie pozdrawia i odezwie się niebawem.

Z wdzięcznością za odśnieżone drogi Iwołgińsk – Irkuck

Z wdzięcznością za odśnieżone drogi Iwołgińsk – Irkuck 3-7 listopada 2015

 

 

Jechaliśmy do Iwołgińskiego datzanu również z pytaniem, gdzie podążać dalej. Gdzieś marzyły się wschodnie kierunki, gdzieś migotała Jakucja – szczególnie Bartkowi. Ja czułam, mimo wielkiej fascynacji wschodem, że skoro zima idzie to czas w bardziej południowe strony. Może za dużo leków i racjonalizmu, a może nie czas na jazdę w syberyjską zimę.

Już czarną drogą dojechaliśmy do Ułan Ude gdzie odwiedziliśmy naszą znajomą chińską knajpkę i pojechaliśmy na nasze ulubione miejsce noclegowe. Dzięki miesięcznym okresom bezwizowym w Mongolii – Ułan Ude stało się naszym częstym domem.

Noc była zimna, można rzec bardzo zimna, rano landrynka z trudem zapaliła dopiero za trzecim razem długiego hehłania, rzut oka na termometr i okazało się, że w nocy minimalna na zewnątrz była minus 20,5 stopnia z wiatrem (szok – jeszcze tydzień temu jak byliśmy na Gobi było w słońcu plus 27 stopni).

– Czas się ewakuować – stwierdził marzący o północno-wschodnich kierunkach Bartek – w Finlandii sypialiśmy przy minus 27 – ale tam było super paliwo do auta.

Ruszyliśmy w drogę do Irkucka, tylko 460 km, większość przez góry.

I znowu zaczęła się zabawa umysłu w lęki. Przełęcze, zakręty, serpentyny z lodem i rozpędzone tiry, ciało robiło się sparaliżowane. Zamiast cieszyć z pięknej zimy skupione było na szukaniu czy nie ma gdzieś zagrożenia. Mijały kilometry… droga była różna, nie wiedzieć czemu czasem na prostej czarna, czasem na zakrętach i wirażach lodowa, najczęściej mieszana. Gdzieś próbowałam przekonać siebie, że przecież lód nie ma nic wspólnego z faktycznym zagrożeniem, gdyż wola życia i przeżycia jest głównym czynnikiem naszego życia.

 

 

Powoli, powoli paraliżujący lęk ustępował takiemu jaki można było obserwować, czuć go, i cieszyć się pięknem drogi.

Stopień zalodzenia zależał od gminy, od tego jak poradziła sobie z odśnieżaniem, czy sypnięciem soli w odpowiednim momencie.

Wiadomo, powyżej minus 20 stopni sól nie działa, jednak na razie jest początek zimy i tam gdzie została dana spełniła swoje zadanie. Gdzieś rodziły się wymagania….

– Patrz tamci zrobili, a Ci na płaskim nie potrafią – mówiłam do Bartka gdy widać było, że gmina przyspała. Tak, tak… wymagania tak powszechne w naszym świecie, praktycznie od urodzenia czegoś się od nas wymaga, a my wymagamy od innych, nie widząc ich wokół, skupiając się tylko na wymaganiach.

 

Uwalniam się od przymusu wymagań od siebie i innych, od świata…

 

Bo wymagania przyćmiewają wdzięczność….. bo przecież mi się należy.

Należy, należy… non stop – należy.

Należy – pociąga za sobą ocenę, krytykę.

I co dalej……..

Zamiast skupiać się tam gdzie pięknie przygotowana czarna droga i dziękować za nią, skupiamy się na innej nie doskonałej i oceniamy, porównujemy. A przecież zgodnie z prawami wszechświata:

 

Energią idzie za uwagą

 

Więc, chyba w moim interesie jest jeździć po czarnych drogach. A wdzięczność jak miłość ma bardzo wysokie wibracje.

Skupiam się w moim życiu na wdzięczności za to co dobre dla mnie.

 

 

 

I tak w refleksjach nad drogą przejechaliśmy ok. 150 km i dojechaliśmy nad Bajkał. Droga usłyszała nasza wdzięczność i mimo pięknie górskiego przebiegu zrobiła się praktycznie czarna. Cieszyliśmy się ponownie kontaktem z Bajkałem, z jego energią. Zresztą Bajkał po upalnym lecie oddaje temperaturę do otoczenia i w jego sąsiedztwie po ostatnich mrozach, zrobiło się wręcz upalnie ok. 0 stopni.

Nocleg w ciepłej aurze i kolejne dylematy gdzie jechać – Bartka zaprasza górski kurort Arszan, wyspa Olchon z skałą Szamanką. Ja gdzieś czuję dystans. Gdy ciesząc się ciepłem okolic Bajkału odpuszczamy wyjazd do Arszanu (położony między 2000-3000 tysiecznikami z temperatura teraz poniżej już minus 20 stopni ( link do mojego pobytu 2 lata temu http://brygidaibartek.pl/arszan-gorski-kurort-buriacji/ ) Bajkał zaprasza mnie całym sobą.

Czuję niesamowitą radość kontaktu i pierwszy raz zaproszenie do dłuższego pobytu.

 

 

 

 

Bajkał to również symbol starszego brata Bartka, coś się odblokowuje.

