refleksje o przyrodzie

now browsing by category

 

Puszcza Augustowska

Puszcza Augustowska 13 – 16.08.2018

 

89

 

82

 

97
Wszystko zaczęło się gdy pewnego razu otrzymałem pod choinkę (od Brygidki) foto album o tym zakątku polskiej przyrody. Było to dwa lata temu, i od tego czasu powtarzałem, że należy w końcu tam pojechać na dłużej. Teraz jadąc w kierunku Litwy, nie sposób było pominąć spotkanie z Puszczą.

 

99

 

93
Jak potem się okazało przestrzeń ta przygotowała się również na spotkanie, dając piękną pogodę, idealny zadrzewiony brzeg pięknego jeziora, aniołów którzy podpowiedzieli o istnieniu pustelni, i o nadchodzącym święcie maryjnym.

 

87

 

86

 

160
A nad jezioro zaprosiła nas “Pięknisia” z sanktuarium Matki Bożej Studzieniczańskiej. Ma swoją siedzibę na malutkiej wysepce – do której potem dorobiono groblę. Początki tego miejsca są datowane na 17 wiek, kiedy na wysepce osiedlił się pustelnik z zakonu karmelitów. Okoliczne tereny bowiem wchodziły w majątek zakonu. Po nim byli następni pustelnicy, którzy rozbudowywali obiekty – i dziś jest tu kościółek w kształcie rotundy z obrazem Matki Boskiej. W sanktuarium był nawet z wizytą Jan Paweł II.

 

162

 

170 (1)
A położone jest nad jeziorem Studzienniczańskim o lesistych brzegach, wewnątrz większego kompleksu leśnego Puszczy Augustowskiej. Jest zatem czyste – nie spływają bowiem do niego nawozy sztuczne z upraw rolnych, ani ścieki z miasteczek. Wzdłuż brzegu usytuowane jest pole biwakowe (9 zł osoba + auto 5 zł) z miejscami do palenia ognisk. Przez kolejne kilka dni stał się naszą bazą wypadową.

 

98

 

94

 

95
I tak po trzech miesiącach upałów odpoczywaliśmy w przyjaznych warunkach dla naszych ciał. Podziwialiśmy wschody słońca i koloryt nieba w czasie zachodów.

 

88

 

85

 

Kąpaliśmy się z łabądkami i karmiliśmy kaczki. Wiemy że karmienie dzikiego ptactwa nic dobrego dla nich nie wnosi, ale jakie one są dzikie – te naprawdę dzikie znamy – można je sobie pooglądać przez lornetkę – bo na bliższy kontakt nie pozwalają….

 

100

 

161

 

156

 

90

 

Świeżość nocnego powietrza przy jego obniżonej temperaturze był dla nas zbawienny. Jedynie na co kolejny raz zwróciłem uwagę to efekt – “nie swojego snu”. Zdarza mi się to gdy nocuję bezpośrednio po kimś w miejscu które “czyści umysł”. Przyroda to dobre miejsce do odreagowania, i wiele osób właśnie tak, nieświadomie wyrzuca zanieczyszczenia umysłu, zrzuca napięcie….. Dlatego niechętnie nocuję w miejscach biwakowych, przynajmniej do czasu aż przyroda transformuje i oczyści się sama.
Taką świeżość przestrzeni można poczuć na wiosnę, lub tam gdzie człowiek dociera sporadycznie…….

 

91

 

83

 

80
Można również oczyścić samemu – jednak efekt zobaczymy dopiero w nocy. Śnią mi się wtedy sny wraz z emocjami, które wydają się obce….bo na co dzień dobrze pamiętam ich treść wraz z towarzyszącymi emocjami i są to zwykle problemy i sytuacje dni poprzednich…..

81

 

155

 

154

 

116

 

Rzeki i wąwozy Słoweńskich Alp

Rzeki i wąwozy Alp 10-11 lipca 2018

 

3

 

3

 

19


To nie campingi sprowadziły nas w tę piękną dolinę z której jest widok na Triglav. Zaproszenie otrzymaliśmy od rzeki Trenta, a właściwie canionu tej rzeki. Piękny cud natury, wypłukana szczelina rozcinała ziemię na conajmniej 50 metrów w głąb. Miękka skała najprawdopodobniej wapienia nie oparła się działaniu wody, której kolor jest zachwycający. Jasna turkusowa kipiel zachęca do kąpieli, jednak wartki nurt skutecznie powstrzymuje mnie aby zostać mimo lata – morsem.

