praca z przodkami

now browsing by category

 

Co nieco o Terebirce – “kurorcie” nad morzem Barentsa

Teriberka  co nieco  30 sierpnia – 3 września 2016

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

Kilka słów o samej Teriberce. Miasteczko, a chyba bardziej wioska położona nad samym morzem Barentsa, po dwóch stronach rzeki a raczej zatoki. Pierwsze wzmianki o niej pochodzą z XVI wieku. Obecnie znajduje się w niej port, zakład przetwórczy ryb, parę sklepów – w tym niesamowita piekarnia, szkoła, hotele chyba dwa, restauracja, cmentarz łódek oraz ludzi i domy. Najbliższa większa miejscowość to zamknięte miasto wojskowe Swjetłomorsk 80 km, a potem Murmańsk 120 km. Po drodze chyba dwie maleńkie wioski i małe daczowisko, a tak dzika, dzika przyroda…..

Prowadząca do niej droga jest całoroczna.

Widać, że miejscowość przeżywa kryzys. Masę domów opuszczonych, walących się. Klimat miejscowości daleki od tego co pokazuje okoliczna przyroda.

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

Do 2009 wjazd do niej był tylko z przepustkami. Obecnie dzięki inwestycji Gazpromu, wjazd wolny. Tak, tak uwolnienie przepustek zbiegło się ze znalezieniem gazu opodal miejscowości. Gazprom zaczął potężną inwestycje w postaci drogi z mostami, jednak 3 lata temu inwestycję zawiesił. Została niesamowicie szeroka droga prowadząca wzdłuż wybrzeża, pozwalająca dojechać w dziewicze miejsca. Może szkoda, że inwestycja padła bo rozruszałaby miejscowość, a może silne duchy miejsc nie chciały tak ostrej ingerencji i dzięki temu możemy tu jeździć i cieszyć się magią pięknego morza w okalającej dzikiej przyrodzie.

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

A okoliczne tereny należą do wojska, więc żadne hotele na nich nie powstaną. Właśnie teraz ma ćwiczenia jednostka z kalinigradzkiego obwodu. Mamy okazje przyglądać się wozom pancernym, wyrzutniom rakiet, a przede wszystkim obserwować swoje emocje do wojska, a co za tym idzie wojny. Wojny którą przeżyli nasi rodzice i która wywarła na nich mocny wpływ.

 

Uwalniam się od programu lęku przed wojną

 

Uwalniam się od przymusu życia w rzeczywistości która jest wolna

 

Uwalniam się od przymusu przyciągania energii wojny

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

28

 

27

 

Miejscowość jest zwarta w zabudowie, dzięki temu wyjeżdżając kawałek za nią, zapomina się o jej beznadziejnym charakterze. Ten beznadziejny charakter został wykorzystany jako scenografia do rosyjskiego filmu „Lewiatan”.

 

Tu jego zwiastun

 

 

Ludność miejscowa bardzo wstydzi się filmu, który na pewno w jakieś części odsłania ich samych (filmu nie oglądaliśmy, nie czuliśmy takiej potrzeby). Zresztą problem beznadziei w rosyjskich wsiach jest często tematem wstydu ludzi, którzy zamieszkali w mieście. Wydaje im się, że danie zajęcia – pracy tym ludziom spowoduje mniejszą ich degenerację.

Czy na pewno???

Menelek rosyjski wygląda jak menelek, chodzi pijany po ulicy, gada z innymi itp.

A jemu podobny mieszkaniec zachodniej Europy, ma socjal – czyli więcej pieniędzy na picie, chodzi dobrze ubrany i pije samotnie w domu, bo nie wolno mu pijanemu się pokazywać.

Czy jest różnica w ich psychice???

Na pewno: jeden ma więcej wolności, drugi pieniędzy. Jeden jest bardziej zaradny, drugi wycofany.

Zawsze twierdziłam, że pijaczki to najlepsi kreatorzy jakich znam, zawsze znajdą środki na wódeczkę.

Tutaj podchodzi na parkingu menelek z prośbą o rubla, a w europie parkingowy z opłatą, aby dać menelkowi potem socjal.

Różne światy, każdy ma swoje plusy i minusy, wszystko zależy jaki przejaw życia na dany moment jest dla nas ważny.

A zaczęłam o piekarni, która nas zaprosiła w swoje progi.

Pierwszego dnia jej chlebem poczęstował nas spotkany nad morzem mężczyzna ( tak jest w Rosji, że ludzie często rozmawiają ze sobą i częstują się nawzajem). Gdy potem podjechaliśmy pod piekarnię o jedenastej rano – prawie wnosili chleb, stało pod nią kilkanaście samochodów, łącznie z wojskowymi.