– To jedźmy na Olchon – pada moja propozycja, wspominając mój pobyt 2 lata temu (http://brygidaibartek.pl/tag/plaze-olchon/)

Po praktycznie czarnym asfalcie przemierzamy najbardziej górzystą drogę na naszej trasie z Ułan-Ude do Irkucka. 70km drogą pełną serpentyn, zjazdów, podjazdów, czasami dochodzącym do kilkunastu procent. Dziękujemy wszechświatowi, ludziom opiekującym się ta drogą za tę wspaniałą nawierzchnię i w pełni wdzięczności zjeżdżamy do Irkucka, skąd kierujemy się w stronę wyspy Olchon. Nadchodzi zmrok, a droga robi się coraz bardziej lodowa, gdy staje się całkiem lodową – ok. 80 km za Irkuckiem – odpuszczamy. Jazdę bowiem przez kolejne 200 km po lodzie uznajemy za bezsensowną – mamy praktycznie letnie opony rzecz jasna bez kolców (do tego świadomość powrotu po lodzie).

– Dlaczego utrudniam kontakt z bratem? – zastanawia się Bartek –

czemu nie można wybrać najprostszych rozwiązań np. pozostanie nad Bajkałem w Studzienkach (miejscowości przed górskimi serpentynami), czy wyjazd do największego Bajkalskiego kurortu Listwanki oddalonej 60 km od Irkucka?

No właśnie dlaczego utrudniam kontakt z bratem? – zastanawia się znów Bartek.

I tak podążając za tym co najprostsze pojechaliśmy do Listwianki (bo i tak jadąc w kierunku Olchonu zostało nam 200 km, a wracając się i jadąc do Listwanki tylko 140 km).

 

Uwalniam się od przymusu komplikowania kontaktów z najbliższymi

 

Wybieram najprostszą formę kontaktu z najbliższymi

 

 

 

 

Na złotych bajkalskich plażach

Złota plaża wśród płonącej tajgi wokół Bajkału 19-20 sierpnia 2015

 

 

 

 

Bajkał, Bajkał zaprosił nas w gości. A może my troszeczkę wymusiliśmy to spotkanie, gdyż aura nie specjalnie sprzyjała.

Może nie tyle aura, bo temperatury były wysokie, a od dłuższego czasu nie było deszczy. Najbardziej suche i ciepłe lato od lat – również nad tym największym rosyjskim jeziorem ……

I tajga zapaliła się silnym płomieniem praktycznie po obydwu stronach Bajkału, najbardziej rezerwat koło wyspy Olchon w obłasti irkurckiej, i po przeciwnej stronie na terenie Buracji. Dym był tak duży, że czasem na zdjęciach satelitarnych Bajkału nie było widać.

Jakie energie się tutaj przepalają?

Iwołnicki datzan, teraz tajga…….

 

 

 

My po pierwszej nieudanej próbie jazdy na brzeg jeziora w rejon Barnaul, teraz stwierdziliśmy że pojedziemy w rejon Irkucka i zobaczymy. Tysiące hektarów płonącej tajgi nie obiecywały przejrzystości powietrza. Jednak wszystko zależało od wiatrów.

 

 

 

 

Na powitanie i można rzecz na pożegnanie przygarnęły nas złote plaże w dorzeczu rzeki Selenge między Istok, a Posolskoje.

 

Bajkał pokazywał się iście magicznie, byłam na wyspie Olchon dwa lata temu, jednak nie myślałam, że ma z drugiej strony tak piękne plaże.

Olchon link http://brygidaibartek.pl/?s=Olchon&submit=Search

Złota plaża, słońce (niestety lekko za mgiełką), zefirek i niesamowite zaskoczenie – ciepła woda ok. 22-25 stopni (chyba wynik tych upałów). Poczuliśmy świeżość istnienia, coś co uwielbiam na bałtyckich plażach – spacer po piasku w dal.

 

 

 

 

 

Tutaj jeszcze po migocących złotymi drobinkami miki. Miałam wrażenie, że wszechświat utkał dywan ze złota po którym mogliśmy teraz spacerować, przenikając się złotem matki ziemi od stóp. Światło z góry, złoto z dołu. Wszystko zlewające się w jeden strumień boskiej energii. Jakaś bajka spotkania, cieszyliśmy się z tego spotkania jak dzieci, które dawno nie widziały swojego ukochanego dziadka, sycąc przestrzenią wody, złota piasku, ciepła i słońca.

 

Napełniam się złotym światłem ziemi i nieba, pozwalając mu przenikać każdą komórkę mojego ciała.

 

 

 

Ustawiliśmy się na wydmie i radowaliśmy z gościny, z zachodu słońca magicznego jak całe to piękne spotkanie. Słońce chowało się po drugiej stronie za góry. Na dziś koniec jutro nastanie nowy dzień.

 

 

Mieliśmy nadzieję, że tutaj ……

Niestety plany wszechświat miał inne – ok. 23 wiatr się odwrócił i zaczęło strasznie cuchnąć – tak bardzo, że nie można było swobodnie oddychać. Po wodzie ciągnął się dym jak mgła, z żalem pożegnaliśmy przepiękne miejsce i pojechaliśmy szukać miejsca bez smrodu ……..

Udało się znaleźć na wzgórku koło Babuszkina. Jaka ulga ………

Wczorajszy dzień jednak wiele nas nie nauczył, dalej chcieliśmy oglądać Bajkał, a on…… a może jego otoczenie chciało go schować przed nami.

W Babuszkinie kupiliśmy malinki (pierwsze dla nas w tym roku), ile radości i ruszyliśmy w kierunku Irkucka. Na szczęście daleko nie ujechaliśmy, bo pojawiła się chmura dymu zakrywająca nie tylko jezioro, ale i niosąca straszny odór.

 

 

Chwila konsternacji…….

– Ten Bajkał to był z umysłu ….. – przyznaliśmy się wreszcie do tego. Pokochałam Bajkał dwa lata temu, a Bartek po tych wszystkich opowieściach chciał go zobaczyć.

Gdyby nie przepisy wizowe zostalibyśmy na pewno dalej w Mongolii, czuliśmy z niej dalsze zaproszenie.