 

5

 

6

 

7

 

1

 

2


Jedziemy nad jezioro Bled.

 

1

 

Kiedyś omijaliśmy tego typu kurorty, teraz doceniamy dzieło człowieka w przyrodzie. Sami po dłuższym pobycie poza cywilizacją chętnie korzystamy z infrastruktury hotelarskiej. Poglądamy wtedy biura miejscowych wycieczek. Teraz też na jednym z banerów odkrywamy kanion rzeki Vintgar  Natychmiast tam podążamy . Miejsce po całodziennym przewijającym się tłumie jest bardzo zmęczone. Kiedy jednak już prawie nikogo nie ma odkrywa swój pierwotny dziki urok.

 

18

 

20

 

51

 

52

 

57

 

60

 

61

 

50

 

16

 

15

 

6

Słowenia – wspomnienia Alp

Słoweńskie alpy 9-11 lipca 2018

 

42

 

 

11

 

8

 

Wyjeżdżając z gotującej się od słońca Italii, liczyliśmy na ochłodę. I tak się też stało – wykąpałem się w górskim jeziorze….

Ale na serio – to też ulżyło bo przyszedł jakiś zabłąkany chmurkowy froncik….

W jednym ulżyło – w drugim przyciężyło… Po pięciu tygodniach pod Włoskim niebem uderzył nas klimat alkoholowego nastroju w górskim kurorciku Bovec. Tutaj wieczorem nikt prawie nic nie jadł – tylko wszyscy pili piwo. Teraz sobie uzmysłowiliśmy jak rzadki, poza Wenecją, to był widok we Włoskich miasteczkach które nas gościły. Ten kontrast dał odczuć kolejny raz jaka jest wibracja alkoholu i ludzi którzy są pod jego wpływem, szczególnie w grupie…. Dotychczasowy gwar melodyjnego włoskiego języka zastąpił bełkoczący śmiech alkoholowego odreagowywania ludzi, którzy tu przyjechali zażyć adrenalinowego raftingu. Reklamowanego tu w telewizorach agencji w postaci pokazywania karkołomnych wywrotek pontonów pełnych ludzi, którzy wpadają w kipiel rwącej górskiej rzeki pomiędzy głazy zalegające dno!!! I nic nie pomaga że to Słowianie – teoretycznie lżejsi z natury.

 

1

 

Troszkę zdegustowani kierunkiem rozwoju turystyki w tym pięknym wzrokowo kraju, skierowaliśmy się na górską drogę przecinającą pasmo alp Julijskich – w kierunku Krajnskiej Polany.

Widokowa asfaltówka biegła malowniczo wijąc swoje serpentyny pod górę do wnętrza parku narodowego z najwyższą górą Triglawem. Ponieważ oboje mieliśmy okazję z plecakami go odwiedzić dawno temu, z sentymentem czekaliśmy na spotkanie ze szczytem. Jakie zatem był wielkie nasze zaskoczenie – kiedy na przełęczy zobaczyliśmy wielką tablicę ITALIA !!!

  • Jak to? Italia jest za nami, wczoraj tam byliśmy!!!

Krótka konfrontacja z nawigacją i okazało się że „przeliczyła sobie” na jakimś rondzie – opcję przez Włoskie Alpy Julijskie ( zapewne było ciut bliżej).

  • Trzeba było nie narzekać na Słowenię i jej administratorów!
  • Wyrzuciła nas…..a może tak ma być – jeszcze nam się chce Włoskiego klimatu miasteczek i ludzi………

I tak wróciliśmy do Italii by w pobliskim miasteczku cieszyć się lodami, kawą i ……………………………………………………………… włoskim gwarem języka, energią i temperamentem mieszkańców i kąpiel w górskim jeziorku.

 

3

 

2

 

4a

 

4b

 

Jednak ta opcja także prowadziła z powrotem do Słowenii – postanowiliśmy zatem jechać na przełęcz pod Triglaw od drugiej strony. Na szczycie przełęczy jest bowiem łatwo osiągalne na nogach piękne miejsce z widokiem w głąb doliny Kranjskiej Gory.

