kamienie

now browsing by category

 

Tolkmicko naucz się latać

Tolkmicko Naucz się latać 13-15 sierpnia 2017

 

129

 

207

 

Intencja znalezienia spokojnego, bezpiecznego miejsca na nocleg zaprowadziła nas do Tolkmicka, gdzie na szczycie wzgórza przy zabytkowym trzystuletnim drewnianym krzyżu i agrestowym polu znaleźliśmy miejsce na nocleg z widokiem na zatokę wiślaną.

 

202

 

Miejsce w którym można było złapać szersze postrzeganie rzeczywistości, bo samo miasteczko jakby zatrzymało się w rozwoju. Co powodowało, że zamiast stada rozkrzyczanych turystów – panował tutaj zapyziały spokój.

Za to okoliczne niewielkie plaże uwodziły nas sobą. Pokazywały się najlepiej jak umiały zapraszając na dłuższe zostanie.

Zresztą popatrzcie sami.

 

128

 

134

 

131

 

130

 

Najbardziej urzekła nas plaża z czarcim, świętym kamieniem.

Kamieniem, który od wieków był symbolem kultu. Obecnie uznawany za miejsce mocy. Więcej o nim na dole wpisu .Nas przyjął piękną pogodą i możliwością wykąpania się w zatoce. Pozwolił na siebie wejść na siebie i opalać się.

Był bardzo rozmowny, prosił, aby wszystkie wszystkie kamienie uwalniać od zawłaszczenia rytualnego, religijnego, osobistego. To wolne istoty,które mogą być z nami na prawach wolności 

 

204

 

206

 

205

 

 

Przyroda należy do wszystkich i nikt nie może uważać , że jakiś kamień służy wyznawcom tylko określonej religii czy ruchu , to ograniczanie wolności.

Zgadzam się z nim w pełni, gdyż najbardziej bliska jest mi przyroda, która jest jak ja to mówię „czysta i przejrzysta”,wolna od jakiejkolwiek religii przyroda, która w pełni jest sobą i jest otwarta na kontakt z każdym.

 

136

 

135

 

Pozwalam sobie w pełni być sobą i pozwalam innym w pełni być sobą

 

Dziękujemy piękny kamieniu za piękne przesłanie.

I tak zamiast jednej nocy w Tolkmicku, zostaliśmy na drugą.

 

200

 

209

 

208

 

A z rana udaliśmy się już ku granicy z Rosją.

Jednak Polska na koniec miała dla nas przesłanie. Tym razem od bociana, który stał w gnieździe i machał skrzydłami, uczył się latać.

 

Nauczcie się latać

 

Latanie jest bezpieczne.

 

Popatrzcie na bociany – stoją na jednej nodze w pełnej równowadze, a potem wzbijają się przestrzeń i szybują ……. bądźcie jak one – dźwięczała przestrzeń

 

Podziękowaliśmy Polsce za ten piękny czas i szybko i sprawie wjechaliśmy do kaliningradzki obwodu.

 

210

Więc o kamieniu ze strony http://www.wysoczyzna.pl/artykul/swiety-kamien-w-zalewie-wislanym,9.html

Jadąc Koleją Nadzalewową, między Tolkmickiem a Fromborkiem można zauważyć duży głaz narzutowy, zwykle kilkanaście metrów od brzegu Zalewu Wiślanego. Jest to Święty Kamień od którego pochodzi również nazwa osady położonej przy linii kolejowej.

Napisaliśmy, że głaz „zwykle znajduje się kilkanaście metrów od brzegu”. Może zdarzyć się też że dojdziemy do niego suchą stopą. Wszystko zależy od stanu wody w Zalewie Wiślanym. Ów głaz narzutowy o obwodzie niespełna 14 metrów nazwany został „Świętym Kamieniem”, co zawdzięcza wydarzeniom z przeszłości.

Według legendy, pogańscy kapłani składali na nim ofiary w intencji wypływających na połów rybaków. Nie inaczej, niegdyś kamień służył za formę ołtarza, a dzisiaj jest już zaledwie pomnikiem przyrody nieożywionej. Istnieje również druga legenda związana ze Świętym Kamieniem, którą można przeczytać poniżej.

W pradawnych czasach w lasach tolkmickich, opodal granicy Warmii z Pogezenią, żył Olbrzym. Był tak wielki, że głową sięgał wierzchołków najwyższych sosen, a kiedy przechodził w bród Zalew Wiślany, woda sięgała mu ledwie do pasa. Olbrzym mieszkał w pieczarze dobrze ukrytej w zaroślach stromego brzegu. Jej wejście zasuwał wielkim głazem.

