Search Results

Search Term: kutaisi

Number of Results: 5


Czitawa, pchali z dzikich roślin

Czitawa i inne gruzińskie dziczki połowa lutego 2015

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

Połowa lutego, a na targu w Tskaltubo i Kutaisi widać początek wiosny. Przyjeżdżając tutaj jesienią wydawało nam się, że niewiele ciekawostek tutaj jadają. Jednak początek wiosny pojawił się iście magicznie.

Najpierw w Tskaltubo pojawiły się http://en.wikipedia.org/wiki/Allium_paradoxum, wiosenne cebuleczki. Na szczęście Panie znały rosyjski i ujawniły przepis.

Gdyż robi się z nich pchali, które tutaj nazywa się czitawą.

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

Chciałam Panie namówić na zrobienie go dla mnie, jednak wykręcały się brakiem czasu. Więc nie przyszło nic innego jak zrobić samemu i na drugi dzień zanieść do degustacji.

Degustacja na drugi dzień spowodowała, że chyba cały targ mnie zapamięta.

Radości przy tym było co niemiara, zbiegło się chyba z 20 czy więcej kobiet, a potem każda dopowiadała co by dodała, czy inaczej zrobiła. Jednak generalnie moje pierwsze wykonanie smakowało…….

A jak zrobić

ok 50 dag roślinek pokroić na ok 3-5 cm pogotować ok 30 minut

odlać wodę

dodać

3-4 ząbki czosnku drobno pokrojonego

10 dag orzechów włoskich mielonych

ostry pieprz

trochę octu

sól do smaku

 

Wymieszać i jeść

Można również zblendować, wtedy masa będzie miała bardziej jednolitą konsystencję pasty.

 

Zresztą ilość czosnku, orzechów, pieprzu to wszystko umowne i zależy od preferencji smakowych.

 

Tak samo zresztą przyrządza się mieszankę dziczków, którą sprzedawali na targu w Kutaisi

wchodziła w jej skład pokrzywa, mlecz, szczaw, prymula kaukaska, rzeżucha, kolendra, fiołki …… zresztą popatrzcie sami.

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

Standardowe przyrządzenie jest takie same jak powyżej

 

Mieliśmy nadzieję, że w Batumi również będą dzikuski na targu, jednak zakończyliśmy ich oglądanie i kupowanie w Kutaisi, a szkoda.

 

Szkoda wyjeżdżać w najlepszym okresie do dzikiego jedzenia, które tak bardzo lubimy.

Jednak nasz czas w Gruzji kończy się, mijają nam 3 miesiące pobytu, widocznie nie dane nam nacieszyć się dzikim tutejszym jedzeniem.

Dziękujemy za pokazanie nam, że jest dużo roślin dzikich wykorzystywanych kulinarnie. Może kiedyś wrócimy na wiosnę, aby nacieszyć się jej darami. 

Rodzinne spotkanie na Kaukazie

Rodzinne spotkanie w Kaukazie 8—15 luty 2015

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

Nie szło nam ostatnio pisanie, a przyczyna była prosta i skomplikowana zarazem, czyli RODZINA.

Teraz gdy pół roku jestem w podróży, można rzec w innym stanie świadomości, chcieliśmy pobyć jakiś czas z rodziną, z którą od lat bywamy tak tylko godzinę dwie, od czasu do czasu.

A tu mieliśmy możliwość cały tydzień, w silnym energetycznie miejscu – na Kaukazie.

Pomysł iście ekstremalny, a może duchy podpowiedziały, że to będzie najlepsze do dalszego naszego rozwoju osobistego. Bo przecież odpuszczając rodzinne sprawy, przywiązania dopiero wtedy będzie nam lżej.

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

I ……. teraz właśnie od ich wyjazdu minął prawie tydzień, my zmieniliśmy kraj (Turcja), a dalej nie było energii na pisanie. Nie na pisanie o tym, a pisanie w ogóle.

Gdzieś tam dusiliśmy się jeszcze, gdyż Bartka mama złapała 2 dniowy wirus, a my po niej też zaczęliśmy się dusić.

Dusić się w świecie w którym wyrośliśmy, gdzie nie można być sobą, pokazywać uczuć, emocji, gdzie trzeba żyć na POKAZ, być grzecznym, miłym, robić dobre wrażenie.

