praca z przodkami

now browsing by category

 

Biełucha – delfin północy zwierze bez agresji

Spotkanie z Biełuchą – delfinem północy 10-11 sierpnia 2016

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Wszechświat zawsze wie, kiedy powiedzieć nam – jedzcie dalej. Mimo, że dzieje się to od lat, za każdym razem gdy jestem w rezonansie z przyrodą, dalej nie mogę się temu nadziwić, za każdym razem jestem w niesamowitej wdzięczności za to co się wydarza.

Bowiem gdy dojechaliśmy do Nilmoguby i poszliśmy na pomost bazy turystycznej – polarny krąg – centrum nurkowego. Rozpoczął się jeden z piękniejszych zachodów słońca jakie tutaj widzieliśmy. Parę metrów dalej w wolierze pływała biełuszka, czasami wyciągając łepek.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

Staliśmy na pomoście patrząc jak urzeczeni na magię tego dzieje się przed nami. Na cuda tworzone przez wszechświat. Może ograniczenie wolności tego pięknego ssaka nie pasowało do tego do końca, ale czy jest możliwa pełna harmonia człowieka i zwierząt?

Szczególnie gdy dla większości są one podstawą pożywienia?

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Choć mam nadzieję, że właśnie te cudowne zwierzęta, żyjące w klatkach i zaufaniu do człowieka pokazują, że dzika przyroda może przenikać się z ludzkim światem, wtedy gdy człowiek przestaje być dla niego zagrożeniem, okupantem, a staje przyjacielem.

Po zakończonym zachodowym spektaklu udajemy się do adminstracji bazy, gdzie dowiadujemy się, że pół godzinna audiencja u biełuszki kosztuje 900 rubli (55 zł) w tym czasie można ją pogłaskać. Pływanie z nią to koszt 5000 rubli (300 zŁ) plus wypożyczenie pianek (z uwagi na choroby obowiązkowo należy pływać w piankach). Biełuszka odwiedzana jest 3 razy dziennie. Mamy wielkie szczęście gdyż na jutro na 18 są bileciki na wejście z głaskaniem, a potem dopiero po weekendzie.

Wiedziano doskonale kiedy nas tutaj posłać.

Zapisujemy się i jedziemy na jeziorko na nocleg, gdyż nad morzem w miejscowości nie może nic znaleźć. Wybrzeże zabudowane daczami.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Gdy na drugi dzień leje jak z cebra, mamy wątpliwości iść, czy nie iść. Co my zobaczymy?

Prowadzi mnie potrzeba pogłaskania tego niesamowitego ssaka, nawiązania z nim kontaktu i deszcz nie ma tutaj większego znaczenia.

Biełucha znajduje się w wolierze na morzu, od spodu ograniczona siatkami. Tak, że ma świeżą, naturalną morską wodę, przypływają do niej mniejsze rybki które zjada, jedno co – to nie może przemieszczać się gdzie chce.

Nasza przyjechała z Sachalina, jest jeszcze dzieckiem ma 5 lat, waży 400 kg i mierzy 2,5 metra. Pełną dorosłość Biełuchy osiągają w wieku ok 15 lat i ważą wtedy 2 tony i mierzą do 6 metrów.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Zawsze mam dużo wątpliwości do umieszczania zwierząt w zoo, czy nawet tak jak tu w oceanarium. Jednak kontakt z tą cudowną biełuszką o imieniu Waria i jej niesamowitą opiekunką burzy wszelkie moje wątpliwości, obawy.

Na początku jestem troszkę napięta przy dotykaniu cudownej skóry tego niesamowitego zwierzęcia, pojawia się lęk przed dzikiem wielkim zwierzęciem. Jednak wystarczy parę minutek, aby zatopić się w energii bezgranicznego zaufania, radości, zabawy. Poddać temu po co tu przyszłam tak naprawdę.

Tak bezgranicznemu zaufaniu, radości, zabawie.

15

16

17

Nasza Waria nie jest tresowana jedzeniem, gdyż duże otwory w siatce powodują, że przypływają do niej rybki, które stają się jej pożywieniem. I trudno nią manipulować jedzeniem. Jak mówi jej opiekunka robi co chce. I to jest piękne…

Uwalniam się od potrzeby bycia manipulowanym jedzeniem

Uwalniam się od przymusu, że za jedzenie muszę robić to co inni chcą.

Uwalniam się od przymusu jedzenia

Pierwsze przesłanie naszej cudownej nauczycielki.

A Waria pływa sobie w swoim baseniku co chwilkę domagając się pieszczot od wybranej przez siebie osoby. Zawsze w takich kontaktach zastanawia mnie co jest takiego magicznego w ludzkim dotyku, że wiele zwierząt jest gotowych oddać wolność za niego?

18

 

19

20

Biełucha nie ma w sobie grama agresji, nie zna tej emocji. Ponoć normalny delfin ją ma. Jej mózg nie zna tego, dlatego ponoć nie było żadnego przypadku ataku z jej strony na człowieka, ani zrobienia mu krzywdy. W stanie dzikiem nie jest taka przyjacielska i nie pozwala się głaskać.

Jednak agresji nie ma.

Kolejne przesłanie

Uwalniam się przymusu bycia agresywnym, bo taki jest natura człowieka

Widzę agresję innych, znam ją, jednak sama z niej nie korzystam

Stoimy w padającym deszczu na podeście, jest nas 4 głaskających i 3 pływających. Nikomu pogoda nie przeszkadza.

Wszyscy są spokojni i cieszą się z kontaktu z ciałem tego stworzenia, całując, tuląc się do niej.

23

22

21

Ona bawić się nie chce, chce jak kot głaskania. To przewraca się na brzuszek, to daje płetwę pod ludzkie ręce. Przykład na to, że nawet dzikie zwierzęta rozkoszują się ludzką czułością.

W pełnym zaufaniu, radości, miłości.

Pozwalam sobie na czułość wobec siebie i innych.

