ciekawe miejsca

now browsing by category

 

Bagna biebrzańskie

Bagna biebrzańskie 12-13.08.2018
72a

Read the rest of this page »

Prana World Festival czy na pewno po drodze umysłu?

Prana World Festival 4-11 czerwiec 2018

 

111

 

Naszą podróż rozpoczęliśmy spotkaniem z Alinem – odżywiającym się praną, który zrobił z nami wywiad, o nas, o naszej drodze.

 

 

Potem gdy czekaliśmy na naprawę autka byliśmy na medytacji z Veni – również odżywiająca się praną, kiedy to my zrobiliśmy z nią wywiad.

 

 

Pamiętam jak Grażyna Klein partnerka Alina powiedziała z uśmiechem, tutaj zaczęła się Wasza podróż i właśnie tak………

energie niejedzenia od początku zagościły w naszej podróży i……..

Zaprowadziły nas nie tam gdzie zmierzaliśmy z umysłu, a całkiem w przeciwną stronę. Tak, jechaliśmy na północ, a potem zmieniliśmy kierunek na południowy – by jechać na Prana World Festival do Włoch.

Taki znak, że niejedzenie jest o 180 stopni w innym miejscu niż myślimy???

Umysł dużo wie, chce wiedzieć, zrozumieć, ciężko mu zdobyć się na zaufanie, że tak bez jego kontroli wszystko zmierza w dobrym kierunku.

 

Kontrola to lęk przez nowym, nieznanym.

 

Mój umysł lubi zrozumieć duszę, wtedy idzie z nią ramię w ramię. I znając ten mechanizm, który wzmacnia mnie i moją drogę – pozwala mi być tu gdzie jestem , przyglądać się programom.

Programom zarówno swoim jak i społecznym, światowym, czy galaktycznym.

Pozwala mi to nie tylko zrozumieć mnie, ale również drugiego człowieka, jego agresję, kpiny, przemoc i popatrzeć na to ze współczuciem, a nie z lękiem, wyższością czy agresją.

 

Zrozumienie programów mojego umysłu, wspiera mnie w mojej drodze.

 

I postanawiam bez wstydu podążać dalej tą drogą.

Tak bez wstydu, bo jak to ja przejmowałam się tym co powiedzą inni bardziej medialni facebookowo czy youtubowo. A większość z nich krzyczy zły umysł, odrzuć go. W większości religii kiedyś odrzucano ciało i do czego to doprowadziło, wszyscy wiemy. Tak samo teraz z umysłem .

Dla mnie umysł to przyjaciel, a jego oprogramowanie …………..

Aaa… sam festival to niesamowite przeżycie – to spotkania z taką różnorodnością energii pranicznych. Praktycznie każdy ma swoją własną drogę .

Opowiadamy o tym w filmiku.

 

 

Obraza muzyczna na festiwalu była bardzo bogatam.in 

10

Mirit pranojednka ze Słoweni z zespołem Vedun  http://www.veduna.si

 

 

 

Taki znak , że niejedzenie jest o 180 stopni w innym miejscu niż myślimy???

Tak poznałam ten znak , znak ,który znałam dobrze, ale w moim stylu wstydziłam się tego, że działam inaczej .

Bo niejedzenie jest dla mnie drogą, a nie celem samym w sobie.

 

103

 

A sama droga też nie jest dążeniem samym w sobie.

 

Rzucam intencję i idę za tym obserwując co pojawia się po drodze.

 

12

 

Uwierzyłam cała sobą, że na pranę mogę przejść z dnia na dzień, bez żadnych przygotowań i nie kontrolując tego i nie udając, że się jest dalej niż jest.

Doskonale wiem, że wszystko najlepiej się dzieje, kreuje gdy daję intencję i o niej zapominam.

I tak zrobiłam i cieszyłam się jedzeniem razem z Włochami. To pierwszy spotkany przeze mnie naród (szczególnie Ci z południa), który ma dużo radości jedzenia.

Jadłam wegetariańskie pizze, makarony, gnocci , piłam cappucino z mlekiem, pojawiło się wino, szampan….

Tyle nabiału co teraz – nie zjadłam chyba przez ostatnie 5 lat, a wszystko w dobrym samopoczuciu, radości i przy dobrym trawieniu.

Myślę, że o dobre trawienie zadbał grzybek tybetański, który dostaliśmy z festiwalowej kuchni i codziennie wypijaliśmy ok. 1,5 litra płynu.

 

Pozwalam sobie jeść z energią, radością każde jedzenie czy materialne czy niematerialne

 

Wprowadzam w siebie energię radości, miłości według mnie.

 

To takie przesłanie Włoch i festiwalu –

Dawaj swojemu ciału to co daje mu radość, miłość, energię – bez patrzenia na innych – co im daje. Bez kontrolowania tego .