Bo inaczej wyśmieją, przeklną, nie zaakceptują i człowiek zostanie SAM!

Nasz świat zawirował, straciliśmy masę energii na pokazywanie sobą kogoś kim nie jesteśmy.

Bartek rzucił się na jedzenie jak chyba parę lat temu, ja na alkohol, kłóciliśmy się non-stop ku uciesze Pań!!!

Zresztą Bartek miał lżej, bo brak akceptacji dotyczył również tematu kobiecości.

Uwaga była zwracana TYLKO MNIE!!!!! Lub zauważano tylko to, co Bartek robił dla mnie.

Świat kobiet, które wchodzą do dupy mężczyznom, niszcząc inne kobiety wokół.

Patrzyłam na to, ale czasami już nie byłam na tyle silna, aby zachować siebie. Zresztą przeleciało przed moimi oczami całe moje życie.

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Gdzie każde odstępstwo życia nie na POKAZ było karane biciem, wyśmiewaniem, terroryzowaniem.

Od dziecka miałam być dziewczynką na pokaz. Nigdy taka nie byłam, dlatego byłam bita przez matkę za każdy drobiazg, wyrzucana z domu, terroryzowana. Każda nadrobniejsza porażka wytykana miliony razy.

Ja powiem ludziom jaka jesteś zła, niedobra, powiem to u Ciebie w pracy” – krzyczała moja mama.

W szkole na W-F-ie wstydziłam się rozebrać, bo miałam paski od bicia. Bo przecież robiłam tyle zła. Nie patrzyłam ludziom w oczy, bo na pewno znali wszystkie moje najdrobniejsze złe uczynki.

Gdzieś w połowie liceum powiedziałam do kolegi, że mama wykrzykuje na mnie „TY KURWO”

Popatrzył na mnie, rozgadał jako dowcip po klasie i nie uwierzył.

Nikt nie wierzył, na pozór szanowana osoba nauczycielka, po godzinach katowała swoje dziecko zarówno psychicznie jak i fizycznie.

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

Wracałam do domu ostatnimi autobusami, bo bałam się co będzie, jaka awantura, za co?

O to, że coś powiedziałam nie tak, jak trzeba itp.

Uczyłam się dobrze, choć zastraszona nie sięgałam po to co chciałam. Sięgałam po to, co było najdalej, od tego co tak naprawdę chciałam.

Bo nie zasługiwałam, byłam taka strasznie zła i do niczego. Mama czytała moją korespondencję, kpiła, wyszydzała ze wszystkiego, szpiegowała każdy mój krok.

Gdy szykowałam się do podróży, przez parę tygodni przed wyjazdem robiła mi dzikie awantury. Strasząc mnie, że jest bardzo chora i jak wrócę na pewno nie będzie żyć.

Będąc gdzieś w świecie myślałam czy już umarła i to na pewno moja podróż będzie tego przyczyną. Gdy wracałam trzepałam się cała szukając klepsydry z danymi mojej mamy.

Taka była cena robienia namiastki tego co chciałam.

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

Zapytacie dlaczego z nikim nie porozmawiałam na ten temat ?

Z kim?

Nie miałam pojęcia kto to zrozumie, a ja na pewno byłam w całej sprawie winna. Nawet dziś, gdy mówię o tym na łamach rodziny, spotykam się z niewiarą , lekceważeniem zmierzającym do zakopania tematu ( bo o zmarłych się źle nie mówi).

 

Co na to ojciec!!!!!!!

Nic, był za słaby, zawsze robił to co mama powiedziała i trzymał przez to jej stronę.

Przeprosił mnie za swoje zachowanie przed śmiercią mówiąc, że był za słaby.

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

Do tego dochodzi kobieca linia rodu. Babcia chyba była jeszcze trudniejsza od mamy.

Teraz po latach wiem, w jakiej patologii wychowała się moja mama.

Gnój, bagno o którym nie wolno było mówić.

Bo wizerunek, życie na POKAZ !!!!!!!!

Mijały lata, moje życie doprowadziło mnie już do momentu, gdy miałam wszystkiego dość. Praca dla mnie bez sensu, z ludźmi którzy psychicznie niszczyli jeden drugiego.