Podziękowaliśmy cudownemu dziadziusiowi za gościnę. Za to, że przyjął nas tak pięknie mimo złych warunków zewnętrznych (skłóconej rodzinki wokół), poprosiliśmy o ponowną gościnę wtedy gdy warunki będą korzystne, aby nacieszyć się spotkaniem. Odwinęliśmy wrotki i pojechaliśmy w kierunku Mongolii.

Swąd i mgiełka spalenizny ciągnęła się jeszcze z 200 km od jeziora, czasem przy drodze widać było spalone drzewa, a czasem palącą się ściółkę czy torfowiska.

Pożary powodowały niesamowite napięcie przestrzeni (jak rodzina się kłoci i dogadać nie może, jak jest…???). Napięcia którego nie czuliśmy, aby się w nie mieszać. Zostawiliśmy więc je w swoim sosie.

 

Uwalniam się od przymusu mieszania w konflikty – tylko dla doświadczenia emocji

 

Pozwalam nie mieszać się konflikty, gdy nie mam pomysłu jak pomóc.

 

Jeszcze raz dziękujemy za ten piękny czas w tych bardzo niesprzyjających warunkach. Mamy nadzieję na ponowne spotkanie. Teraz czas na młodszego brata Bajkału (tak go nazywają) – mongolski Habsugul.

 

Pożegnanie z Arszanem – Droga do Irkucka

Pożegnanie z Arszanem – droga do Irkucka 14 sierpień 2013

10

Po wizycie na piku lubwi i jego przesłaniu , aby miłość okazywać wszystkim , dziś wszechświat testował mnie bardzo .

Dzionek zaczął się fajnie , gdyż bąble mniej mnie swędziały , nogi mniej bolały i znalazłam jeszcze internet w sklepie 20 minut od centrum miasteczka , przy samym wjeździe do niego

Rewelacja

3

Internet był w sklepie , a raczej przy sklepie . Siedziałam na schodach dawałam kolejne wpisy na bloga i obserwowałam życie miasteczka . Życie przede wszystkim jego buriackich mieszkańców , gdyż nie wiedzieć dlaczego do tego sklepu przychodzili głównie oni.

Z radością dałam na bloga , kolejne części , te już przeczytane i poprawione . Początek podróży będę jeszcze dopracowywać w miarę wolnego czasu .

4

A potem nastąpił ciąg zdarzeń testujących moją miłość do świata , ludzi . Spotykałam samych nieprzyjaznych ludzi, aż zakończyło się tym , że musiałam ze swoim ciężkim plecakiem (nakupiłam troszkę rzeczy i orzeszków) iść 2 km na dworzec . Bo najpierw gospodyni mnie miała , odwieść , potem zamówiono mi taksówkę na którą miałam iść 300 metrów . Stwierdziłam więc, że skoro założyłam już plecak to idę na dworzec .

5

Pozostanie wstanie miłości i dojrzenie jej wtedy gdy cały wszechświat daje nam kłody pod nogi jest bardzo trudne , jednak od czegoś trzeba zacząć ……

7

Bo te nieprzyjemne rzeczy przeplatały przyjemne , spotkałam dziewczynkę , która rozdawała kocięta – został jej tylko jeden . Opowiedziałam mi, ze nie pozwala ich topić w rodzinie i potem szuka im domków . Wielkie serce małej dziewczynki .

22

Na dworzec przyszedł powiedzieć mi dowiedzenia znajomy Rosjanin (zona u niego Buriatka i z uwagi na klimat nie była w stanie wytrzymać w mieście , on sam jako dziecko mieszkał w Polsce, rodzice byli wojskowymi) .

Jednak gdy człowiek wkurzony wydaje mu się , że cały świat jest przeciwko i ciężko mu dojrzeć te przyjemne rzeczy. Podziękowałam domkowi , tajdze za bardzo pouczającą gościnę .

1

Powiem szczerze , że z ulga opuściłam Arszan , był dla mnie bardzo dobrym, ale srogim nauczycielem . Jednak jego lekcja jeszcze się nie zakończyła . Do Irkucka jechałam marszrutką, choć miałam czasami wrażenie , że samochodem rajdowym , wyprzedzaliśmy wszystkich , na zakrętach , na ciągłej linii i to przy dość mocno obciążonej górskiej drodze. (Marszrutki na trasie Irkuck – Arszan jeżdżą kilka razy dziennie , koszt 350 rubli + 100 za plecak)

6

Co wtedy można zrobić ???

Tylko zaufać , że tam na górze czuwają nade mną i będzie to co najlepsze dla mnie . Po drodze ostatni rzut oka na Bajkał, ostatnie do widzenia , wrócę na pewno i ……….

Cali i zdrowi dotarliśmy do Irkucka .

Dziękuje za cudowne lekcje w Arszanie i bezpieczną podróż do Irkucka .

Teraz już czas pożegnać się z Irkuckiem i odjechać w kierunku Moskwy czeka mnie 80 godzin podroży , plackartą z nieznanymi mi ludźmi..

9

Dzisiejsze obserwacje Buriatów , wywołały u mnie sporo refleksji . Należy mieć świadomość, że obecną Rosję zamieszkuje wiele narodów , ojj bardzo wiele , różnych religii.

Buriaci są jednym z nich .Obecnie mają swoją republikę , jednak i tak z tego co czytałam są w niej mniejszością .

Kiedyś żyjąc w prostych warunkach przyrody , nie wiedzieli , że żyją w trudnych warunkach po prostu sobie radzili , chroniła ich zapewne religia która była bardzo silna i brak alkoholu .

