Formalności w podróży

now browsing by category

 

Urodzinowy Murmańsk – szukanie starego

Urodzinowy Murmańsk – szukanie starego 29 sierpnia 2016

murmansk

Niedźwiedź powitał nas w rejonie Morza Barentsa – składając jako pierwszy życzenia.

– Gdzie jechać na nocleg? – dźwięczało w głowie na rogatkach Murmańska.

Każde miejsce opodal 300 tysięcznego miasta wydawało się złe.

– A może podejdziemy pod pomnik Alioszy, zapewne tam jest parking i jakoś się prześpimy – zaproponował Bartek.

A mnie rozbłysły oczy.

Czasami lubię spać w miastach, a teraz tym bardziej, że chcemy nazajutrz iść do urzędów w sprawie przepustki na półwysep Rybaczyj. Więc dobrze spać gdzieś blisko.

Nawigacja doprowadziła nas prosto na parking.

W Murmańsku byliśmy 8,5 roku temu, wtedy była zima, noc polarna, u Alioszy byliśmy gdy było -27 stopni i do tego wiało. Z tamtej perspektywy dzisiejsze plus 8 z wiatrem – wydawało się upałem.

Przywitaliśmy się z miastem i spokojnie przespaliśmy noc.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Rano dojechaliśmy wprost do budynku służb bezpieczeństwa, gdzie mieli wydawać przepustki.

Miła pani odesłała nas do innego budynku.

Jakie było nasze zdziwienie, gdy w okazałym budynku osoba udzielająca informacji znajdowała się za szkłem weneckim – czyli ona mnie widziała ja jej nie, a wszelkie sprawy mogłam załatwić tylko telefonicznie.

Bardzo niemiła urzędniczka poinformowała mnie, że na Półwysep Rybaczyj obcokrajowcom nie wolno samym wjeżdżać, …trzeba w takim, a takim… biurze wykupić wycieczkę i ….czekać miesiąc na przepustkę.

Zapytałam jeszcze gdzie można nad morze Barentsa pojechać bez przepustki. Odpowiedziała, że….. w Murmansku… hiiii (chodziło mi o otwarte morze), a resztę mam poszukać sobie w internecie.

Zapewne sama nic nie widziała, jak znam życie i nie miała ochoty pomagać.

A może sama nigdy nie była nad Barentsa ……

Poszły mi emocje. Gdy trafiam na niemiłych, nieuczynnych urzędników przyznam się, że mam problem.

Na pewno mają tutaj wpływ nie uzdrowione na 100% relacje z pracą w Urzędzie Kontroli Skarbowej.

Przebaczam wszystkim moim zwierzchnikom, współpracownikom ich zachowanie

Pozwalam urzędnikom być takimi jaki chcą być

Właśnie, przecież znając to towarzystwo powinnam umieć łatwiej ich podejść, a nie oczekiwać tego czego część w ogóle nie zna i nie przyciągać takich nieuczynnych.

Pozwalam sobie załatwiać sprawy urzędowe ze spokojem znając mentalność urzędników

– Barentsa nas nie chce – stwierdziłam ze smutkiem – jak chcemy nad niego pojechać – to pozostaje Norwegia.

Jednak jak zawsze, gdy zamykają się jedne drzwi natychmiast otwierają inne. Po dokładnym oglądnięciu mapy okazało się, że 120 km od Murmańska na wschód jest miejscowość Teriberka do której nie ma przepustek, tzn. zostały zniesione w 2009 dla wszystkich turystów ( wszystkie miejscowości na zachód wchodzą w przygraniczną zonę, bądź są militarne – marynarka wojenna) . Należało tę informację potwierdzić.

Było już późno gdy to odkryłam, urzędy już nie pracowały, wracaliśmy do samochodu, akurat z budynku służby bezpieczeństwa wychodził jakiś mężczyzna w mundurze z wieloma gwiazdkami – zapewne jakiś generał.

Podbiegłam do niego…

– To Teribełki trzeba mieć przepustki ? – zapytałam.

– Tereberki – poprawił mnie, jednak powiedział to z pieszczotliwością, jakby mówił o największej miłości życia.

– Nie, nie do Teriberki nie trzeba przepustek dla nikogo – i zaczął tłumaczyć nam drogę.

Nastąpiło takie niesamowicie ciepłe zaproszenie z tego miejsca. Taki drugi urodzinowy prezent.

– Jedziemy rzecz jasna!

A jak przeszły nam nasze wspólne miejskie urodziny?

Szukaliśmy cały dzień czegoś wyjątkowego, a to chcieliśmy knajpę, a to saunę i w sumie na nic nie szła energia.