Delfiny, które miały kontakt z człowiekiem nawet wypuszczone na wolność szukają z nim kontaktu, z jego czułością a człowiek, jest różny niestety. I potem giną z rąk tego człowieka.

Taki przykład, że człowiekowi jako gatunkowi nie wolno zaufać.

Widzę jacy są ludzie i ufam tym właściwym.

Właśnie te zwierzęta żyją w otoczeniu ludzi, którzy na swój sposób o nie dbają i chronią je, gdyż przeciętny człowiek ma tendencje do zawłaszczania, zabijania, rozbijania. Widać to tutaj gdyż praktycznie nie widać kaczek wokół jezior, a jak jakaś jest zaraz słyszymy, że trzeba ją zabić. Wyrąbać drzewo, zabić zwierzęta, zdeptać grzyby – nawet bez potrzeby. Poczuć się Panem przyrody, wyrwać jej co można, bez szacunku wdzięczności, potrzeby….

Uwalniam się od potrzeby bycia Panią Przyrody

Pozwalam sobie na współdziałanie z przyrodą w pełnym szacunku, zaufaniu, pokorze

24

25

Takie zwierzęta jak nasza Waria to aniołowie, pionierzy którzy pokazują człowiekowi, że światy ludzi i zwierząt mogą się łączyć. Trzeba tylko podnieść świadomość ……. ludzi i uzmysłowić im, że nie trzeba zabijać innych, aby przeżyć tutaj na ziemi.

Uwalniam się od przekonania, że trzeba innych zabijać, aby przeżyć na ziemi

Uwalniam się od przekonania, ze muszę czerpać energię z zewnątrz, aby przeżyć

Pozwalam sobie generować własną siłę do życia.

Refleksje, refleksjami jednak przede wszystkim spotkanie z biełuszką to czas prostej radości, takiej chyba najprostszej jaką znam, bez zbędnych ozdobników, w pełnym zaufaniu.

Radość, radość przepełnia mnie każdego dnia

W pełnym zaufaniu do siebie, Boga kroczę przez życie w pełnej radości.

Zamiast 30 minut byliśmy u biełuszki 80 minut ciesząc się ze wspólnego spotkania tak po prostu, spotkania, dotyku bycia.

Tutaj filmik z naszego spotkania 

W tym czasie na morzu pojawiła się foczka, na niebie przeleciał kruk. Taki znak, że gdy jest się w energii radości tworzy się magia i cała przyroda zaczyna współtworzyć przestrzeń.

Zaufanie radość, miłość buduje mój kontakt z rzeczywistością.

Dziękujemy, dziękujemy za to spotkanie, tak niesamowite, tak dalekie od oczekiwań (myślałam, że będzie show i jeden głask), tak piękne i radosne.

I na koniec ostatnia cecha różniąca biełuchę od delfina, biełuszka nie skacze, mimo że ma bardzo gibkie ciało (chyba, że jest wytresowana od małego).

Z uwagi na brak agresji w delfinariach zastępuje się delfiny, biełuchami. Miejmy nadzieję, że nastąpi to również dla rozwoju dla nich, a nie tylko ludzi.

Jeszcze raz dziękuję Warii i temu, że w czasie pobytu na Kuzowa biełuszki nie pokazały się, bo przecież wtedy nie przyjechalibyśmy do Warii w gości i nie doświadczylibyśmy jej czułości.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Fizjologia jogi – Tummo wewnętrzne ciepło – 2 tydzień na Kuzowie

Warsztat Tummo (wewnętrzne ciepło) 18-23 lipca 2016 tydzień drugi

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

106

O warsztacie dowiedzieliśmy się pierwszego wieczoru pobytu na wyspie. Wania jeden ze strażników rezerwatu, gdy dowiedział się o naszych zainteresowaniach, zaraz poinformował nas, że za ponad tydzień przyjeżdża grupa od jogi, fizjologii jedzenia i tummo.

Bardzo nas to zaintrygowało. Nawet gdzieś pojawiła się myśl:

Może pojedziemy do portu weźmiemy więcej rzeczy i przyjedziemy na warsztat jak nam pozwolą w nim uczestniczyć”.

Wszystko jednak potoczyło się samo, czas pobytu na wyspie mijał sam, przyroda i dobrzy ludzie dokarmiali, a nam nie chciało się wychodzić z tej przestrzeni, a co za tym idzie urywać tej cudownej energii wizytą w porcie.

W dzień gdy pojawiła się na wyspie grupa Tummo, było sporo zamieszania – gdyż przyjechały równocześnie jeszcze 3 inne grupy, takie zawirowanie energii po niesamowicie spokojnych ostatnich paru dniach. Dlatego chcieliśmy popłynąć na jakiś czas na bezludną wyspę obok i zobaczyć jak wszystko się potoczy. Bo do cywilizacji nie chciało nam się wracać -opuszczając raj.

Gdy już wchodziliśmy do łódki, przyszedł Wania z informacją, że Ci ludzie opodal, to ci od Tummo.

– Kto organizator – zagadnęłam.

– Irina, ta w czapeczce – i wskazał uśmiechniętą kobietę .

Podeszłam szybko aby się z nią przywitać i zapytać, czy możemy uczestniczyć w kursie.

Ucieszyła się z naszej propozycji.

– Ile nas to będzie kosztować? – zagadnęłam.

– Od Polaków nie będę brała pieniędzy – odpowiedziała.

Niesamowite! Tummo o którym marzył od jakiegoś czasu Bartek przyszło do jego życia samo i to jeszcze gratis. Kolejny przykład, że gdy się jest na swojej drodze, pieniądze są tylko dodatkiem do życia.

– Przyjedziemy za 2 dni – powiedziałam – bo teraz jedziemy na wyspę obok.

– Do zobaczenia – pomachała nam.

Gdy siedzieliśmy na wyspie obok wychodziły kolejne programy.

Bartek od lat marzył o tummo, a teraz mimo że został na niego zaproszony siedzi na wyspie obok.

Bo marzył również o pobycie na bezludnej wyspie.