35

Aż przyszły czasy rewolucji , religię zaczęto niszczyć , przywieziono alkohol , powiedziono jak tutaj ciężko żyć ……

A ciężko żyć dla kogo. Buriaci jak rośliny przez wieki wytworzyli w swoich organizmach naturalną odporność na mróz , osoby z innego klimatu , czy wychuchane w miastach cierpiały bardzo . To naturalne , nagle ktoś wrzucił je w nieznany , srogi klimat , odebrał znane jedzenie i jeszcze kazał pracować .

Od jakiegoś czasu zastanawiał mnie fakt, dlaczego w Finlandii ludzie do mrozów zimy , podchodzą bardziej naturalnie jak tutaj , cieszą się nim, przyciągają turystów . Sami tam doświadczyliśmy -40 .

Co różni tę zimę tutaj od tamtej ?

Fakt jesteśmy bardziej na wschód i na pewno będzie ona bardziej sroga , jednak główną rzeczą są ludzie . W Finlandii większość ludzi żyjących na północy to miejscowi , przez wieki zaaklimatyzowani do zimna. Zresztą żyjący w bezpośrednim kontakcie z przyrodą , w samotnych domkach czy małych miasteczkach.

12

Tutaj ………….

Część ludzi pozostała po zsyłkach , a część przyjęła tutaj za pracą (z tego co wiem w czasach radzieckich , praca na Syberii była bardzo dobrze płatna) , nie mając miłości do tej ziemi , odporności za zimno.

Szczególnie Ci, którzy przyjechali tutaj w czasach radzieckich za pracą , dostali ciepłe mieszkania z ciepła wodą , WC i wcale nie mieli ochoty aklimatyzować się do zimną . Wchodzić w kontakt z przyrodą . Uprawiać zimowe sporty (jak Skandynawowie) Zostali dziećmi miasta na Syberii . Ich przyroda mało interesowała , a uzyskanie aklimatyzacji gdy większość czasu siedzi się w zamkniętych ciepłych pomieszczeniach jest niemożliwe . Dlatego moim zdaniem zrobił się straszny kult zimna , przekazywany z pokolenia na pokolenie .

A Buriaci tak jak w Arszanie to wykorzystali , dyktując ceny , bo przecież my biedni , musimy żyć w takich warunkach w zimie .

Jednak jednego nie rozumiem ….???

Tajga daje drzewo na domy , na opał , jagody , grzyby , orzechy cedrowe , zwierzynę , do jedzenia rzeki dają ryby .

Gdzie problem ….?

Moim zdaniem w czasach komunistycznych , gdy co prawda nie było wolności politycznej, ale ludziom dawano bardzo dużo , Buriatom zapewnię wydawało się , po co budować domy , dają mi mieszkanie , po co martwić się o opał na zimę , niezamarzającą wodę – jak to też dają . Człowiek nie musiał myśleć o podstawowych rzeczach . A ten brak myślenia właśnie o tych podstawowych rzeczach odcina nas od tego co na zewnątrz z czym stanowimy jedność .

I to zadanie komunistom w Rosji bardzo się udało, gdyż obecnie większość zamieszkujących Rosję ludzi to wychuchane dzieci miasta .

 

A wracając do Buriatów ……

Rosjanie jako naród mają w sobie lekkość , rozlazłość , brak większej inicjatywy , bo co zrobisz ?, są gościnni , serdeczni, otwarci . Choś młode pokolenie robi się trochę europejsko zamknięte. Może dlatego politykom tak łatwo nimi manipulować .

A Buriaci … poznani przez ze mnie zarówno na Olchonie , jak w w Arszanie (fakt, są to super turystyczne miejsca ) ciężcy, zamknięci , wyrachowani . Gościnności żadnej nie doświadczyłam , w najmniejszej postaci . No przepraszam w Datzanie jedna Buriatka uczyła mnie uczestniczyć we mszy i częstowała cukierkami .

Pijani Buriaci są naturalnym elementem miasteczka . Biznesem turystycznym głównie zajmują się kobiety.

Pamiętam jak Megre w Anastazji , nawoływal ludzi mieszkających na Syberii do przeróbki kiedra i zycia z tego . Troszkę tego nie rozumiałam , czy to znaczyło , że wcześniej oni tego nie robili ?

Teraz zrozumiałam , kupić można tylko szyszki i orzechy kiedowe nic więcej , ani olei, kremów, past, wódek itp. .

Statkiem po Bajkale

Statkiem po Bajkale 6 sierpnia 2013

6

I jestem na wodzie , na najgłębszym jeziorze świata , najgłębszym i najstarszym. Na dziadku Bajkale , który wiele widział wiele przeżył, Jak już pisałam jest to najgłębsze jezioro świata w najgłębszym miejscu ma 1637 m, a należy podkreślić, że tylko 6 jezior na ziemi przekracza 500 m. Bajkał ma specyficzny zapach , ni to morski ni słodkiej wody , zapach który na pewno zapamiętam na długo i który będzie przypominał o sile tego miejsca jego wody, pamięci .

1

Hużir gdzie mieszkamy znajduje się nad małym Morzem, dopiero wycieczka na Haboj pokazała mi bezkres Bajkału, nazywanego przez miejscowych morzem . A dzisiejsza wycieczka jest po małym morzu . Małe morze jest dużo cieplejsze od dużego morza , jego temperatura myślę, że teraz wynosi z 15 stopni , a duży Bajkał ma z 8 .

4

Płynąc statkiem po Bajkale ma się wrażenie, ze stąpa się po wodzie , gdy patrzy się w otchłań wody ma się wrażenie, że patrzy się w swoje lustro , lustro prawdziwego siebie . Brzegi zostają gdzieś daleko, a my kierujemy się na wyspę Ogoj , na której znajduje się buddyjska stupa ludzi .