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

Chleb jak domowy, nie wspomnę o weku zwanym tutaj batonem, a gdzie indziej – w Polsce bułką wrocławską. Wszystko bardzo treściwe i smaczne. Od czasu pobytu na Archipelagu Wysp Kuzowa szczególnie wek ma dla nas jakąś magię. Jest w nim jakaś energia miękkości, dobroci, życzliwości, której nam potrzeba, i którą nas obdarowano wtedy na wyspach. My także obdarowaliśmy chlebem turystów z Petersburga i Murmańska, zachwyceni wspominali smak świeżo pieczonego chleba z komuny – porządne piekarnie w Rosji są teraz rzadkością. Chleb w woreczkach dowozi się nawet z odległych dużych miast (choć i tak jego jakość, treściwość jest wyższa od europejskiej).

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

Tutaj również Panie w piekarni czują się być potrzebne, cieszące się z tego, że jacyś obcokrajowcy, któryś raz przychodzą po ich chleb, a chleb jak w porządnej piekarni – kończy się po 2-3 godzinach sprzedaży. Następna dostawa na drugi dzień. Nie ma ściemy, że świeży: czytaj z przedwczoraj. Poza chlebem pierożki, bułeczki i nawet pizza. Magia mąki (w innych sklepach inna magia – chleb przemysłowy w woreczkach, za to w nadmiarze i zawsze bezterminowo świeży!).

Może nie tyle mąki co zapachu świeżego chleba, zapachu który wykorzystują hipermarkety piekąc u siebie chleby tzn. rozmrażając je i piekąc w przestrzeni sklepu. Chodzi o zapach.

 

Uwalniam się od przymusu jedzenia chleba , gdy świeżo pachnie

 

Rozpoznaje programy powodujące przymus jedzenia wywołany zapachem.

 

Piszę o przymusie, bo jeść możemy, ale bez rzucania się np. na zakupy, na potem na jedzenie – gdy pojawi się określony zapach.

 

I taka jest Teriberka, gdy jest się w niej kilka dni robi się bardzo swojska, ludzie poznają, dzieci mówią dzień dobry. W tej pozornej beznadziei jest uważność na drugiego człowieka.

A chyba jak człowiek zauważa drugiego człowieka to nie jest z nim źle.

Rosjanie mają ten sam problem co Polacy, widzą zło u siebie i bardzo chcieli by go zmienić, a z drugiej strony nie lubią nakładania masek, chcą być sobą, chcą być wolni (tu nie chodzi o wielką politykę), chcą żyć w prawdzie i …….

…nikt na wsiach nie tworzy piękna wokół siebie, a może za nich nikt też nie sprząta, a sami nie mają na to energii, a może gdy nie mają przymusu wydatkowania jej w tą stronę wolą wydatkować na coś innego?

Pobyty w takich miejscach zmuszą mnie zawsze do refleksji nad tym jak jest.

A jak wyglądałaby Europa gdyby nie było ustaw śmieciowych, osób sprzątających WC publiczne, czy tak naprawdę ludzie są porządni, czyści czy Państwo to pośrednio wymusza???

To zostawiam do refleksji.

Dla nas nawet taka Teriberka została w naszym sercu, tym bardziej, że 100 metrów od niej rozciągała się magiczna kraina.

 

Tutaj filmik o Barentsa Teriberce 

 

 

Urodzinowy Murmańsk – szukanie starego

Urodzinowy Murmańsk – szukanie starego 29 sierpnia 2016

murmansk

Niedźwiedź powitał nas w rejonie Morza Barentsa – składając jako pierwszy życzenia.

– Gdzie jechać na nocleg? – dźwięczało w głowie na rogatkach Murmańska.

Każde miejsce opodal 300 tysięcznego miasta wydawało się złe.

– A może podejdziemy pod pomnik Alioszy, zapewne tam jest parking i jakoś się prześpimy – zaproponował Bartek.

A mnie rozbłysły oczy.

Czasami lubię spać w miastach, a teraz tym bardziej, że chcemy nazajutrz iść do urzędów w sprawie przepustki na półwysep Rybaczyj. Więc dobrze spać gdzieś blisko.

Nawigacja doprowadziła nas prosto na parking.

W Murmańsku byliśmy 8,5 roku temu, wtedy była zima, noc polarna, u Alioszy byliśmy gdy było -27 stopni i do tego wiało. Z tamtej perspektywy dzisiejsze plus 8 z wiatrem – wydawało się upałem.

Przywitaliśmy się z miastem i spokojnie przespaliśmy noc.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Rano dojechaliśmy wprost do budynku służb bezpieczeństwa, gdzie mieli wydawać przepustki.

