o podróży nad Bajkał

now browsing by category

 

Pożegnanie z Arszanem – Droga do Irkucka

Pożegnanie z Arszanem – droga do Irkucka 14 sierpień 2013

10

Po wizycie na piku lubwi i jego przesłaniu , aby miłość okazywać wszystkim , dziś wszechświat testował mnie bardzo .

Dzionek zaczął się fajnie , gdyż bąble mniej mnie swędziały , nogi mniej bolały i znalazłam jeszcze internet w sklepie 20 minut od centrum miasteczka , przy samym wjeździe do niego

Rewelacja

3

Internet był w sklepie , a raczej przy sklepie . Siedziałam na schodach dawałam kolejne wpisy na bloga i obserwowałam życie miasteczka . Życie przede wszystkim jego buriackich mieszkańców , gdyż nie wiedzieć dlaczego do tego sklepu przychodzili głównie oni.

Z radością dałam na bloga , kolejne części , te już przeczytane i poprawione . Początek podróży będę jeszcze dopracowywać w miarę wolnego czasu .

4

A potem nastąpił ciąg zdarzeń testujących moją miłość do świata , ludzi . Spotykałam samych nieprzyjaznych ludzi, aż zakończyło się tym , że musiałam ze swoim ciężkim plecakiem (nakupiłam troszkę rzeczy i orzeszków) iść 2 km na dworzec . Bo najpierw gospodyni mnie miała , odwieść , potem zamówiono mi taksówkę na którą miałam iść 300 metrów . Stwierdziłam więc, że skoro założyłam już plecak to idę na dworzec .

5

Pozostanie wstanie miłości i dojrzenie jej wtedy gdy cały wszechświat daje nam kłody pod nogi jest bardzo trudne , jednak od czegoś trzeba zacząć ……

7

Bo te nieprzyjemne rzeczy przeplatały przyjemne , spotkałam dziewczynkę , która rozdawała kocięta – został jej tylko jeden . Opowiedziałam mi, ze nie pozwala ich topić w rodzinie i potem szuka im domków . Wielkie serce małej dziewczynki .

22

Na dworzec przyszedł powiedzieć mi dowiedzenia znajomy Rosjanin (zona u niego Buriatka i z uwagi na klimat nie była w stanie wytrzymać w mieście , on sam jako dziecko mieszkał w Polsce, rodzice byli wojskowymi) .

Jednak gdy człowiek wkurzony wydaje mu się , że cały świat jest przeciwko i ciężko mu dojrzeć te przyjemne rzeczy. Podziękowałam domkowi , tajdze za bardzo pouczającą gościnę .

1

Powiem szczerze , że z ulga opuściłam Arszan , był dla mnie bardzo dobrym, ale srogim nauczycielem . Jednak jego lekcja jeszcze się nie zakończyła . Do Irkucka jechałam marszrutką, choć miałam czasami wrażenie , że samochodem rajdowym , wyprzedzaliśmy wszystkich , na zakrętach , na ciągłej linii i to przy dość mocno obciążonej górskiej drodze. (Marszrutki na trasie Irkuck – Arszan jeżdżą kilka razy dziennie , koszt 350 rubli + 100 za plecak)

6

Co wtedy można zrobić ???

Tylko zaufać , że tam na górze czuwają nade mną i będzie to co najlepsze dla mnie . Po drodze ostatni rzut oka na Bajkał, ostatnie do widzenia , wrócę na pewno i ……….

Cali i zdrowi dotarliśmy do Irkucka .

Dziękuje za cudowne lekcje w Arszanie i bezpieczną podróż do Irkucka .

Teraz już czas pożegnać się z Irkuckiem i odjechać w kierunku Moskwy czeka mnie 80 godzin podroży , plackartą z nieznanymi mi ludźmi..

9

Dzisiejsze obserwacje Buriatów , wywołały u mnie sporo refleksji . Należy mieć świadomość, że obecną Rosję zamieszkuje wiele narodów , ojj bardzo wiele , różnych religii.

Buriaci są jednym z nich .Obecnie mają swoją republikę , jednak i tak z tego co czytałam są w niej mniejszością .