Tylko gdzie sens i logika. Warsztat trwa tydzień, a na bezludną wyspę można pojechać zawsze.

Uwalniam się od uciekania od swoich marzeń

Realizuję swoje marzenia bez patrzenia się na innych

A u mnie znowu pojawiły się problemy z ciałem. Dwa dni temu skręcona noga może nie pozwolić do końca uczestniczyć w warsztacie. Coś niesamowicie sabotuje mój luz ciała.

Trzeba to zaakceptować.

Po dobie pobytu na bezludnej wyspie, wróciliśmy na główną wyspę, Irina (http://www.faraon-tv.com/) od razu przedstawiła nam prowadzącego Rinada Minwalejewa  fizjologa, profesora uniwersytetu w Petersburgu, zwanego również „Człowiekiem Zimna”. 

/http://www.tapasyoga.ru/

Rano były zajęcia z jogi, potem wykłady, połączone z wycieczkami po wyspie, do tego jedzenie z ogniska. Wszystko byłoby super, gdyby nie fakt, że zaczęło mocno padać i padało z małymi przerwami do ostatniego dnia warsztatu, kiedy wreszcie zaczęło się przejaśniać. Miało i to swoje dobre strony, gdyż z uwagi na deszcz i sztorm nie przypływali jednodniowi turyści. Był spokój cisza, energia zamknięta dla nas.

103

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

115

Zajęcia całkowicie na zewnątrz, wykłady pod namiotowym zadaszeniem trwały nadal – w końcu to tummo – technika utrzymania ciepła w ciele.

Poranna joga była wtedy gdy akurat nie padało, ja z uwagi na skręconą kostkę uczestniczyłam tylko na kilka procent. Jednak muszę powiedzieć, że były to zajęcia dla mnie na najwyższym poziomie. Przede wszystkim dlatego, że prowadzący szukał w tym co robi efektywności i naukowego poparci. Obalając przy tym całą ideologię, mistykę, a nawet energetykę – dla mnie może trochę zbyt ordynarnie.

Jednak w tym co dotyczy ciała i jego powiązania z nauką jest mistrzem. Jak pokazywał asany, to w taki sposób, aby wykonywać je najbardziej efektywnie. Dziękuję za te ćwiczenia.

Wykłady ograniczały się do teorii jedzenia, oddychania.

Aby zbytnio nie rozwodzić przytoczę kilka cytatów (mniej więcej tak jak to mówił profesor) .

100

Ewolucja człowieka prowadzi począwszy od wszystkojedzących, wegetarian, wegan, raw food, frutarian, kończy na odżywianiu praną”.

Najzdrowsze jedzenie to takie jakie smakuje”

Im więcej smaków, produktów, kuchni, jedzenia od innych osób – tym mniejsza szansa zachorowania na alergię, a im bardziej monotonna jest nasza dieta – dotyczy to również osoby gotującej, tym większa szansa zachorowania”.

Nasze ciało wie najlepiej co jest dla niego zdrowe”.

Z zamkniętymi ustami człowiek jest mądrzejszy (czyli gdy nie mówi), a zatrzymanie oddechu powoduje lepsze dotlenienie ciała”.

Jego teoria jest podobna do teorii Butejki o której pisaliśmy http://brygidaibartek.pl/zobacz-jak-oddychasz-a-moze-zbadaj-jak-przyswajasz-tlen/

Człowiek Żyjący w większej kumulacji CO2 – w miastach ma więcej energii na działanie – biznes, pęd, pogoń. Człowiek żyjący na przyrodzie może tworzyć, jednak trudno mu działać w biznesach”.

Wszystko poparte badaniami naukowymi. Dla mnie czasami język za trudny, aby wszystko dokładnie zrozumieć. Choć z drugiej strony, ja wolę jednak działać niż tylko słuchać.

Oczywiście ewolucja ewolucją, jednak gdy wspominaliśmy o pranie wzbudzało to silne emocje u prowadzącego i części osób, na zasadzie – że te osoby kłamią, że to jest niemożliwe itp.

– Nie dziwię się, że ludzie na pranie uciekają od nauki, gdy ona nie tylko nie jest ich ciekawa, ale z nich kpi – odpowiedziałam raz ucinając dyskusję.

Nawet to, że my nie jemy mięsa było dla nich trudne do zaakceptowania. Zresztą zauważyliśmy, że ta Rosja którą znamy dzieli się co najmniej na dwa rejony – Moskwa i tereny na wschód, oraz Petersburg i tereny na północ. Tutaj w Karelii i na morzu Białym rzadko spotykamy turystów z Moskwy, z Pitera praktycznie jest większość. Dla tych z Petersburga wegetarianin to jakiś psychiczny gość. Mimo proponowanej przez profesora teorii rozwoju świadomości – nie skorzystali z sytuacji że wśród nich są wegetarianie – raczej byliśmy „płachtą na byka…” – ciekawości nie było…

Gdy mówiliśmy, że od dziecka nie lubiliśmy jeść mięsa – słyszeliśmy – „My na północy musimy jeść dużo mięsa, tłuszczu”

Tak, tak dużo się napatrzyliśmy, gdyż w zupie na 40 osób (10 litrów) lądowały dwie małe puszki mielonki jako mięso i tłuszcz. Patrząc na spożycie mięsa, tłuszczu i wielkości Rosyjskiej porcji – to Polska leży chyba na Antarktydzie.

Taka kolejna iluzja.

113

W tych potrawach nie ważne było mięso – jako mięso, ważny był smak i zapach mięsa. I on zaspokajał, dawał pełne bezpieczeństwo.

Petersburg dużo przeżył w czasie drugiej wojny światowej, o czym pisaliśmy ………. i może dlatego potrzeba jedzenia mięsa u tych ludzi jest tak silna. Choć w sumie, to należy zadać pytanie, dlaczego osoby jedzące inaczej wzbudzają w nich takie emocje???