Miła pani odesłała nas do innego budynku.

Jakie było nasze zdziwienie, gdy w okazałym budynku osoba udzielająca informacji znajdowała się za szkłem weneckim – czyli ona mnie widziała ja jej nie, a wszelkie sprawy mogłam załatwić tylko telefonicznie.

Bardzo niemiła urzędniczka poinformowała mnie, że na Półwysep Rybaczyj obcokrajowcom nie wolno samym wjeżdżać, …trzeba w takim, a takim… biurze wykupić wycieczkę i ….czekać miesiąc na przepustkę.

Zapytałam jeszcze gdzie można nad morze Barentsa pojechać bez przepustki. Odpowiedziała, że….. w Murmansku… hiiii (chodziło mi o otwarte morze), a resztę mam poszukać sobie w internecie.

Zapewne sama nic nie widziała, jak znam życie i nie miała ochoty pomagać.

A może sama nigdy nie była nad Barentsa ……

Poszły mi emocje. Gdy trafiam na niemiłych, nieuczynnych urzędników przyznam się, że mam problem.

Na pewno mają tutaj wpływ nie uzdrowione na 100% relacje z pracą w Urzędzie Kontroli Skarbowej.

Przebaczam wszystkim moim zwierzchnikom, współpracownikom ich zachowanie

Pozwalam urzędnikom być takimi jaki chcą być

Właśnie, przecież znając to towarzystwo powinnam umieć łatwiej ich podejść, a nie oczekiwać tego czego część w ogóle nie zna i nie przyciągać takich nieuczynnych.

Pozwalam sobie załatwiać sprawy urzędowe ze spokojem znając mentalność urzędników

– Barentsa nas nie chce – stwierdziłam ze smutkiem – jak chcemy nad niego pojechać – to pozostaje Norwegia.

Jednak jak zawsze, gdy zamykają się jedne drzwi natychmiast otwierają inne. Po dokładnym oglądnięciu mapy okazało się, że 120 km od Murmańska na wschód jest miejscowość Teriberka do której nie ma przepustek, tzn. zostały zniesione w 2009 dla wszystkich turystów ( wszystkie miejscowości na zachód wchodzą w przygraniczną zonę, bądź są militarne – marynarka wojenna) . Należało tę informację potwierdzić.

Było już późno gdy to odkryłam, urzędy już nie pracowały, wracaliśmy do samochodu, akurat z budynku służby bezpieczeństwa wychodził jakiś mężczyzna w mundurze z wieloma gwiazdkami – zapewne jakiś generał.

Podbiegłam do niego…

– To Teribełki trzeba mieć przepustki ? – zapytałam.

– Tereberki – poprawił mnie, jednak powiedział to z pieszczotliwością, jakby mówił o największej miłości życia.

– Nie, nie do Teriberki nie trzeba przepustek dla nikogo – i zaczął tłumaczyć nam drogę.

Nastąpiło takie niesamowicie ciepłe zaproszenie z tego miejsca. Taki drugi urodzinowy prezent.

– Jedziemy rzecz jasna!

A jak przeszły nam nasze wspólne miejskie urodziny?

Szukaliśmy cały dzień czegoś wyjątkowego, a to chcieliśmy knajpę, a to saunę i w sumie na nic nie szła energia.

Wizja tego wszystkiego bardziej zaniżała naszą energię niż podnosiła.

Po całym dniu kręcenia się – w umyśle, aby znaleźć coś wyjątkowego dla nas w ten dzień byliśmy wyraźnie zmęczeni miastem. Z sauną to nawet chcieliśmy się podpiąć pod energię świętowania w ten sposób urodzin przez Rosjan, jednak wszędzie był opór.

Miejsca na przyrodzie dodają nam siły, spotkania z nimi są czymś wyjątkowym, a miasto może i fajne na chwilę, ale nie ma w nim dla nas nic wyjątkowego.”

Zresztą stwierdziliśmy, że „nasze życie jest wyjątkowe”, tyle pięknych miejsc, niesamowitych energii doświadczamy na co dzień – że celebrujemy każdy dzień i świętowanie czegoś w stary sposób wręcz zaniża nasze wibracje.

Uwalniam się od przymusu świętowania jak inni urodzin, świętowania w stary sposób

Uwalniam się od przymusu świętowania na siłę

Świętuję każdy dzień , celebruje go i jest on dla mnie wyjątkowy.

Dziękując Murmańskowi za gościnę , robiąc ostatnie zakupy ruszyliśmy w kierunku Teriberki. A w nocy pojawił się kolejny drobny prezent – nieśmiała maleńka zorza, która błysła jak obłoczek gdy wyszłam za potrzebą.