 

Mam odwagę słuchać siebie i iść za tym

 

To chyba największe przesłanie dla mnie z tego festiwalu, bo bardzo często otrzymywane przeze mnie przekazy, wizje są całkowicie inne od nauk wielkich tego świata

Idę z odwagą i pewnością za swoimi wizjami i przekazami

 

Tak jest….

 

11

Spacerkiem po polskiej dolinie skrzatów

Dolina skrzatów 31 maj 2018

 

33

32

 

Skrzaty, elfy, gnomy – postacie z baśni, legend, wspomnienie dzieciństwa.

Czy żyją obecnie?

.według nas tak, wiele z nich przemierza z nami świat, kontaktując nas z coraz nowymi miejscami ich przebywania. I zapraszając na skrzacie imprezy.

23

 

24

 

Tym razem zaprosiły nas do Doliny Skrzatów w Polsce niedaleko Zgierza.

Gorący koniec maja, żar leje się z nieba, na szczęście skrzaty mieszkają w cudnie zalesionej przestrzeni.

My zmęczeni upałem, wręcz rozdrażnieni nim, gdy przekraczamy bramę cudownego skrzaciego świata , zapominamy o tym co na zewnątrz, o tym co było przed momentem.

 

108

 

Drzewa cieniują od słońca tworząc specyficzny mikroklimat, a roztoczona przez skrzaty energia powoduje, że w czasie całej wizyty uśmiech nie schodzi nam z ust.

Takie połączenie świata baśni z realnością, dzieciństwa z dorosłością, powagi z radością, wiedzy z doświadczeniem, świata bardziej namacalnego, widzialnego (ludzkiego), ze światem mniej widzialnym (skrzaty), wiary z niewiarą, przeszłości z teraźniejszością.

Tutaj się po prostu jest.

 

26

 

25

 

27

 

Wycieczka, (a raczej opowieść) ze skrzatologiem po siedzibach skrzatów trwa ok. 1 godziny.

W tym czasie poznajemy skrzaty tutaj zamieszkałe, ich zwyczaje, sposób pracy, siedziby, jak wyglądają, ich alfabet.

Dowiadujemy się również, że zamieszkałe tutaj skrzaty są Słowiańskie i silne powiązane ze starymi zwyczajami Słowian.

Znają się na dziko rosnących roślinach jadalnych i ziołach.

Mają cudowny kontakt z przyrodą , oparty na wzajemnym szacunku.

109

31

 

Magiczne spotkanie w środku magicznego lasu, w środku Polski.

Słowa to za mało, aby opisać magię spotkania, zdjęcia bardziej oddają baśniowy charakter tej chwili.

Jeżeli macie ochotę odwiedzić dolinę to tutaj namiary :

http://dolinaskrzatow.pl/

 

28

 

29

 

30

Słone lusterko – jezioro Baskunciak – 30 sierpień 2017

 

Słone lusterko – jezioro Baskunciak – 30 sierpień 2017

 

1

 

3

 

5

 

Zaproszenie od jeziorka było wyraźne, poczuliśmy to wchodząc na jego słoną taflę. Biel, biel po horyzont taka że aż bolało coś w środku głowy. Przenikająca igła światła pomimo wczesnej przedpołudniowej pory.

 

 

9

 

4

 

Na jezioro nie wjeżdża się swoim autem, są tu gaziki na wynajem, można iść n piechotę – i tak właśnie bez pośpiechu za to ceniąc ten unikalny plener fotograficzny powitaliśmy taflę soli pod swoimi nogami.

 

33

 

6

 

8

 

Upał, suche stepowe powietrze i solny zapach komponowały się ze sobą. Takie miejsca dodają jednak lekkości i pomimo narastającej temperatury cieszyliśmy się ze spotkania z duszkami tego miejsca…

 

10

 

11

 

Kąpaliśmy się w energii obfitości, bowiem od zawsze wybija tu spod ziemi źródło solanki o wysokiej koncentracji soli. Złoże jest zatem bogate i całkowicie odnawialne. Już w komunie postała kopalnia zapewniająca prawie w całości potrzeby Związku Radzieckiego. Do dzisiaj czynna – choć teraz eksploatowana wydajnymi maszynami – wcześniej dla jej obsługi zbudowano miasteczko z blokami.

 

17

 

14

 

Jezioro jest otoczone parkiem narodowym strzegącym stanowiska licznych słonolubnych roślin endemicznych. Widoczny za jeziorem górski szczyt jest już w strefie pogranicznej z sąsiadującym Kazachstanem.

 

 

15

 

13

 

A my jak to można się domyślić, daliśmy nurka do wody…. Oczywiście nie nurka bo solanka nie daje możliwości nurkowania…pozostaje błogie unoszenie się na powierzchni wody jak bańka mydlana. Są tacy co próbują czytać gazetę…. Zasypiania nie proponuję – solanka jest żrąca dla oczu. Obowiązkowe również klapki , tak by nie stanąć na ostrym kryształku soli i przewrócić się do roztworu soli.