Taki był mój świat.

Mając już prawie 30 lat duchy doprowadziły mnie do Janusza Olenderka, który prawie zaczynał tworzyć ośrodek Mandala w Targoszowie. Sprawy duchowe zawsze mnie fascynowały.

Janusz po któreś wizycie wyciągnął ode mnie informację o sytuacji rodzinnej w domu i namówił na regresing.

I tak zaczęła się długa, bardzo długa droga pracy ze sobą.

To, że jestem gdzie jestem, zawdzięczam łamaniu rodzinnych schematów. Łamaniu tabu.

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

Jednak wizyta dwóch Pań reprezentujących nasze rodziny – oceniających, straszących klątwami i namawiających do życia tak ,by „inni mnie akceptowali” – ruszyła jeszcze nie uporządkowane elementy.

Sytuacja pokazała, że jeszcze nie odpuściłam rodzinnych spraw do końca (nie odpuściliśmy!), ani nie ma we mnie 100% przekonania o podążaniu swoją drogą.

Brakowało zrozumienia w obie strony i dania przestrzeni dla powiedzenia – KURWA, OBRAŻAJCIE SIĘ ILE CHCECIE, WYJEŹDZAJCIE, CHORUJCIE , BĄDZIE NIE ZADOWOLONE – TO JEST WASZ ŚWIAT, – my Was tylko zaprosiliśmy i chcemy dać to co uważamy za najlepsze!

Jednak to, że Was zaprosiliśmy nie znaczy, ze zrezygnujemy z siebie.

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

Dlaczego to piszę????

Może dla innych, którzy widzą już możliwości ruszenia z miejsca, aby zrozumieli, że zawsze można.

Można wyjść ze świata który nam nie odpowiada, jedno co trzeba, to dać sobie przyzwolenie na zmiany i nie oczekiwać od tego świata, że je zaakceptuje. Przecież większość alkoholików nie szanuje tych co przestają pić.

Tak samo tutaj.

Na pewno moje ciocie, kuzynki, których większości nawet nie znam – przeklną mnie – bo źle piszę o rodzinie, o mamie.

Nie piszę źle – piszę PRAWDĘ.

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

A co do energii wyszydzania, straszenia klątwami – mam dla Was jedną radę – wszystko co dajecie wraca z powrotem spotęgowane do WAS.

Wyszydzanie, przeklinanie, straszenie.

Wiec ja wybieram iście drogą radości i miłości.

Może czasem jest koślawa, pojawiają się na niej emocje, ale jest moja i ja biorę za nią pełną odpowiedzialność i staram się najbardziej zbliżać do miłości, jak się tylko da.

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

A dlaczego miałam problem z napisaniem tego?

Bo była u mnie ciocia, która nadal żyje w świecie na POKAZ. Gdzie każde słowo napisane na tym blogu zostanie użyte przez jej córkę przeciwko niej. Zostanie wyśmiana.

I …………..

To jest jej świat, dlaczego ja mam w niego ingerować?

 

I ……………….. dlaczego takie osoby wymuszają na innych, aby inni powrócili i żyli w ich świecie?

 

Zresztą, co nie napisze, czy dobrze czy źle – zawsze coś można znaleźć – i z tego w rodzinie poszydzić.

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

Idę swoją drogą z podniesioną głową, nawet gdy inni szydzą ze mnie, negują, straszą, przeklinają i nie akceptują.

 

Pozwalam sobie wyjść poza rodzinę i żyć pełnią życia.

 

A mamie i cioci chcieliśmy pokazać kawałek Gruzji, niestety mama Bartka się pochorowała i 2 dni leżała w łóżku w Tskaltubo.

Zobaczyliśmy jaskinię Prometeusza, kąpaliśmy się radonowych wodach, pojechaliśmy do Kutaisi i Gelati, podziwiając już wczesną wiosnę.

A potem do Batumi łącznie z kawą w podniebnej kawiarni w hotelu Radisson.

Gdy już wracaliśmy z powrotem na lotnisko odwiedziliśmy ogród botaniczny, czarne plaże Ureki i subtropikalny strumyk niedaleko Ozurgeti.