3

W czasie całego dnia przepłyniemy ok. 50 km, a żeby opłynąć Bajkał dookoła to trzeba by zrobić ok. 1500 km, Najfajniej własną łódka . Biznes turystyczny na szczęście (ludzi mało) na razie w powijakach więc ceny usług bardzo wysokie . Na pewno byłaby to niesamowita przygoda, aby na małym jachcie zawijać w dzikie miejsca , spotykać dzikie zwierzęta i na co dzień przez np. 2 tygodnie obcować z Bajkałem , a przy okazji z samym sobą . Inaczej mówić z przejawioną i nieprzejawioną prawdą w sobie .

2

Na Bajkale znajduje się 26 wysp , z tego Olchon nazywany jest sercem Bajkału, a wyspa Ogoj sercem 'małego moria' .

Buddyści stupę chcieli początkowo postawić na Olchonie , jednak środowiska szamańskie postawiły weto. Chcieli , aby to było na Bajkale. Szukali miejsca z samolotu – była zła widoczność – pokazała się wyspa Ogoj.

5

Słoneczko dzisiaj za chmurami , mam wrażenie , że wszystko rozmyte jest w przestrzeni , woda płynie , powietrze , skały, a skończywszy na mnie . Wszystko nawzajem przenika przez siebie tworząc jedną całość . Zapach Bajkału , przelatujące gęsi to wszystko powoduje, że ma się wrażenie, że jest się w miejscu poza czasem i przestrzenią. W miejscu gdzie kończy się świat ludzi , a zaczyna bogów. Gdzie światy łączą się ze sobą . Magia Bajkału pokazana w każdym najmniejszym calu.

7

A wyspa Ogoj …. miejsce ciszy spokoju , dla mnie miejsce które mówi, że siła materii przejawia się w ciszy , ciszy , ciszy własnego umysłu . To miejsce gdzie się jest , a tam wszystko jest .

Niestety zorganizowane wycieczki mają to do siebie , że mają swój plan , więc nie można do końca nacieszyć się miejscem . Taki urok , a może na ten moment wystarczy …..???

8

Może dostałam tam już wszystko co mogłam dostać …..? Czasami w czasie podróży chcę dłużej zatrzymać te miejsca , których energii mi potrzeba , brakuje. Wtopić się w nie – przytulić . Niektórzy mówią , że w tych energiach się nie żyje , one są dla Bogów . Gdzieś mam przeczucie, że można to połączyć i w tym żyć doskonale radząc sobie w świecie materii , jednak chyba sama muszę do tego dorosnąć . Spokojna woda Bajkału leciutko kołysze , a my przemieszczamy się w przód po wodzie , pod którą jest ziemia , w jednych miejscach bliżej, w drugich dalej .

9

Przez wody które dużo widziały zarówno dobrego i złego, dużo pamiętają , jednak umieją to wszystko odpuszczać i urastają w siłę .

10

Siła wody ….. temat ostatnio świetnie opisany i zbadany przez japońskiego naukowca Masuri Emoto. Udowodnił on, że woda niesie w sobie informację , naszych myśli, intencji. Fotografował wodę , jej zamarznięte kropelki. Okazało się , że woda w miejscach skażonych ma bardzo nieharmonijny kształt, natomiast woda z miejsc świętych idealnie harmonijny . Robił badania również wpływu modlitwy, intencji na wygląd kropelki wody. Woda nawet nie harmonijna, po godzinnej modlitwie nad nią zmieniała swój wygląd na bardziej harmonijny. Należy pamiętać, że w 70% składamy się z wody , dlatego nie tylko dobrze pić dobrą wodę, ale również swoim myśleniem jej nie zanieczyszczać . Woda to informacja, głębiny Bajkału to potężna informacja ostatnich 25 mln lat , naszych przodków , korzeni naszego człowieczeństwa .

11

Emoto robił również takie doświadczenie, że do butelek wlewał wodę i pisał na nich – miłość, złość , radość, nienawiść, a następnie fotografował . I okazało się , że pod wpływem wibracji napisanej na butelce woda również zmienia swoje właściwości. Dlatego dobrze jest gdy wlewamy do butelki wodę ze zdrowotnego , świętego źródełka zrywamy wszystkie etykietki (tym bardziej jak woda będzie trochę stała) , bo przecież zależy nam na energii konkretnej wody, a nie energii wypuszczającego wypitą kiedyś wodę koncernu.

12

Dziękuję Bajkałowi za tak cudowne przyjęcie ,za tę siłę , za tę informację . I nie dziwię się mojemu pradziadkowi, że zakochał się w Bajkale.

Mgiełka ściele się na Bajkale dając wrażenie magii, w czasie mgły lepiej widać duchy, mam wrażenie , że wtedy bardziej otwierają się ich drzwi .

13

My płyniemy do źródeł męskiego i żeńskiego.

Niestety gdy 3 statki z ludzmi przypływają równocześnie, trudno wejść w bezpośredni kontakt z miejscem , a może po prostu Bajkał urzeka mnie tak, że trudno mi oderwać od niego wzrok. Wdycham, powietrze, patrzę w przestrzeń i po prostu jestem , popadam w stan przestrzeni pomiędzy myślami, pomiędzy sobą , pomiędzy światami .

15

Dziękuję za cudowną wycieczkę , za cudowne spotkanie z Bajkałem . To praktycznie takie nasze czułe pożegnanie , bo już niedługo czas jechać dalej .

Szamańska ceremonia ziemi

Szamańska ceremonia dla ziemi 4 sierpień 2013

42

Gdy będąc na Olchonie okazało się, że będzie w czasie naszego pobytu szamańska ceremonia – bardzo się ucieszyłam . Kiedyś marzyłam , aby na to pojechać . Czytałam o tym jako o festiwalu szamańskim , czy zlocie szamanów .

1

W rzeczywistości jest to ceremonia dla ziemi . Ceremonia urodzaju , zakończenia pewnego etapu i zbierania plonów .