Po drugiej stronie wody – na Mierzei – mieszkał jego bliźniaczy brat Gigant, który tylko minimalnie ustępował siłą i posturą Olbrzymowi. Olbrzym i Gigant byli z natury raptusami, jednak jak przystało na dzieci jednej matki, żyli w wielkiej zgodzie. Pomagali sobie nawzajem, dzielili się łupami, wspólnie użytkowali narzędzia. Porozumiewali się wołając do siebie nawzajem przez Zalew, a ich stentorowe głosy szeroko rozchodziły się po okolicy, budząc trwogę u zwierząt i ludzi.

Pewnego dnia Olbrzym naprawiał swe łoże i potrzebował topora, by wyciąć kilka dębów. Tymczasem topór – wspólna własność – był po drugiej stronie Zalewu. Krzyknął więc głośno w kierunku Mierzei, jednak Gigant był tak zajęty ćwiartowaniem upolowanego jelenia, że nie dosłyszał prośby brata. Kiedy Olbrzym nie otrzymał wpadł we wściekłość i wziąwszy do ręki głaz służący mu za drzwi do pieczary, rzucił nim w brata. Jednak wielki kamień wyśliznął mu się z ręki wpadł do wody niedaleko brzegu. Leży tam do dziś i nosi wyraźny odcisk dłoni, która nim cisnęła.

Kiedy Gigant zobaczył i zrozumiał, co się stało, on też wpadł w gniew. Rzucił w Olbrzyma toporem, trafił go w skroń i zabił. Bratnia krew szeroko rozlała się po lesie, a potem wyrosły z niej krzewy czarnej jagody, która od tego czasu występuje tu w wielkiej obfitości.

Jak dotrzeć do Świętego Kamienia
Istnieje kilka możliwości dotarcia do Świętego Kamienia. Jedną z nich jest droga z miejscowości Chojnowo w kierunku leśniczówki. Niestety trafimy po drodze tylko na jeden znak (drewniana tabliczka), do tego słabo widoczny. Znak znajduje się przed wjazdem do jaru.

Druga droga jest bardziej pewna, aczkolwiek dla cyklistów zdecydowanie trudniejsza. Jadąc od Tolkmicka w kierunku leśniczówki, wzdłuż torów kolei nadzalewowej trafimy na mały parking i tabliczkę wskazującą zejście do urokliwej plaży. Kierujemy się w stronę plaży, a następnie skręcamy w prawo i idziemy wzdłuż torów kolejowych. Ta opcja wymaga przejścia czterech kilometrów i butów na grubej podeszwie ze względu na tory usypane kamieniami.

 

Kamienne kule Bośnia radosne miejsce mocy

Kamiennie kule zavidovici 16-17 kwietnia 2017

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Kamienne kule, a praktycznie jedna największa śniły mi się po nocach od jakiegoś czasu, dlatego pojechaliśmy do Bośni.

Nie namierzyłam koordynatów kul, napisałam tylko nazwę miejscowości i naiwnie myślałam, że to wystarczy. Jakie było moje zdziwienie gdy okazało się, że Zavidovici do wielka miejscowość, a Podubravle również wielka wieś.

Ciekawe jak znajdziemy te kule, dzwięczało w mojej głowie jak zobaczyłam zaludnioną na maksa dolinę.

Pojawiały się jakieś wątpliwości, czy na pewno dobrze trafiliśmy, czy, czy……..

Jednak między tym pojawiała się wiara, że znajdziemy to co nas tutaj zaprosiło

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

Przespaliśmy się wysoko nad miasteczkiem, praktycznie na czupku wzgórza również wśród domów i rano postanowiliśmy poszukać internetu, aby namierzyć kulki.

Internet okazał się zbędny, gdyż na moście ukazał nam się znak kamenne kugle

Pojechaliśmy za nimi i nagle objawił nam się parking między domami ze znakiem praktycznie do domów spheres kugle.

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

Nic nie mieliśmy do stracenia, weszliśmy między domy i nagle stanęliśmy na czubku wąwozu , jakbyśmy zmienili linie czasowe czy przenieśli się w inną czaso przestrzeń.

Weszliśmy do środka, a uśmiech nie schodził nam z ust. Spacerowaliśmy od kulki do kulki. W pewnym momencie poczułam, że chcę stanąć na jednej z nich gdy to zrobiłam poczułam tak silny przepływ od nóg, jakiego chyba nigdy w życiu nie czułam.

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Poczułam się w pełnym przepływie, z tym, że przepływ od nóg był bardzo silny wręcz taki sam jak z góry. Miałam wrażenie, jakby energia wszechświata weszła mi przez nogi – ziemia zawieszona jest przecież we wszechświecie.