Pytanie bez odpowiedzi…

Ja w swojej rodzinie nie miałam z akceptacją większych problemów. Nie znałam tego dopóki nie poznałam mamy Bartka, Bartek spotykał się z okłamywaniem co do składu potrawy i brakiem akceptacji tego co i ile chce jeść.

Uwalniam się od przymusu akceptacji przez innych mojego sposobu odżywania

Odżywiam się w sposób, który najlepiej służy mojemu ciału

Z dań kuchni polowej przyrządzanej na ognisku wybieraliśmy to co nie zawierało mięsa (czyli niewiele) i jedliśmy jedną chochelkę, czy łyżkę na dwie osoby. Krótki filmik z warsztatu (już był czas, że mieliśmy mało energii w kamerze i aparatach). 

Nie możliwość wyjazdu z wyspy na obiecane wycieczki, padający deszcz, zimno, kończące się zapasy słodyczy (szczególnie zgłuszczonego mleka – rosyjskiego agresywnie słodkiego specjału) spowodowały, że nawet te porcje jedzenia, które jedliśmy – dla paru osób zrobiły się za duże.

Pojawiła się zawiść za to, że Irina nas bezpłatnie zaprosiła.

Pojawiły się jakieś głupie pytania, czy zawsze jak podróżujemy – nie kupujemy jedzenia itp.

Zareagowałam na to zbyt ambicjonalnie – zrobiło mi się przykro. Może dlatego, że po prostu nie mogłam iść do sklepu i kupić im coś na stół, a sama w namiocie nic nie miałam.

Choć w sumie to Irina nas zaprosiła na warsztat i im nic do tego.

Jednak wzięłam Bartka za rękę – poszłam do namiotu i popłakałam się. Wszechświat zareagował natychmiast, przyszedł Wania (strażnik rezerwatu) – przyniósł nam 2 pomarańcze! (i to właśnie w tym momencie – i nie chleb – tylko „luksusowe” w tym miejscu, na wyspach pomarańcze). Powiedział Zacharowi o incydencie, który zaraz też przyszedł, przyniósł cukiereczki i dżem.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Taki przykład, że zawiść innych osób – a tutaj były to niedowartościowane, otyłe kobiety, sporo młodsze ode mnie, wyglądające sporo starzej – nie ma na mnie wpływu, wszechświat o mnie dba – dostaję nawet największe dla mnie rarytasy!

Uwalniam się od przymusu przejmowania się zazdrością innych osób

Uwalniam się od przymusu walczenia o akceptacje u ludzi którzy są zawistni wobec mnie.

Wszechświat dba o mnie lepiej niż ja sama jestem sobie w stanie wymyślić

I na drugi dzień gdy znowu coś wymyślały – przypomniałam sobie pomarańczę, popadłam w stan – nie braku zależności od takich osób – ale przede wszystkim zaufania do Boga, że dba o mnie bardziej niż ludzie. Sytuacja tak się rozwinęła, że wręcz poczęstowały mnie grejfrutem.

Uwalniam się od zależności od ludzi

Uwalniam się od zależności od zawistnych kobiet

Uwalniam się od lęku przed zawistnymi, nieszczerymi, niespełnionymi kobietami

Żyję w pełnym zaufaniu do życia i Boga , wiedząc, że troszczy się o mnie lepiej niż mogę sobie wyobrazić.

Zwieńczeniem warsztatu była kąpiel w wodzie. Wszystko zostało poparte teorią dla umysłu, pokazano nam jak oddychać. Pogoda się nie chciała poprawić, dlatego siedzenie w wodzie nastąpiło dopiero w przeddzień zakończenia warsztatu – nadal jednak przy silnym wietrze i zimnej aurze (powietrze – 10 st., woda – 10-12 st. C)

Mnie już kilka godzin wcześniej zrobiło się tak zimno, że nie byłam w stanie wykrzesać grama ciepła z siebie. Na pewno przyłożyła się do tego cała ta nieprzyjemna sytuacja i puszczenie programu braku zależności od zawistnych kobiet. A może tylko jakiś jego odłamek, pokazujący mi, że nie mogę tego zrobić. Nie mogę być lepsza od nich. Bo te „wredne” kobiety nie weszły do wody. Tak samo zresztą jak ja. Ja zostałam w namiocie trzepiąc się z zimna i medytując.

Uwalniam się od przymusu nie wychodzenia ponad zawistne dla mnie osoby

Rozwijam swoje talenty, zdolności, niezależnie czy się to komuś podoba czy nie

105

107

Bartek na szczęście poszedł i wysiedział w wodzie 5-6 minut. Najbardziej mu doskwierała świadomość, że jak wyjdzie nie będzie miał się gdzie dogrzać, trudny był wiatr. Połowa w ogóle nie weszła do wody, 10 osób wytrzymało około 15 minut, 3 osoby razem z profesorem licząc siedziały 33 minuty.

Profesor cały czas przypominał tym co byli w wodzie, że tummo to nie technika cierpienia – jak ci zimno to wyjdź. Wszystko należy robić w swoim rytmie.

Uwalniam się od przymusu, że jak jest mi zimno, to zaraz muszę się dogrzać przy piecu, czy w pomieszczeniu

Pozwalam sobie oddechem rozgrzewać swoje ciało

108

109

110

Tak, siedzenie w zimnej wodzie, na śniegu itp. wydawało się czymś bardzo trudnym, wręcz nieosiągalnym. Jednak dzięki Rinady Minawalejewa stało się to prostsze, oswojone, wręcz naturalne. Jak jazda na rowerze, nic nadzwyczajnego. Cudownie spotykać takich ludzi, dla których rzeczy które robią są naturalne i proste. Wtedy można jak ja mówię łyknąć sobie od nich tej energii i uznać pozornie trudne rzeczy za normalne prawa natury 

112

Dziękujemy – już ćwiczymy. Bartek siedział w morzu po zakończeniu seminarium, przez kolejne 3 dni – po 15 minut, a ja przez 2 minuty. To sukces bo przed warsztatem wskakiwaliśmy do wody na kilka chwil i zaraz wyskakiwaliśmy – krzycząc. Woda w tym morzu jest naprawdę chłodna, nie nagrzewa się. Dwa razy na dobę jest odpływ (1,5 m wysokości pływu), i codziennie jest świeża dostawa takiej „rześkiej do bólu zębów”. Nawet spotkaliśmy potem Rosjan biwakujących nad brzegiem morza , którzy się chwalili – że są tu drugi raz i za pierwszym razem nie dało rady, ale teraz krótko ale się okąpali.