 

5

 

6

 

7

 

Podczas mojej trzytygodniowej wycieczki z plecakiem po szczytach z Jędrusiem, oboje bardzo wysoko oceniliśmy urok tego miejsca.

 

13

 

10

 

15

 

Droga na przełęcz daje możliwość szybkiego znalezienia się na dużej wysokości, i zajrzenia w świat wysokogórskiej roślinności . Najciekawszym momentem była chęć namówienia Brygidy na założenie jakiegoś poważnego ubrania. A jej pomysł był autorski i polegał na położeniu do kurortowej kreacji – WYSOKICH PODKOLANÓWEK Z WEŁNY. Stanęło na tym że rezerwowo w plecaczku wylądowały krosowe adidasy i kurteczka.

 

14

 

18


Otoczył nas świat innych wibracji, cisza przestrzeni, spokój umysłu. Po ponad miesiącu przebywania w miejscach zurbanizowanych samo wędrowanie było medytacją i podróżą do wnętrza. Cieszyliśmy się pobytem – tym razem nie w dolinie lecz w partii “widokowej.”

 

9

 

12

 

16

 

19

 

Nastał wieczór , postanowiliśmy zjechać nieco w poszukiwaniu pola namiotowego, bo na serpentynach drogi są zakazy camperowania. Nic nie gadało, to co zobaczyliśmy polegało na ciasnych parkingach na których stoi camper w camper, a my bylibyśmy kolejnym parkującym pojazdem i to w cenie 100 zł. Gdzieś zakiełkował w nas drobny bunt. Jechaliśmy zatem dalej aż wróciliśmy do kurorciku Bovec z którego rano wyjechaliśmy, zataczając serpentynami wielkie ponad 100 kilometrowe koło przez Włoską i Słoweńską część Alp.

 

20

 

22

 

45

 

41


– I co teraz dalej – zapytała Brygidka, widząc brak mojej chęci na nocleg w miasteczku…
– Gdybym był szalony wróciłbym jeszcze raz na Włoską stronę – na kawę…. – dodałem po chwili. Wizja 30 kilometrów drogi była żadną przeszkodą w jej umyśle. Zdarzały się nam dawniej szalone wyjazdy na “kawę” do Bańskiej Bystrzycy – z Bielska-Białej to znacznie dalej………… Zatem po pokonaniu ponownie przełęczy zagościliśmy na noc nad górskim Włoskim jeziorem Lago del Predil. Poczuliśmy włoski luz i jakąś przestrzeń energetyczną…….bezpieczeństwo……mniejsze napięcie jej mieszkańców. Zdumiewające bo zawsze to Słowian uważaliśmy za liderów lekkiej wibracji…..

 

30

 

26

 

24

Skrzaci festiwal

Skrzaci festiwal 7-8 lipca 2018r.

 

19

 

42

 

33

 

Z radością ponownie wjechaliśmy do Bagno do Romagnia, zaparkowaliśmy na upatrzonym na nocleg miejscu i pobiegliśmy przywitać się ze skrzatami. Po ścieżce spacerowały rodziny z dziećmi.

Nie było ich wiele.

Zasmuciłam się, że może tak mało osób będzie na dzisiejszej wieczornej imprezie.

Skrzaty jednak nie podzielały mojego niepokoju.

– Zobaczysz będzie dużo ludzi – mówił pustelnik mieszkający w domku za wsią,

Cieszyliśmy się, że wspólnego spotkania i na tę wieczorna imprezę.

– Festiwal skrzatów to impreza finansowana przez gminę. To takie niesamowite – mówiłam.

Dalej nie mogłam wyjść zachwytu.

 

A miasteczko przywitało nas spokojną wręcz senną atmosferą, fakt że teraz jest pora kolacji – co dla Włochów jest świętą porą, jednak odżył mój niepokój, że będzie mało ludzi.

Gdy zbliżała się pora wyjścia na skrzacią ścieżkę tłumek zaczął gęstnieć. Praktycznie cały rynek wypełniony był ludźmi – we większości rodzinami z dziećmi. Moja czapeczka skrzacia z polskiej Doliny Skrzatów (www.dolinaskrzatow.pl) bardzo podobała się dzieciom.

 

41

 

Chwilę po zmroku tłum ruszył na ścieżkę, gdzie na moście czekali aktorzy z rozpoczęciem swojego spektaklu (nie wiemy o czym, bo był po włosku).