Kiedyś żyjąc w prostych warunkach przyrody , nie wiedzieli , że żyją w trudnych warunkach po prostu sobie radzili , chroniła ich zapewne religia która była bardzo silna i brak alkoholu .

35

Aż przyszły czasy rewolucji , religię zaczęto niszczyć , przywieziono alkohol , powiedziono jak tutaj ciężko żyć ……

A ciężko żyć dla kogo. Buriaci jak rośliny przez wieki wytworzyli w swoich organizmach naturalną odporność na mróz , osoby z innego klimatu , czy wychuchane w miastach cierpiały bardzo . To naturalne , nagle ktoś wrzucił je w nieznany , srogi klimat , odebrał znane jedzenie i jeszcze kazał pracować .

Od jakiegoś czasu zastanawiał mnie fakt, dlaczego w Finlandii ludzie do mrozów zimy , podchodzą bardziej naturalnie jak tutaj , cieszą się nim, przyciągają turystów . Sami tam doświadczyliśmy -40 .

Co różni tę zimę tutaj od tamtej ?

Fakt jesteśmy bardziej na wschód i na pewno będzie ona bardziej sroga , jednak główną rzeczą są ludzie . W Finlandii większość ludzi żyjących na północy to miejscowi , przez wieki zaaklimatyzowani do zimna. Zresztą żyjący w bezpośrednim kontakcie z przyrodą , w samotnych domkach czy małych miasteczkach.

12

Tutaj ………….

Część ludzi pozostała po zsyłkach , a część przyjęła tutaj za pracą (z tego co wiem w czasach radzieckich , praca na Syberii była bardzo dobrze płatna) , nie mając miłości do tej ziemi , odporności za zimno.

Szczególnie Ci, którzy przyjechali tutaj w czasach radzieckich za pracą , dostali ciepłe mieszkania z ciepła wodą , WC i wcale nie mieli ochoty aklimatyzować się do zimną . Wchodzić w kontakt z przyrodą . Uprawiać zimowe sporty (jak Skandynawowie) Zostali dziećmi miasta na Syberii . Ich przyroda mało interesowała , a uzyskanie aklimatyzacji gdy większość czasu siedzi się w zamkniętych ciepłych pomieszczeniach jest niemożliwe . Dlatego moim zdaniem zrobił się straszny kult zimna , przekazywany z pokolenia na pokolenie .

A Buriaci tak jak w Arszanie to wykorzystali , dyktując ceny , bo przecież my biedni , musimy żyć w takich warunkach w zimie .

Jednak jednego nie rozumiem ….???

Tajga daje drzewo na domy , na opał , jagody , grzyby , orzechy cedrowe , zwierzynę , do jedzenia rzeki dają ryby .

Gdzie problem ….?

Moim zdaniem w czasach komunistycznych , gdy co prawda nie było wolności politycznej, ale ludziom dawano bardzo dużo , Buriatom zapewnię wydawało się , po co budować domy , dają mi mieszkanie , po co martwić się o opał na zimę , niezamarzającą wodę – jak to też dają . Człowiek nie musiał myśleć o podstawowych rzeczach . A ten brak myślenia właśnie o tych podstawowych rzeczach odcina nas od tego co na zewnątrz z czym stanowimy jedność .

I to zadanie komunistom w Rosji bardzo się udało, gdyż obecnie większość zamieszkujących Rosję ludzi to wychuchane dzieci miasta .

 

A wracając do Buriatów ……

Rosjanie jako naród mają w sobie lekkość , rozlazłość , brak większej inicjatywy , bo co zrobisz ?, są gościnni , serdeczni, otwarci . Choś młode pokolenie robi się trochę europejsko zamknięte. Może dlatego politykom tak łatwo nimi manipulować .

A Buriaci … poznani przez ze mnie zarówno na Olchonie , jak w w Arszanie (fakt, są to super turystyczne miejsca ) ciężcy, zamknięci , wyrachowani . Gościnności żadnej nie doświadczyłam , w najmniejszej postaci . No przepraszam w Datzanie jedna Buriatka uczyła mnie uczestniczyć we mszy i częstowała cukierkami .

Pijani Buriaci są naturalnym elementem miasteczka . Biznesem turystycznym głównie zajmują się kobiety.

