Archives

now browsing by author

 

Drewniane piękności w przedsezonowym SPA

Tam gdzie stare okręty otrzymują nową młodość – Stocznia Remontowa Split 21 kwietnia 2017

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Praca wre, niedługo rozpocznie się sezon, odnawiane tutaj łódki i te większe i mniejsze ruszą w morze z tysiącami turystów.

Niektóre odzyskują tutaj swoją drugą młodość, a może cały czas są młode sprawne i radosne…

Uwalniam się od przekonania, że trzeba się starzeć

Pozwalam, aby młodość przeniknęła każdą komórkę mojego ciała

Tak jak te niektóre drewniane łódki są wypieszczone przez sprawne ręce fachowców, aby mogły wyglądać wręcz można rzec lepiej niż wtedy kiedy wybierały się w swój pierwszy rejs.

Świat się zmienił i one też się zmieniają. Zmieniają się zachowując swój niepowtarzalny urok

Pozwalam sobie zmieniać się, pięknieć wraz z czasem

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

I tak spędzamy niesamowity czas patrząc na te cudeńka, na pracujących ludzi.

I gdzieś tam marzymy, aby kiedyś wybrać się podróż własnym jachtem. Aby zacząć oglądać świat od wody tym razem.

Wiemy o tym dobrze, że wtedy wszystko jest inne.

Jacht to zadanie w sumie do Bartka, gdyż wiele lat trenował żeglarstwo i widać, że oczka świecą mu się do tych łódek. Potrzeba tylko odwagi do realizacji marzeń.

22

Gdzie góry kąpią się w morzu…

Makarska 20-21 kwietnia 2017

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Góry w morzu. Jak inaczej nazwałabym to co dzieje się na Makarskiej Riwierze. Nam ludziom wydaje się, że są góry i morze, że to dwa różne stany.

A przecież piękne morskie rafy to góry tylko przykryte wodą, to co widzimy na powierzchni to ta część która chciała nam ludziom bardziej się pokazać.

A na makarskiej góry wpadają do morza, nie ma odcięcia.

Światy łączą się ze sobą w niesamowitej płynności.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

W miasteczku Makarska powitało nas piękne słońce, ale i mocny wiatr z chłodnym powietrzem od ośnieżonych gór. Dostaliśmy prezent od duszków tego miejsca – darmowy parking w pobliżu deptaku portowego, takie zaproszenie do spotkania, do wspólnego pobycia. Do poswędania się po uliczkach, ścieżkach, plażach – do wspólnego bycia. Nawet napatoczyły się bośniackie zielenice ze szpinakiem.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Takie swędanie to nasza specjalność więc czas nam mijał szybko, a wiatr wiał coraz mocniej i mocniej.

– Wiesz może zostaniemy na noc na tym parkingu którym stoimy- powiedziałam do Bartka.

– Wiesz przecież, że w takich miejscach trudno się wysikać – dodał zniesmaczony moim pomysłem.

– Na pewno znajdziemy coś fajnego – dodał.

Wiało tak, że całkiem spore pudełka tekturowe latały swobodnie.

My wyjechaliśmy na drogę , gdzie wiało jeszcze sporo silniej. Zatrzymany samochód kołysał się łagodnie.

Spaliśmy już nie raz w kołyszącym się samochodzie, ale gdy tak nie trzeba – to po co to robić. Tym bardziej, że jazda makarską riwierą w nocy to nieporozumienie – jest zbyt atrakcyjna.

Wróciliśmy więc na parking w centrum, gdzie po doświadczeniach z drogi „prawie” nie wiało.

Jakże byliśmy wdzięczni za to miejsce, ten nocleg.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Rano również jeszcze wiało. Śnieg z góry próbował przedrzeć się nad morze, jednak duchy wody mówiły:

Rozumiesz już 21 kwiecień my Ciebie tutaj nie chcemy”.

Śnieg próbował przyjść w gości do Adriatyku, a ten go nie chciał przyjąć. I następowało zamieszanie, przeciąganie.

Ileż razy chcemy iść tam gdzie nas nie chcą???

Wydaje nam się, że muszą nas przyjąć???

Jedziemy bez zaproszenia miejsca na wakacje i ……. lepiej nie myśleć co wtedy się dzieje.

Po prostu walka jak tutaj…

Uwalniam się od przymusu robienia rzeczy na siłę

Uwalniam się od przymusu podążania tam gdzie mnie nie chcą

Pozwalam sobie płynąć przez życie

I przyglądając się walce duchów gór i morza, zaczęliśmy oddalać się z tego pięknego lecz mocno napiętego miejsca.

Jechaliśmy piękną drogą , ale nie sposób było się zatrzymać i zrobić zdjęcia. Więc jechaliśmy, jechaliśmy i nagle skończył się wiatr, ale i góry oddaliły się od morza. Magia spotkania „pozornie” sprzecznych istot się skończyła. Nastała harmonia.