– Patrz ile ludzi – mówiłam do Bartka – I wszyscy idą do skrzatów w odwiedziny.

 

40

 

Po przejściu przez most, w ciemności lasu można było obserwować po światełkach laterek migoczących na leśnych ścieżkach – ile jest tu osób.

Było 500 do 1000 – gdzieś w tych granicach. Szliśmy w tłumie, gromadki dzieci radośnie penetrowały z latarkami skrzacie domki, próbując dojrzeć coś przez okienka.

Było spokojnie i radośnie.

 

1

 

1a

 

1d

 

Co jakiś czas aktorzy zatrzymywali się dając spektakl.

Noc, skrzacia ścieżka i tłum zaciekawionych osób, energia radości w spokoju.

Niesamowicie było patrzeć jak po nocy z latarkami, czasem i bardzo małe dzieci idą praktycznie górską ścieżką. Rodzice nie stofowali lub tresowali ich, a pozwalali mimo otaczającego tłumu w spokoju biegać do domków skrzacich.

Gdy jakieś dziecko się zgubiło, zaraz go uspokajali, a potem aktorzy podawali gdzie jest i rodzice się znajdywali. Czy Włoscy rodzice tacy są – nie wiem, ale tutaj nam się tak spokojnie pokazali. Byliśmy nimi zachwyceni……….

 

Wyrzucam program tresury mojego wewnętrznego dziecka

 

Pozwalam sobie na luz, swobodę , ciekawość w poznawaniu świata

A aktorzy – pięknie, subtelnie oświetleni grali swoje role w środku ciemnego lasu , publiczność widziała tyle ile w tym tłumie była w stanie dojrzeć, liczyło się jednak bajkowe spotkanie.

 

20

 

21

 

22

 

23

 

Bo kiedy baśnie mają największą moc?

No właśnie w nocy……………….

Wtedy we snach wszystko jest możliwe.

A sny to tylko inna linia czasowa naszej rzeczywistości

Więc ……………

– I było po co się martwić – zapytał szaman skrzat

 

Uwalniam się od przymusu martwienia się na zapas

 

Ufam, że wszystko dzieje się tak jak się dziać .

 

Około 23 wszyscy szczęśliwi schodzili ze ścieżki.

Jutro kolejny dzień spotkania ze skrzatami w ich skrzacim miasteczku……………………….

Rankiem miasteczko zaczęło wypełniać się straganami związanymi ze skrzatami, rękodzielniczymi.

 

34

 

32

 

35

 

31

 

Naszą największą uwagę przykuł Pan rzeźbiący skrzaty w drewnie. Miały w sobie coś magicznego, taką radość tworzenia, jeden z nich przyłączył się do naszej skrzaciej ekipy.

 

26

 

25

 

24

 

Natomiast ze sklepu skrzaciego zechciała z nami jechać parka elfów. Trochę sporych rozmiarów, jak na gabaryty naszego auta.

– Gdzieś się zmieszczą – stwierdził Bartek i gdy przyszliśmy do samochodu przywiązał ich między reduktorem, a skrzynią biegów – to aby nie potłukły się w terenie.

 

43

 

Właścicielowi sklepu ze skrzatami podziękowaliśmy za piękną imprezę, za tę radość, której można doświadczać dzięki takim miejscom, ludziom.

Podziękowaliśmy miasteczku za gościnę. Za taką lekkość, radość tych przysłowiowych dwóch uliczek po których można spacerować bez końca. Taki kolejny niesamowity nasz przyjaciel. 

dziękujemy za ten czas…

 

42

 

39

 

38

 

37

 

36

 

Magia skrzaciej ścieżki Bagno di Romagnia

Magia skrzaciej ścieżki Bagno di Romagnia 7-8 lipca 2018

 

12

 

1

 

5

 

15

 

Razem z naszą skrzacią ekipą wyruszyliśmy na magiczną skrzacią ścieżkę, która wije się zakosami po wzgórzu . Z miasta przechodzi się przez most na rzece, na którym witają Cię skrzaty gotowe być przewodnikami po swoim świecie.

Czy to przewodnictwo przyjmiesz zależy tylko i wyłącznie od Ciebie, czy uwierzysz w to co niewidzialne….. świat dziecięcej radości, kreacji, ciekawości.