Prezenty, które dały nam dużo energii. Bo przecież co tak naprawdę  ma  dawać prezent?

Pozwalam aby moje prezenty którymi obdarowywuję dodawały innym energii

Nie zajmuję umysłu tym jak powinnam świętować życie

Świętuję życie tak jak chcę razem z całym wszechświatem

Dziękujemy temu dniu za prezenty i lekcje.

2m

Pustynia na północy? U ujścia Warzugi

Na piaskach Warzugi 21-23 sierpnia 2016

41

4

Słyszeliśmy o piaskach przy ujściu Warzugi – we wiosce Kuzomiel, jednak gdy byliśmy z 5 km od niej, na granicy lasu i piasku – zaniemówiliśmy z wrażenia. Wyglądało to jak piaszczysta pustynia, piach, piach… Tylko słupy elektryczne i koleiny od samochodów przypominamy, że jesteśmy w cywilizacji jakby ją nie zwać.

Ulokowaliśmy się na granicy lasu i piasku, w miejscu piknikowym, ciesząc ze spotkania tego co ziemskie określone jak las, z tym co przeszło cały krąg ziemskiej ewolucji obracając się w pojedyncze drobinki. Drobinki, które ułożone razem ze sobą szybko mogą tworzyć sobą – wszystko, mogą być trwałe, nietrwałe. Wiatr pomaga w nich tańcu, przemieszczaniu, woda zbija je razem na dłużej. Cała przestrzeń tańczy w jedności.

My też wpatrzeni w ognisko nie mogliśmy uwierzyć w pustynię tak daleko na północy. Bo przecież pustynie i piaski są na południu.

Uwalniam się od przekonania, że coś musi być tak jak wiem, że coś należy na stałe do jakiegoś miejsca

Pozwalam sobie i światu być takim jakim chce

21

6

Tutaj na półwyspie Kola jest taki micro świat – świat morza, jeziora, las, bagna, tundra, rzeki i nawet pustynia.

Niesamowite uczucie znów jechać przez piaski jedną koleiną – śladem auta, z której jeden samochód musi zjechać w piach, aby ustąpić miejsca jadącemu z przeciwka.

Niektórzy ustępują innym, w miarę sił i umiejętności – jak my, a inni – jak właściciele nowego oszpejowanego z Moskwy defendera wręcz wymuszają, aby im zjechać na bok. A potem odjeżdżają szybko nie patrząc czy my lub inni nie ugrzęźli w piasku (co większość czyniła).

– Wiesz, wkurza mnie takie zachowanie – powiedziałam do Bartka.

– Widocznie mają za słabe samochody, aby zjechać w piach – powiedział Bartek z radością manewrując po piasku.

Bo właśnie co jest dobre, a co złe? Co mocne – co słabe?

Jaki samochód jest dobry, a jaki zły?

Gdy słuchamy innych, mediów, a szczególnie reklam – chcemy ulepszać to co mamy, bo jest coś lepszego…. A tak naprawdę.

Dobre jest to co nam służy, a złe co nam nie służy. Samochód dobry ten, który poradzi sobie w jakimś terenie z nami – jako kierowcą , a zły – który nie daje rady. Ale dobry i zły tutaj, w tym momencie. W innym momencie może być inaczej.

Na bagnach fajnie mieć samochód 6×6, a na asfalcie niespecjalnie.

Uwalniam się od oceny, że coś ogólnie jest dobre czy złe

Otaczam się tym co chcę mieć, co mi jest potrzebne i co służy moim celom.

3

17

Wioseczka Kuzomiel już nie taka piękna jak Warzuga, fakt że zawiany piaskiem. Chodniczki przez wioskę zrobione na drewnianych podestach. We wiosce mieszka 70 osób, a latem przyjeżdża kilka razy tyle na ryby, odpoczynek, czy do rodziny. Atrakcją są też konie, które zostały tu przywiezione z Jakucji do celów badawczych. A teraz te co są wchodzą wręcz turystom do aut, szukając czegoś DOBREGO

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

42

W spotkana w sklepie sprzedawczyni z radością opowiada o miejscowości.

– Sama jestem z Murmańska i mieszkam tutaj 20 lat – mówi.

– I jak się mieszka w tak małej społeczności? – zapytuję.

Super tutaj, tylko trzeba być sobą, jak ktoś jest dla Ciebie zły trzeba mu to powiedzieć, a z dobrymi się przyjaźnić – zaczęła się rozwodzić.

Uwalniam się od przymusu dostosowywania do otoczenia

Jestem sobą bez wstydu jaka jestem

10

12

Pogoda jest szara bura, słoneczko dziś wzięło sobie wolne od ziemi w Kuzomiel. Więc wszystko jest troszkę szare, bo i sam piasek w sobie ma mało światła, nie tak jak kochany chrobotek.

