Polska

now browsing by category

 

Grabarka… cuda dzieją się każdego dnia

Grabarka… cuda dzieją się każdego dnia 05.08.2018
64

 

60

 

Stolica polskiego prawosławia, zaprosiła nas kolejny raz do siebie w gości

Ciepły sierpniowy wieczór, anielskie śpiewy sióstr w cerkwi i magia zachodzącego słońca.

Miałam wrażenie, że właśnie staje się cud i zanoszone tu prośby zostają wysłuchane.

Prośby mieniące się świetle i często zmieniające swoje struktury, formy

Bo to co chcemy, o co prosimy – przy szerszym popatrzeniu na to – często nie jest dla nas właściwe, albo prosimy o dwie rzeczy, które są według siebie w sprzeczności.

Często jest tak, że chcemy coś z innego poziomu, ale tak naprawdę nie chcemy się zmieniać – co jest nieodzowne by to otrzymać.

To tak jakbyśmy chcieli przebiec maraton bez trenowania…

 

Pozwalam sobie zmieniać się

 

Pozwalam sobie na rozwój

 

Pozwalam sobie na cuda

 

A jakie cuda się nam działy popatrzcie sami:

 

62

 

63

 

61

 

 

Z wizytą u siostry Faustyny

Z wizytą u siostry Faustyny 25 .07. 2018

 
1

Miłosierdzie Boże

Gdy chodziłam na religię uczono mnie o Bogu karzącym, mściwym, Bogu który wymaga i obiecuje Raj gdzieś w niebiosach.

Jak więc inne myślenie wnosi do tego Faustyna mówiąc o Bogu miłosiernym.

Do klasztoru zawitaliśmy o 15 na jej ulubione nabożeństwo. Czas zatrzymania…

– Jakie to niesamowite – mówiłam pełna zachwytu do Bartka – zaprosiła nas na swoje nabożeństwo.

Gdy zagłębiam się w energię, mam wrażenie, że stoję gdzieś między światami – światem boskim i ziemskim.

A świat ziemski miał i ma swoje ograniczenia, swoje zasady, normy…

 

2

 

Jezus przemawiał do ludzi przez mękę, bo to wtedy ludzie rozumieli. Miłość kojarzyła im się z poświęceniem. A jak pisała i o tym Faustyna (861), wiele serc mięknie dopiero wtedy, gdy doświadcza je cierpienie, czy widzi cierpienie innych.

Z mojego doświadczenia podróżowania po świecie mogę stwierdzić, że w miejscach gdzie w przeciągu ostatnich 20 lat czyli jednego pokolenia były wojny, kataklizmy ludzie są życzliwi, otwarci na drugiego człowieka , mają w sobie dużo pokory, a przy tym takiej prostej radości z tego, że żyją.

Inna sprawa jest taka, że gdy cierpimy wiele to odpuszczamy i zaczynamy postrzegać świat z innej perspektywy.

Czy nie można wcześniej ???

 

3

 

Czytając życiorys Faustyny czy Ojca Pio uzmysłowiłam sobie, że kiedyś w duchowe progi przyjmowano głównie bogatych (wnosili posag do klasztoru), biedota miała bardzo ograniczony dostęp do klasztorów czyli duchowości , do wiedzy…..

 

W związku z tym, że moi przodkowie pochodzą z biedoty… nie mogę wzrastać w duchowość, uczyć się i dzielić się nią

 

Pozwalam sobie na duchowość

 

Faustyna swoje wizje, refleksje lub po prostu życie opisywała w dzienniczku

 

6

 

Poczytajcie kilka fragmentów:

Miłość jest tajemnicą, która przekształca wszystko czego się dotknie w rzeczy piękne i miłe Bogu.