Jak się potem dowiedziałam jest robiona 3 razy w różnych miejscach :

4 sierpnia – na Olchonie

7 bądź 8 sierpnia Irkuck

11 sierpnia niedaleko Arszanu

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Pierwszy raz widzę obrzęd szamański i nie mam teoretycznej wiedzy na ten temat , więc mój opis będzie bardziej opisem moich wrażeń , a zdjęcia może pokażą co się działo .

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Na ceremonię przyjechało ok 30 szamanów z różnych części świata : Rosji , Mongolii, Chin , Niemiec. Miejsce gdzie szamani będą odprawiać rytuał ogrodzone jest wstążeczkami w kształcie prostokąta . Na boku w kierunku Szamanki (skały, rytuał jest ok 1 km od skały) ustawione są stoły , gdzie znajdują się szamańskie atrybuty , które pomagają szamanom łączyć się z duchami . Chodzić między światami . Przed stolikami ustawione ustrojone wstążkami brzozy .

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Na jednym boku mają siedzieć kobiety, a drugim mężczyźni . Ludzi ok 500 , może do 1000

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Na początku energia jest ciężka, wszystko się miesza , a może wszechświat chce nam pokazać nasze wyparte strony . Staram się nie mieć myśli, nie oceniać , analizować , poddać się tej energii bez lęku i z miłością (to najlepsza ochrona) , nie wzięłam z sobą wody, a słonce świeci jak oszalałe . Ale jakoś daję radę , odpuszczam lęki o ciepło , brak picia ( w sytuacji ekstremalnej wzięłam 2 łyki od koleżanki) i ………………

8

Najpierw szamani modlą się przy swoich stolikach , a potem w niewielkich grupach pojedynczo wchodzą w trans . Czuję siłę i przecieranie poszczególnych warstw własnych lęków . Nie za bardzo rozumiem o co chodzi , czasami mam wrażenie odejść , powiedzieć po co mi to nie moją przestrzeń , iść do cienia , coś zjeść napić się . Jednak jakaś niewidzialna siła trzyma mnie na miejscu , każe siedzieć i patrzeć . Wewnętrzny głos mówi , przecież interesują Cię takie rzeczy , to byłaby ucieczka . No dobra , siedzę obserwując jak kolejne warstwy mnie zostają gdzieś daleko , jak stare leki rozpuszczają się , pozwalam im odchodzić .

9

Chyba największym przeżyciem dla mnie jest zabicie praktycznie na moich oczach baranka i potem jego rozbiórka . Zastanawiam się  co i po co ?

10

Jednak trzeba mieć świadomość tego, że jesteśmy na Syberii, a tutaj o warzywa zawsze było trudno, zima ciężka i długa, czasami i ponad 50 stopni , jadło się to co dawało najwięcej ciepła i długo zalegało w żołądku dając uczucie sytości (sami wiemy ilu Polaków przymusowo zesłanych tutaj zginęło z braku jedzenia i z powodu ciężkiej pracy ) , dobrze mówi się o wegetarianizmie (sama nie lubię mięsa i ryb od dziecka i rzadko je jem) w krajach gdzie jest ciepło.  Jednak tam gdzie zima , trzeba mieć dobrze zbilansowany organizm , aby będąc wegetarianinem całą zimę nie cierpieć z powodu zimna, marząc o wiośnie albo uciekając na zimę do ciepłych krajów .

11

Po prostu jeżeli jest nam zimno zimą namawiam do przyglądnięcia się sobie i nie odrzucania ideologicznie pewnych rzeczy . Warto zobaczyć siebie takim jakim się jest , czy na pewno jestem wegetarianinem ? Mięsożercą ?

12

Odrzucenie pewnego jedzenia , tylko dla zasady to odrzucenie jakieś nie akceptowanej przez nas części własnego ja .

Namawiam do refleksji

13

A wracając do baranka, tutejsi ludzie chcieli dać duchom , Bogu to co najlepsze było dla nich (tutaj mięso ) . Teraz daje się pieniądze , bo mają większą wartość niż jedzenie . To taki symbol .

14

Dla mnie trochę to ciężkie , bo jestem za wolnością i prawem do życia wszystkich istot , jednak mam świadomość , że nie wszyscy mogą być na ten moment wegetarianami , tak samo Boga , duchy trzeba pokarmić tym co jedzą wszyscy .

15

Po około 2 godzinach ceremonii energia zaczyna się przecierać , robi się jakoś lżej , nawet słońce mimo ok. godziny 13-14 przestaje mi dokuczać . Szamani wchodząc w trans dają błogosławieństwa szczęścia , zdrowia, bogactwa sukcesów . Tzn ok. 4 szamanów w jednym czasie wchodzi w trans , a reszta szamanów podchodzi do nich po błogosławieństwo . Mogą podejść również osoby z zewnątrz – wymogiem u kobiet jest spódnica, brak nakrycia głowy i przykryte ramiona . Patrzę na koleżankę ona ma mnie .

 

-Idziemy – pyta

-No – nieśmiało odpowiadam

1716

Pokazuje mi, że nie ma nakrycia ramion , ja też , wyciągam z plecaka kurtkę od deszczu i polar i tak okryte wchodzimy w krąg . Energia jest bardzo silna , przez moment mam ochotę uciec . Szamanka która jest w transie , wali w bęben tak, ze mam wrażenie, że za chwilę skórę przebije na zewnątrz , macha innymi atrybutami . Na koniec przykłada na moją głowę i plecy coś w rodzaju pałki na której końcu  są pęki na sznurkach powiązanych dzwonków . Czuję straszną siłę . Siłę która przygniata mnie do ziemi , pokazując , gdzie teraz tak naprawdę jestem . Dzwoneczki zaczepiają się w moje włosy więc zostaje na nich troszkę mnie . Na szczęście nie wiem czy to dobrze czy źle, więc nie ma się o co martwić .

