Polska

now browsing by category

 

Spacerkiem po polskiej dolinie skrzatów

Dolina skrzatów 31 maj 2018

 

33

32

 

Skrzaty, elfy, gnomy – postacie z baśni, legend, wspomnienie dzieciństwa.

Czy żyją obecnie?

.według nas tak, wiele z nich przemierza z nami świat, kontaktując nas z coraz nowymi miejscami ich przebywania. I zapraszając na skrzacie imprezy.

23

 

24

 

Tym razem zaprosiły nas do Doliny Skrzatów w Polsce niedaleko Zgierza.

Gorący koniec maja, żar leje się z nieba, na szczęście skrzaty mieszkają w cudnie zalesionej przestrzeni.

My zmęczeni upałem, wręcz rozdrażnieni nim, gdy przekraczamy bramę cudownego skrzaciego świata , zapominamy o tym co na zewnątrz, o tym co było przed momentem.

 

108

 

Drzewa cieniują od słońca tworząc specyficzny mikroklimat, a roztoczona przez skrzaty energia powoduje, że w czasie całej wizyty uśmiech nie schodzi nam z ust.

Takie połączenie świata baśni z realnością, dzieciństwa z dorosłością, powagi z radością, wiedzy z doświadczeniem, świata bardziej namacalnego, widzialnego (ludzkiego), ze światem mniej widzialnym (skrzaty), wiary z niewiarą, przeszłości z teraźniejszością.

Tutaj się po prostu jest.

 

26

 

25

 

27

 

Wycieczka, (a raczej opowieść) ze skrzatologiem po siedzibach skrzatów trwa ok. 1 godziny.

W tym czasie poznajemy skrzaty tutaj zamieszkałe, ich zwyczaje, sposób pracy, siedziby, jak wyglądają, ich alfabet.

Dowiadujemy się również, że zamieszkałe tutaj skrzaty są Słowiańskie i silne powiązane ze starymi zwyczajami Słowian.

Znają się na dziko rosnących roślinach jadalnych i ziołach.

Mają cudowny kontakt z przyrodą , oparty na wzajemnym szacunku.

109

31

 

Magiczne spotkanie w środku magicznego lasu, w środku Polski.

Słowa to za mało, aby opisać magię spotkania, zdjęcia bardziej oddają baśniowy charakter tej chwili.

Jeżeli macie ochotę odwiedzić dolinę to tutaj namiary :

http://dolinaskrzatow.pl/

 

28

 

29

 

30

Bałtyk – raz jeszcze

Bałtyk raz jeszcze…..

 

52

 

55

 

Morze bałtyckie w kolejnych odsłonach…….lubimy te plaże o każdej porze roku.

 

15

 

35

37

 

36

 

3

 

9

 

5

 

2

 

13

 

10

 

12

 

11

 

6

Wyjazd z domu – prolog podróży “w stronę lekkości”. Polska, 03.05 – 02.06. 2018

 

Wyjazd z domu – prolog podróży “w stronę lekkości”.

 

Postanowiliśmy opowiedzieć Wam kolejną niezwykłą historię. Niezwykłą bo zwroty akcji są niespodziewane. Wszystko zaczęło się gdy wyjechaliśmy z domu w kolejną magiczną dla nas podróż. Podróż do wnętrza siebie – „ w stronę swojej lekkości”, a fizycznie w stronę Jakucji….

 

39

 

Po oczyszczeniu się z energii rodzinnego miasta w dolince „u Wendelina” podążyliśmy w kierunku Rosji. Nasza trasa celowała w obwód Kaliningradzki, Litwę i Łotwę. Naturalną stała się również wizyta u mojego ojca w jego leśnej daczy na Mazowszu.

 

_DSC8301

 

Gdzieś wewnątrz zakiełkowała we mnie potrzeba spojrzenia z nową siłą na relację z ojcem, zatem cieszyliśmy się kilkoma dniami wspólnego pobytu.

 

17

 

18

 

Intencja była widocznie silna, a wszechświat za rezonował z nią – dając na to niezwykle dużo czasu… Już podczas opuszczania tego leśnego zakątka nasz silnik zgasł, a miejscowy mechanik stwierdził że jest to poważny defekt. Dobrze że od razu trafiliśmy w gościnne ręce miejscowej rodziny, obok której domu zatrzymało się nasze auto. Wiele razy opisujemy gościnność gdzieś na świecie, teraz jednak widząc zaangażowanie w pomoc w znalezieniu mechanika i zadbanie o nas w postaci obiadu , toalety, poczęstunku z kawą, możliwość pozostawienia auta na podwórku – możemy z czystym sercem wskazać że w Polsce ta tradycja jest wciąż żywa i można liczyć na pomoc rodaków.