Więcej na temat Profesora – Człowieka Zimna i organizowanych ekspedycji tummo na wyspy Sołowieckie i w Himalaje w następnym poście.

A na koniec ukazał się jeszcze jeden program ciekawy program. Gdy już „grupa tummo” pakowała się, przyszła inna grupa Rosjan, chcieli zając ich biesiedkę (zadaszone miejsce do siedzenia i palenia ogniska). Zachowanie to było agresywne i bez sensu, gdyż mogły im się pomylić rzeczy, pakunki. Jednak nowa grupa się wciskała, w pewnym momencie zaczęła niecierpliwie rozpalać ognisko i wnosić swoje rzeczy, gdy nasi znajomi byli jeszcze nie spakowani. Żadna argumentacja nie pomagała. Doszło do spięcia.

– Popatrz wczoraj nas „wyrzucili” z tego miejsca – teraz energia do nich wraca – zauważył Bartek.

Wyrzuciło” nas 5 osób z trzydziestoosobowej grupy, pozostałe 25 – puściło całą sytuację mimo uszu udając, że ich nie dotyczy. Nie chciały zajmować stanowiska.

I …… energia wróciła tylko, a może przede wszystkim uderzając w tych którzy – nie chcieli zajmować stanowiska!

Energia w tym miejscu została nikt jej nie poczyścił, nie zrównoważył inną.

Nie wtrącanie się – gdy coś dzieje się na naszych oczach, to popieranie tego co widzimy, słyszymy.

– Co robić? – zapytacie, gdy nie chcecie wchodzić w konflikt.

– Zajmijcie stanowisko w swoim umyśle! Nie mówicie, że Was to nie dotyczy, jeżeli dzieje się to przy Was, jeżeli informacja do Was dociera, to na pewno jest dla Was.

Można sobie też wyobrazić jak widzi się rozwiązanie. Nie trzeba stać po żadnej stronie.

Potem okazuje się, że osoby słabe mają władzę na światem, bo innym nie chce się tracić energii na zajęcie stanowiska w jakieś sprawie…

Uwalniam się od przymusu puszczania mimo uszu spraw dla mnie istotnych

Zajmuję na poziomie energetycznym stanowisko w srawie, we wszystkim co do mnie dociera.

Grupa odjechała – my pomachaliśmy na pożegnanie i na wyspie znów zapanowała, piękna, słoneczna pogoda (nawet 25 st. w cieniu).

My dziękujemy za ten czas i bardzo polecamy poznanie Rinada Minwalejewa. A poniżej Bartek z kolegą Dimą cieszą się swoimi różnymi ciałami.

Akceptuję swoje ciało

8

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Archipelag Kuzowa – zapoznanie z magią

Archipelag Kuzowa powitanie 8-18 lipca 2016 tydzień pierwszy

 

6

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Kuzow Niemiecki powitał nas znajomym kajakarzem Białorusinem poznanym w porcie Kiem i zaproszeniem od naszych znajomych z którymi dotarliśmy tu motorówką na samogona. Białorusin pokazał nam część wyspy i poopowiadał którędy wyjść na najwyższy szczyt.

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

5

 

Kuzow Niemiecki znajduje się w Archipelagu Wysp Kuzowa w skład który wchodzi 14 niezamieszkałych wysp, z czego Kuzow Niemiecki i Kuzow Rosyjski są wspaniałymi miejscami widokowymi – ich wysokość przekracza 100 metrów ponad poziom wody.

W archipelagu znajduje się labirynt, tron kamienny, sejdy.

Główną wyspa archipelagu to Kuzow Niemiecki uznawana kiedyś za świętą wyspę, znajdują się na niej kamienne sejdy, pozostałości (prawie nie widoczne) starego labiryntu i inne kamienie. Tutaj wiele osób szuka (może i znajduje zagubioną Atlantydę).

 

7

 

8

 

9

 

Miejsce iście magiczne.

Zresztą wyjście na jeden z wierzchołków i popatrzenie na okalające morze w setkami wysp uzmysławia nam, że jesteśmy w „naszym raju”. – o nim oddzielny wpis

Na wyspie jest miejsce biwakowe, obsługuje tą przestrzeń 3 strażników przyrody. Gdyż cały archipelag jest zakaźnikiem (miejscem chronionym). Strażnicy również oprowadzają po wyspie i można z nimi popłynąć na wycieczki na inne wyspy archipelagu.

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

15

 

 

Pilnują porządku i przyrody. Na wyspach obowiązuje zakaz polowań, śmiecenia, rozpalania ognisk w miejscach do tego nie wyznaczonych. Ogień to potężny wróg przyrody, zarówno od ognisk, które Rosjanie rozpalają zawsze, gdyż na nich gotują, jak również od niechlujnie rzucanych niedopałków. W czasie naszego pobytu widzieliśmy jak jedna z dziewiczych wysp płonęła (prosiliśmy o deszcz i padało potem dokładnie tydzień), zapalona najprawdopodobniej od niedopałka.

 

29

 

 

28

 

27

 

26

 

Na wyspy znajduje się las, laso-tundra, tundra, bagna, czyli wszystkie biotopy północy. Rośnie zarówno roślinność leśna,tundrowa, bagienna, jak i morska.

Wyspa z dwóch stron sąsiaduje z innymi wyspami, co powoduje, ze tworzą się tam przytulne zatoki.

Na wyspie są trzy strefy gdzie można rozstawiać namioty (no może 4 – ale przy bagnie komary). Dwie od zatok, są tam biesiedki (zadaszenia z miejscami na ognisko i ławkami), WC.