Jedziemy nad morze, gdzie wody rzeki rezygnują ze swej indywidualności i stają się częścią większej całości jaką jest morze.

Po drugiej stronie rzeki też jakieś zabudowania, jakiś kawałek wioski, mimo że sama główna wioska jest jakieś 2 km od morza.

9

10

22

Stąd można pojechać brzegiem z powrotem w czasie odpływu w kierunku ametystowego wybrzeża, czy dalej do Kaszkarancy. Na odcinku ok 10 km droga jest zalewana w czasie przypływów. Bartka kusi, jednak nie pojawia się inne autko. A żeby jechać samemu, tego nie czujemy. Drobny błąd, zawirowanie energii i …..

A może duchy nas tam nie zapraszają, bo byłoby to tylko dla chwalenia się przed innymi, a nie dla wewnętrznego wzrostu.

Uwalniam się od robienia czegoś, aby pochwalić się innym

Robię to co mi w duszy gra, w jedności z cały wszechświatem.

Idzie przypływ tam gdzie wcześniej była plaża teraz wdziera się woda, gdzieś nieśmiało słoneczko przebija chmury, jakby chciało powiedzieć – jestem, nie zapominajcie o mnie. Jestem tutaj i cała informacja moja jest w Was.

23

26

27

Cieszymy się jazdą po piaskach, aby wreszcie znaleźć miejsce na wzgórzu na piaskach na noc, w widokiem w oddali na tajgę, rzekę, piaski w ciszy przestrzeni.

– Wiesz mam wrażenie, że tu nie ma nic – zatapiam się w pustkę tej przestrzeni powiedziałam do Bartka.

I długo to nie trwało – zatapianie, bo od słowa do słowa z Bartkiem, pustka została zastąpiona potężną awanturą.

Przestrzeń od razu trzeba było zagospodarować – nie ma miejsca na pustkę, na jej doświadczanie.

Uwalniam się od potrzeby doznawania silnych emocji, aby zagospodarować pustkę

Uwalniam się od lęku przed pustką, leku przed nicością

Pozwalam sobie trwać w pustce i ją poznawać

A awantura dotyczyła chyba całych 11 lat naszego wspólnego życia. Wszystkich uraz, których szczególnie ja doświadczyłam od Bartka.

Uwalniam się od przymusu trzymania uraz z przeszłości do innych

Przebaczam innym, żyję Tu i Teraz tak jak chcę

Odpuszczam żale, pretensje do innych, odpuszczam przymus doświadczania tej energii

Pozwalam sobie żyć w pełnym zaufania do życia, wszechświata

Pozwalam poddać się życiu

43

Bartek znów od 10 dni był lekko, ale stale napięty i nie umiał tego napięcia rozpuścić. W czasie rozmowy z rodzicami nałykał się starym zwyczajem ich energii złości itp. i teraz starym zwyczajem to trawił i trawił, bo przecież jak wziął energię to musi coś z nią zrobić (a zanim się ją wysra wypada to strawić – jak grzeczne dziecko. {przypis. Bartka}).

Awantura rozładowała napięcie, spowodowała wybuch, który narosłe napięcie rozpuścił w proch. A przecież pojedyncze jego drobinki mimo że niosą tą informację nie mają już mocy.

Uwalniam się od przymusu brania do siebie energii innych

Pozwalam sobie nie brać na siebie energii innych,

Pozwalam ludziom żyć w ich świecie

Często bierzemy na siebie energie innych, aby tym ludziom było lepiej – lżej, również z lęku przed ich złością – również podświadomą agresją. Bo gdy bierzemy część na siebie ich moc maleje i nie są tak agresywni wobec nas.

Bo chcemy być kochani i wydaje nam się, że wtedy ta osoba będzie miała potem więcej energii dla nas. Co oczywiście się nie dzieje, wręcz odwrotnie, ta osoba widząc w drugiej osobie swoje emocje, staje się jeszcze bardziej nieprzyjemna dla niej.

Miejsce idealne na transformację, myślokształty rozpuściły się na małe drobinki, które muszą znów spotkać się razem, aby nabrać siły.

Uwalniam się od przymusu tworzenia związku opartego na sporze, agresji

Pozwalam sobie tworzyć związek oparty na miłości.

Bo jeszcze jedno – dostaliśmy od tego miejsca informację, że z bliskimi osobami, chcemy tworzyć związek oparty na najsilniejszych energiach jakie znamy, jakie dobrze czujemy.