Pozwoliliśmy im pokosztować tutejszego jedzenia.

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

Tutaj może małe przesłanie dla wegan i wegetarian

Bardzo często wcześniej słyszałam od cioci „ JA JEM WSZYSTKO”

– zawsze była kpina i wyszydzanie z tego jacy jesteśmy kapryśni do jedzenia.

A na miejscu okazało się, że sama je tylko to co jej smakuje, prawie wszystko tu w Gruzji rodziło w niej obrzydzenie, a wszystko może by jadła jakby sobie po swojemu przygotowała……..

I w rezultacie „JA JEM WSZYSTKO „ – dotyczyło chudego mięska zrobionego tylko wg jej technologii, karpia jako jedynej ryby …….

Czy nie za bardzo w życiu przejmujecie się takimi autorytetami w sprawach jedzenia??? i nie tylko jedzenia – poobserwujcie ich……

Na mnie próbowano wymusić, abym o tym nie pisała.

Dlaczego????

Aby dalej mogli wyśmiewać innych, tworząc iluzję siebie???

 

Jestem wdzięczna całemu wszechświatowi, że pozwolił mi się stać tym kim jestem, wyrwać z rodzinnych ograniczeń i iść swoją drogą.

 

I jestem cała zadowolona, że to napisałam! A mamie i cioci dziękujemy za spotkanie, które bardzo wiele wniosło w nasze życie.

 

DZIĘKUJEMY!!!!

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Hotel Wiktoria na magnetycznych plażach Ureki

Hotel Wiktoria na magnetycznych plażach Ureki.

 

14

 

Hotel Wiktoria, znajduje się przy samym morzu 50 metrów od wody (praktycznie na plaży). Na końcu miejscowości.

Składa się z 14 pokoików ( 3×3 osobowe, 1×4 osobowy i 10×2 osobowych ).

Każdym pokoju jest łazienka z prysznicem wychodzącym z umywalki, telewizor, klimatyzator , który zimą działa jako ogrzewanie, lodówka.

Ceny w poszczególnych okresach i dostępność można sprawdzić na stronie

www.hotel.vik911.com

tam też można zarezerwować i można je zobaczyć na zdjęciach.

Ceny zależą od sezonu. Najdrożej jest czerwiec- wrzesień, ale wtedy też najcieplej – temperatury często dochodzą 40 stopni.

Od października/ listopada do marca/kwietnia ceny mocno spadają ( ok.50 – 60 zł/ 2 osoby) i temperatury robią się niższe.

Można zamówić całodzienne jedzenie za 25 lari (ok. 50 zł), można żywić się samemu.

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

Z Warszawy – przez cały rok, a z Katowic od marca do października lata wizzair do Kutaisi , rezerwując stosunkowo wcześnie można znaleźć lot w całkiem fajnej cenie ( teraz zapłaciliśmy dla mamy 150 zł w jedną stronę). 

https://wizzair.com/pl-PL/Search

Z Kutaisi do Ureki jest ok. 100 km – dostać się do niej można na 2 sposoby:

  1. zamawiając transfer koszt ok 80 lari (160 zł.) w jedną stronę, do busa mieści się 7-8 osób – cena za cały bus

  2. busem publicznym – marszrutką w kierunku Batumi – jeżdżą one z lotniska (cena około 20 zł osoba) . Jedziemy do Ureki i wysiadamy „Ureka stacja benzynowa Wissol”, przy znaku Ureki Magnetti 3 km i stamtąd należy zadzwonić do gospodarzy, którzy bezpłatnie już odbiorą stamtąd, można również iść na nogach, jednak to ok. 3 km

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

Sama Ureka po sezonie nie żyje, otwarte jest kilka sklepików, jednak najbliższa restauracja znajduje się na głównej drodze czyli – 3 km od hotelu.

Jest to idealne miejsce dla kogoś kto chce nacieszyć się zdrowotnymi właściwościami magnetycznego piasku i spokojem po sezonie. O czym pisaliśmy w linku:

http://brygidaibartek.pl/magnetyczne-plaze-morza-czarnego/

http://brygidaibartek.pl/autyzm-ani-pozytywna-historia-na-swieta/

 

Można robić sobie marszrutkami wycieczki do Batumi, Kobuleti, Poti, Kutaisi i czy nawet Tbilisi.