Pamiętam jak Megre w Anastazji , nawoływal ludzi mieszkających na Syberii do przeróbki kiedra i zycia z tego . Troszkę tego nie rozumiałam , czy to znaczyło , że wcześniej oni tego nie robili ?

Teraz zrozumiałam , kupić można tylko szyszki i orzechy kiedowe nic więcej , ani olei, kremów, past, wódek itp. .

Buddyzm – z wizytą u buddyjskiego lamy

Buddyzm z wizytą u buddyjskiego lamy

8

Pierwszy raz w Arszanie w Buriacji zetknąłam się z buddyzmem , buddyzmem w takiej normalnej formie tzn praktykowanym od wielu wieków . Buriacja jest republiką buddyjską tzn Buriaci są buddystami .

1

Bardzo mnie to ucieszyło , gdyż znam wielu polskich buddystów , ludzi którzy wyszukują w religii to co najpiękniejsze i potem porównują to z katolicyzmem który przez wieki znamy i wiemy wielu o jego zniekształceniach . Znamy go taki jaki naprawdę jest . 2

Na straganach pełno gadżetów buddyjskich , w samochodach odpowiedniki naszego świętego Krzysztofa . Na pierwszy rzut oka wszystko podobne .

4

W Arszanie są 2 datzany , jeden przy wjeździe do miasteczka przy drodze i drugi w lesie 15 minut od miasteczka .

Najpierw trafiłam do tego w lesie . Datsun na dużej polanie z widokiem na pik lubwi , obok stupy . Gdy wchodzi się do środka bije jakaś magia .

5

A tak faktycznie , lepiej tu jest z religią niż u nas , mają rację , więcej można z niej skorzystać – pomyslałam

6

Msza czy churały w tym datzanie to udanie się w podróż przez światy , magia , troszkę rytualna , ale piękna i głęboka .

Po mszy czy churale lama udziela rad . Po prostu idzie się do niego po poradę i daje datek .

9

Sama również się udałam , w sprawie nowego miejsca do życia , opowiadając mu o potencjalnych miejscach miałam wrażenie , że zna je doskonale .

11

Gdy żadne nie nadawało się, a mój repertuar miejsc zakończył się. Uśmiechnął się do mnie ciepło i powiedział , nie martw się , będziemy czytać

  • No tak pomyślałam , tutaj ludzie mają swojego doradcę , pomocnika . Kogoś kto wchodzi w wyższe stany świadomości i z tamtych poziomów może im doradzić . Super

Myślałam , że tak jest wszędzie

12

Więc jakie było moje zdziwienie , gdy poszłam do drugiego dastanu w centrum miasta i trafiłam na churały .

32

Datsun piękny , nowy , a w środku siedzą zblazowani mnisi , jeden prowadzi ten rytuał . Żadnej magii , niczego po prostu takie nasze powszechne katolickie odbębnienie mszy.

30

Bardzo mnie ucieszyło, że tutaj trafiłam , bo prostu zobaczyłam , że jest tutaj tak samo jak w każdym kościele . Wszystko zależny gdzie i na kogo się trafi .

31

Bardzo ciekawe dla mnie doświadczenie . Dwa datsuny dwa światy .

34

Ten datsun w tajdze wraz z jego lamą pozostanie na pewno w moim sercu .

33

Pik Lubwi – Góra miłości

Pik Lubwi – Góra Miłości 12 sierpień 2013

24

Arszan leży u stop Gór Sajańskich i praktycznie pod pikiem Lubwi . Gdy gospodyni wiozła mnie z dworca do domu , opowiadała co gdzie jest . Gdy powiedziała to pik Lubwi, od razu wiedziałam, że tam wejdę .

1

Należy mieć świadomość , że tutaj nie ma szlaków , a mapy są średnio dokładne , więc robiłam rozeznanie jak iść . Jedni coś wiedzieli , inni jak moja gospodyni – Buriatka nic na ten temat nie wiedziała..

2

Zdecydowałam, że chcę zobaczyć jak od środka wyglądają Sajany , dlatego czekałam na zaproszenie w ładną pogodę . Wiadome tutaj pogoda się zmienia , jednak wiedziałam, że jest szansa na cały słoneczny dzień .