Modelem związku jaki wynieśliśmy z naszych domów, był to związek oparty na kłótniach. Co powodowało, że wydawało nam się gdzieś podświadomie, że tak ma być. Poza tym zauważcie jak kłócicie się z partnerem i nie tylko – ile w tym jest energii i bycia tu i teraz – ile wspólnej przestrzeni!

Śmieszne, ale poobserwujcie.

Energia miłości jest bardziej subtelna, nie daje takiej mocy i wymaga więcej świadomości (nie mówię o pożądaniu).

Pozwalam sobie tworzyć związek z partnerem oparty o subtelne energie

Pozwalam sobie być w subtelnych energiach na 100%

Uwalniam się od żalu do rodziców, że nie pokazali mi jak tworzyć związek miłości

Tworzę związki miłości z innymi szczególnie partnerem

Jeszcze rano gdzieś jakieś energie się transformowały, jednak potem gdy pojechaliśmy na ametystowe wybrzeże znów cały świat zatańczył.

A cała przestrzeń zaczęła śpiewać

KOCHAM CIE, KOCHAM CIĘ

Taką przestrzeń jak tworzysz ze mną miej odwagę tworzyć również z ludźmi, zaufaj im wiatr, z morzem krukami śpiewali razem

Weź życie w swoje ręce – labirynt Kandalaksza

Weź życie w swoje ręce przesłanie Labiryntu Kandalaksza 14-16 sierpnia 2016

 

15

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

17

 

Dawne labirynty, takie magiczne miejsca, ponoć jest ich tutaj na północy Rosji ok. 60 sztuk. Niektóre łatwo dostępne – inne wręcz nieosiągalne.

Labirynt koło Kandalakszy, zgodnie z tym co pisze na tabliczce pochodzi z II w.p.n.e i jest bardzo łatwo dostępny. Można do niego dojść pieszo brzegiem w czasie odpływu z centrum miasta (4 km), lub dojechać prawie pod niego samochodem terenowym (choć Rosjanie jeżdzą i osobówkami), koordynaty poniżej na miejsce gdzie można dojechać. A stamtąd ok. 500 metrów drogą przez las kierując się na lewy półwysep. W razie złej pogody lub gdy posiada się samochód osobowy można zostawić na samej górze wzniesienia i zejść ścieżką ok. 1,5 km w dół.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Nas przywitało najpierw piękne morze z wysepkami, stadami kaczuch, a potem prosto poszliśmy do labiryntu.

Niedaleko obozowali jacyś ludzie, jednak na całym półwyspie byliśmy sami, tylko my i duchy miejsca.

Pozdrowiliśmy go od labiryntu z Olieszyna, tutaj link http://brygidaibartek.pl/spotkanie-czlowieka-przyrody-wyspa-olieszyn/ i weszliśmy z intencją w spiralę.

16

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Idę, idę i nagle zrozumiałam, że kręcę się w kółko. Z większą uwagą popatrzyłam na to gdzie iść, zapytałam duchy i zmieniłam kierunek. Gdy zmieniłam kierunek błyskawicznie doszłam do środka, a potem wyszłam z labiryntu.

Uwalniam się od potrzeby, przymusu kręcenia się w kółko

Zmieniam kierunek z odwagą i uwagą gdy moje działanie nie przynosi rezultatów

Pozwalam sobie iść przez życie z uwagą

Gdy kręcimy się w kółko wydaje się, że tak trzeba bo większość się też kręci, nieliczni pozwalają sobie na zmianę kierunku. Gdy kręcimy się w kółko mamy na kogo zwalić swoje decyzje – na innych, pogodę , zły los. Gdy bierzemy odpowiedzialność za swoje życie nie ma winnych, to już wtedy nasze dzieło – że ono się toczy tak, a nie inaczej….

Uwalniam się od przymusu szukania winnych, że żyję tak, a nie inaczej

Biorę życie w swoje ręce i pełną odpowiedzialność za nie.

Nagraliśmy tam dla Was medytację, właśnie o wzięciu odpowiedzialności za swoje życie…

A miejsce tak nas wciągnęło sobą, że zostaliśmy na kolejny dzień, noc, dzień. Kapaliśmy się w morzu i wpatrywaliśmy w dal, w kochane Białe Morze, obserwowaliśmy kaczki z którymi urzędował Giro i byliśmy gdzieś między światami. W kolejnej przestrzeni pomiędzy.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Każda wizyta w labiryncie to kolejne lekcje, kolejne nauki. W tym labiryncie nie ma jednej drogi po której się idzie, dochodzi do środka i wychodzi. Tutaj każda droga to podróż w nieznane. Tam ważna jest cierpliwość i obserwacja myśli, tutaj ważny jest wybór drogi. Co wyraźnie pokazuje jak szybko chcesz dojść do celu.