Gospodarze znają język Rosyjski, Azerski, Ukraiński, Gruziński.

Rzadko polecamy tak jakieś miejsce, jednak to ma kilka atutów w miarę sensowny standard do ceny jak na gruzińskie warunki i znajduje się na samej magnetycznej plaży.

 

Oddajemy świąteczne prowadzenie w ręce skrzatów

Oddajemy prowadzenie w ręce skrzatów 23-24 grudnia 2014

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

Mamy nowego pasażera od poniedziałku podróżuje z nami Mikołaj JUNGLE BELLS

, który swoją magiczną gitarą dodaje radości w naszej landrynce , jego obecność bardzo ucieszyła od początku podróżującego z nami skrzata, elfa Giro. Mikołaj czasem macha przechodniom, którzy również bardzo cieszą się na jego widok.

 

I tak po otulającym noclegu przy rzeczce przed Kutaisi ( na skraju rezerwatu Ajameti), gdzie rano przyszły nas odwiedzić krowy, gęsi , stwierdziliśmy, że skoro my idziemy za pragnieniami, które zamiast radości dostarczają nam emocji, to oddamy się na święta w ręce skrzatów. To oni będą decydować gdzie jedziemy.

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

I tak najpierw pojechaliśmy na świąteczne zakupy do Kutaisi, bo przecież trzeba autko udekorować, a potem już ………..

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

Najpierw na nawigację wklejono kierunek Batumi, po drodze zmieniono na Nabeghalavi, a w miasteczku Chokhatauri wyprowadzono nas w pole (raczej krzaki – górską drogą od przysiółka do przysiółka)), by zatrzymać się na nocleg przy górskim źródełku i potoczku.

Giro zawsze był wielkim fascynatem wody, teraz ma kumpla który zresztą mu przygrywa.

 

6

7

 

8

Już jak jechaliśmy na jednym ze krzyżowań prowadziły nas od domu do domu, od uliczki do uliczki bo musiały się ze wszystkimi znajomymi przywitać ( nawigacja zgłupiała).

Wesoło było jeździć w tę i nazad.

 

Na razie mamy deszczowo, jednak bardzo fajnie tak leżeć w landrynce, gdy odbijają się od niej krople deszczu.

 

A gdzie zaprowadziły nas skrzaty zobaczcie sami. Wodospady, strumienie, subtropikalna roślinność, deszcz i domek młynarza. Otaczają nas zimozielone rośliny , które swoim charakterem podkreślają urok tego miejsca. Sa wśród nich dostojne różaneczniki, laurowiśnie, bluszcze wspinają się po pniach drzew, paprotki i pierisy dekorują skarpy, a mchy obrastają drewniane płoty, skały i głazy. Cała sceneria odgrywa się w szumie potoków i pod baldachimem gałęzi krzewów , z których zwisają leszczynowe kwiatostany.

Miejsce z poidełkiem gdzie podróżni szczególnie latem doznają ochłody, zarówno strumieni jak i samej wody.

 

A skrzaty radośnie szepczą do uszka różne słówka.

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Świat baśni, legend, świat tego co niewidzialne. I tak z aparatem w ręku naszymi oczami przyjrzeliśmy się skrzaciemu terenowi. A w domku młynarza wieczorem była imprezka, zjechały na nią wszystkie skrzaty z okolicy zobaczyć się z kolegami. Była radość i zabawa, czasami aż podłoga trzeszczała.

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

5

 

Giro powiedział, że mogliśmy przyjść (po fakcie), ale według niego jesteśmy jeszcze za sztywni i umysłowi, aby bawić się razem z nimi.

Uważa, że za jakiś czas dorośniemy do skrzacich imprez.

Dziękujemy za to piękne miejsce w magicznej pogodzie. Za tą magię, za którą gdzieś w duszy tak tęskniliśmy i nie potrafiliśmy jej wydobyć .

 

Jakie będą to święta zobaczymy, na pewno inne niż wszystkie do tej pory.

Tradycja, tradycja, jednak do niczego nie warto być przywiązanym i to chyba najpiękniejsze.