Nagrałam dla Was medytację otwarcia się na to co uważamy za niemożliwe

Zapraszam do słuchania i oglądania tego cudownego miejsca

 

 

Bo gdy łaczy się niebo ziemią następuje jedność, a w jedności jest wszystko

 

Uwalniam się od oddzielenia od siebie i świata

 

Jestem jednością

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

Słowa to za mało, aby opisać prostą radość biegania od kulki do kulki, ciesząc się jak dzieci ze spotkania z cudownym przyjacielem. Popatrzcie 

 

 

Na koniec poszliśmy do budki, gdzie miejscowy Pan sprzedawał rzekomo wykonane przez siebie kulki z takiego samego materiału jak kulki w potoku

Cena 15 euro.

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

Jedna chyba najmniejsza gadała do mnie bardzo, więc jedzie z nami. Jako symbol wiary w to co uznajemy za niemożliwe

 

Otwieram się na to co uznaję za niemożliwe

 

Pan również daję nam kartkę jak dojechać do dużego kamienia.

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Arkaim, Ural, gdzie niebo spotyka się z ziemią


Arkaim – Ural – gdzie niebo spotyka się z ziemią 26-28 czerwca 2015

 

 

 

 

Arkaim wśród stepów niedaleko granicy z Kazachstanem, do Czelabińska stolicy rejony tylko 400 km. Uznawane, za największe miejsce mocy na Uralu. Najważniejszym świętem tego miejsca jest letnie przesilenie, na którym w niektórych latach było i 30000 ludzi.

Sam wjazd jak zwykle budzący wiele kontrowersji, stragany z pamiątkami i jakiś rosyjski chaos. Fakt… wielu mówi, że miejsce komercyjne ….

Większość odwiedzających jak na razie przyjeżdża tutaj za energią, chcąc doświadczyć miejsca. Jak powiedział nasz znajomy mający tutaj stragan :

– 5% to szamani i ludzie pracujący z energią

– 20% to Ci co czują to miejsce, energie bardzo dobrze

– 40-50% to ci co chcą coś czuć

reszta to turyści.

Mówi się, że duchowy świat zrodzi się w na wschodzie,  i z tamtą śpię rozprzestrzeni, po tym co tutaj widzimy przestaje nas to dziwić.  Daje wręcz światełko nadziei wszystkim którzy tej przemiany świata oczekują. Teraz w zwykły weekend było około 2000 ludzi, z których spora część przyjechała by pracować nad sobą uczestnicząc w różnych warsztatach.

 

 

 

A straganów jest ok. 20-30, z kamieniami, ciuchami, książkami, do tego łagier gdzie można się rozbić z namiotem , czy wykupić miejsce w wagonczyku, hotelu. Jest muzeum gdzie można  wykupić wycieczkę do miejsc gdzie żył człowiek 6000 lat temu. Warunki dostosowane bardziej do tzw. „dzikiego człowieka” niż „miejskiej paniusi” .

Strona Arkaim http://www.arkaim-center.ru/

 

 

 

Czuję, że miejsce jest silne, dlatego powoli witamy się z nim, najpierw obchodząc tutejsze stragany z pamiątkami, kamieniami i jedzeniem. Można zjeść świeże pierożki (bułeczki drożdżowe z piekarnika lub z oleju z ziemniakami, serem, szczawiem, jabłkami, mięsem), napić się kumysu (fermentowanego mleka klaczy) i jakieś inne miejscowe specjały.

Miejsce od początku robi się bardzo gościnne, młodzież zaprasza nas na herbatkę z ziół, a handlujący mężczyźni na kawę.

Jeden z nich stawia nam runy.

Pokazują one, że mnie blokuje przeszłość, z której czegoś nie mogę odpuścić, a Bartka trzymają napięcia umysłu, które kiedyś stanowiły obronę, a teraz mogą być niebezpieczne.

To takie ustalenie intencji pobytu tutaj.

 

Uwalniam się od blokującej mnie przeszłości

 

Pozbywam się wszelkich napięć, które nie pozwalają mi  iść dalej.

 

Pozwalam sobie kroczyć własną drogą, drogą światła z lekkością.

 

Oswoiwszy to miejsce powoli zmierzamy w kierunku góry, a bardziej "pagórka pokajania". Na samej górze zrobiono spiralę, chodzimy po niej najpierw w stronę przeciwną do ruchów wskazówek zegara, a po dojściu do środka wychodzimy w stronę zgodną z ruchem wskazówek zegara, wybaczając wszystkim zło które nam wyrządzili i sami też prosimy o wybaczenie.

 

 

Energia silna, do głowy przychodzą obrazy z przeszłości, gdy inni wyrządzali nam krzywdy, pojawia się uczucie "nie wybaczę", "mam tego dość ", "mam Ciebie dość".

 

Otwieram się na zobaczenie i wybaczenie innym, oraz sobie wszelkich krzywd doznanych w życiu.