Boża miłość czyni duszę swobodną. Jest jak królowa, nie zna niewolniczego przymusu, do wszystkiego zabiera się z wielką swobodą duszy, gdy miłość która mieszka w niej jest pobudką do czynu (890)
Nikt z ludzi nie rozumie mojego serca, ale nie dziwię się temu teraz, bo dawniej dziwiło mnie to, kiedy moje intencje zostały potępione i źle tłumaczone. Teraz nie dziwię się temu zupełnie.

Ludzie nie umieją dotrzeć duszy, oni widzą ciało i wg tego ciała sądzą, lecz jak daleko niebo od ziemi, tak daleko myśli Boże od naszych (1445)

W pewnych momentach poznałam, jak dusze zakonne bronią chwały własnej, pozorując chwałę Bożą, a tu tymczasem nie rozchodzi się o chwałę Bożą, tylko własną (1149)
I tak zaopatrzeni z dzienniczek Faustyny ruszyliśmy dalej w naszą podróż w kierunku lekkości.

 

5

 

 

 

Spacerkiem po polskiej dolinie skrzatów

Dolina skrzatów 31 maj 2018

 

33

32

 

Skrzaty, elfy, gnomy – postacie z baśni, legend, wspomnienie dzieciństwa.

Czy żyją obecnie?

.według nas tak, wiele z nich przemierza z nami świat, kontaktując nas z coraz nowymi miejscami ich przebywania. I zapraszając na skrzacie imprezy.

23

 

24

 

Tym razem zaprosiły nas do Doliny Skrzatów w Polsce niedaleko Zgierza.

Gorący koniec maja, żar leje się z nieba, na szczęście skrzaty mieszkają w cudnie zalesionej przestrzeni.

My zmęczeni upałem, wręcz rozdrażnieni nim, gdy przekraczamy bramę cudownego skrzaciego świata , zapominamy o tym co na zewnątrz, o tym co było przed momentem.

 

108

 

Drzewa cieniują od słońca tworząc specyficzny mikroklimat, a roztoczona przez skrzaty energia powoduje, że w czasie całej wizyty uśmiech nie schodzi nam z ust.

Takie połączenie świata baśni z realnością, dzieciństwa z dorosłością, powagi z radością, wiedzy z doświadczeniem, świata bardziej namacalnego, widzialnego (ludzkiego), ze światem mniej widzialnym (skrzaty), wiary z niewiarą, przeszłości z teraźniejszością.

Tutaj się po prostu jest.

 

26

 

25

 

27

 

Wycieczka, (a raczej opowieść) ze skrzatologiem po siedzibach skrzatów trwa ok. 1 godziny.

W tym czasie poznajemy skrzaty tutaj zamieszkałe, ich zwyczaje, sposób pracy, siedziby, jak wyglądają, ich alfabet.

Dowiadujemy się również, że zamieszkałe tutaj skrzaty są Słowiańskie i silne powiązane ze starymi zwyczajami Słowian.

Znają się na dziko rosnących roślinach jadalnych i ziołach.

Mają cudowny kontakt z przyrodą , oparty na wzajemnym szacunku.

109

31

 

Magiczne spotkanie w środku magicznego lasu, w środku Polski.

Słowa to za mało, aby opisać magię spotkania, zdjęcia bardziej oddają baśniowy charakter tej chwili.

Jeżeli macie ochotę odwiedzić dolinę to tutaj namiary :

http://dolinaskrzatow.pl/

 

28

 

29

 

30

Bałtyk – raz jeszcze

Bałtyk raz jeszcze…..

 

52

 

55

 

Morze bałtyckie w kolejnych odsłonach…….lubimy te plaże o każdej porze roku.

 

15

 

35

37

 

36

 

3

 

9

 

5

 

2

 

13

 

10

 

12

 

11

 

6

Wyjazd z domu – prolog podróży “w stronę lekkości”. Polska, 03.05 – 02.06. 2018

 

Wyjazd z domu – prolog podróży “w stronę lekkości”.