Wizja tego wszystkiego bardziej zaniżała naszą energię niż podnosiła.

Po całym dniu kręcenia się – w umyśle, aby znaleźć coś wyjątkowego dla nas w ten dzień byliśmy wyraźnie zmęczeni miastem. Z sauną to nawet chcieliśmy się podpiąć pod energię świętowania w ten sposób urodzin przez Rosjan, jednak wszędzie był opór.

Miejsca na przyrodzie dodają nam siły, spotkania z nimi są czymś wyjątkowym, a miasto może i fajne na chwilę, ale nie ma w nim dla nas nic wyjątkowego.”

Zresztą stwierdziliśmy, że „nasze życie jest wyjątkowe”, tyle pięknych miejsc, niesamowitych energii doświadczamy na co dzień – że celebrujemy każdy dzień i świętowanie czegoś w stary sposób wręcz zaniża nasze wibracje.

Uwalniam się od przymusu świętowania jak inni urodzin, świętowania w stary sposób

Uwalniam się od przymusu świętowania na siłę

Świętuję każdy dzień , celebruje go i jest on dla mnie wyjątkowy.

Dziękując Murmańskowi za gościnę , robiąc ostatnie zakupy ruszyliśmy w kierunku Teriberki. A w nocy pojawił się kolejny drobny prezent – nieśmiała maleńka zorza, która błysła jak obłoczek gdy wyszłam za potrzebą.

Prezenty, które dały nam dużo energii. Bo przecież co tak naprawdę  ma  dawać prezent?

Pozwalam aby moje prezenty którymi obdarowywuję dodawały innym energii

Nie zajmuję umysłu tym jak powinnam świętować życie

Świętuję życie tak jak chcę razem z całym wszechświatem

Dziękujemy temu dniu za prezenty i lekcje.

2m

Umba mandat za wizytę w muzeum

Umba – mandat za wizytę w muzeum 16-17 sierpnia 2016

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Tak, tak zawsze dobrze mówiliśmy o policji w Rosji, więc jak to idealizowanie pokazało nam, że jest jednak różnie .

Uwalniam się od potrzeby idealizowania

Jestem wdzięczna za doświadczanie zwyczajnych ludzi.

No właśnie, z labiryntu w Kandalakszy skierowaliśmy się w kierunku Warzugi – miejscowości nad rzeką od tej samej nazwie wtopionej w przyrodę, gdzie żyje 300 osób. Jest usytuowana na końcu drogi wbijającej się w półwysep Kola, wzdłuż jego brzegu dotykającego morza Białego. Tak do połowy półwyspu na wschód…

Sto kilometrów od Kandalakszy jest wioska miejskiego typu – Umba.

Mimo, że nie mieliśmy potrzeby zajeżdżania do centrum ( a wiecie, że rosyjskie miasteczka do pięknych nie należą) stwierdziliśmy, że zajedziemy do miasteczka. Po drodze zapraszały nas turystyczne tablice informacyjne regionu, zarówno po rosyjsku, jak i angielsku. Z których wyczytaliśmy, że w Umbie są muzea petroglifów i krajoznawcze.

– Skoro piszą i zapraszają to może zajedziemy – stwierdziliśmy i na skrzyżowaniu wjechaliśmy do miasteczka w prawo – muzeum etnograficzne w Lowoziero było fajne, może te też…

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Odwiedziliśmy parę sklepików, gdzie w jednym zgadałam się ze sprzedającą dziewczyną o Umbie. Pochodziła ze Lwowa i przypłynęła tu z rodzicami mając 10 lat – statkiem (nie było wtedy drogi). Gdy zobaczyła to szare, bure miasteczko chwyciła się mamy i powiedziała ja nie wysiadam!

No bo takie są miasteczka rosyjskiej północy (i nie tylko).

Dzięki sympatycznej rozmowie kupiłam starter internetu innej firmy niż mieliśmy do tej pory ( do starej energia już nie szła – znikały pieniądze, umowy zostawały zmieniane na takie jak nam nie pasowały). Kupiłam teraz MTS (w Rosji aby kupić numer telefonu, internetu – trzeba dać paszport – kupuje się na osobę) miesiąc za internet bez limitu + rozmowy po całej Rosji ( na MTS za darmo i odbieranie połączeń jak u siebie w domu – w Rosji jest system, że każdy odwód republika to tak jak oddzielny kraj i trzeba włączać roaming, aby również odbierać rozmowy z innego regionu).

13 rubli (0,80 groszy) dziennie w pierwszym miesiącu i 19 rubli (1,2 zł.) w następnych miesiącach (trzeba płacić ciągiem, a nie kiedy się używa) . Taki ideał dla nas do tego cena.

