programy umysłu

now browsing by category

 

Powrót do Asyżu – jak powrót do przeszłości prawniczej

Asyż 2-3 lipiec 2018

 

8

 

I jak obiecaliśmy wyjeżdżając prawie  miesiąc temu z Asyżu – tak i zrobiliśmy – wróciliśmy się pożegnać, podziękować za prowadzenie w drodze przez Włochy.

Na początku troszkę był problem z dotrzymaniem tej obietnicy, z powodu upałów. Zjeżdżając bowiem do Asyżu z naszej drogi trzeba było nadłożyć około 200 km, chcieliśmy tego w sercu , ale lęk przed upałami odbierał ochotę.

Jednak wszechświat zdecydował za nas wytyczając drogę na nawigacji z półwyspu Gargano do Wenecji przez Asyż . Gdy to zobaczyłam zaczęłam się śmiać i stwierdziliśmy z pełną konsekwencją zmagań upałowych – jedziemy. A droga była taka

 

4

 

1a

 

2

 

Asyż przywitał nas już dużo większą ilością turystów, teraz zrozumieliśmy skąd ich ten milion rocznie tutaj. Pachnące miesiąc temu kwiatki właśnie przekwitały, a turyści szukali nie wiedzieć czego.

Energia była inna, mniej magiczna niż za pierwszym razem.

– Zaprosił nas tu Franciszek i Klara i na tym się skupmy – stwierdził Bartek rzeczowo.

I aby uspokoić nasze obawy upałowe i pokazać jak bardzo cennymi gośćmi tutaj jesteśmy – na nocleg zaprosił nas potężny dąb – dając ochłodę rankiem. Pozwolił nam się wyspać i wypocząć.

 

9

 

I tacy rześcy, pełni energii stawiliśmy się na audiencji u Franciszka (Klara nas nie wpuściła do świątyni,zresztą nie wybudowana za jej życia)

 

3

 

Jestem prawnikiem z wykształcenia, zapominam o tym, jednak Franciszek przypomniał mi ten fakt mówiąc:

– „Czym jest prawo ?

Własnością jakieś grupy je ustanawiającej, ono zawsze do kogoś należy, nawet boskie.

Chcesz być wolna zrezygnuj z prawa obserwuj, kochaj.

Pomóż ludziom być w połączeniu z całym kosmosem.

 

Zamiast wymuszać – Kochaj

Zamiast egzekwować – kochaj

Zamiast oceniać – tłumacz

Śpiewaj i uśmiechaj się.

Pozwól innym być „złymi”.

Gdy pomagasz zadawaj pytanie.

Czy zachowuję wolność tej osoby – pomagając „

 

Gdy dziękowałam Franciszkowi za rady przyfrunął do mnie wiersz:

 

Nie muszę być prawnikiem,

Nie muszę sądzić,

nie muszę bronić,

Nie muszę oskarżać

Nie muszę szukać łamania prawa

Nie muszę zajmować się tym

Nie muszę

HURRRA

 

Mogę kochać, cieszyć się i radować.

 

Dziękuję Franciszku za ten czas, za pokazanie prawniczych atrybutów i pomoc w uwolnieniu ich.

Dziękujemy za dopełnienie tej podróży, za domknięcie jej koła

Od Asyżu do Asyżu

Oglądnęliśmy w międzyczasie dwa cudne filmy o Franciszku i Klarze oto linki

Brat słońce, siostra księżyc”

 

https://gloria.tv/video/BFam6egk7KxQ31nsy3Rs6zf11

 

Klara i Święty Franciszek

 

https://gloria.tv/video/4yf961VGT36TCwDZ2nnzyHZ2B

Toskania marzenie sprzed lat

Toskania – marzenie sprzed lat…wielu 12-14 czerwca 2018

 

22

 

6

 

3

 

To że marzenia są na określony moment mam świadomość od jakiego czasu. Dlatego może robię to co kocham na ten czas – bo czas może się zmienić. Odkładanie realizacji marzeń na emeryturę to dla mnie pomyłka w całej rozciągłości.

Toskania – marzyłem o niej 20 lat temu, w czasach gdy podróżowałem po świecie konsumując energię zawartą w butelkach wina z całego świata. Posiadałem kupę książek o regionach winiarskich wszystkich kontynentów. W niektórych był nawet tak dokładny plan poszczególnych winnic, że można było zobaczyć ich zdjęcia lotnicze wraz z opisami w których jej kawałkach rodzą się najlepsze butelki tego napoju.