 

Postanowiliśmy opowiedzieć Wam kolejną niezwykłą historię. Niezwykłą bo zwroty akcji są niespodziewane. Wszystko zaczęło się gdy wyjechaliśmy z domu w kolejną magiczną dla nas podróż. Podróż do wnętrza siebie – „ w stronę swojej lekkości”, a fizycznie w stronę Jakucji….

 

39

 

Po oczyszczeniu się z energii rodzinnego miasta w dolince „u Wendelina” podążyliśmy w kierunku Rosji. Nasza trasa celowała w obwód Kaliningradzki, Litwę i Łotwę. Naturalną stała się również wizyta u mojego ojca w jego leśnej daczy na Mazowszu.

 

_DSC8301

 

Gdzieś wewnątrz zakiełkowała we mnie potrzeba spojrzenia z nową siłą na relację z ojcem, zatem cieszyliśmy się kilkoma dniami wspólnego pobytu.

 

17

 

18

 

Intencja była widocznie silna, a wszechświat za rezonował z nią – dając na to niezwykle dużo czasu… Już podczas opuszczania tego leśnego zakątka nasz silnik zgasł, a miejscowy mechanik stwierdził że jest to poważny defekt. Dobrze że od razu trafiliśmy w gościnne ręce miejscowej rodziny, obok której domu zatrzymało się nasze auto. Wiele razy opisujemy gościnność gdzieś na świecie, teraz jednak widząc zaangażowanie w pomoc w znalezieniu mechanika i zadbanie o nas w postaci obiadu , toalety, poczęstunku z kawą, możliwość pozostawienia auta na podwórku – możemy z czystym sercem wskazać że w Polsce ta tradycja jest wciąż żywa i można liczyć na pomoc rodaków.

 

43

 

Przy pomocy auta pożyczonego od ojca, znaleźliśmy serwis który podjął się naprawy silnika. Przyczyna okazała się błaha – śruba która dokręca koło pasowe rozrządu poluzowała się – koło zaczęło trzeć o obudowę rozrządu – aż w końcu śruba rozłamała końcówkę wałka rozrządu! I tak z błahostki – poluzowanej śrubki – zrobił się poważny remont – ponieważ aby wymienić wałek rozrządu należy rozkręcić połowę (dobrego, sprawnego) silnika. Do tego gdzie nie dzwoniliśmy w poszukiwaniu części to zawsze był jeden tekst…..nikt nie ma tego wałka na półce – bo to są takie pancerne silniki – że one się nie psują……trzeba zamawiać w Anglii. Czas oczekiwania u autoryzowanych przedstawicieli handlowych 2 do 3 tygodni…..

 

40

 

Zrobiła się wielka przestrzeń czasu. Postanowiliśmy ją spożytkować na odkrywaniu rodzinnych programów, które wysypywały się garściami….wycieczek po okolicy….i wypadu nad morze….

 

42

 

41

 

44

 

53

 

Czas zatrzymania aby zrozumieć rodzica, ziemskiego nauczyciela, ale także prekursora w odżywianiu, ziołolecznictwie, ekouprawach warzyw i owoców, który zaszczepił chęć do spędzania czasu w lesie, górach. Ale także poczęstował ograniczeniami, swoimi napięciami do braku realizacji na innych polach życia, czyli formy zamieszkania w mieście i pracy „w zakładzie”, zamiast samodzielnie prowadzić sad ekologiczny…., mając za towarzyszkę życia – osobę – żonę, która do dziś nie rozumie tych potrzeb, zainteresowań, pragnień….

 

 

20

 

16

 

Zrozumiałem zatem jak ciężko jest być prekursorem, nierozumianym przez własną rodzinę, otoczenie…

 

7

 

6

 

4

 

Wyrzucam program przymusu akceptacji i zrozumienia przez rodzinę

 

12

 

Otwieram się na ścieżkę mojej duszy, tak by odkrywać to w czym mam radość i spełnienie

 

48

 

54

 

Pozwalam rodzinie i innym nie akceptować mojej drogi

 

49