 

43

 

Przy pomocy auta pożyczonego od ojca, znaleźliśmy serwis który podjął się naprawy silnika. Przyczyna okazała się błaha – śruba która dokręca koło pasowe rozrządu poluzowała się – koło zaczęło trzeć o obudowę rozrządu – aż w końcu śruba rozłamała końcówkę wałka rozrządu! I tak z błahostki – poluzowanej śrubki – zrobił się poważny remont – ponieważ aby wymienić wałek rozrządu należy rozkręcić połowę (dobrego, sprawnego) silnika. Do tego gdzie nie dzwoniliśmy w poszukiwaniu części to zawsze był jeden tekst…..nikt nie ma tego wałka na półce – bo to są takie pancerne silniki – że one się nie psują……trzeba zamawiać w Anglii. Czas oczekiwania u autoryzowanych przedstawicieli handlowych 2 do 3 tygodni…..

 

40

 

Zrobiła się wielka przestrzeń czasu. Postanowiliśmy ją spożytkować na odkrywaniu rodzinnych programów, które wysypywały się garściami….wycieczek po okolicy….i wypadu nad morze….

 

42

 

41

 

44

 

53

 

Czas zatrzymania aby zrozumieć rodzica, ziemskiego nauczyciela, ale także prekursora w odżywianiu, ziołolecznictwie, ekouprawach warzyw i owoców, który zaszczepił chęć do spędzania czasu w lesie, górach. Ale także poczęstował ograniczeniami, swoimi napięciami do braku realizacji na innych polach życia, czyli formy zamieszkania w mieście i pracy „w zakładzie”, zamiast samodzielnie prowadzić sad ekologiczny…., mając za towarzyszkę życia – osobę – żonę, która do dziś nie rozumie tych potrzeb, zainteresowań, pragnień….

 

 

20

 

16

 

Zrozumiałem zatem jak ciężko jest być prekursorem, nierozumianym przez własną rodzinę, otoczenie…

 

7

 

6

 

4

 

Wyrzucam program przymusu akceptacji i zrozumienia przez rodzinę

 

12

 

Otwieram się na ścieżkę mojej duszy, tak by odkrywać to w czym mam radość i spełnienie

 

48

 

54

 

Pozwalam rodzinie i innym nie akceptować mojej drogi

 

49

 

Tolkmicko naucz się latać

Tolkmicko Naucz się latać 13-15 sierpnia 2017

 

129

 

207

 

Intencja znalezienia spokojnego, bezpiecznego miejsca na nocleg zaprowadziła nas do Tolkmicka, gdzie na szczycie wzgórza przy zabytkowym trzystuletnim drewnianym krzyżu i agrestowym polu znaleźliśmy miejsce na nocleg z widokiem na zatokę wiślaną.

 

202

 

Miejsce w którym można było złapać szersze postrzeganie rzeczywistości, bo samo miasteczko jakby zatrzymało się w rozwoju. Co powodowało, że zamiast stada rozkrzyczanych turystów – panował tutaj zapyziały spokój.

Za to okoliczne niewielkie plaże uwodziły nas sobą. Pokazywały się najlepiej jak umiały zapraszając na dłuższe zostanie.

Zresztą popatrzcie sami.

 

128

 

134

 

131

 

130

 

Najbardziej urzekła nas plaża z czarcim, świętym kamieniem.

Kamieniem, który od wieków był symbolem kultu. Obecnie uznawany za miejsce mocy. Więcej o nim na dole wpisu .Nas przyjął piękną pogodą i możliwością wykąpania się w zatoce. Pozwolił na siebie wejść na siebie i opalać się.

Był bardzo rozmowny, prosił, aby wszystkie wszystkie kamienie uwalniać od zawłaszczenia rytualnego, religijnego, osobistego. To wolne istoty,które mogą być z nami na prawach wolności 

 

204

 

206

 

205

 

 

Przyroda należy do wszystkich i nikt nie może uważać , że jakiś kamień służy wyznawcom tylko określonej religii czy ruchu , to ograniczanie wolności.

Zgadzam się z nim w pełni, gdyż najbardziej bliska jest mi przyroda, która jest jak ja to mówię „czysta i przejrzysta”,wolna od jakiejkolwiek religii przyroda, która w pełni jest sobą i jest otwarta na kontakt z każdym.

 

136

 

135

 

Pozwalam sobie w pełni być sobą i pozwalam innym w pełni być sobą

 

Dziękujemy piękny kamieniu za piękne przesłanie.

I tak zamiast jednej nocy w Tolkmicku, zostaliśmy na drugą.

 

200

 

209

 

208

 

A z rana udaliśmy się już ku granicy z Rosją.

Jednak Polska na koniec miała dla nas przesłanie. Tym razem od bociana, który stał w gnieździe i machał skrzydłami, uczył się latać.

 

Nauczcie się latać

 

Latanie jest bezpieczne.

 

Popatrzcie na bociany – stoją na jednej nodze w pełnej równowadze, a potem wzbijają się przestrzeń i szybują ……. bądźcie jak one – dźwięczała przestrzeń

 

Podziękowaliśmy Polsce za ten piękny czas i szybko i sprawie wjechaliśmy do kaliningradzki obwodu.

 

210

Więc o kamieniu ze strony http://www.wysoczyzna.pl/artykul/swiety-kamien-w-zalewie-wislanym,9.html

Jadąc Koleją Nadzalewową, między Tolkmickiem a Fromborkiem można zauważyć duży głaz narzutowy, zwykle kilkanaście metrów od brzegu Zalewu Wiślanego. Jest to Święty Kamień od którego pochodzi również nazwa osady położonej przy linii kolejowej.