3

Oswajałam góry , miejsce , przyglądałam się miejscowym, ziołom , chodziłam do Dastanu, wyjadałam orzeszki z szyszek , piłam wodę mineralną, spacerowałam po tajdze i czekam na znak .

4

I gdy rano się obudziłam i zobaczyłam jak słońce świeci na otwarte drzwi,zrozumiałam, że czas wstawać i iść na Pik Lubwi , ugotowałam kaszkę , spakowałam rzeczy i ruszyłam w stronę miasteczka . Oczywiście nie wiedziałam do końca gdzie jest tajemna ścieżka…

 

Po drodze weszłam do sklepu po jakieś słodycze

-Czy jechała Pani w piątek marszrutką z Irkucka – zagadnął mężczyzna

-Tak , poznaję Pana – odpowiedziałam

-Gdzie Pani idzie ? – zapytał

-Na pik Lubwi – odpowiedziałam

-Ja też – odpowiedział – byłem tam 2 razy i pokaże Pani drogę .

5

Wszystko było jasne , pik Lubwi zaprasza i posłał mi nawet przewodnika (przecież gdybym 10 minut później była w tym sklepie nie spotkałabym tego mężczyzny ) .

6

Droga robi się prosta , tak do końca . Nie ma trawersów po prostu ostro pniemy się w górę . Mamy do pokonania ok 1000-1200 m różnicy wysokości i przejścia ok 8-9 km w jedną stronę . Prosto pod górę , czasem maleńki zakręt i wszystko . Mam wrażenie jakby droga do miłości wiodła tylko po prostej , nie ma w niej żadnych zakrętów kompromisów .

7

Mija nas parę osób (w sumie przez cały dzień spotkaliśmy ok 20-30 osób) , wszyscy pochłonięci są czasem . Za ile wyjdą . Patrzę na to i zastanawiam się o co chodzi , czy miłość się zdobywa czy do niej dochodzi . Rekordziści podają 2 godziny , przeciętnie 3-4 . Ja z moim towarzyszem idziemy 5 . Po drodze zbieram zioła , oglądam i delektuję się przyrodą . Tak znam ten stan , gdy góry zdobywałam,  jednak teraz dla mnie najważniejsze jest bycie na przyrodzie , a góra jak zaprosi i puści to na nią wejdę .

8

Prosiłam o słońce i ładne widoki , duchy tutaj mnie bardzo lubią , bo pogoda słoneczna , widoki przepiękne . Robi się jednak coraz cieplej .

9

Gdy dochodzimy na szczyt do ataku przystępują jeszcze muchy i latające mrówki . Jestem na maksa spocona , więc mają wspaniałą pożywkę .

10

Widoki przepiękne , jednak energia dziwna , może przez te muchy , a może przez prawosławny krzyż postawiony na szczycie (Buriaci zawsze byli buddystami) . Mam wrażenie , że duchy są wkurzone , fakt Buriaci tutaj raczej nie chodzą , ale żyją tutaj ich duchy . Ten krzyż , to takie na na siłę zaznaczanie swojego miejsca . Po ok. godzinnym postoju na górze , ruszamy w dół . Idziemy na zachód i słońce świeci nam prosto w twarz, pot leje się z ciała z czego najbardziej chyba zadowolone są muchy – czasami siedzi ich na mnie kilkadziesiąt , wchodzą ustami , oczami – koszmar .

11

Takie oczyszczenie miłości , albo znak ile jest do uzdrowienia .

Coraz częściej słyszę o czasie , jakby to miało największe znaczenie . Idę jednak swoim tempem , woda się kończy , a żar leje się z nieba .

12

Chciałam pięknej pogody i miałam . Nie dopowiedziałam, że najlepiej 20 stopni i wiaterek . Taki mały detal, a ile znaczy .

Marzę o wodzie do picia , mycia , o tym aby muchy znikły z tego świata . Patrzę na znajdujący się na dole Arszan i mam czasami wrażenie, że się oddala, a nie przybliża . O ostatnie zejście i równo . Jaka ulga i woda , do picia mycia , koniec muszego żeru .