Brakowało tylko zobaczenia tego na własne oczy. Spróbowania na miejscu w piwnicy winnicy. Od tego czasu minęło sporo lat, po drodze coś się zmieniło i teraz znalazłem się w tej krainie obfitości wina będąc niemalże abstynentem.

Przemierzałem wzgórza Toskanii już bez ciekawości otaczających winiarskich okręgów, ich apelacji, itp…… Za to docierał do mnie inny obraz – jak bardzo rolniczo-przemysłowy jest ten region. Niemal każdy kawałek to pole uprawne, winnica, sad oliwny lub inny…..

Prawda – dość malowniczo położony na wzgórzach, nad którymi królują państwa – miasta. Jednak bez zachowania minimalnej proporcji lasów do pól uprawnych.

 

2

 

1

 

21

 

Jadąc drobnymi drogami można natknąć się na bogate pałace właścicieli ziemskich, oraz zabudowania ciasnych miasteczek biedoty. Tak – biedoty, bo może dziś żyją na unijnym poziomie – jednak czuje się tutaj niebywałe rozwarstwienie pomiędzy panami ziem a ich robotnikami. Wrażenie to jeszcze powiększa ciągłe podglądanie magnatów i ambitna, napięta chęć dorównania tych biednych do zamożnych.

Ciężka energia jest w miejscach rozwarstwienia, gdzie jedni bronią tego co już mają , a inni napierają. Zatem mur, brama, płot, rów i oznaczenia prywatnego terenu bez możliwości zatrzymania się – są nieodzownym elementem krajobrazu Toskanii.

 

19

 

17

4

 

5

 

Jednak to nie administratorzy tych ziem nas tu zaprosili. Zaproszenie było z dzikiego termalnego źródła ( Terme di Saturnia) – których jest tu kilka. Piękny dar matki ziemi….. Który obronił się cudownie jako własność publiczna i jest udostępniony nieodpłatnie w dzikiej formie. Widać siła źródła jest potężna i nie daje ingerować w ograniczenie dostępu do siebie.

Zmywaliśmy zatem energię administratorów w ciepłej siarkowej wodzie przez całe dwie doby….

Jestem gościem w przestrzeniach ogrodu Matki Ziemi.

 

16

13

12

10

9

 

8

 

7

 

24

 

 

 

 

14

Przepis na kraba wg Bartka – tajemnice włoskiej kuchni

Tajemnice kuchni włoskiej, przepis na kraba wg Bartka 4 czerwiec 2018

 

4

 

7

 

Moja opowieść może wydawać się nieco dziwaczna. Dla mnie samego też jest nieco zagadkowa. A wszystko zaczęło się od tego jak opierniczyłem Brygidkę, że chciała zjechać z porządnej drogi na boczną dziurawą – ale taką idącą wzdłuż wybrzeża. Powodem zapewne tej decyzji była chęć odwiedzenia jakiejś knajpeczki, których tu dostatek……ale mi powód – aby po ciemku się teraz męczyć dwieście kilometrów dziurami w gęstym ruchu włoskich wieczornych powrotów. I to jeszcze jak się śpieszymy na poranną medytację z Wiktorem Truwano na Pranic World Festivalu!!!

W końcu jakaś pizzeria zagadała – może i dobrze – bo poziom mojego zionącego ognia zagrażał stopieniem się tapicerki. Gdy weszliśmy do wnętrza moją uwagę przykuło akwarium z kilkunastoma krabami. Były śliczne więc zacząłem się im przyglądać. Powoli dochodziła do mnie świadomość że nie jest to ozdobny zbiornik, tylko są one przeznaczone do konsumpcji….Troszkę stopiłem się tym faktem. Uwagę przykuwał jeden z nich, siedział cały czas w jednym miejscu i się gapił….zgadnijcie na co…..naturalnie na mnie! Obchodziłem akwarium z trzech stron a on, wiecie jak to krab, tymi swoimi wyłupiastymi oczkami cały czas za mną patrzył…i patrzył.

  • Dziwne – pomyślałem.

I wtedy coś poczułem – niczego nie usłyszałem – tylko gdzieś w głębi mojej głowy zrodziła się myśl………..

 

  • URATUJ MNIE!

 

Dobre sobie – jak mam Cię uratować? – nie jestem zbawcą skorupiaków – zresztą codziennie na świecie tyle krabów trafia do garnków……nawet licząc to wybrzeże…..to też za dużo….. – analizowałem sytuację w myślach.