Uwalniam się od przymusu wolnego osiągania moich celów

Osiągam moje cele szybko,

Tak, jeżeli cel nie osiąga się łatwo nie jest na ten czas i zamiast przebijać głową ścianę, warto się zapytać co robić, co zmienić, a może zmienić cel………..

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

14

Oczywiście bardzo ważne nie sabotowanie celu negatywnymi myślami. Bo wtedy to podświadomość nie wie, czego tak naprawdę chcemy. We większości sabotaż ma silniejszą moc niż cel.

Co wtedy?

…My rozpuszczamy pojawiające się programy. Odkrycie ich to już połowa sukcesu, a potem następuje zamiana ich na pozytywny – jak trzeba. Rozpuszczenie blokad w ciele w tym temacie – tu metod jest masa które używamy– bo jeżeli tego nie zrobimy problem powróci.

Uwalniam blokujące mnie programy na poziomie ciała, umysłu i ducha równocześnie

Szybkość działania zawsze była moją mocną stroną negowaną przez najbliższych, szefów i czułam się wręcz winna temu, że działam szybko. Wręcz byłam za to karana. Powstał negatywny program…

Uwalniam się od poczucia winy za szybkie działanie i osiąganie moich celów

Uwalniam się od kary za szybkie działanie i osiąganie celów

Moje cele osiągam szybko z radością miłością i wsparciem całego wszechświata.

Spacery, kąpiel obserwacja przyrody siebie i minęły dwa dni. Piękne dwa dni w pięknej przestrzeni, gdzie światy ludzi i bogów stapiały się ze sobą, a my mieliśmy okazję być w obu równocześnie.

– Może zajrzymy gdy będziemy wracać – rzuciliśmy na odchodne z nostalgią, choć nie obiecujemy.

I czy wrócimy czy nie okaże się za parę dni

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

Między Karelią, a Murmanskiem

Między Karelią, a Murmańskim obwodem – województwem 11-14 sierpnia 2016

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

 

23

 

3

 

Pożegnawszy naszą kochaną Warię – biełuszkę, jeszcze postaliśmy jakiś czas między jeziorami, aby potem ruszyć w nowe.

1

Czas pożegnać niesamowicie gościnną nam Karelię, republikę autonomiczną i udać się do obwodu murmańskiego. Można z naszej perspektywy powiedzieć, że są to województwa,  wielkości połowy czy 1/3 Polski z zaludnieniem poniżej 1 mln, większość skupiona w miastach, więc można nasycać się pięknem przyrody.

W Karelii jest to prostsze z uwagi na brak zon wojskowych, które są normą w obwodzie murmańskim. Szczególnie wybrzeże morza Barentsa.

Militarne znaczy zamknięte tzn, że choć jest droga na mapie to nie do końca można tam jechać.

Praktycznie to małe państwa, które tak jak w każdym dużym państwie mają zarówno prawo federalne jak i własne. Wyjazd poza kraj, obwód wiąże się z włączeniem roamingu w telefonie (obecnie firmy prześcigają się, aby ułatwić podróże po Rosji i jest to to stosunkowo tanie) , nawet inne oferty są w poszczególnych obwodach, są inne supermarkety itp

Karelia bardzo różni się od obwodu murmańskiego.

W obwodzie murmańskim domy bardziej zadbane, kosze na śmieci na ulicach (sprzęt nie do końca znany w Karelii), większa czystość, porządek i ludzie bardziej rozgarnięci – co powoduje, że bardziej przemieszczają się (co widać na drodze Murmańsk – Petersburg), więcej ich w lasach, nad jeziorami. Karelia za to jest bardziej dzika, pogubione jeziora, nieprzebyte lasy nawet w środku lata bez ludzi.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

2

20

Dwa światy zakotwiczone tak blisko siebie.

Energetycznie Karelia miększa, łagodniejsza, troszkę smutna, pogubiona, wystraszona. Obwód murmański silny, pewny siebie, ale za to bardziej napięty i agresywny.

To tylko czuć w miejscach zurbanizowanych, poza nimi jest przyroda ze swoją dziewiczą mocą. A tutaj na styku tych krajów praktycznie żadnej różnicy, tajga z grzybami większymi niż stopa, lasy z moim ukochanym dywanikowatym chrobotkiem. Jagody, jeziora i jeszcze ukochane morze Białe.