 

Podajemy pozycję GPS N41.966491, E 42.278599, wysokość 389 m.n.p.m – naszego zakola górskiej drogi, jednak nie warto jechać specjalnie – skrzaty są tu wszędzie……….. . Chodzi o przestrzeń gór rozciągających się powyżej Batumi, będących w klimacie subtropikalnym. Jest tu również Park Narodowy i graniczący z nim Rezerwat przyrody.

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Sairme – prywatny zabetonowany kurort

Sairme zabetonowany prywatny kurort – 22 grudnia 2014

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

Sairme zapraszało mnie od samego wjazdu do Gruzji tj. 2 tygodnie temu , jednak po drodze były „niespodziewane” postoje.

Rano pogoda nad morzem zepsuła się, zaczęły padać ulewne deszcze i wiać wiatr. Bartek bardzo chciał spędzić święta w śniegu. Włączyło mu się polskie ciśnienie świąt w śniegu. A w śniegu znaczy w kurortach narciarskich, albo w jakimś spokojniejszym miejscu. Tym bardziej, że kurorty narciarskie to w Gruzji nieadekwatny stosunek standardu do ceny i zazwyczaj energia drapieżnego biznesu, nastawionego na najbogatszych z energią wyrywania.

Więc stwierdziliśmy niech będzie samotne górskie sanatorium w Sairme, zapraszało mnie – więc zobaczymy. Co prawda jest tam tylko jeden czynny hotel. Jednak mamy landrynkę i jak nie będzie nam się podobało, możemy odwinąć kitę i wyjechać.

 

Z wybrzeża było to 130 km, jechaliśmy więc wolno, oglądając potężne zadbane domy tego bardzo bogatego rejonu Gruzji (to zamożna dolina). Może część z nich wymaga pomalowania itp. , ale na kilkudziesięciu kilometrach ciągną się wsie z domami 400-500 metrowymi i do tego w miarę ładnymi ( są w Polsce zamożne regiony rolnicze z bogatymi domami, ale takiego nagromadzenia w jednym miejscu w naszym kraju raczej nie ma!).

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

Czy na pewno mieszkają w nich biedni Gruzini (pokazywanie tego kraju jako ubogi – to zdecydowana przesada!)?

Gdy skończyły się wsie, doszły zachwyty nad przyrodą pełną zimozielonych krzewów, w której pnie drzew oplatały ulistnione pnącza, a pogoda swoimi mgiełkami dodawała magii tej subtropikalnej scenerii. Droga swoimi krętymi serpentynami zawieszona była na ostrych zboczach doliny. Scenerii dopełniał potężny potok górski, huczący na jej dnie. Z zza zakrętów wyłaniały się skały porośnięte mchami i paprociami, wilgotne od sączącej się po nich wody.

 

4

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

Najpierw minęliśmy kilka budynków zamkniętych oddziałów sanatorium i chyba budynek zabiegowy z wannami oraz basenem zewnętrznym, by 3 km dalej dojechać do ……………….. szlabanu z kolczatką wbudowaną w asfalt!.

Co to jest?

Ochroniarz wybiegł z zapytaniem dokąd jedziemy, co chcemy….

Odpowiedzieliśmy, że do hotelu …

…..No nie wiedzieliśmy, że Gruzja jest tak niebezpieczna. Jaki jej obraz pokazują luksusowe hotele światu??? – zdumieliśmy się – i na kogo to?…..

Za 300 metrów dojechaliśmy do czynnego hotelu usytuawanego przy drodze, tak przy samej drodze, jadąc chwilę wcześniej widzieliśmy betonowe wierze przypominające wierze wiertnicze, do tego wybetonowany park, z dużą ilością murów oporowych – bo na stoku położony……

Co to jest? – brzmiało w mojej głowie.

Po kilkudziesięciu kilometrach jazdy w przyrodzie, znaleźliśmy się w jej zdegenerowanej ludzką ręką części i to w dodatku w prywatnej, dla wybrańców, którzy są w stanie – po sezonie – zapłacić na najtańszy pokój równowartość gruzińskiej emerytury…………

Bartek widział tylko piękno dookoła, był tak podniecony mijaną wcześniej przyrodą.