13

Teraz marzę o tym, aby położyć się i zasnąć .

14

W nocy budzi mnie straszny swąd , każda część ciała która nie była przykryta jest pokryta bąblami , niektóre miejsca wręcz napuchnięte . Mam na sobie co najmniej 100 bąbli . Takie oczyszczenie miłości . Góra zaprosiła , jednak była surowym nauczycielem .

15

Teraz za każdym razem gdy zapomnę o miłości przypomne sobie te bąble i ten swąd . Czuję takie oczyszczenie jak opisywał Megre w Anastazji . Oczyszczenie na poziomie ciała , jednak głowa będzie o tym pamiętać .

16

Zwlekam się z łóżka i idę poradzić zaprzyjaźnionej babci sprzedającej zioła jak złagodzić swąd. Śmieje się ze mnie , że od tego się nie umiera i przejdzie za jakiś czas . Fajnie mówić , jednak mimo praktyki w medytacji mam problem aby tego nie rozdrapywać .

17

Idę więc do apteki prosząc o coś naturalnego. W pierwszej chciano mi sprzedać chemię, w drugiej jednak się udaje .

Po drodze spotykam mojego przewodnika , nie ma ani jednego bąbla . To kolejne potwierdzenie , tego po co góra zaprosiła mnie do siebie .

18

Po miłość , po to abym nie bała się ją dawać i tym, którzy ją odrzucają .

Na pewno po tej lekcji będę o tym pamiętać .

Natarta otrzymanymi maściami zasypiam słodko, ojj jaka ulga .

19

Ciekawe kiedy bąble i opuchlizna zejdzie .

Podejrzewam wtedy gdy ugruntuję sobie  miłość do bliskich, znajomych , świata , tych co też kochają , jak i tych co odrzucają .

20

Dziękuję górze, za cudowną lekcję , lekcję tego co ważne w życiu .

 

21

22

23

25

27

28

29

Orzeszki cedrowe

Orzechy cedrowe

1

O kiedrach i orzechach cedowych chyba najwięcej napisał Władimir Megre w Anastazji. Dlatego będąc tutaj na Syberii bardzo chciałam spotkać to magiczne drzewo , którego różnego rodzaju produkty sprzedawane są w całej Rosji .

2

Orzechy cedrowe mają bardzo dużą ilość tłuszczu , witamin, mikro i makroelementów , są bardzo wskazane dla rekonwalescentów, sportowców . Wielu sportowców radzieckich (szczególnie ciężarowców ) twierdziło , że swoje wyniki zawdzięczają orzeszkom cedrowym .

3

Dla nas Polaków nazwa może być troszkę myląca . Gdyż orzeszki cedrowe , nie są owocami cedra , a sosny syberyjskiej (sosna limba v. sibirica) . Nazwa wzięła się stąd , że przez miejscowych sosna syberyjska nazywana jest kiedrem (kiedr – spolszczony na cedr), a jej orzeszki – kiedrowymi . Jednak jeszcze raz podkreślę z cedrami nie mają nic wspólnego. Sosna syberyjska rośnie tylko w tajdze, a cedr w rejonie morza śródziemnego i nie ma szans , aby przeżył w tutejszym klimacie .

4

Ja mam wybitne szczęście , właśnie zaczyna się zbiór orzechów kiedrowych . Nasionka są młode delikatne , łatwe do rozłupania . 5

Największą atrakcją dla mnie jest wyjadanie orzeszków prosto z szyszek – w końcu jestem koliberek – . Gdy pierwszy raz kupiłam szyszkę i zaczęłam jeść myślałam, że odlecę gdzieś w przestworza . Lubię próbować nowych rzeczy , szczerze powiem myślałam, że niewiele już mnie zaskoczy . A tutaj taka niespodzianka . Zapominając o całym świecie , wydłubywałam kolejne orzeszki , szkoda tylko , że nikt nie zrobił mi zdjęć. Wiele czytałam o tym jaki cudowny smak mają świeże orzeszki , ale czytać , a doświadczyć . Dziękuję, dziękuję, dziękuję, że przyjechałam w odpowiednim terminie. Bo sezon prawie się zaczął i potrwa do września .