Czy zauważyliście jak rzadko małe dzieci są apatyczne – są we wszystkim na 100% ………..

 

3

 

2

 

4

 

 

Uwalniam się od apatii

 

– Apatia, depresja, choroby dzisiejszego świata pojawiają się gdy teoretycznie mamy możliwości fizyczne robić to co pragniemy,

a otoczenie, programy umysłu wywierają na nas presje, aby żyć całkiem inaczej.

My skrzaty nie chorujemy na depresję, bo gdy chcemy coś robić i mamy fizyczne możliwości – to to po prostu robimy…

 

Pozwalam sobie robić to co chcę robić, gdy mam do tego fizyczne możliwości .

 

A jak kreować, tworzyć? – pytam naszego przewodnika.

Po prostu pozwolić energii przepływać przez siebie, nie łapać jej, magazynować.

– A dzieła stworzone w przepływie to nie magazynowanie? – pytam zaciekawiona.

– Są dwa rodzaje magazynowania właściwe i niewłaściwe .

Właściwe jest wtedy gdy magazynujesz coś na określony czas – jak jedzenie na zimę, a niewłaściwe gdy magazynujesz z lęku, chciwości np. rzeczy z których wyrosłaś – bo mogą Ci się kiedyś przydać. Liczysz, że odmłodniejesz do trzy latka ?

– Śmieszne, nie wiem czy mam się śmiać czy płakać z odpowiedzi – odpowiadam.

– A czy Wy ludzie się tak nie zachowujecie ? – odpowiada nasz przewodnik.

 

6

 

9

 

11 (2)

 

– Ale wróćmy do Waszego życia, opowiesz coś o nim? – proszę.

– Popatrz jak Wy ludzie, próbujecie nas upodobniać do siebie, próbujecie nas zrozumieć swoim ludzkim umysłem, swoimi zasadami…

Popatrz na nas sercem, tylko wtedy nas naprawdę poznasz…

Poznasz – nie zrozumiesz…

Bo czy każde Twoje zachowanie tak naprawdę rozumiesz?…

Zobacz nas bez porównań do ludzi, innych skrzatów…

Popatrz na nas oczami dziecka, które nie ma w sobie analizy i porównań – wtedy nas naprawdę poznasz i my wtedy otworzymy się w pełni na Ciebie…

Patrz na nas z ciekawością i radością…

 

10 (2)

 

11

 

13

 

– Proste i trudne zadanie równocześnie – odpowiadam – Dlaczego my ludzie tak gubimy tę dziecięcą ciekawość? – pytam nadal.

– Bo Wy dorastacie i zmieniacie swoje postrzeganie. Zaczynacie doświadczać oceny, porównań, apatii, napięcia i tkwicie w tym magazynujecie to. Bo to kojarzy Wam się z dorosłością…

My też znamy te emocje, jednak nie są dla nas tak wartościowe, aby je magazynować, więc nie zaprzątamy sobie nimi głowy.

– Tak ważność analizy, porównań, oceny w naszym świecie ma niewyobrażalne znaczenie – stwierdzam zamyślona.

– I potem nie macie czasu na radość, ciekawość, bo trzeba ocenić, porównać zamiast być…

 

Pozwalam sobie być w radości i z ciekawością

8

 

12 (2)

 

13 (2)

 

A jak fizycznie mieszkamy popatrz porostu… My pomagamy ludziom być radosnymi, a oni pomagają nam w budowie naszych domów.

Mamy młyn, kino, biblotekę …

A wiesz co najbardziej lubimy ???

Hmmmm…

Siedzieć na zewnątrz w energiach boskiej energii,czuć magię poranka, żar południa i chłód zachodzącego słońca, uśmiechać się do sarenki, wilka czy zajączka, patrzyć w oczy innym skrzatom.

– Też to lubię – odpowiadam.

– I jak się wtedy czujesz? – pyta nasz przewodnik.

– Nawet nie umiem tego nazwać, to jest tak niesamowite uczucie, takie bycie w spokojnej, radosnej ciekawości chwili.

 

Pozwalam sobie na bycie w spokojnej radosnej ciekawości

 

I Was też zapraszam na spotkanie na skrzaciej ścieżce w magicznych promieniach zachodzącego słońca.

 

14

 

16

 

17