 

Z góry pokajania zmierzamy do góry Szamanki, gdzie również na spirali integrujemy się ze swoimi prośbami, marzeniami.

 

 

Pogoda jest specyficzna, rano jeszcze żar lał się z nieba i kąpaliśmy się w miejscowej rzeczce, a teraz wiatr swoim chłodem obmywa nas powodując, że czasami jest wręcz zimno.

Myśląc o tym co chcemy,  idziemy z wiatrem, a czasem pod wiatr po spirali – w oddali widać błyskawice, słychać burzę.

Cały wszechświat chce wesprzeć nas proces.  Nawet tęcza w całej swojej krasie nam to obwieszcza.

Pokazuje, że jesteśmy w odpowiednim miejscu,  czasie i korzystamy z całego wsparcia znanego nam świata.  

 

 

 

Na koniec  jeszcze wycieczka, a może kolejna pielgrzymka na "górę miłości ", gdzie również na spirali otwieramy się na miłość do siebie, siebie nawzajem, i na innych ludzi.

 

Gdzieś przelatują mi przez głowę myśli wstydu za swoje pozytywne uczucia miłości, współczucia, wsparcia dla innych. Obrazy miłości pozbawionej siły, ludzi którzy kierują się miłością, ale bez energii, miłością bez świadomości ……

 

Uwalniam się od wstydu za miłość, uwalniam się od przekonania, że miłość jest pozbawiona mocy.

 

Uwalniam się od przekonania, że miłość pozbawiona jest świadomości.

 

Świadoma miłość to największa moc ziemi, dlatego pozwalam sobie kochać świadomie.


 

Na drugi dzień z rana wykupiliśmy wycieczkę do miejsca zamieszkania ludzi sprzed tysięcy lat, zachowało się niewiele. Ludzie w tym grodzie żyli przez ok. 80-150 lat, zajmowali się wytopem miedzi, średnia długość życia to 25 lat.

Właśnie średnia wieku nas bardzo zastanowiła, dlaczego ani wcześniej ani później nie było tu żadnego grodu?

Silne miejsca mają to do siebie, że wzmacniają wszystko co mamy w sobie, każdą najdrobniejszą myśl, emocję, materializują to w naszym życiu.

Dlatego nie są dobre do mieszkania dla ludzi nie oświeconych.

 

 

 

 

Powiem szczerze, że wycieczka do grodu naszych przodków trochę nas  zmęczyła, a może całość energetycznych doznań Arkaima….? Tak że cały dzień spędziliśmy medytując , pogoda również wzmacniała ten stan ducha, było burzowo – co chwilę padało i pomiędzy tym robiła się strasznie napięta atmosfera.

Następowało potężne rozprężenie i cały wszechświat nam to obwieszczał.

Góry czy pagórki dawały nam kolejne lekcje, kolejne odpowiedzi na pytania, stąpaliśmy po spiralach boso, zmagając się czasem z bólem, życiem.

 

 

Czasem przeszkadzali inni – szczególnie „turyści”, nie mający szacunku do miejsca, krzyczący i dokazujący.

 

Gdy nie umiemy wybaczać, to nie chcemy brać odpowiedzialności za swoje życie, tylko non stop szukamy winnych w innych.

 

Po prostu gdy szukamy winnych, nie chcemy wziąć odpowiedzialności za swoje życie.

 

 

 

Turyści rozpraszali mnie strasznie.

Dlaczego tak się dzieje?  – zadałam pytanie na spirali życia.

W takich miejscach na odpowiedź nie czeka się długo….

– Bo uważasz za silniejsze, wartościowsze szybkość i głośność…..

Czyli, inaczej kto głośniejszy i szybszy  tym ma więcej mocy.

 

Odpuszczam przekonanie, że im kto szybszy to ma więcej mocy

 

Odpuszczam przekonanie, że im kto głośniejszy tym ma więcej mocy

 

 

 

Moc nie jest ma nic wspólnego z jej zewnętrznym wyrażaniem. Robienie wokół siebie szumu to tylko zwrócenie na siebie uwagi, która z prawdziwą mocą nie ma nic wspólnego.

 

 

Kolejne lekcje na spiralach, kolejne spotkania z cudownymi ludzi.

Z naszymi znajomymi  ze straganu wymieniliśmy się masażem misami. Nasz spokojny, powolny –  ich szybki, mocny, krótki rozbijający struktury.

 

 

 

 

Kultura wschodu i zachodu spotkała się w tym miejscu, niebo z ziemią. Dla nas na pewno, szczególnie po cudownym wieczorze którego opis będzie w kolejnym poście.