Napisaliśmy, że głaz „zwykle znajduje się kilkanaście metrów od brzegu”. Może zdarzyć się też że dojdziemy do niego suchą stopą. Wszystko zależy od stanu wody w Zalewie Wiślanym. Ów głaz narzutowy o obwodzie niespełna 14 metrów nazwany został „Świętym Kamieniem”, co zawdzięcza wydarzeniom z przeszłości.

Według legendy, pogańscy kapłani składali na nim ofiary w intencji wypływających na połów rybaków. Nie inaczej, niegdyś kamień służył za formę ołtarza, a dzisiaj jest już zaledwie pomnikiem przyrody nieożywionej. Istnieje również druga legenda związana ze Świętym Kamieniem, którą można przeczytać poniżej.

W pradawnych czasach w lasach tolkmickich, opodal granicy Warmii z Pogezenią, żył Olbrzym. Był tak wielki, że głową sięgał wierzchołków najwyższych sosen, a kiedy przechodził w bród Zalew Wiślany, woda sięgała mu ledwie do pasa. Olbrzym mieszkał w pieczarze dobrze ukrytej w zaroślach stromego brzegu. Jej wejście zasuwał wielkim głazem.

Po drugiej stronie wody – na Mierzei – mieszkał jego bliźniaczy brat Gigant, który tylko minimalnie ustępował siłą i posturą Olbrzymowi. Olbrzym i Gigant byli z natury raptusami, jednak jak przystało na dzieci jednej matki, żyli w wielkiej zgodzie. Pomagali sobie nawzajem, dzielili się łupami, wspólnie użytkowali narzędzia. Porozumiewali się wołając do siebie nawzajem przez Zalew, a ich stentorowe głosy szeroko rozchodziły się po okolicy, budząc trwogę u zwierząt i ludzi.

Pewnego dnia Olbrzym naprawiał swe łoże i potrzebował topora, by wyciąć kilka dębów. Tymczasem topór – wspólna własność – był po drugiej stronie Zalewu. Krzyknął więc głośno w kierunku Mierzei, jednak Gigant był tak zajęty ćwiartowaniem upolowanego jelenia, że nie dosłyszał prośby brata. Kiedy Olbrzym nie otrzymał wpadł we wściekłość i wziąwszy do ręki głaz służący mu za drzwi do pieczary, rzucił nim w brata. Jednak wielki kamień wyśliznął mu się z ręki wpadł do wody niedaleko brzegu. Leży tam do dziś i nosi wyraźny odcisk dłoni, która nim cisnęła.

Kiedy Gigant zobaczył i zrozumiał, co się stało, on też wpadł w gniew. Rzucił w Olbrzyma toporem, trafił go w skroń i zabił. Bratnia krew szeroko rozlała się po lesie, a potem wyrosły z niej krzewy czarnej jagody, która od tego czasu występuje tu w wielkiej obfitości.

Jak dotrzeć do Świętego Kamienia
Istnieje kilka możliwości dotarcia do Świętego Kamienia. Jedną z nich jest droga z miejscowości Chojnowo w kierunku leśniczówki. Niestety trafimy po drodze tylko na jeden znak (drewniana tabliczka), do tego słabo widoczny. Znak znajduje się przed wjazdem do jaru.

Druga droga jest bardziej pewna, aczkolwiek dla cyklistów zdecydowanie trudniejsza. Jadąc od Tolkmicka w kierunku leśniczówki, wzdłuż torów kolei nadzalewowej trafimy na mały parking i tabliczkę wskazującą zejście do urokliwej plaży. Kierujemy się w stronę plaży, a następnie skręcamy w prawo i idziemy wzdłuż torów kolejowych. Ta opcja wymaga przejścia czterech kilometrów i butów na grubej podeszwie ze względu na tory usypane kamieniami.

 

Frombork – przywitanie z zatoką

Frombork 13 sierpnia 2017

 

200

 

203

 

Frombork miasto Kopernika.

Po co tu przyjechaliśmy ?

Przywitać się z zatoką , morzem …..

Zobaczyć katedrę, pójść do planetarium.

Wykapać się w energii tego, który zmienił postrzeganie ziemian na wszechświat.

Był patronem podstawówki do której chodziłam i zawsze przewijał się przez moje życie.

A jak nam wyszło spotkanie z Fromborkiem

Z morzem przywitaliśmy się, a do planetarium nie było miejsc, Przez bazylikę mogliśmy tylko przebiegnąć między mszą, a koncertem.

 

202

 

 

201

 

Czekając na wejście do niej spędziliśmy sporo czasu na dziedzińcu, słuchając wydobywającego się z niej koncertu i wtapiając w spokój tego miejsca.

 

113

 

Dziękujemy za ten czas, za przedłużający się koncert, który spowodował, że spędziliśmy tutaj sporo czasu. Za tę ciszę przestrzeni napełnioną wiatrem i śpiewem i dźwiękiem słynnych organów.