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

18

 

 

W jednym miejscu jest źródełko z wodą. Oraz trzecie miejsce, południowe, najbardziej magiczne, oparte o górę z widokiem na bardziej otwarte morze.

Sama wyspa ma ok. 500 metrów w najszerszym miejscu szerokości i 1000 metrów długości. Jednak przejście z jednej strony na drugą nie jest tak szybkie jakby się wydawało. Strzegą go bowiem wzniesienia ok 100 m.n.p.m i kamienistymi ścianami. Na najwyższy szczyt nawet zrobiono ścieżkę z linami.

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

30

 

25

 

Pierwszy wieczór to gościna naszych znajomych z łódki, niestety alkoholowa i mimo że uczestniczy w niej lekarz i profesor obarczona jest brakiem chęci dbania o zdrowie i szydzeniem ze wszystkiego czego nie rozumieją.

Bartkowi wychodzi program, że „co to za mężczyzna który nie pije”.

Zresztą wyniósł go z domu, gdzie ojciec nie tylko nie pił, ale również niechętnie uczestniczył w imprezach. Nieakceptacja tego zachowania przez otoczenie doprowadziła do izolacji.

 

Uwalniam się od przekonania, że prawdziwy mężczyzna musi pić alkohol

 

Uwalniam się od przekonania, że gdy nie piję alkoholu jestem nieakceptowany przez otoczenie

 

Nie piję alkoholu i otaczam się ludźmi, którzy to akceptują i szanują

 

19

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

23

 

Tak, nie trzeba było długo czekać na realizację tego programu. Zachar – główny strażnik wyspy bardzo pilnował, wręcz nas chronił przed alkoholem ze strony innych „przyjaźnie nastawionych” turystów. Sam miał problem z alkoholem, więc Bartek był dla niego przykładem tego, że można być normalnym, fajnym i nie pić. W sumie nie tylko nie pić, ale również nie zabijać zwierząt po to by je zjadać (a widać było że już mu to nie odpowiada).

Bardzo cieszyła go możliwość oglądania fok, biełuch, ptaków, które podpływały blisko człowieka. Zdawał sobie doskonale sprawę, że zjadanie zwierząt niszczy ten kontakt.

Zresztą Zachar to stary szaman, czujący jak mało kto okoliczną przyrodę, słyszący ją, widzący, czujący.

 

Mu udało się sfilmować niedźwiedzia, który przepływał z wyspy na wyspę, to on pierwszy zobaczył ze wyspa płonie, on czuł na kogo uważać na wyspie, a kto szanuje przyrodę i można mu pokazać pewne miejsca.

 

Tak, bo szaman to ten co ma moc, ale również ma czucie tego co dookoła.

 

24

 

22

 

31

 

32

 

Tak, tak kochani „szamani” dzisiejsi – poza mocą i znajomością techniczną rytuałów trzeba czuć, widzieć, słyszeć …

 

Widzę, słyszę, czuję to co wokół, zarówno to widzialne jak i niewidzialne

 

Szamani mieli w zwyczaju posiłkowania się energią z zewnątrz, ziemi, przodków, energią roślin, zwierząt – z nich uzyskiwali moc.

 

Uwalniam się od przymusu jedzenia, picia , aby czerpać stamtąd energię

 

Jem i piję dla przyjemności, a życiodajną energię czerpię z boskiej prany

 

Pozwalam aby moje ciało przyswajało pranę

 

Kolejny program tego magicznego miejsca.

Po pierwszym dniu pobytu na wschodnim brzegu z naszymi pijącymi znajomymi, nie wiedzieliśmy co robić dalej, miejsce nam się bardzo podobało jednak „impreza” nie.

Gdzie przenieść się, aby nie być zdanym na pijących obok.

Bo wyspa maleńka.

I niespodzianka, nasi znajomi jadą na parę dni na wyspy Sołowieckie. Nastał spokój. Był dzień, że na całej wyspie byliśmy tylko my i 3 strażników. Magia spotkania człowieka i wyspy.

 

 

33

 

34

 

35

 

Gdy nasi znajomi wrócili przenieśliśmy się na południowy, najbardziej magiczny brzeg i będąc znów tam sami, zatapialiśmy się w ciszę tym bardziej, że miejsce jest odizolowane od turystów z jednodniowych wycieczek. Tylko my, morze, wyspa.

Morze z jego przypływami i odpływami.

Wszystko płynie, a ja napełniam się ciszą

Pogoda dopisywała, było cieplutko, z rzadka popadywało, a polarne dni napełniały nas światłem nawet wtedy gdy spaliśmy. Czas przestał mieć jakieś znaczenie.

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Noc, dzień kto to wymyślił? Przecież może tego nie być. Może być tylko 24 godzinny dzień, za parę miesięcy właśnie tutaj będzie 24 godzinna noc.

 

Uwalniam się od przymusu spania bo noc, działania bo dzień

 

Pozwalam sobie żyć we własnym rytmie

 

I tak właśnie żyliśmy, gotowaliśmy na ognisku, zbieraliśmy maroszkę, borówki, grzyby, jeździliśmy na morskie wycieczki z cudownym szamanem Zacharem poddawaliśmy się tej magii w różnych miejscach – o tym osobne wpisy.

 

40

 

37

 

Chodziliśmy na najwyższy szczyt poddając się jego magii i właśnie tego dnia schodząc z góry zahaczyłam nogą o wystający korzeń, praktycznie się w nim zaplątałam, krzywo stanęłam i skręciłam nogę w kostce.

Praktycznie zaraz, jak pierwszy ból ustąpił – zrobiliśmy ustawienie, okazało się, że – „Boję się być cały czas w raju, chcę zmian, nieważne jakich, ale zmian”

 

Uwalniam się od przymusu zmian

 

Pozwalam sobie nasycić się rajem

 

36

 

38

 

Tak nasycić, wiele razy zauważyłam, że gdy nasycę się jakimś miejscem, jedzeniem, energią nie ciągnie mnie już potem do niego, a gdy go sobie odmawiam, to ma „wieczny” niedosyt

 

Niech raj – błogostan, magia, szczęście, zdrowie młodość przenika każdą komórkę mojego ciała.