Miejsce wzrokowo urodziwe nie jest, po prostu step z pagórkami, ale to dobrze – bo fizycznie oczy nie mają się czym zająć i jest miejsce na otwarcie "trzeciego oka". Energegetycznie miejsce  jest bardzo piękne, błyszczące swoim światłem i dla tych co się na niego otworzą – otwartym kanałem w kosmos.

My byliśmy tylko na 3 górkach, wokoło jest jeszcze kilka silnych miejsc. Jednak aby je wszystkie na spokojnie przepuścić przez siebie, a nie tylko turystycznie zobaczyć – myślę, że trzeba ok. 10-14 dni.

Dziękujemy temu miejscu za gościnę, za piękny czas , za transformację, za spotkanych ludzi, za aurę (ponoć miesiąc nie było wcześniej deszczu), za ten czas w miejscu gdzie niebo spotyka się z ziemią, a może gdzie ziemia dotyka nieba i pozwala to robić ziemskim istotom.

 

 

 


 

Wiecej o Arkaim ze strony http://www.olabloga.pl/arkaim-uralski-stonehenge


 

Nie tak sławna, jak Stonehenge, ale nie mniej unikatowa i nawet bardziej skomplikowana twierdza-miasto została odkryta w 1987 roku na Południowym Uralu, w pobliżu Czelabińska.

Przed oddaniem do użytku zapory wodnej, wykonano i poddano analizie zdjęcia lotnicze doliny. Nagle, nieoczekiwanie dla wszystkich, odkryto jakieś tajemnicze kręgi. Dokładne badania tej budowli z IV-III wieku p.n.e. przez archeologów i astronomów wykazały, że jest to obserwatorium astronomiczne doskonałej klasy jakości, liczące sobie ok. 4800 lat. Współcześni astronomowie byli zaskoczeni różnorodnością przeznaczenia, złożonością i dokładnością wykonania „projektu”. Tym bardziej, że nie znaleziono żadnych śladów wcześniejszych i prostszych budowli.

Szczególnie godny uwagi jest fakt, że chociaż podobne obiekty były izolowane w przestrzeni, to wypełniały takie same funkcje i były zbudowane według podobnych zasad. Badania pozwalają stwierdzić, że cywilizacja, która stworzyła Arkaim, posiadała rozwiniętą metalurgię i kowalstwo (znaleziono piece hutnicze i narzędzia kowalskie), początki piśmiennictwa i miejskiego trybu życia oraz monumentalną architekturę. Przy okazji odkryto dziewięciopiętrową piramidę o podstawie 72 m i wysokości 10 m, ozdobioną na szczycie kopułą i „drzewem życia”.

Prehistoryczną uralską twierdzę nazywają „rosyjskim Stonehenge”. Pośród ruin ulic i budynków archeolodzy odkryli tam pozostałości wodociągu, pieców hutniczych, kopalni. A poza tym, według wielu świadków, to miejsce stanowi jedną z najsilniejszych stref anomalnych w Rosji.

Ciekawe, że to umocnione osiedle epoki brązu, zostało zbudowane z czterema wejściami zorientowanymi ściśle według stron świata, według z góry nakreślonego planu i z wielką dokładnością. Wszystkie okręgi mają wspólny środek, gdzie schodzą się linie promieniste. Cała pierścieniowa struktura jest ustawiona według gwiazd i przedstawia sobą model Wszechświata.

ZAGADKI NIEZWYKŁEJ TWIERDZY

Z mnóstwa odkrytych prawidłowości w konstrukcji tej budowli warto wymienić chociaż kilka:

  • Wykorzystanie w okręgu wewnętrznym, złożonym z 27 konstrukcji, zasady złotego podziału okręgu i jego części.

  • Wewnętrzny krąg był poświęcony Słońcu, a zewnętrzny – Księżycowi. Kąt nachylenia księżycowej orbity do płaszczyzny ekliptyki (wielkie koło na sferze niebieskiej, po którym w ciągu roku pozornie porusza się Słońce obserwowane z Ziemi) równy 5°09’, został określony bardzo dokładnie.

  • Przy budowie pierścieniowej ściany wewnętrznego kręgu zastosowano okrąg o promieniu odpowiadającym wartości szerokości geograficznej Arkaima – 52°39’. Nawiasem mówiąc, szerokość geograficzna Arkaima jest bliska szerokości ałtajskiego kurhanu Ardżan (52°00’) i Stonehenge (51°17’). Możliwe, że ten pas na powierzchni Ziemi miał jakieś szczególne znaczenie dla starożytnych astronomów i kapłanów.

  • Znaleziono dowody na znajomość ówczesnych mieszkańców Południowego Uralu zjawiska precesji osi ziemskiej (powolny ruch kierunku osi obrotu Ziemi). Precesja osi Ziemi prowadzi do zatoczenia pełnego stożka w ogromnym okresie równym 25786 lat, niemniej jednak tutejsi astronomowie określili wszystkie parametry zadziwiająco dokładnie.