6

Sprzedawane szyszki, albo są świeże (one nadają się do przechowywania ) , albo gotowane – chodzi o to aby nie pobrudzić się od żywicy . Je ponoć trudniej przechować .

7

Przywiozę do Polski parę sztuk , i już zapraszam na ptasią ucztę. Wracam w poniedziałek 19 sierpnia . Poza szyszkami w cenie 10-20 rubli (1-2 zł) sprzedawane są orzeszki i praktycznie na kogo się nie spojrzy wyjada je jak słonecznik z łupinek.

Kupując szyszkę nie wiemy w jakim stopniu dojrzałości kupuje się orzeszki . Natomiast kupując łuskane można zobaczyć czy są bardzo młode (pomarańczowe ) czy starsze (brązowo-czarne) .

9

Oczywiście najlepsze są te pomarańczowe .

A kiedry , to takie puchate sosny o pięknie pachnącym drewnie i potężnej sile , gdy się do nich człowiek zbliża , tuli rozmawia . Drzewa o fantastycznym zapachu.

10

Polecam przyjazd na Syberię o tej porze roku , choćby tylko po to aby najeść się swieżych orzeszków cedrowych .

Ja dziękuję za cudowną ucztę i za zaproszenie tutaj właśnie w tym terminie .

11

Arszan – górski kurort Buriacji

Arszan 9-14 sierpień 2013

1

Jeszcze kierowca nie wyłączył silnika w Arszanie, a już do samochodu dobiegło stado babuszek oferując pokoje . Mój wzrok przykuła jedna kobieta i poszłam za tą energią . Okazało się , że wybór był dobry . Dostałam domek 2 pokojowy z dwoma łóżkami , kuchenką i naczyniami , telewizorem (z tego korzystać nie będę ). Fakt, że to bardziej sypiący się baraczek, ale dla mnie i tak rewelacja. Toaleta na zewnątrz , do mycia bania – płatna dodatkowo . Cena 350 (35 zł. Za osobę , mam szczęście bo jestem sama ) bania 150 (15 zł)

2

Za płotem tajga i kiedry , cudownie poczuć jej zapach ich siłę . Cicho i spokojnie w przeciwieństwie do hałaśliwego i zatłoczonego miasteczka . A miejsce ok. 20 minut od centrum .

A sam Arszan leży ma terenie republiki Buriacji, w Tunkinskoj – dolinie u podnóża Sajańskich gór , nad rzeką Kyngarga z przepięknymi wodospadami , jednak główne co przyciąga ludzi do Arszanu do źródła mineralne, które są bardzo zmineralizowane i wspaniałe na żołądek.

3

Buriacja – republika wielkości Polski i ok. 1mln mieszkańców . Za bardzo nie mogą tutaj zrozumieć jak na takiej samej powierzchni może żyć 40 mln , jak wielkie muszą być nasze miasta ….???

4

A sam Arszan jak chyba 99% rosyjskich miasteczek do pięknych nie należy , ma jednak przepiękny park . W parku ulokowane są stragany z towarami z Mongolii (jestem z 200 km od granicy) , gadżetami buddyjskimi, ziołami , butelkami na wodę i oczywiście orzeszkami cedrowymi (cedry dostaną udzielny rozdział) .

5

Ceny normalne .

W parku znajdują się ogólno dostępne bezpłatne wody mineralne, można je pobrać w różnych temperaturach z cieknących kranów .

Dużą atrakcją jest źródło na oczy , gdyż nie jest ucywilizowane i każdy z lubością przemywa swoje oczy . Spacer po parku kończy się pięknymi wodospadami .

6

Poza parkiem , tajgą z cedrami i grzybami, dużą atrakcją jest buddyjski datsan znajdujący się w środku tajgi (drugi jest w miasteczku). Miejsce poza czasem i przestrzenią , szczególnie w czasie mszy (gdy lama śpiewa mantry – buddyzm też dostanie oddzielny rozdział)

Na razie sycę się tym wszystkim , oswajam , oglądam zioła zbieram grzyby i cieszę się, że tutaj przyjechałam . Pogoda bardzo się zmienia raz słońce , wręcz skwar a za chwilę deszcz .