18

Po prostu idę za tym co jest .

Gdy wracam na swoje miejsce czuję się świeża i lekka . A słońce świeci ostro , jest na pewno ponad 30 stopni .

19

Każdy szaman wchodzący w trans pod koniec rytuału biegnie w kierunku uczestników ceremonii i im ogólnie błogosławi . Kobiety nadstawiają spódnice aby jak najwięcej wpadło, a mężczyźni kołnierzyki .

20

Gdy przestrzeń tego rytuału została zakończona , brzozy które stały przed stolikami szamanów zostają zabrane i następuje procesja wszystkich szamanów bijących w bębny i osób które niosą brzozy . Uczestnicy ceremonii dotykają brzóz rękami , czubkiem głowy całują je .

21

Potem następuje rytuał w wodą , są 2 ogniska nad którymi gotuje się woda z ziołami . Przy jednym rytuał robią kobiety szamanki, przy drugim mężczyźni . Mężczyźni liżą również językiem gorące (prosto co wyciągnięte z ogniska) kamienie .

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Potem w tą wodę wkładane są witki (jak do bani) i szamani czyszczą się nawzajem, okładając po plecach witkami namoczonymi w wywarze (nie wolno patrzeć i fotografować )

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Potem uczestnicy ceremonii ustawiają się zgodnie ze swoją płcią przy odpowiednim ognisku i są czyszczeni przez szamanów . Jestem trochę pogubiona w tym jak długo należy tam stać , że stoję za długo , a może tyle potrzebuję ….? w każdym razie dostaję burę od szamanki, że mam zrobić miejsce innym . Gdy mnie opieprzyła poczułam jak złość odeszła gdzieś daleko . Poczułam jakby ten rytuał zabrał moje złości . Dzięki wielkie

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Po tym rytuale trzeba przejść 3 razy nad maleńkim ogniskiem zgodnie z ruchem wskazówek zegara . Oczyszczając się tym razem dymem . Znowu nie za bardzo rozumiem jak mam to zrobić , więc mylę się , aż koleżanka mówi mi, że wystarczy . Oczyszczam się ze schematów i czuję luz do bycia sobą nawet inną niż nakazuje schemat.

30

Następnie dajemy, karmimy duchy przyniesionymi darami (ja mam tylko czekoladki , z których zrobiła się breja) . Standardowo jest to wódka , słodycze i mleko . Najpierw bryzga się wódką , potem daje słodycze , a koniec troszkę mleka .

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Wygląda to dziwnie , jednak większość osób ma do tego duży szacunek , tak, że wygląda nawet lepiej niż wrzucanie pieniędzy do koszyczka na ofiarę w czasie katolickiej mszy .

Potem następują modlitwy do  7 lub 13 bóstw (niepamiętam dokładnie),.

Następnie szamani siadają znów przy swoich stolikach z widokiem na Szamankę , aby podziękować kierunkom świata , niebu ziemi . Przy tym rytuale każdy z uczestników trzyma coś w rękach (słodycze , zioła) . Biją w bębny i odwracają się w tym kierunku , któremu w danej chwili dziękują , uczestnicy podążają za nimi . Cudownie słuchać grających razem ponad 30 bębnów tuż przy Bajkale z widokiem na Szamankę . Dziękuję, dziękuję

33

Na koniec należy obejść trzy razy zgodnie z ruchem wskazówek zegara ognisko, aby nasze życzenia , prośby się spełniły .

A na sam, sam koniec można dostać troszkę użytego w ceremonii do oczyszczania naparu z ziół.

34

Napar ten ma właściwości uzdrawiające i można go pić rozcieńczając , dodawać do kąpieli , w czasie picia go nie wolno pić żadnych alkoholi .

Zgodnie z wytycznymi przez 3 dni nie wolno nikomu nic dać – jak ktoś prosi . Chodzi zapewne o utrzymanie otrzymanej energii w sobie , a nie rozpraszanie jej .

OLYMPUS DIGITAL CAMERA32

Piękny rytuał , w pięknym miejscu przy bardzo silnej energii . Wszyscy co mnie znają wiedzą, że nie lubię rytuałów . Ten jednak potraktowałam jak prezent , czułam się bezpieczna zaopiekowana przez wszechświat i wiedziałam , że przez ten prezent idzie tylko dobro.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Zobaczyłam również , że daleko mi do szamańskiej ścieżki , rytuały i obrzędowość podoba mi się u innych , pięknie wygląda , jest bardzo silne , jednak na pewno nie jest moją drogą . Wolę prostotę .

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Rytuał pokazał mi , ze całkiem dobrze znoszę upał – jak mi zależy – niezależnie od tego co głowa myśli na ten temat .

Bardzo dziękuję , że mogłam doświadczyć tego rytuału w sercu szamanizmu , na świętej wyspie .

40

Dziękuję , dziękuję

Po 125 godzinach podróży

Po 125 godzinach podróży dojechałam na Olchon

10m

Ciężko było pożegnać pociąg , towarzyszy, przez ostatnie parę dni stali się moim domem . Czułam się jakby coś zostawało za mną . Znów zostawiam znajome bezpieczne miejsce i idę w nieznane . Może nie do końca nie znane , bo z naszego kupe 2 osoby również jadą na warsztat .