Uczeni uważają, że dla stworzenia tego typu obserwatorium trzeba było wiedzieć, że Ziemia ma kształt kuli i razem z innymi planetami porusza się wokół Słońca. Między innymi na arkaimskich naczyniach ceramicznych występuje święty znak słońca – swastyka. Zadziwiający jest również fakt, że samo miasto i miejsca grzebalne tworzą w planie połączenie okręgu i kwadratu.

ARKAIM – MIASTO MĘDRCÓW

Po chrystianizacji Rusi jej historia była nie raz pisana na nowo. Palono księgi, likwidowano ludzi, znających tradycje. Na podstawie poprawionych podręczników można by sądzić, że do czasu chrztu mieszkańcy Rusi chodzili w skórach i żyli w jaskiniach. Odkrycie Arkaima całkowicie przekreśliło podobne wyobrażenia. Arkaim stał się realnym dowodem tego, że w tej części świata, pięć tysięcy lat temu, żyli mądrzy i uczeni ludzie. Badacze odtwarzający obraz życia tego miasta, ciągle są zaskakiwani poziomem cywilizacji „Arkaimów”.

Kiedy już wszystkie wykresy i rysunki połączono ze sobą, kiedy wszystkie dane wprowadzono do komputera, archeolodzy westchnęli – z tak złożoną konstrukcją zaprojektowaną i zrealizowaną z niewiarygodną dokładnością (gdzie przewidziano praktycznie każdy szczegół), nigdy dotąd się nie zetknęli.

Było to miasto-dom z komórkami-mieszkaniami, wpisanymi w dwa okręgi, solidnym systemem obronnym, system korytarzy-połączeń, kanalizacją, system odpływowym. Takie miasto mogła zbudować tylko wysoko rozwinięta cywilizacja szczególnego rodzaju, dla której podstawowym warunkiem istnienia było życie w harmonii z przyrodą.

Arkaim żył w zgodzie z naturą, wpisywał się harmonijnie w krajobraz ze swoim niemałym gospodarstwem rolnym i hodowlanym. Ludzie odeszli, a miasto na powrót złączyło się z naturą, stanowiąc jej część. Z pewnością nasi przodkowie mogli wykorzystać inne materiały, potrafili wszak obrabiać kamień i robili to po mistrzowsku. Skoro preferowali bardziej naturalne surowce, widocznie mieli w tym zamysł.

Trudno nam to zrozumieć i łatwiej jest uważać tamtych ludzi za prymitywnych osobników, którzy korzystali z tego, co mieli pod ręką: piasku, gliny, darniny, drewna. A wygląda na to, że byli mądrzejsi od nas. A już na pewno, jeśli chodzi o stosunek do przyrody.

A może praojczyzną Ariów była rzeczywiście Hiperborea, a Arkaim zbudowali Hyperborejczycy, którzy ocaleli z kataklizmu?



 

Erewań – złoto pirytu i kolejne przedłużenie pobytu w Armenii

Erewań przedłużenie dokumentów dla landrynki 19 listopada 2014

 

1000

 

Medytowaliśmy w naszym domeczku w Tsaghadzorze gdy przyleciała myśl

  • zostańcie tutaj do 28 listopada i zagłębcie się w siebie medytujcie, ćwiczcie ciało, przedłużcie dokumenty dla samochodu w Erewaniu

 

Po medytacji zaraz powiedziałam to Bartkowi,

 

Ja nie mam nic przeciwko – powiedział

Testem czy mamy zostać czy nie będzie fakt, jak uda nam się to załatwić w Erewaniu

 

Zdecydowaliśmy, że na drugi dzień jedziemy do Erewania (50 km) załatwić to i wtedy będziemy wiedzieli czy możemy dłużej zostać czy nie.

 

Rano udaliśmy się do urzędu celnego w centrum miasta, gdzie przemiły Pan odesłał nas do księgarni, w której Pani za 1000 drahm (8 zł.) skompletowała nasze dokumenty do przedłużenia i napisała prośbę o przedłużenie o 15 dni (już chyba nacieszymy się Armenią…..????)

Powiem szczerze czujemy się tutaj jak w domu. Zresztą cechą Ormian jest to, że gdy przychodzi się w jakieś miejsce drugi, czy trzeci raz jest się traktowanym jak rodzina.

Gdyż można przedłużać o 15 dni lub o miesiąc i dalej każde 15 dni kosztuje 10000 drahm (80 zł.).

Pani nas troszkę zmartwiła faktem, że nie załatwimy tego dziś, tylko za 2 dni, otrzymamy pismo zgody na przedłużenie , które pojedziemy opłacić do urzędu celnego w inną część miasta.