Weszłam na recepcję do hotelu, gdzie temperatura wynosiła ok 12 stopni, nieprzyjemna, zmarznięta, siedząca w kurtce Pani z łaską odpowiedziała o pokojach.

Za chwilę wbiegł Bartek – mówiąc jak tutaj jest ciepło.

Emocje go rozgrzewały, ale mógłby zobaczyć , że to mu jest ciepło, a tutaj zimno.

Pani z wielką łaską poszła nam pokazywać pokoje, najtańszy za 130 lari z jedzeniem (250 zł.) to mini klatka z dwoma maleńkimi łóżeczkami i łazienkami. Podejrzewam, że Bartek miałby za krótkie łóżko, ale on tego nie widział…… Pokoje i łazienki o temperaturze ok. 5 stopni, pewnie jutro by się dogrzały, bo teraz cała przestrzeń wychłodzona.

Bardziej normalne pokoje z podwójnym łóżkiem i większą przestrzenią, teraz po sezonie cena 160 lari (300 zł).

Mnie żaden pokój nie przyjmował, Pani nie chciała pokazać innych, a Bartek na siłę chciał zostać, nawet w zimnej norze.

Rozmowa o jedzeniu ( czy są serwowane warzywa i w jakiej postaci?) z Panią w recepcji zakończyła się tym, że sami mamy iść do kuchni i pogadać, bo ona od tego nie jest.

 

Jedno co potrafiła zaprowadzić nas do lekarza, który miał przygotowaną formułkę marketingowego gadania nie zawierającego żądnych konkretów, nawet tego jaki skład jest wody.

– Tu ludzie doznają cudownego działania wody – skazał.

Tylko zapominał wspomnieć o konkretach.

Nasz wniosek: Tak, leczą się, leczą i wyleczyć nie mogą.

Wodę on swoim autorytetem musi naznaczyć, bo ona jest za silna aby ją przyjmować samemu.

Na noc nie można, bo można by było nie spać.

Nasz wniosek: Tak, kuracja ma być przyjemna, a nie skuteczna.

Nasz wniosek: Najlepiej działa tabletka przeciwbólowa, bo uzależnia, a nie wyleczy problemu.

Nasz wniosek: Taki jest ten świat i tak działa nowoczesne sanatorium…….

U lekarza okazało się, że połowa procedur wyszczególnionych na ich stronie nie jest do skorzystania w zimie, a na procedury wanien z wodą 40 st. C. należy jeździć 3 km niżej.

Woda fakt mająca w sobie potężny skład minerałów (bo te wieże wiertnicze to pijalnie wód) niektóre dochodzące i do 10000 mg?litr z tytanem, barem, borem…….

Nasz wniosek: Tak, tak trzeba bardzo uważać bo może nastąpić silna reakcja oczyszczająca i pacjent może się niechcący wyleczyć, a przecież nikomu na tym nie zależy, wręcz to niewskazane.

Jakże inny świat niż ten – gdy byliśmy 2 lata temu na kaukazie w Dziule-su – dzikim uzdrowisku, gdzie ludzie przyjeżdżali się wyleczyć, a właściwości wody podawane były z ust do ust, tak samo jak reakcje oczyszczające i dieta. Nikt nie mówił, żeby pić mało, należało pić dużo, aby się porządnie oczyszczać.

Właśnie dieta……….

Bardzo ważna przy oczyszczaniu ciała…… Za radą Pani z recepcji poszliśmy do kuchni. Stołówka wyglądała jak tani fast food (przy cenie hotelu czterogwiazdkowego!) , Panie kucharki bardzo miłe (jedyne przesympatyczne osoby w tym hotelu), jednak bardzo słabo znające język rosyjski. Nie mogły kompletnie zrozumieć tego co jemy, co chcemy…….. Jedzenie tylko warzyw i owoców było dla nich abstrakcją………… Dieta bez kazeiny, glutenu, mięsa(?)…………….

Czy klienci tego sanatorium nie stosują diety?. Przy większości piciach wód oczyszczających wątrobę, żołądek należy odstawić mięso (białko), nabiał (kazeinę) i tłuszcz!!!.

A tutaj jedzenie ma być dobre , pyszne, procedury przyjemne, klient ma powracać, a leczenie………….

Taki świat.