 

39

 

Drugą rzeczą która wyszła w związku ze skręceniem nogi, było uwolnienie energii spowodowane skręceniem nogi wiele lat temu w Chorwacji. Tak jakby energia która wtedy została zachwiana, wróciła teraz na swoje miejsce.

Chyba z 2 dni miałam silne przepływy energii przez moje ciało

A co to była za energia….. zawiści innych osób

 

Uwalniam się od przymusu brania do siebie zawiści innych osób

 

Uwalniam się od przymusu krzywdzenia siebie gdy czuję zawiść innych

 

Uwalniam się od przymusu rezygnowania z siebie gdy czuję zawiść innych

 

Korzystam ze swoich talentów, możliwości, otrzymanych darów i zawiść innych ludzi nie ma na to żadnego wpływu

 

Niestety po tygodniu pobytu, od 16 lipca przyjechało ok. 70 osób na naszą maleńką wyspę i zrobiło się ciasno. Fakt, że jedna grupa był to ekspedycja jogi i Tummo (gdzie po rozmowie z organizatorką mogliśmy uczestniczyć), to i tak postanowiliśmy pojechać na 2 dni na sąsiednią bezludną wyspę.

Bezludna to ona była, jednak wrzaski turystów z Kuzowa niosące się po wodzie spowodowały, że nie czuliśmy się jak na bezludnej. Moja świeżo co skręcona noga, nie pozwalała mi na wycieczki po wyspie .

Plusy były dwa, obok wyspy gniazdowało wiele ptaków, które były praktycznie na dotknięcie i na wyspie były najlepsze borówki świata, duże jak amerykańskie i wygrzane w słoneczku.

Wyspę nazwaliśmy potem „niedźwiedzią wyspą”, gdy godzinę potem jak odpłynęliśmy z wyspy, pojawił się tam niedźwiedź (widziały go jednocześnie cztery osoby).

Słoneczko, które do tej pory świeciło nam prawie non stop, teraz postanowiło sobie zrobić przerwę, a niebo zasłonić deszczowymi chmurami.

To pewnie z powodu palącej się wyspy.

I tak minął nam pierwszy tydzień poznawania wyspy i jej ciszy, jej lekcji otrzymanych w warunkach raju.

 

Pozwalam się nasycić energią raju

Przesłanie rzeki Gauji

Przesłanie rzeki Gaujy 16-17 czerwca 2016

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

111

117

I właśnie ta niesamowicie wijąca się rzeka dała nam nocleg w swoim sąsiedztwie na kolorowym klifie i zaprosiła na wieczorny spacer wzdłuż niej i nawet nad nią po linowym mostku.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Gdy staliśmy na nim wpatrując się toń żółtej wody, przypatrując się chmurom przeglądającym się w wodzie, pojawił się lisek.

Stanął przy wejściu na mostek i jakiś czas zastanawiał się czy iść przez niego, czy nie.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

W rezultacie stwierdził – „przejście zajęte, przyjdę jak nikogo nie będzie’.

Wszystkie opisy zwierząt z książki Siła zwierząt J Ruland.:

Przyniósł przesłanie samorozpoznania. Zakrzyczał wręcz „stare blizny chcą być dostrzeżone, rany opatrzone i uzdrowione. Jesteś bezpieczny, twoje samouzdrawiające siły stają się aktywne” jakże to właściwe i cenne szczególnie teraz gdy wzmacniamy je stosując polecane przez Norbakowa ćwiczenia,

Lis prowadzi Cię do zwierciadła Twojej duszy. Ciesz się z tego co już masz. Jesteś dobrze zaopatrzony. Nie patrz na innych, nie zazdrość im, nie porównuj się z nimi. Jesteś wyjątkowy, wspaniały, dostrzegany i masz swoje osobiste przeznaczenie. Wyposaż się od wewnątrz. Posłuchaj samego siebie i daj sobie to, czego teraz potrzebujesz i czego zawsze sobie życzyłeś.

Jestem tym kim jestem. Powraca do mnie cała siła. Światło rodzi się we mnie i przywraca do mojego życia wszystko czego potrzebuję, by być szczęśliwym TERAZ”

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

110

 

A rano dopełniając to przesłanie pojawiła się obok samochodu maleńka żabka przynosząc uzdrowienie.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

5

Budzi się w Tobie uzdrowiciel. Dzięki spojrzeniu w zwierciadło możesz rozpoznać swoje możliwości i to jak włączają się do akcji siły, będące do twojej dyspozycji na rzecz dobra ogółu i przemian. Wydarzą się cuda.

Rozpoznaj świat jako zwierciadło swojej duszy. Jaką grasz w niej rolę? Czy Ci się ona podoba? Czy byś ją zmienił? Ukierunkuj się na nowo zagraj według własnych możliwości kreacji.

Żaba zapowiada nowy i nagły rozwój. Uzdrowienie dokona się wtedy, kiedy rozpoznasz co jest, puścisz to co minęło – już teraz w tej chwili – oraz gdy włączysz całą swoją siłę w energię współtworzenia.

Masz uzdrawiającą moc. Wykorzystaj ją w pełni i całą nie trać, ani sekundy dłużej na wątpliwości. Skoncentruj na niej całą uwagę. Pozwól popłynąć Twojej uzdrawiającej sile z serca do rąk, a stamtąd na wszystko co wymaga w Twoim życiu uzdrowienia. Powierz siebie boskim mocą i pozwól by wydarzył się cud.

Uwolnij się od utartych wzorców myślenia i postaw.

T

Twoim przeznaczeniem jest przemówić do serc wielu ludzi i nieść uzdrowienie.