22

21

19

W Zielenoborskij lokujemy się na głównym placu obok urzędu miejskiego i szkoły – uzupełniamy internet. Nawet w pewnym momencie rozwieszamy sznurek (kupiłam na targu nowy ręczniczek i chciałam go uprać). Ludzie jadą, przechodzą, nikogo to nie dziwi. Ktoś stoi, suszy rzeczy bo tego potrzebuje.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

– Tak, nie ma u nas infrastruktury – często słyszymy w Rosji – czytaj kempingów, dużej ilości hoteli. No tak, ale gdyby były – ich właściciele na pewno wywieraliby naciski na władze, aby nie pozwalać na takie zachowania – jak spanie, pobyt poza nimi. A tak jak tu, gdy nikt nie ma w tym interesu, nikomu to nie przeszkadza, jest to dozwolone.

Spokojny z szacunkiem do okolicznego otoczenia postój, praktycznie wszędzie.

Tak szczerze powiedziawszy to wolę spać na przyrodzie, a w nie we większości rosyjskich miasteczek, bo trzeba mieć naprawdę pozytywne postrzeganie, aby uznać je za ładne.

Dlatego śpimy w nich tylko dla zasięgu internetu.

A w miejscowym sklepie odkrywamy nalewkę w maroszki na miodzie, ojjj ten cudowny smak niebo w gębie.

Potem po alkoholu wypijam w nocy litr czy więcej płynów, ale znajomy pełen wysokiej wibracji Olieszyna smak jest w tym momencie tego wart.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

I kolejne lasy, którymi nie mogę się nasycić, chrobotek, grzyby – znane nam jak prawdziwki, kozaki i te mniej znane, jagódki.

18

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

16

Potem Kandalaksza jedno z bardziej sympatycznych miasteczek, gdzie uzupełniamy soki pomidorowe (nasz ulubiony – poza kompotem z borówek – napój), ziemniaczki, odkrywając jakiś bar zamawiamy wegetariańską pizzę na razowym cieście.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Siedzimy popijając soczek i czekamy na pizzę – z głośników leci agresywna muzyka, w każdym z 3 telewizorów inny film – wszystkie akcji, brutalne. Film, muzyka, wszystko agresywne.

Po 10 minutach stwierdzamy, że po co tu weszliśmy?

Potrzeba jakiś starych energii wejścia do knajpy.

Czy z tą pizzą, mamy zjeść tę agresję z telewizorów – zastanawiamy się.

Decydujemy się wziąć pizzę do najlepszej kawiarni, restauracji świata czyli naszej landrynki.

Dostajemy ją w pudełku przewiązanym czerwoną wstążeczką. Jest piękna.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Bardzo często zauważamy w tej części Rosji, ze pizza traktowana jest tutaj jak tort. Tworzy się je piękne i sprzedaje zimne w hipermarkecie w pudełeczkach z kokardkami.

Świeże jedzenie w rosyjskich knajpach to niestety stary temat o którym zapewne pisaliśmy w czasie drogi na Syberię.

W Rosji lokale to: restauracja, kafe, stołowaja.

Kafe nie ma nic wspólnego z naszą kawiarnią, jest coś w rodzaju niższej jakości restauracji – taki bar. Tutaj jedzenie przygotowywane jest rano przez kucharki, a potem podgrzewane w mikrofali (łącznie z frytkami, pizzą, kotletami itp.). W kafe jest zazwyczaj piwo, czasem ciastka.

Stołowaja jak nasza stołówka tylko jedzenie jest przygotowywane na świeżo wcześniej, a potem odgrzewane. Najniższy poziom gastronomii, ale często można tam znaleźć coś fajnego i czasem nawet świeżego tzn teraz przygotowanego. 

Restauracja – tutaj jedzenie przygotowywane jest na świeżo. Najwyższy poziom.

W sumie dobrze, że niewiele jemy i nie musimy korzystać z tych przybytków, bo kuchnia rosyjska z rzadka jest dla nas smaczna, szczególnie w odmianie wegetariańskiej.

Pizza poza tym, że była ładna, mało nam smakowała i mieliśmy dużo radości z tego co robią stare pragnienia z człowieka.

Nawyki, które były kiedyś generują energię, która teraz już nam nie odpowiada.

Uwalniam się od nawyków jedzeniowych , które już mi nie służą, które zaniżają wibrację ciała

Wprowadzam w moje ciało energie, które powodują, że moje ciało podnosi swoje wibracje.

Miasta, miasteczka nawet najpiękniejsze szybko nam się nudzą, a w przyrodzie możemy trwać i być.

15

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

I aby dalej sycić się morzem Białym i przyrodą skręciliśmy na wschód na jego północne wybrzeże, gdzie 250 km wzdłuż wybrzeża prowadzi droga do wioski, którą zamieszkuje 300 osób (a po drodze jest miasteczko 5000 mieszkańców i kilka przysiółków po kilkadziesiąt osób). Kochane morze zaprasza nas dalej.

Dziękujemy i na pierwszą noc „lądujemy” koło labiryntu.