 

  • MOŻESZ MNIE URATOWAĆ – MASZ KASĘ – MOŻESZ MNIE KUPIĆ JAK KAŻDY INNY KLIENT, KTÓRY KAŻE MNIE UGOTOWAĆ W BURACZACH! – rodziły się kolejne myśli z dużą swobodą wyobraźni!!

 

Kolejny raz zacząłem się przyglądać akwarium, tylko ten krab był mną zainteresowany – TAK JAKBY TYLKO TEN JEDEN MNIE O TO PROSIŁ. Inne były zajęte sobą.

 

  • To fakt mogę go sobie kupić – podpowiadała pacynka – przecież ma cenę obiadu – tylko HOLA – TO JAKIEŚ WARIACTWO – OCZYM JA WOGÓLE MYŚLĘ – czy na pewno u mnie wszystko dobrze – dziś słonko dawało ze 33 stopnie w cieniu.
  • Przyszedłem kupić pizzę, a nie jakiegoś kraba……………………….nie odpowiadam za działania całej ludzkości – głos zdrowego rozsądku (!) kończył tę zabawę.

Moje rozważania przerwało pojawienie się pudełka z pizzą.

– Cześć, nie mogę Ci pomóc , a dlaczego miałbym pomagać tylko tobie i dlaczego akurat Tobie…….. – żegnałem się ze skorupiakiem.

  • BO TYLKO JA O TO PROSZĘ! – tutaj włączyła się moja logika na podstawie wcześniejszych obserwacji.

Świeże powietrze i chłód wieczoru orzeźwił mnie, gdy wyszliśmy z restauracji. Pizza była na dobrym poziomie, ale niestety po chorwackich mieliśmy teraz nieco niedosytu, szczególnie że jesteśmy w kolebce tej kultury.

Ruszyliśmy dalej, ruch nieco zelżał, ale noc i nawierzchnia czyniły tę drogę trudną technicznie. Po około 15 minutach jazdy, uciężony wcześniej pizzą umysł powrócił do tematu. Powoli zacząłem się nieśmiało dzielić tym z Brygidą, a po kolejnych minutkach wyrażać chęć powrotu do restauracji. Jeszcze chwilka na akceptację dla samego siebie „że mi bije na mózg” i z zachętą Brygidy zawróciłem w powrotną drogę.

Jak daleko odjechaliśmy!!! To dopiero teraz sobie uświadomiłem, powrót bez końca…..

Do restauracji wszedłem sam…..krab siedział w tym samym miejscu……do kelnera mówiącego po włosku zwróciłem się po polsku, z prośbą o kupno kraba …..kelner zaprosił mnie do stołu…..poprosiłem o zapakowanie kraba „na wynos”….kelner zapytał o sosy i sałatki……pokazałem 5 litrową butelkę i pokazałem wodę i kraba….. kelner pokazał mi łazienkę…..lub lodówkę z napojami……………………….zapachniało porażką, na szczęście wyszedł kucharz znał 10 słów po angielsku – tych samych co ja…………powiedziałem – hołm – akwarium – bjutiful – i pokazałem na kraba i butelkę…..odpowiedział że do jutrzejszego obiadu wytrzyma bez wody…………………….ręce mi opadły – wszystko to działo się w dość porządnej restauracji i dobrze że pustej o godzinie 23 bo bym pewnie uciekł…………noł it, maj hołm akwarium im Polonia…i pokazałem na migi że pojadę autem z nim do domu……….ZAKAPOWAŁ…….butelka była za mała……przyniósł mi duży styropianowy pojemnik, posolił wodę….zapytał którego chcę i nawet dołączył pakuneczek z pokarmem………uf………..jeszcze tylko rachunek………..teraz nie muszę tłumaczyć co chcę kupić.

 

2

 

Rachunek jak rachunek, pewnie zapłaciłem razem z nakryciem, buraczkami, przyrządzeniem i lampką wina. Dla jednych dużo dla innych mało, uchylę rąbka tajemnicy, że mogłem sobie kupić w tej restauracji za to 3 do 4 pizz.

Brygidka dostaje przesyłkę na kolana, wyznaczamy najbliższy dojazd do brzegu morza………kolejne 20 kilometrów w bok……ale teraz trzeba to zrobić bo ze zbiornika chlapie woda.

Ceremonii uwolnienia kraba przegląda się miejscowy zaspany kot. Jest koło północy gdy w jakimś malutkim porciku znajdujemy dogodne miejsce. Kot zapewne zastanawia się nad tymi ludźmi, co jedni wyciągają kraby z morza i je wywożą , a inni przywożą z powrotem.