Podeszliśmy do Pana w urzędzie finansów prosząc od razu o załatwienie dzisiaj – fajnym argumentem był fakt, że mieszkamy w Tsaghadzorze i musielibyśmy drugi raz jechać do stolicy.

Pan zadzwonił gdzie trzeba i powiedział, że możemy przyjść po 15 godzinie.

Duchy działają…………

Poszliśmy na targ dla turystów tzn z gadżetami ormiańskimi i nie tylko………

I nagle przy jednym ze straganów z biżuterią ze srebra z kamieniami zagadał do mnie pierścionek z pirytem.

Stanęłam i nie mogłam oczu oderwać, pierścionek miał regulowany obwód więc idealnie wpasował się w moją rękę.

Ja i pierścionek? – brzmiało gdzieś w głowie

Przecież nie noszę biżuterii.

Jaki on piękny, ja go chcę! – brzmiało z drugiej strony głowy.

I tak stałam przy straganie na palcu z nim i rozważałam własne sprzeczności.

Może Ci na teraz tej złotej energii pirytu potrzeba – powiedział Bartek motywując mnie do zakupu

Najwyżej potem go komuś dam – odpowiedziałam radośnie

 

1002

 

I tak mamy następnego pasażera, tym razem na moim palcu, piękny złoty piryt migocący setkami złotej energii, gdy troszkę światła wpadnie na niego.

Ileż razy własne sprzeczności powodują, że nie pozwalamy sobie na coś, że wiemy czego nam potrzeba, co lubimy, a czego nie.

Powiem Wam, że z chęcią noszę ten pierścionek, nawet śpię z nim.

Jest odpowiedni na ten czas.

 

Słucham boskiego prowadzenia przy zakupie materialnych rzeczy

 

Gdy wychodziliśmy z targu w kierunku placu Republiki zobaczyliśmy wystawę ze zdjęciami Polski. Promocję Polski w Erewaniu.

Z naszego punktu widzenia nie było tam przyrody, która przecież również jest piękna.

Jednak patrząc na to z drugiej strony, Armenia ma tyle pięknych gór , że pokazywanie naszych nie byłoby tak atrakcyjne jak pokazywanie pięknych miast, starówek, zamków, których tutaj nie ma.

Mogłyby zainteresować Ormian nasze lasy z jeziorkami.

Może na drugi raz chociaż jedno zdjęcie zostanie włożone z motywami przyrody.

 

1001

 

Ormianie znają Polskę, wielu służyło w armii w czasach sowieckich, czy handlowało w Polsce. Spotykamy ludzi, którzy mieszkali w Polsce wiele lat i znają dobrze polski.

Często sami zaczepiają nas na ulicy gdy słyszą Polski i mówią dzień dobry.

Po 15 stawiliśmy się u Pana po decyzję o przedłużeniu, która już czekała na nas.

Tyle radości.

Teraz zostało tylko pojechać 8 km w stronę Araratu i opłacić zezwolenie.

Mamy teraz nawigację w naszym smartfonie pancernym evolveo, dlatego dojazd był szybki i prosty.

Tam również wszyscy z którymi mięliśmy kontakt byli przemili, interesowali się naszą podróżą, cieszyli z tego, że podoba nam się Armenia, szokowali naszą ostatnią kąpielą w Sevanie.

I tak szybko sprawnie, przemiło, mamy przedłużenie do 8 grudnia, które już wiemy jak przedłużać dalej.

Dziękujemy duchom za prowadzenie,a sobie za całkowite zaufanie i poddanie się temu.

I tak cieszymy się domkiem dalej.

 

O samochodzie w Armenii napiszemy specjalny artykuł niebawem, opisując dokładnie całą procedurę opłat wjazdowych na auto oraz ich przedłużania w urzędzie w Erewaniu.. 

Czas do wewnątrz

Tsaghkadzor – czas do wewnątrz od 13 listopada – …23 listopada …., a może i dłużej 

 

I znad Sevanu ruszylismy w nieznane, może nie tak do końca, bo drogami, które już przemierzaliśmy i zapraszały nas wiele razy.

Gdy podjechaliśmy pod Sevanvang, handlarze pytali się gdzie byliśmy i zapominali, że chcą coś sprzedać. A Pan parkingowy (parking 200 drahm 1,6 zł.) chciał nas ugościć rybą.

Tutaj gdy zawita się gdzieś drugi trzeci raz, jest się już dobrym znajomym, wręcz rodziną.

O kamieniach znad Sevanu

http://brygidaibartek.pl/sevanvang-wybor-drogi-zycia-kamien-ksiezycowy

Przyjechały też nowe kamienie, w idealnej wielkości aby jechać z nami przy przedniej szybie (półce) samochodu. Bo co nam z kamienia, który pojedzie w bagażniku.