Na razie testy wypadły bardzo pozytywnie. W Rosji tak samo jak u nas wszystko się dynamicznie zmienia, dlatego warto rozeznać ten temat na miejscu i dostosować do tego co nam trzeba.

Jestem bardzo wdzięczna Pani ze sklepiku za uwolnienie energii byłego operatora, sprawdzał się na Syberii, a teraz czas na zmiany i zaproponowanie nowego sposobu łączenia ze światem.

Było już późno, więc znaleźliśmy miejsce nad zatoką i zasnęliśmy.

Rano, a to korzystaliśmy z internetu, a to poszliśmy na sklepów. Jest świetny sklep w kamieniami, aby wreszcie troszkę dla umysłu dojechać do muzeum petroglifów. Pod którym zadzwoniliśmy do koleżanki, która bardzo chce jechać do Rosji, ale równocześnie bardzo się jej boi.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

I poszliśmy do muzeum, w sumie z samym muzeum nie ma to nic wspólnego, gdyż petroglify są daleko na wyspie jeziora w centralnej części półwyspu i dojechać do nich można albo łódką, albo samochodem 6×6 a potem łódką.

Pani z muzeum dzwoniła gdzieś i mówiła, że u niej są Polscy, ale nie zwróciliśmy na to większej uwagi.

Jakie więc było nasze zdziwienie gdy wychodząc z muzeum przy naszym samochodzie zobaczyliśmy policję, która wręcz zagrodziła wyjazd naszemu samochodowi.

– Skąd jesteście – zapytali .

– Z Polski – odpowiedzieliśmy.

– Wam nie wolno tu przebywać w mieście, jedźcie za nami – powiedzieli.

Nawet nie zapytali czy mamy przepustki.

Gdy zaczęłam mówić, że nie wiedzieliśmy – młody policjant z miłą bezczelnością odpowiedział:

– Nieznajomość prawa nie zwalnia z odpowiedzialności.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Tak, tak znam to doskonale ze swojej pracy w Urzędzie Kontroli Skarbowej, która właśnie w wykonywaniu takich głupich przepisów, albo jeszcze naginania ich interpretacji pod takie sytuacje. Ta praca była dla mnie bardzo toksyczna.

O tym potem, a teraz opiszę całą sytuację.

Pojechaliśmy na komisariat, zabrano nam paszporty i puszczono wolno (po zakazanym mieście!). Czekaliśmy 3 godziny aż dziewczynka wypisze mandat – 2000 rubli (120 zł) od osoby – za wjazd do zabronionej zony.

Stawka była stała. Znam to dobrze: policjantom i dziewczynce dawała lepsze statystyki, punkty do premii, czy odczucie bycia potrzebnym.

– A skąd mieliśmy wiedzieć, że nie wolno wjechać? – dopytywałam.

– Na wjeździe jest tablica – usłyszałam.

My tablicy nie widzieliśmy, jechaliśmy gdy padało i była mgła. Gdy w banku zapłaciliśmy mandat – pojechaliśmy szukać tablicy.

Okazało się, że stoi 900 metrów przed skrzyżowaniem Umba – Warzuga – w szczerym lesie – 4 metry od drogi – jeszcze z 500 metrów przed tablicą Umby – terenu zabudowanego. Napisana ciągiem znaków jak większość tablic mówiących o budowie dróg – koloru granatowego.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

A pisze na niej tylko tyle, jest to reglamentowana zona wjazdu dla obcokrajowców ( a nie że zakazano wejścia).

I co ma robić ten obcokrajowiec? Stanąć tutaj w lesie i płakać?

Bo ani telefonu, ani nic co dalej.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

8

Do skrzyżowania 900 metrów. Może dobrze, że nie widzieliśmy tej tablicy, bo mielibyśmy problem co dalej. Nie lubimy łamać przepisów. Tym bardziej, że nawet gdybyśmy popatrzyli w internet, to ani na stronie miasta, ani w Wikipedii nie było słowa o przepustkach. Nie ma też o tym słowa na banerach reklamujących turystyczne atrakcje regionu i Umby , umieszczonych na kilka lub kilkanaście kilometrów przed miastem – reklamują muzea, festiwale.

Filmik nagrałam po rosyjsku, ale zobaczcie paranoję postawienia tej tablicy. Według policji wynika z niej, że dalej nie wolno jechać.