 

3

 

1

 

Pozostaje zdjęcie ze szczypiec taśmy sklejającej, skorupiak razem z pudełkiem ostrożnie może się zapoznać z akwenem. W świetle latarek widać inne malutkie krabiki które przyszły go powitać. Myślałem że na pożegnanie pomacha chociaż szczypcami, i odpłynie jak ryba. Ale gdzie tam, bez miałknięcia – homar poszedł pionowo na dno, znikając z pola widzenia. Homar – bo jak zaraz zaczęliśmy szukać po internecie, żyje i chodzi po dnie nawet do kilkudziesięciu metrów głębokości.

Naszym towarzyszem podróży przez ten moment był

bowiem homar, który jest niezwykle ciekawym stworzeniem. Mianowicie linieje ze swojego pancerzyka, a dzięki posiadanemu hormonowi telomerazie odmładza się niemal wracając do wieku młodzieńczego. Gdy znaleziono ogromne okazy homarów, okazało się że ich ciała są biologicznie w wieku 2 – 3 lat.

Jaki zatem morał z tej opowiastki?

 

ZRZUCISZ SWÓJ PANCERZYK – ODMŁODNIEJESZ

 

Więcej na ten temat w poniższym linku

https://tvnmeteo.tvn24.pl/informacje-pogoda/ciekawostki,49/homary-nie-umieraja-ze-starosci-ich-organizm-nie-jest-na-to-zaprogramowany,99022,1,0.html

 

Oczywiście nie zdążyliśmy na poranne spotkanie z Wiktorem Truwano. Ta misja specjalna zajęła dwie cenne godziny. A po upalnym dniu zmęczenie było zbyt duże, aby jechać dalej……

I na zakończenie jeszcze jeden, prezent od wszechświata. Gdy się zwierzyłem z tych wydarzeń pewnej zaufanej osobie, pytając czy to są jakieś pierwsze uboczne skutki diety pranicznej – osoba ta wyciągnęła jedną trzecią moich kosztów zakupu homara i stwierdziła że dokłada się do tego całego wydarzenia. Od tego czasu bałem się o tym mówić, bo nie taka była moja intencja. Ale to też taki mały cud tych dni………

 

9

Numerologia – Paulina Moskalik

 

paulina2

Są osoby które u jednych wzbudzają sympatię , a u innych bardzo silne emocje. Emocje tak silne, że odcinają się nie tylko tej osoby, ale również od tych którzy zadają się z tą osobą.

Bo jak odzywać się do kogoś, kto zadaje się z kimś tak negatywnym.

Tak, tak wiele osób zerwało z nami kontakt, dlatego że kolegujemy się z Pauliną,

O kim więc mowa ?

O Paulince Lech kiedyś Moskalik astrolożce, numerolożce, radiestetce, youtuberce . Osobie która pokazuje się światu prawdziwie, taka jaka jest naprawdę w swoim pięknie, i w swoich ograniczeniach.

Bez filtrowania wszystkiego przez to – „jaka powinna być”.

Jak ją coś wkurza mówi o tym, jak ją cieszy też, gdy odkryje jakiś mechanizm cieszy się i często ku przerażeniu innych bada go radiestezyjnie na „wielkich postaciach” duchowego świata.

Dla wielu jest dziecinna, bo przecież powinna być dorosła i zachowywać się tak…., a tak….

Ja ją bardzo cenię za jej odwagę takiego bezkompromisowego bycia sobą, taka niesamowita rzadkość w naszym powinnościowym świecie.

I inspiruję się nią w tym zakresie.

Pozwalam sobie wyrażać całą prawdę o sobie.

Przez wiele lat podróży zrozumiałam, że dobre według jednych nie zawsze jest czymś dobrym według innych, że nadmiar nawet „dobrych” energii może prowadzić do wojen.

Tak, bo inne wokół będą chciały czegoś innego i broniły swojego stanowiska . Kościół też chciał narzucić coś „dobrego” .

Mogę być tylko sobą z szacunkiem do otaczających energii wokół i nie wchodzić tam gdzie mnie nie chcą.

W tym moim zdaniem zawiera się wolność.

Wolnością jest również wolność wyrażania siebie.

Ja wybieram, aby to robić bezpiecznie dla mnie.

Wyrażam siebie bezpiecznie dla siebie i pozwalam na to innym.

A dlaczego chcę napisać o Paulince?