Rozmowa na stołówce przeważyła już szalę, nawet Bartek do tej pory w skowronkach, widząc moją emocjonalną niechęć pozostania w tym miejscu – powiedział – może oddadzą nam pieniądze?

Na szczęście oddali i za niecałą godzinę mogliśmy ruszyć z powrotem w dół.

W tym czasie zaczął padać mocno śnieg, robiąc nam dużo radości.

Niesamowite w tym wszystkim jest to, że gdyby zaczął padać godzinę wcześniej – zostalibyśmy tutaj – dla niego. A jednak nie. Duchy pokazały nam, że nie mamy przebywać w tym miejscu.

Bartek bardzo rozczarowany, zjeżdżał. Koło nieczynnego sanatorium zatrzymaliśmy się wysikać, podbiegł portier i poformował nas, że tutaj można być tylko za zgodą hotelu – bo to też teren prywatny sanatorium………

Niesamowite, coś czego nie spotyka się właściwie w Gruzji (jeżeli zanocujesz na prywatnym terenie, ryzykujesz że rano właściciel zaciągnie Cie na kawę do siebie). Ale już parę razy spotkaliśmy przy hotelach, zamknięte zony przyrody, obejmujące kilkaset hektarów w miejscach najbardziej pięknych. Widzieliśmy prywatne hotelowe jeziora do których kierowały tabliczki publicznych atrakcji turystycznych……..!!! Teraz to miejsce………

Gdzieś po drodze dowiedzieliśmy się, że były prezydent dawał za darmo ludziom ziemię na budowę hoteli powyżej 100 osób.

Wyraźnie widać o co chodziło, aby miejsce które ze swojego założenia miało służyć innym, dać pod prywatne władanie. I to miejsca przez które wcześniej przechodziły publiczne asfaltowe drogi (wyzamykać je i zrobić prywatne luksusowe tereny).

Źródła dla wybranych………… świat dla wybranych. W świecie zachodu jest to normalne, tutaj RAZI.

Tym bardziej, że dotyczy to przepięknych turystycznie miejsc, miejsc które wołają o pomoc.

To zaproszenie z Sairme nie jest pierwsze, wcześniej zaprosiły mnie dwa duże jeziora otoczone płotem, ze znajdującym się wewnątrz nich hotelem w cenie 600 zł za marny pokój.

Rozwijajcie turystykę – mówił prostym ludziom prezydent, a sam rozdawał państwowe najlepsze jej kawałki, tworząc prywatne plastikowe zony.

Teraz może gdy 4 razy zaprosi nas takie miejsce, będziemy mogli bardziej świadomie w nim być i rozkodować nasze programy, a przy okazji pomóc tym miejscom.

 

Z wizyty w Sairme płynie dla mnie jeszcze jedna lekcja.

Jakiś czas temu zadałam pytanie jak być w dobrym nastroju i widzieć prawdę. Chodziło mi o postrzeganie świata w ciągłym – uffff achhh.

Pobyt krótki w Sairme mi to pokazał.

Bartek nie widział w euforii nic, było mu dobrze, ciepło, nawet betonu nie widział za bardzo, nie widział prawdy , jednak jego nastrój był świetny.

Ja popadłam w tamtejszą energię zapominając o swoim nastroju, który przez cały dzień miałam bardzo dobry. Miejsce powiem szczerze mnie sparaliżowało.

A tutaj trzeba zrobić miks.

 

Widzę rzeczywistość taką jaka ona jest, zachowując swoją wewnętrzną radość .

 

Choć potem doszliśmy do tego, że taki przesadny entuzjazm jest również obroną przed tym, aby nie widzieć prawdy o otaczającym świecie i przeżyć w nim……

Zjechaliśmy z prywatnej zony przyrody w dół , gdzieś nad rzeczką niedaleko Kutaisi, na skraju rezerwatu Ajameti znaleźliśmy bardzo spokojny nocleg.

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

Dziękujemy za ten twórczy czas.

I obiecuję Sairme i jego podobnym miejscom, że rozkoduję uwiązane na nich i sobie programy. Bo to co się tam dzieje to grabież i dewastacja. 

Przepraszamy za brak zdjęć, ale nie zdąrzyliśmy zrobić, tak nas wyrzuciło stamtąd.