 

21

 

1000

 

Osobnym tematem jest „graź”. Kopią ją po drugiej stronie miasteczka. Nacieramy się błotno-solnym czarnym roztworem i suszymy na słońcu. Nareszcie nie parzy… błotny filtr oceniam na 500 jednostek. Potem kąpiel i bardzo długie zmywanie. Błoto schodzi… zapach nie… Wąchamy się nawzajem w szalonym konkursie na długą smakową końcówkę…..Wygrywa skojarzenie z zapachem morskich glonów. Ale skórka jak u niemowlaczka, taka śliska i gładka.

 

26

 

23

 

29

 

Poniżej filmik jak Brygidka kąpie się w solance.

 

 

Zasypiamy wieczorem na pobliskim wzniesieniu na granicy parku, z widokiem na jezioro i miasteczko. Dobrze chronieni siatkami w oknach od komarów….ich larwy pewnie się urodziły w jeziorze – dzieciństwo w solance – straszne! To tak sobie piszę – gdyby ktoś narzekał na to swoje….

 

20

 

 

Rajskie plaże mierzei kurońskiej

Rajskie plaże rosyjskiej części Mierzei Kurońskiej 16-18 sierpnia 2017

 

2

 

3

 

5

 

I kolejny raz w naszym raju. Uwielbiam Mierzeję Kurońską – – -rosyjską za jej spokój, dzikość i swobodę i te kilometrowe nadmorskie plaże z pięknym piaskiem.

Oczywiście jest to Park Narodowy i wiele przepisów jest świetnie zachowanych w tym zakresie. Nawet mało jeszcze miejsc postojowych i parkingów wybetonowanych, ugładzonych. Brak infrastruktury przemysłu turystycznego – to chyba najlepsze zachowanie przyrody.

To że ktoś przejdzie ścieżką przez las jest mniej inwazyjne, niż budowanie potężnych obiektów.

Wjazd sumatycznie za samochód i dwie osoby 450 rubli (30 zł)

 

6

 

7

 

8

 

Kosa (mierzeja) po rosyjsku przyjęła nas upalnym słońcem i korkiem w miejscach parkingowych.

A morze dziś nie falowało, było jak tafla jeziora od której odbijało się słońce. Spotkanie człowieka, wody i ziemi w jednym momencie, bo przecież jak nie wykąpać się w morzu. Nasycić jego energią. Woda ciepła ok. 18-20 stopni.

Jak kapać się w morzu to właśnie najlepiej w Rosji, gdzie większość nic nie widzi złego w „zimnej” wodzie. Są w niej wszyscy od maluszków do dziadków, jedni pływają, inni bawią się.

 

9

 

11

 

12

 

Na szczęście plaże są tutaj potężne więc nie są zatłoczone. Można znaleźć samotne miejsce.

Nie ma tutaj tradycji płotków znanych nam doskonale znad polskiego Bałtyku, dlatego można przyglądnąć się plażowiczom.

Zostaliśmy na noc w zagajniku przy „kafe u morja” obok Ribaczyj, aby następnego dnia znów zawitać na plaże – tym razem przemieściliśmy się do miejscowości Lesnoje. Morze miało dla nas nie lada niespodziankę, piękne fale. Przyznam się szczerze, że dla mnie były troszkę za duże, natomiast Bartek bawił się z nimi przednio.

 

13

 

14

 

16

 

Taki raj gdzie można być i trwać, zatopić w jedność i poddać boskiej wibracji stworzenia.

Gdy tak siedzę i patrzę w morze, którego końca nie widać i gdyby nie mieć innej wiedzy, można byłoby mieć wrażenie, że ono nigdy się nie kończy, jest nieograniczone.

A jednak wiemy, że ma gdzieś swój koniec.

 

18

 

19

Przypomina mi się bajka Mello jak żaba znad morza przyszła w gości do żaby ze studni.

Żaba znad morza opowiada żabie ze studni, że u niej jest tyle wody, że nie widzi się co jest dalej za horyzontem, tysiące studzien wody rozlanych po dużej przestrzeni.

Woda, woda, woda nic innego…

Żaba ze studni słuchała z zaciekawieniem, a gdy żaba znad morza sobie poszła mruknęła pod nosem

– Ona myśli, że ja taka głupia i w to wszystko uwierzę….

Uwalniam się od przekonania, że tylko to co znam jest prawdą

 

Otwieram się na wiarę w to, że większe niż znam jest możliwe

 

Dziękujemy Kosie za rajskie 2-3 dni. Za piękne przesłanie. Jak będziemy w pobliżu to zapewne wpadniemy. To jedno z naszych ulubionych miejsc.

 

156

 

17