Zrobiła mi świetną numerologię, zmieniając drugie imię z Barbara na Elżbieta.

Pamiętam ten moment parę miesięcy temu, gdy zmieniłam to na facebboku , najpierw lęk , a potem moc oparta na spokoju.

A dalej wszystko potoczyło się szybko i sprawnie, pozwalając rozwiązać się największej rodzinnej traumie jakiej byłam świadoma. Uwolnić mnie wręcz od przymusowego połączenia z moją siostrą cioteczną przez drugie imię (po zmianie sobie to wszystko uświadomiłam, jak to się działo).

Po zmianie może się wiele zmieniać.

Gdy mówię o zmianach przypomina mi się tekst

Kto chce zmian? – wszyscy – setki ludzi…

Kto chce się zmieniać? – pojedyncza osoba…

Pozwalam sobie się zmieniać.

Z uwagi na nowy paszport i wizę rosyjską zmianę imienia dokonałam tylko na facebooku i w mojej psychice, a nie w dokumentach. Ale energia zmieniła się wokół.

Dlaczego imiona, nazwiska, numerologia ma według mnie taką moc?

Bo jest tym czym emanujemy na zewnątrz, to nasza społeczna, rodowa wibracja, to powoduje jak postrzega nas schemat.

Tak, tak to co na zewnątrz jest nieważne liczy się to co w środku, tylko na tym należy się skupiać powie większość dobrze wykształconego umysłowo duchowego świata.

A ja Wam powiem tak……

Różnica między wiedzą akademicką, a duchową jest dla mnie zasadnicza. Pierwsza polega na przyswajaniu wiedzy na poziomie umysłu, druga na doświadczaniu tej wiedzy.

I to, że Twoja wiedza jest na poziomie umysłu wybitna, może okazać się, że na poziomie doświadczenia nic nie wiesz.

Na ten moment to moje doświadczenie podpowiada mi, że mam się skupiać na sobie w powiązaniu z zewnętrznym światem.

Dlaczego piszę o Paulinie i numerologii, bo zobaczyłam ją w lekkości działania, skupionej na intencji najlepszego rozwiązania.

Rozwiązania, które da mi dalszy rozwój , szersze postrzeganie rzeczywistości i korzystanie z własnej mocy. I tak się dzieje.

Dziękuję Paulinka bardzo

 

Namiary na Paulinę

https://www.youtube.com/user/MoskalikPaulina

http://www.paulinamoskalik.sklep.pl

 

Wyrażam siebie – refleksje o niepisaniu

47

Dawno nie pisałam, a samo słowo „masz pisać” wywoływało u mnie napięcie, przyglądałam się temu i sama nie naciskałam na siebie.

Otworzyłam się przy tym na komplementy, gdyż ten okres przyniósł najwięcej pochwał dla mojej twórczości.

Ponadto pojawiły się również głosy bardzo prawdziwe, mówiące że moje opisy są bardzo ekshibicjonistyczne. Dotyczą bowiem moich własnych doświadczeń, które uważam za cenne. Jednak kolega terapeuta stwierdził, iż zauważył, że jak dawał „własne przykłady z życia” swoim klientom – to osoby te wręcz niechętnie się do nich odnosiły, a jak zaczął zamieniać „z mojego życia”, na „z doświadczenia innego klienta”, ludzie reagowali bardziej pozytywnie.

Osoba opowiadająca swoją historię zmiany jest żywa , prawdziwa, realna, a nie jakaś oderwana i iluzoryczna jak postacie z filmowego serialu, czy gry komputerowej.

Jednak ja zawsze lubiłam korzystać z bezpośredniego doświadczenia innych ludzi, i zczytywać z pół ich doświadczenie, więc dalej będę się moimi dzieliła na blogu.

Dla mnie spotkanie z daną osobą to wymiana energii na poziomie pola (energii) , a reszta to tylko metoda zrobienia tego.

Dlatego dalej będę się starała aby ten blog był jak najbardziej prawdziwy na poziomie pola, które zawiera w sobie jedność na poziomie ciała, umysłu, duszy, ego, które jest całą mną.

Fakt, czasami przejmowałam się, że powinnam pisać jak inni , dawać rady, pouczać, narzucać – takie wpisy są bardziej na topie niż moje.

Na szczęście ciało dawało znaki oporem – jak masz tak pisać to nie pisz wcale, to nie Twoja droga.

Dziel się sobą, swoimi odkryciami na swojej drodze i pozwól innym być wolnym w ich drodze…

. słyszałam nie raz z przestrzeni.