Na szczęście służby „mandatowe” poinformowały nas, że tylko do Umby nie wolno jechać, ale tranzytem na Warzugę dalej spokojnie możemy jechać (tego wyjątku na tablicy nie ma! – a więc wolno jechać za tablicę – tylko 900 metrów do skrzyżowania na Warzugę – dlaczego na tym skrzyżowaniu nie ma wyraźnego zakazu wjazdu bez przepustek w ostrzegawczym kolorze zwracającym uwagę + np. szlaban + np. znak stopu – nic tam nie ma – tak to jest skonstruowane – administracja zaprasza, a policja daje mandaty).

Taki był stan faktyczny.

Mi poszły emocje, że nawet pobiegłam do urzędu miasta (mogliśmy chodzić wolno po mieście), jednak nie było tam nikogo kompetentnego. Dziewczynka jakaś chciała pomóc, ale ……..

Patrzyłam na swoje emocje, jakże one były podobne do tych, jakie gdzieś tłamsiłam w części w siebie gdy pracowałam w urzędzie. Jak czułam się źle wykonując takie „bzdury”, czy czasami dając weto do ich nie wykonywania.

Pamiętam kiedyś sytuację jak moi zwierzchnicy wymyślili, że miałam zinterpretować przepisy tak jak oni uważają, ale w związku z tym, że miałam samodzielne stanowisko – ja to miałam decyzję podpisać.

Powiedziałam „Nie” – jasno i wyraźnie.

I wiecie co było najbardziej przerażające w tej sytuacji – lęk moich kolegów, którzy wręcz byli przerażeni, że mnie zwolnią, a przy okazji ich – za to że mnie znają. Mimo, że myśleli tak samo jak ja, przy zwierzchnikach mówili jak oni.

Zwolnić osobę na moim stanowisku było trudno, więc tylko dostałam po premii, a może mając jakieś tam określone wyniki – jej nie dostałam. Co jesteśmy w stanie zrobić dla pieniędzy, jak zrezygnować z siebie?

Zawsze w takich sytuacjach mówię:

– Ludzie ludziom .

Kiedyś próbowałam zrozumieć tych ludzi, jednak co to dawało?

To, że czułam się fatalnie. Zakopywałam siebie, bojąc się cokolwiek zrobić później i w normalnym życiu.

Bałam się przejawiać siebie.

Toksyczna praca to najgorsze co możemy dać sobie, a przy okazji przynosząc jej energię do domu – swoim bliskim. Przy okazji pracując w takich instytucjach wzmacniamy ten system. Wzmacniamy takie energie. Gdyby nikt nie chciał być żołnierzem – nie byłoby wojen.

Uwalniam się od przymusu zależności od innych w prawie przepływu pieniędzy

Uwalniam się od przymusu działania na szkodę innych

Uwalniam się od lęku, że muszę działać na szkodę innych, aby mieć pieniądze, pracę itp

Pozwalam sobie tworzyć świat zgodny z moimi wartościami.

Bo wiecie to wszystko oparte jest tylko o lęk. Jaki tutaj – każdy musi odpowiedzieć sobie sam. Jak bardzo jest w stanie zrezygnować z siebie – bojąc się.

Uwalniam się od lęku przed byciem sobą

Uwalniam się od przymusu walki o swoją tożsamość

Jestem sobą, cieszę się tym i wykorzystuję to dla dobra innych.

Lęk, który przykrywa uczucie – mam władzę. Ludzie mnie „szanują” – czytaj boją mnie się bo mam stanowisko.

Wiele razy w moim życiu zastanawiałam się co mnie zaciągnęło do tej pracy i ostatnio mnie olśniło. Mój ojciec marzył o karierze urzędniczej, lubił coś robić dla innych – mieć wpływ na rzeczywistość obok. A ja walcząc gdzieś o swoją tożsamość (rodzice mało akceptowali moje talenty i moje pomysły na życie) wybrałam miejsce urzędnicze – jak marzył ojciec, tylko tam gdzie się walczy, a nie tworzy.

Uwalniam się od przymusu walki ze światem

Pozwalam sobie tworzyć świat

Na ten temat można byłoby pisać i pisać, ale może przyjdzie czas na opisanie – jak zrezygnowałam z toksycznej pracy.

(trzeba też zrezygnować z bycia toksycznym, bo to się łączy)

A teraz przy okazji tego mandatu chcę poruszyć dwie kwestie.

Idealizowanie, które bardzo przejawiał Bartek pisałam o tym na początku. Wzięło się ono stąd, że wychował się w domu antyrosyjskim i wszystko co pochodziło z Rosji było złe i w ogóle, bał się jej – zapewne większość zna ten model. Nikt tam nie był, ale wszyscy wszystko wiedzą, szczególnie negatywne. Gdy pojechał ze mną pierwszy raz do Rosji, zakochał się w niej. Jego całe wyobrażenie padło w gruzach, a ogrom przyrody którą kocha nade wszystko tak go poraził, że zaczął wręcz idealizować w drugą stronę. Również otwartość i gościnność ludzi urzekła go.