I jeden kamień księżycowy zechciał z nami podróżować po świecie.

 

16

A my będziemy mogli obserwować jak światło przez niego przechodzi. A gdy zapomnimy, że na ziemi również jest światło samo w sobie, wystarczy popatrzeć na niego.

Dziękujemy mu bardzo za ten piękny dar wszechświata.

Zaparzyliśmy kawę w samochodzie i ……………..

– gdzie jedziemy? – zapytał Bartek

Nie wiem, mam pustkę w głowie i praktycznie każdą drogę zamkniętą – odpowiedziałam

– to może pojedziemy do Tsaghkadzor do hotelu Kecharis – posaunujemy się – powiedział Bartek

choć to z umysłu dodał po chwili.

(byliśmy tam z miesiąc temu http://brygidaibartek.pl/tsaghadzor-troche-luksusu/)

Co za problem – jedźmy – odpowiedziałam, to tylko 40 km stąd dobrą drogą.

Pożegnaliśmy Sevan, który już zachodził ciemnymi chmurami, nasz czas tutaj się skończył. Z nami będzie podróżować jego cząstka (kamień księżycowy), ale nam czas dalej.

W Tsaghkadzor trochę się zdziwiliśmy gdy okazało się, ze w hotelu Kecharis brak miejsc, bo mają dużą grupę, poza tym nie mają już sauny, bo przerabiają te pomieszczenia na duży basen.

I znowu zostaliśmy w przestrzeni pomiędzy, w której nie wiedzieliśmy nic.

Prowadzenie gdzieś się urywało, a może nie było spójne z tym co byliśmy w stanie przyjąć?

Stanęliśmy na drodze i zaczęliśmy umysłowo kombinować.

 

Może się pokręcimy po okolicy tak bez celu – powiedziałam

 

Nam dobrze robi, gdy nie wiemy co robić, tak krok za krokiem zaczynamy się kręcić, czasem w kółko, pojawia się element ruchu, który uwalnia nasze chciejstwa i otwiera nas na prowadzenie.

I tak zaczęliśmy zaglądać chyba do każdego hotelu w okolicy, od najbardziej luksusowych po marne, bez planów oczekiwań, tak dla pokręcenia, jako ćwiczenie uwolnienia energii.

Fakt trzeba nam podładować akumulator, ale teraz po przejechaniu kilkudziesięciu kilometrów chyba nie rozładuje się znów w nocy i jak co to tylko webasto (ogrzewanie przestanie działać), a rano dobrzy ludzie pomogą.

Trafiliśmy na luksusowe domki dla 6 – 8 osób z sauną i mini basenikiem, kuchnią, kominkiem za 50000 drahm (450 zł) , sportowy hotel ……………

Oglądaliśmy pokoje mówiąc, że może wrócimy.

Aż zajechaliśmy do osady domkowej, gdzie miła Pani pokazała nam czyściutki domeczek, apartament ok. 40 metrów powierzchni w wysokim standardzie (sypialnia, salonik, łazienka, przedpokój z aneksem kuchennym) za 20000 drahm (180 zł.) a jak zostaniemy na 4-5 nocy to za 15000 drahm (130 zł./ całość/ doba) popatrzyliśmy na siebie i powiedzieliśmy:

 

TAK !

 

Najpierw na jedną noc, a teraz przedłużyliśmy do czwartku czyli prawie tydzień http://www.splendor.info.am

 

13

 

Pogoda deszczowo pochmurna idealna na zaszycie się w siebie.

Dużo medytujemy i cieszymy się gotowaniem.

I znowu paradoks. W domu nie lubię myć naczyń, a tutaj cieszę się tym, że mam kran z ciepłą wodą i duża ilość wody do mycia. Taką niesamowitą wygodę.

Dzięki kuchence eksperymentujemy z potrawami i sokami które urzekły nas w czasie naszego pobytu – przepisy wkrótce).

Dziękujemy za ten cudowny domek, możliwość zaszycia się w sobie i skierowania prawie całej uwagi energii na ten proces, a nie zachwycanie się otaczającym światem. Tsaghkadzor już drugi raz nas tak gości, wglądem w siebie, dając spokój i przestrzeń dla siebie, dużą przestrzenią pomieszczeń.

To cecha tego miejsca, nikt nic nie wymusza, narzuca. Po prostu akceptuje człowieka takim jakim jest i pozwala mu nim być i odpocząć.

Bardzo nam ten czas potrzebny. Ułożyć energie po takim fizycznym zobaczeniu do czego prowadzi walka. Odpuszczenia jej jak najwięcej.

Wielkie dzięki za niego, jak tu długo będziemy okaże się……. bardzo nam się podoba. 

 

17