– Wróćmy porobić zdjęcia – powiedziałam patrząc na piękne góry kąpiące się w morzu. Bo przecież tylko w tym miejscu na wybrzeżu Chorwacji jest tak niesamowite.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Ciepłe morze i zimne góry chcą się spotkać, jednak nie zawsze mają wspólny punkt zaczepienia i czasami dochodzi do „zabawy” między nimi.

Sprzeczności, przeciwieństwa którym ciężko zrozumieć się nawzajem.

Jak w życiu…

Wróciliśmy więc jeszcze porobić trochę zdjęć, im bliżej byliśmy wysokich gór tym mocniej wiało, a po morzu wiatr tańczył z wodą już nie tylko w postaci fal, ale również ……….

I gdy oddaliliśmy się od gór wiatr ustał i zrobiło się spokojnie.

Czasem lepiej jak niektórych dzieli dolina.

I w takim refleksyjnym nastroju przyjechaliśmy do Omis.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Upajająca kąpiel w słońcu…

Powitanie z Chorwacją i jej wybrzeżem 20 kwietnia 2017

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

 

18

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Piękny kolor wody przykuwał naszą uwagę. Praktycznie byliśmy skoncentrowani na nim. Ruch na drogach średni. Choć tyle kamperów co przez pierwszą godzinę od wjazdu do Chorwacji to nie widzieliśmy przez kilka miesięcy podróży na północ.

Jechałam tą drogą 18 lat temu – była wąska i klimatyczna. Teraz to magistrala, a małe miejscowości obudowały się apartamentowcami. Troszkę ciasno.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Od samego początku wiedzieliśmy, że nie jedziemy w dzicz, tylko na mocno zurbanizowane wybrzeże Adriatyku, a i tak ilość zwartej zabudowy szczególnie mnie zaskoczył.

Chorwacja stała się bardzo modna, szczególnie od czasu wejścia do Unii, czyli ok 10 lat temu.

Dość pesymizmu……

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Na pierwszy spacer zaprasza nas maleńki kurorcik, wymarły o tej porze roku, nie licząc około dwudziestu kamperów na kempingu i jednej otwartej restauracji.

Spacerujemy wzdłuż nabrzeża ciesząc się spotkaniem z morzem z jego niesamowitym kolorytem.

Opalamy na plaży ciesząc promykami słońca.

Taka szybka zmiana – wczoraj cieszyliśmy się śniegiem, zimą, a dziś latem.

Landrynkę postawiliśmy pod palmą, tak rzadko ma okazję z nami je oglądać.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Słońce grzeje mocno, a od gór wieje chłodny wiatr – taka idealna pogoda dla nas.

Słońce i rześkość.

A góry tutaj na Makarskiej Riwierze są tak blisko morza, wydaje się, że kąpią się w morzu.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Cieszy mnie że mogę tu być po sezonie, a nie w tłumie turystów.

– Patrz ile tu apartamentów, a takie małe plaże – pokazuje Bartek.

– Jak oni się mieszczą w sezonie – zastanawia się…

Do tego dla nas miłośników spania na plaży, czy w jak najbliższym kontakcie z miejscem, które jest dla nas ważne – bardzo ciekawe jest ułożenie apartamentów tzn. jest apartament, przed nim ulica, następnie parking, plaża i morze. Ci z parteru mają przed swoim apartamentem stoliczki z widokiem na …………… parking z rzędem aut.

– Widocznie chcą mieć samochód na oku – śmiejemy się.

I w tym radosnym nastroju witamy się z Chorwacją, morzem i jedziemy dalej na zachód wzdłuż jej wybrzeża.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

W stronę wiosny…

Z Sarajewa w kierunku Adriatyku 18-20 kwietnia 2017

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Wyjeżdżamy z Sarajewa przy padającym niezwykle mocno i gęsto śniegu. Praktycznie niewiele widać. To burza śnieżna – błyska się od czasu do czasu.

– Co robimy ? – pytamy siebie nawzajem nie znając odpowiedzi.

– Otwieramy się na najlepszy nocleg z możliwych dzisiaj i bezpieczny dojazd do niego – rzucamy intencję.

Jedziemy w gęsto sypiącym śniegu, po nie odśnieżonych drogach stolicy.

Dobrze, że mamy zimówki i terenówkę. Widoczność 20 metrów.

Zaraz za miastem zjeżdżamy na autostradę do Mostaru i znajdujemy pierwszy parking na autostradzie.

– Co za ulga, że nie trzeba dalej jechać, jak cudownie, że mamy nasz kochany domek landrynkę, do tego jeszcze z ogrzewaniem postojowym.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

 

Śnieg pada i pada jest mokry i pewnym momencie przez szyberdach coś zaczyna nam kapać do środka. Bartek w środku nocy zrzuca z auta ponad 20 cm mokrego śniegu.

W tym czasie przychodzi ochroniarz i zaprasza nas do środka stacji benzynowej.

– Chodźcie do środka tam jest ciepło – mówi troskliwie w padającym śniegu.