7

Z tajdze komary .

W miasteczku na chyba każdym domie jest napis pokoje do wynajęcia , dużo różnego – ofert masaży, wycieczek. Jednak największy mankament, że zazwyczaj nie ma terminów i trzeba dzwonić i się umawiać na wycieczki .

9

Z tego co wyczytałam na moim telefonie leży na wysokości ok 800-1000 metrów u podnoża piku lubwi (ok. 2200-2300 m.n.p.m.) i innych jeszcze wyższych gór Sajańskich . Około 3 dni drogi pieszo od Arszanu znajduje się słynny kurort Szumak . Z tego co mówią jest przepięknie położony , na terenie dzikiej przyrody, dostać się do niego można pieszo , na koniach , lub śmigłowcem . Z opowieści tych co tym byli i nie byli . Miejsce ma dużo magii w sobie i coś co ciągnie do niego. Jest nazywane miejscem 100 źródeł (mineralnych) .

10

Praktycznie nie pisałam jeszcze o kuchni , bo powiem szczerze nic mnie nie ujęło, o przepraszam ujął mnie smak pomidorów i ogórków, ale to nie przepisy . Tradycyjną potrawą kuchni buriackiej są pozy . Tj. pierogi z mięsnym farszem , oczywiście pielmieni (małe pieroszki też z mięsnym farszem) , czeburieki (smażone na głębokim oleju ciasto mąka, woda sól z nadzieniem mięsnym) i praktycznie tyle z ciekawostek , choć pielmieni i cziebureki są wszędzie tzn. w całej Rosji. Dużo mlecznych napojów najbardziej popularny kumus (choć drogi 450 rubli – 45 zł za litr). Dlatego bardzo mnie cieszy, że mam tutaj kuchenkę i mogę sobie coś ugotować .

11

Energia bardziej zagęszczona niż nad Bajkałem , woda ma jednak swój element lekkości w sobie . Góry to stałość , woda to płynięcie, góry wpuszczają na swoje teryturium , pozwalają po sobie chodzić, jednak fizycznie nikt nie wnika w kamienie (mentalnie tak) , natomiast woda jest tak elastyczna , że do wszystkiego co wchodzi w nią się dostosowuje .

12

Dziękuję bardzo , że mogłam tutaj przyjechać i tak namacalnie poczuć różnicę między dużą wodą i dużymi górami . Najlepiej to połączyć . Czy ktoś zna takie miejsca ?

13

Hurra znalazłam internet – w ostatni dzień , więc trochę wrzucę na bloga, żeby przekazać tej energii, która tutaj jest , a może bardziej której tutaj doświadczam . Wi-Fi pod sklepem, i spotykam Polaków na motorze, jak im zazdroszczę, że mają swój transport i mogą spokojnie jeździć po okolicy . Ich podróż jest inna, szybka , aby jak najwięcej zobaczyć , nic nie stracić . Mówią mi o Polskim cmentarzu , bibliotece , o czymś co raczej nie oglądam . Chyba, że wszechświat podpowie (rzadko) . Opowiadają inne rzeczy niż do mnie docierają , inny świat . Ich świat . Czasami nam się wydaje, że jest świat obiektywny , a świat jest taki jakim go widzimy .

14

I właśnie to w podróży najpiękniejsze , że każdy może wybrać taki wariant jaki mu najbardziej odpowiada. Widzieć tak jak chce , czy jest mu dane. W sumie tak jak w życiu . Bo przez życie to też podróż .

Każdemu życzę wyboru właściwego wariantu .

16

A takie siedzenie pod sklepem to fantastyczna możliwość obserwacji miejscowego życia , tym bardziej , że Wi-Fi jest średnie . Tyle się dzieje, tyle ludzi przechodzi , że w innych okolicznościach ich bym nie dojrzała .

15

Dziękuję Arszanowi za cudowne lekcje , za to że mogłam tu być . Przepraszam, że czasem marudzę, że nie mam samochodu i chcę czegoś innego . Bo przecież w tym momencie ten wariant został przeze mnie wybrany i jest najlepszy z możliwych .

Dziękuję, dziękuję …..

18

19

20

21

22

23

24

25

26