45

Wrodzone szerokie postrzeganie powodowało, że widziałam jak duża część ludzi lgnie nie do prawdy, tylko do nakładek wrzuconych w pole dla lepszego wizerunku.

Wszechświat nawet podsyłał mi fizycznie takie osoby, abym w kontakcie z nimi doświadczyła różnicy w postrzeganiu ich w rzeczywistości, a na youtube czy facebooku.

– I co chcesz tak działać ? – słyszałam potem z przestrzeni …

I tak szukałam przez ten czas własnej drogi komunikacji ze światem, a może bardziej nie szukałam, bo znałam ją świetnie, a otwierałam się na pokazanie siebie bez wstydu, masek -w pełnej prostocie. Z tym co nazywane pięknym, z tym co nazywane brzydkim.

Tym brzydkim o czym się nie mówi wprost , nie pokazuje siebie w gorszych momentach, bo nie wypada, bo jestem duchowa. Bo inni powiedzą, że mi bije, że jest coś ze mną nie tak.

Kiedyś ktoś napisał komentarz na facebooku „nie zadręczaj nas swoimi emocjami”. Inni ich już mają dość, chcą teraz świata TYLKO pozytywnego. A jak już mówimy o czymś „negatywnym” to stonowanie, bez oceny innych , tego tamtego.

Czy to nie kolejny schemat , jak ten z którego wielu się chce urwać?

Czułam potężne rozczarowanie duchowym światem, gdzie stare schematy zastąpiły nowe schematy, powinności , zasady, reguły i gadanie o miłości .

– Napiszę o tym to się obrażą – myślałam. I tak się obrażali niektórzy za to, że powiedziałam coś dobrze o kimś kto pokazuje „brudy tego świata”, a inni nie wiedzieć za co – zapewne o jakieś wyobrażenia na mój temat.

Tak brudy własne lepiej ukrywać, udawać że ich nie ma i zakładać coraz to mocniejsze okulary pokazując siebie tylko w tych momentach kiedy jest cudownie i wściekać się na tych co pokazują brudy, że one są. Że wcale nie jesteśmy tam gdzie chciałby nas umysł.

Byłam też za słaba i tchórzliwa , aby poradzić sobie z tą złością, emocjami i projekcjami innych na mój temat – „troskliwą oceną pełną miłości”.

Okres ten wzmacniał również powiększający się wzrost widzenia, czucia okolicznego świata, pełnego cierpienia, manipulacji i wiedzy na poziomie umysłu.

– Inni widzą go w różowych okularach, a ja własnymi oczami. Czy wszystko na pewno ze mną ok? – pytałam siebie.

Bartek widząc wzrost mojego postrzegania świata i towarzyszące temu rozterki namówił mnie do zgłębienia życiorysu bułgarskiej mistyczki Wangi.

Rosyjski film o niej zafascynował mnie i pomógł wiele zrozumieć.

Pozwalam sobie na komunikacje ze światem w pełnej prostocie

Uwalniam się od wstydu, masek, poczucia winy że nie jestem doskonała według innych….

Uwalniam się od wstydu za dar jasnowidzenia i wglądu

Pozwalam sobie na siebie i swoje doświadczenie świata

46

Spontaniczna podróż na festival breatariański i dookoła Włoch bardzo poszerzyła moje postrzeganie otwierając mnie na jeszcze większy wgląd w siebie, mechanizmy energii, naszego życia, świata.

Uświadomiłam sobie teraz wyraźnie jak chcę na ten moment żyć i czym dzielić się z innymi.

Jak żyć ?

Przede wszystkim w prawdzie – kim jestem w tym momencie, a potem uwalniać programy z ciała, umysłu i zwiększać przepływ energii miłości, radości, szczęścia – czyli wartości na które chcę kierować energię.

Czym się dzielić ?

W Asyżu święty Franciszek podpowiedział mi:

– Mów o miłości…

– Przecież wiesz, że nie lubię tych osób, które opowiadają tylko o tym kim chcą być, a u mnie miłość nie jest na honorowym miejscu w moim polu – odpowiedziałam.

– Mów o swoim jej doświadczaniu, Twoim jej rozumieniu, Twojej drodze, w miłości zawarta jest prawda, miłość bez prawdy nie istnieje – usłyszałam.

Otwieram się na doświadczanie dzielenia się moją przestrzenią miłości z innymi i moją drogą….

Linki do filmów o Wandze