Specjalnie szedł 100 metrów przez mokrą breję, aby nam to powiedzieć

Bośnia przyjmuje nas cudownie – ona nas lubi i my ją. Tak odwzajemnia nam miłość.

Dziękujemy za troskę i tłumaczymy, że mamy ogrzewanie i ciepło w autku.

Uspokojony odchodzi.

Rano jesteśmy otoczeni piękną zimową aurą, służby drogowe odśnieżyły drogi, ruszamy więc dalej w kierunku Adriatyku.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Za Sarajewem wjeżdżamy na przełęcz ok. 800 metrów, cieszymy się tą zimą, tym pięknym białym śniegiem i okolicznymi dwu tysięcznymi górami.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

– Przyjechaliśmy na zimową olimpiadę do Sarajewa – śmiejemy się.

– Jechaliśmy na ciepłe Bałkany – uśmiech nie schodzi nam z ust.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Jednak gdy zjeżdżamy z przełęczy zima powoli ustępuje przedwiośniu, potem wiośnie, a w końcu praktycznie latu.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Na chwilkę odwiedzamy Medjugorie, które zawsze drażniło mnie agresywnym biznesem i niemożliwością zjedzenia czegoś wegetariańskiego.

Dawniej nie skupiałam się na kontakcie z tamtejszą energią, tylko jak na tej energii próbują zarobić inni.

Teraz mam luz do tego, wręcz wciągnęły mnie budki i oglądanie ubrań, czy torebek…

Nawet udało mi się kupić piękna bluzkę Deseguala.

Cieszę się tym co dostaję od miejsca

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

I znaną nam sprzed 3 lat wąską niesamowicie klimatyczną drogą retro (ok. 30 km długości) przez niewysokie , krzaczaste góry po niesamowicie krętych i wąskich dróżkach zjechaliśmy do Neum – jedynego morskiego kurortu Bośni i Harcegowiny. I dokładnie tak jak 3 lata temu przespaliśmy się na parkingu w środku miasteczka nad samą wodą.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

 

A rano przyszedł czas, aby pożegnać bardzo gościnną Bośnię i Hercegowinę, i wjechać do Chorwacji…

Kwietniowo-zimowe Sarajewo

Sarajewo nocą 18 kwietnia 2017

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

Sarajewo najpierw kojarzyło mi się z zimową olimpiadą, a potem z walkami podczas wojny w Jugosławii. Teraz praktycznie miasteczko Visoko wyrzuciło nas prosto do niego.

Jeździmy bez wcześniejszego czytania przewodników i zazwyczaj pozwalamy się prowadzić chwili, zaproszeniom miejsc, ludzi.

Więc gdy wjechaliśmy w miasto z przerażeniem stwierdziliśmy, że to nowoczesny, niezbyt harmonijny moloch…

– Ciekawe gdzie jest centrum – pytaliśmy patrząc na siebie.

– Najwyżej pójdziemy do galerii handlowej – śmialiśmy się.

Jednak drogowskazy przybliżały nas do czego co nazywało się old town.

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

Gdy już się tam znaleźliśmy od razu pojawił się parking . Lało jak z cebra, czasem również śnieżyło lekko, my jednak postanowiliśmy się przejść.

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

Miasto nas wciągnęło, miasto a może bardziej zona turystyczna. Bardziej się tam czułam jak w Turcji niż Bośni. Maleńkie knajpki, sklepiki, wszystko otwarte – tętniące życiem.

Nawet deszcz przestał padać, ale zaczął padać śnieg, który z minuty na minutę gęstniał.

Robił dodatkową atrakcję nie tylko nam, ale i reszcie turystów.

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

Niesamowite, cały czas miałam w głowie zimową olimpiadę w Sarajewie i ono chciało mi się pokazać w śniegu.

Przemoczeni po paru godzinach radosnego spacerowania w śniegu, w pięknej zimie, po niesamowicie klimatycznych uliczkach poszliśmy suszyć się od autka (jak dobrze, że mamy ogrzewanie postojowe) .

– Wiesz Visoko chyba nie chciało, abyśmy zostali u niego, wyobrażasz sobie jak teraz byłoby zjechać z naszej polanki (są to wąskie często przepadziste uliczki o nachyleniu na pewno ponad 20%) – stwierdził Bartek.

– Musielibyśmy zostać tam do ustania zimy – zażartowałam.

– Czyli parę dni – dodał Bartek znając prognozy – albo ryzykując w łańcuchach.

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

Anamolia pogodowa atak zimy w Sarajewie, taki prezent dla nas. Takie pokazanie, że mając mocne programy pochomikowane w podświadomści, można i latem wykreować śnieg (skojarzenie Sarajewa z zimową olimpiadą).

 

Uwalniam się od kojarzenia miejsc z czymś określonym

 

Pozwalam, aby miejsca pokazywały mi się tak jak chcą, niezależnie jakie mają być.

 

Choć ten śnieg był piękny…