Boska siła pomaga i uzdrawia. Wszystko jest takie jakie jest. Jestem gotowa by żyć życiem w miłości, radości, szczęściu, pokoju, pełni, dostatku – Teraz.

Tak, tak wejdźcie jeszcze głębiej w siebie odpuście przeszłość, i będziecie żyć pełnią i nieść uzdrowienie dla wielu potrzebujących serc.

To już moje podsumowanie.

Uwalniam przeszłość, odpuszczam ją z odwagą oglądam moje przeszłe życie TERAZ

Kreuje swoje życie zgodnie z tym jak chcę, aby wyglądało.

112

115

Dziękujemy tym niesamowitym zwierzętom za pojawienie się w naszym życiu ze swoim przesłaniem.

Sosny tańczące ze sobą

Sosny tańczące ze sobą Mierzeja Kurońska – Rosja 11, 14 stycznia 2016 r.

 

 

 

 

Popatrzyłam na tytuł i przyznam się, że nie wiedziałam co napisać. Z jednej strony miejsce magiczne poza czasem, a przestrzenią – a ja nie wiem co pisać. Może z umysłu bym wiedziała, ale ręce się jakoś nie ruszają.

– O co chodzi? – pytam siebie.

– Bo za dużo chcesz napisać z umysłu, bo za dużo chcesz – gdzieś brzęczy nad przestrzenią…

 

Uwalniam się od przymusu chcenia

 

Pozwalam się prowadzić

 

I gdy zaczynam pisać to co ręce chcą, pozwalam się prowadzić – samo się dzieje.

 

 

 

 

Drzewa podstawowe źródło przyrody, tlenu na naszej planecie, źródło opału, papieru i zapewne wielu innych materialnych dzieł, a przez naszych przodków przedmiot kultu, traktowali je jak bogów, odchodzili wkoło.

I ten kolisty ruch zachował się w tańczącym lesie, pnie drzew zwijają się w spiralki czasem nawet dość mocno. Naukowcy próbują to tłumaczyć umysłem, do mnie jednak najbardziej przemawia teoria energii, przez wielki w pewnych miejscach energia kręciła się w ten sposób i teraz to robi, ma do tego taką siłę, że zmienia materię. Bo jak to wytłumaczyć, że podobnego wieku drzewa kawałek dalej nie są poskręcane (tego nie można zwalić na śnieg, ani wiatr!)?

Gdy wchodzi się w tę magiczną , zakręconą przestrzeń czuje się ruch drzew, ruch wkoło. Jedne tańczą same inne z partnerem, każdy we własnym rytmie, konarami dotykając ojca niebo, a korzeniami matki ziemi w pełnym przepływie.

 

Jestem w przepływie każdego dnia.

 

 

 

Rusza energia tańca, radości do której przygrywa wiatr.

Czas, przestrzeń ….???

A co to takiego?

Wyraźnie witać, że to stare miejsce kultu, bardzo silne energetycznie, wzmacniane obecnie przez licznych turystów którzy cieszą się widząc takie roztańczone drzewa, które wkręcają się w ojca niebo.

 

Zresztą popatrzcie sami.

 

 

 

 

Dziękujemy temu miejscu za możliwość jego odwiedzenia i to dwa razy, w czasie pierwszej i drugiej wizyty w rosyjskiej części mierzei. Za nocleg na leśnym parkingu, gdy czerń nocy była tak silna, iż wydawało się że nie ma nic na zewnątrz auta – tylko przestrzeń kosmosu – a my kapsułą ją przemierzamy, zawieszeni płyniemy w ciszy.

 

 

 

 

A za lasem zalew zamarznięty z ciszą przestrzeni. 

 

 

 

 

 

Więcej wraz ze zdjęciem zrobionym w lepszym świetle ze strony: http://www.olabloga.pl/tanczacy-las

 

Fenomen tego miejsca polega na tym, że na powierzchni około kilometra kwadratowego, na piaszczystym podłożu mierzei, w tajemniczy sposób zostały powyginane sosny. Drzewa przypominają baśniowe postaci, jakby tańczące od powiewu wiatru. Największą zagadką tego lasu jest fakt, że tańczą nie wszystkie drzewa, tylko określona ich grupa. Wszystkie inne rosną normalnie.

Co skłoniło drzewa, aby zginać się w najbardziej niewiarygodnych pozach? Może kiedyś zagrał w tym lesie zaczarowany flet? I usłyszawszy cudowną muzykę drzewa nie wytrzymały i rozpoczęły swój niezwykły taniec. A kiedy muzyka umilkła, sosny zastygły w zaczarowanym tańcu.

Wyjaśnienia tej przyrodniczej anomalii uczeni nie mogą znaleźć do tej pory. Istnieje kilka wersji: żerowanie szkodników owadzich, działanie wiatru, zanieczyszczenie gleby, promieniowanie. A może kosmici? Jednoznacznej odpowiedzi brak.

Tanczący las Mierzeja Istnieje za to pięknalegenda:

Dawno-dawno temu polował w tych okolicach pruski książę. Usłyszawszy niezwykle piękną melodię, książę wyszedł na polanę i ujrzał dziewczynę przecudnej urody, grającą na lirze. Oczarowany jej wdziękiem zaproponował, aby została jego żoną. Ale dziewczyna odpowiedziała, że jest chrześcijanką i wyjdzie za mąż tylko za wyznawcę jej religii. Książę poprosił ją, aby udowodniła siłę i możliwości swojego nowego Boga. Niech pokaże, że jest silniejszy od potężnych drzew dookoła. Wtedy dziewczyna zagrała. Ptaki w krąg zamilkły, a drzewa zaczęły tańczyć. Od tej pory w tym miejscu rosną tańczące drzewa.

Pnie niektórych drzew pozwijały się w ten sposób, że tworzą pierścień. Uważa się, że jeśli ktoś przejdzie przez niego, to spełni się każde życzenie. A jeszcze powiadają, że jeśli przejdzie się przez taki pierścień z zachodu na wschód, czyli przeciw biegowi czasu, to przedłuży się życie o rok.