1m

Na dworcu w Irkucku czekała marszrutka (busik) którym udajemy się w kierunku Olchonu . Mamy do przejechania 300 km , co jak na rosyjskie warunki , niewiele . Zajmuje nam to 5 godzin. Jedziemy najpierw dobrym (no czasami jakaś dziura) asfaltem , na około 2-5 km przed promem na wyspę asfalt nam ucieka i pojawia się wiele wariantów szutrowych dróg . Kierowcy wiedzą którą jechać aby nie jechać pod prąd , choć dla mnie to troszkę abstrakcyjne i dziwne , że wszyscy wiedzą w którą drogę wybrać , aby nie jechać pod prąd . Wszystko wydaje się dziwne , gdy nie zna się zasad . Może przerażać , a to tylko wynika z nieznajomości panujących tutaj zasad.

2m

Chmury na niebie opowiadają swoje historie , machają na powitanie . Mam wrażenie , że całe niebo cieszy się na nasze powitanie .

3m

11m

Krajobraz robi się trochę księżycowy , mam wrażenie , że nagle znaleźliśmy się na innej planecie . Zaczyna migotać w oddali woda Bajkału.

5m

I dojeżdżamy do promu na Olchon . Prom kursuje co godzinę . Mamy troszkę czasu na przyjrzenie się tutejszym straganom z pamiątkami dla turystów . Królują na nich wyroby z kamieni, szczególnie z czaraidu , dużo przedmiotów „magicznych” nie magicznych , misy do grania , wargany (drumle), buddyjskie figurki , herbatki z tutejszych ziół, kremy i wiele , wiele różnych rzeczy . Do mnie przemawia kamień stichtit. Pani nie wie nic o tym na co jest i co ze sobą przynosi według tradycji, więc mój wybór jest czysto intuicyjny .

6m

Często bowiem wybierając jakieś rzeczy kierujemy się nie tym co tak naprawdę czujemy , a tym co podpowiada nam głowa. Dlatego dobrze pierwsze wybierać coś , a potem czytać co i na co to jest .

7m

Odnosi się to do wszystkiego ziół, jedzenia , suplementów , różnych przedmiotów siły. Bo tak naprawdę nie wiemy nigdy gdzie droga do tego – czego tak naprawdę chcemy .

8m

Czytałam, że kiedyś znachorki leczyły zwierzęta tak, że np. krowę brały na spacer po okolicy pozwalając jej jeść wszystko co chciała , a same szły tam gdzie prowadziła ich energia . Po trzech dniach takich spacerów zwierzęta były zdrowe .

9m

Przeprawa promem krótka kilkanaście minut i wjeżdżamy w szutrowe drogi ojjj nasza Landrynka (Landrover) byłaby przeszczęśliwa. Świat stepu i migocącej granatowej wody . Patrząc na to , zapytuje siebie , gdzie ta piękność Bajkału . Kolorów nie ma . Tak wszystko zlewa się w jedno . Jednak gdy zamykam oczy czuję potężną siłę tego miejsca .

14m

Może kolejne ćwiczenie , jak odbieram dane miejsce gdy zamykam oczy . Czy czuję się tak samo jak mam je otwarte ?

13m

I wreszcie po 125 godzinach cudownej podróży na miejscu.

12m

 

Dlaczego Bajkał

Dlaczego Bajkał 23 lipiec 2013

Na pewno co mnie ciągnie nad Bajkał ?

ojciec

Wszystko zaczęło się bardzo dawno chyba z 30 lat temu gdy marzyłam , o tym aby pojechać nad Bajkał i poznać szamana . Potem gdy zmarła moja mama mój ojciec zaczął mówić jak marzy mu się podróż nad Bajkał . Bo mój pradziadek czyli jego dziadek opowiadał mu o tym jaki Bajkał piękny . Nie , nie mój pradziad nie był podróżnikiem w naszym znaczeniu. Był zesłany na Syberię , a że pracować umiał (chłopak z gór) , siłę miał , więc nie stresowała go wg niektórych katorżnicza praca , ale miał się na zachwycanie się Syberię .

No tak siła , wytrzymałość , gdy większość z nas zmusić teraz do w miarę normalnej pracy fizycznej , padli by tak samo jak kiedyś nasza arystokracja . Więc może warto zadbać o naszą siłę.

No właśnie mój pradziad tak wzorzyście opowiadał o Syberii , że mój ojciec chciał to zobaczyć na żywo . Niestety nie miał dość siły , aby to zrealizować. Może też chcąc iść za tłumem nie miał odwagi powiedzieć, że Syberia jest ok , a to co było przyroda powoli zarasta .

I gdy umierał obiecał mu, że na Syberię pojadę , a on w moim sercu . Zmarł 9 maja 2011. Przez te 2 lata zaproszenie z Syberii nie przychodziło, aż miałam wyrzuty sumienia , jeżdżę gdzieś indziej , a obietnica mówiłam sobie 

http://brygidaibartek.pl/przeslanie-mojego-ojca/

I przyszło zaproszenie

Malowałam obraz wsparcie przodków , czułam , że przodkowie utknęli w ramach , dlatego wyrzuciłam drewniany ramy, a obraz zaczęłam rwać na kawałeczki .

Nagle poczułam Bajkał ……. Ajna (dziewczyna na której warsztacie byliśmy rok temu na kaukazie ) i …..

Internet Ajna za 3 tygodnie od tamtego momentu robiła warsztat nad Bajkałem na Olchonie o przodkach, sms do Ajny czy są miejsca i telefon do Agencji czy załatwię wizę.

I udało się jestem w Moskwie i jest szansa , że na 28 lipca dojadę nad Bajkał

To takie iście za tym co podpowiada świat . Bartek nie chciał jechać , a może tylko do mnie przyszło zaproszenie . Może to moi przodkowie mnie zaprosili .

Podróż dedykuję mojemu ojcu i uwolnieniu energii realizacji siebie w mojej rodzinie .

Wizę załatwiało już któryś raz biuro www.wadi.pl bez żadnych problemów , słownie rzeczowo cena wraz z ubezpieczeniem i voucherem 480 zł.

Polecam bardzo