A Rosja to duży kraj i każdy znajdzie tu kawałek siebie. Ten kawałek, który szuka. Tu jest wszystko. Trzeba tylko wybierać.

I już ostatnia kwestia jak pisałam na początku do muzeum petroglifów poszliśmy po rozmowie z koleżanką, która bardzo boi się Rosji (m.in. głupiej Policji) , może jeszcze gdzieś w Bartku zostały, a może i we mnie były na poziomie podświadomym te energie. Bo rozmowa z nią właśnie, w tym miejscu je wzmocniła i …. pokazane zostało bezsensowne zachowanie policji.

Właśnie gdy mamy jakieś energie w sobie przyciągamy je u innych, a gdy chcemy poczyścić pewne sprawy u siebie, schowane gdzieś głęboko one aktywizują się przy udziale tych którzy tej energii mają więcej. Zapalają ją, aby ona mogła się wypalić u nas, gdy będziemy uważni.

My potrzebowaliśmy aż mandatu, aby wypalić tę energię. Bo nie zauważyliśmy u tych programów u siebie, albo nie chcieliśmy zauważyć zawirowania energii, albo wydawało nam się, że mamy to przepracowane na 100%. 

Pozwalam sobie zauważać najdrobniejsze zawirowania energii i je oczyszczać.

Szczególnie w podróży gdy spotyka się dużo różnych ludzi energii, szybkie reagowanie jest bardzo cenne.

Każdy spotkany człowiek, miejsce przynosi jakąś energię, energie które mogą aktywować nasze stare programy, nasze stare zachowania.

Bo określona energia, może generować określoną emocję, lub określone zachowanie. Może stanowić taki klik.

Szczególnie gdy podróżując po przestrzeniach przyrody, miejscach wysoko wibracyjnych jesteśmy bardzo otwarci.

Umbie dziękujemy za uwolnienie sposobu komunikacji ze światem

Uwalniam się od przymusu komunikowania ze światem walecznie

Komunikuję się ze światem twórczo wyrażając przy tym swoją pełną tożsamość.

A ja nie mogłam przebaczyć sobie, że pracowałam w Urzędzie. Już 2 dnia pracy chciałam z stamtąd uciec, jak zobaczyłam jakie tam energie.

Czemu tego nie zrobiłam?

Bo miałam plan zostania najpierw inspektorem, a potem doradcą podatkowym. I stwierdziłam – zagryzę zęby, wytrzymam to – „tylko 5 lat”. Poza tym wstydziłam się przyznać, że mi nie pasuje: praca o której marzyło wielu, a ja chcę uciekać.

Uciec jednak uciekłam tylko troszkę później, no 8 lat , plan zrealizowałam inspektorem byłam, egzamin na doradcę zdałam wprowadzając w konsternację wszystkich, łącznie z tymi, którzy mnie nie znosili.

To taka dobra, pewna praca. Jak można z niej tak po prostu rezygnować?

Pozwalam sobie szybko rezygnować z tego co mi nie służy

Wybaczam sobie pracę w urzędzie.

To chyba przesłania Umby.

A my zmęczeni troszkę sytuacją pojechaliśmy z 50 km dalej w kierunku Warzugi, aby nad morzem znaleźć miejsce na nocleg nad samym kochanym morzem Białym.

Wizy do Rosji – Biuro podróży Wadi

Rosyjska wiza Biuro podróży Wadi

 

Logo WADi-1

 

Rosja niestety ma wizy i załatwienie ich samemu nie jest niestety takie proste. Nie mówiąc już o wizach dłuższych niż 30 dni.

Dlatego od lat sprawę oddaliśmy w ręce Biura Podróży Wadi www.wadi.pl .

Na początku wydawało nam się, że wszystkie biura tak samo działają i nic w tym nadzwyczajnego, że każdą wizę bez problemu załatwiają.

Jednak rozmowy na szlakach uzmysłowiły nam, że bywa różnie.

Byli tacy co w ogóle nie dostali wizy, inni musieli dostarczać bilety dojazdu, rezerwację hoteli, dostawali wizy na wybrany czas – wg uznania konsula.

Dla nas to wszystko brzmiało jak abstrakcja .

W Wadi to do czego się zobowiązali załatwiane jest zawsze w terminie.

Do tego jeszcze doradzą to co sami wiedzą, podpowiedzą jak jechać, co robić.

Pełen profesjonalizm i do tego niesamowita życzliwość. My jesteśmy bardzo zadowoleni.