refleksje o przyrodzie

now browsing by category

 

Kwiaty wiosennego Krymu

Kwiaty wiosennego Krymu 02-10.05.2019

 

 

a9

 

a26

 

 

Ci którzy mnie znają wiedzą że lubię je wąchać przez obiektyw aparatu. I takie było moje zachowanie podczas wspólnych wycieczek na warsztacie.

 

a114

a107

 

I tutaj nieoczekiwanie należało popracować troszkę nad uczuciami które rodziły się podczas obserwacji różnic kulturowych. Otóż w Rosji nadal bardzo silnie zaznaczona jest rola mężczyzn i kobiet. Budują oni sobie wizerunki według stereotypów adekwatnych do płci.

 

a112

a20

 

 

Kobiety to bardzo kobiece dziewczynki-laleczki, a mężczyźni starają pokazać postawę wojownika, herosa – twardego biznesmena z kasą. Kobiety uzurpują sobie wszystkie prawa na wyłączność do okazywania uczuć, piękna, lekkości ducha. Mężczyzna jest przeciwieństwem, wysuniętym w swojej roli mocno w skrajność. To on podejmuje trudy życia, próbuje na wszystko zarobić, iść przez życie z zaciśniętymi zębami.
Efekt – te piękne, lekkie istoty kobiety, z prostymi kręgosłupami jak struny, żyją u boku przygarbionego ciężarem życia i zmęczonego męża, często z nadwagą misia, pijącego, palącego, ciężkiego wibracyjnie – dominanta.
Taki sobie sami strugają los. To oni sami chcą u swojego boku dziewczynkę-laleczkę, a one wojownika-twardziela.
To stereotyp trzeciego wymiaru.

 

a105

a120

Moim zdaniem społeczeństwo piątego wymiaru zbliża się do siebie w swoim poznaniu. Nie chodzi tu o to by zgubić płeć, ale o to by uczyć się i uzupełniać wzajemnie cechy których nam brakuje. Tej lekkości, intuicji, ducha, ciepła którą przeważnie posiadają kobiety, mogą uczyć się i rozwijać w sobie mężczyźni. A np. finansowej niezależności, tworzenia w materii, odrzucenia lęku itp. mogą uczyć się, uzupełniać kobiety.
Do tego jest potrzebna świadomość, potrzeba uzupełniania cech, a nie stania tylko w pozycji – to cecha kobiet, a to cecha mężczyzn! Teraz to jest klasyczny syndrom niedojrzałego mężczyzny, niedojrzałej kobiety.

 

a6

a113

 

Dziś w tym kraju wygląda to tak – mężczyzna zachowujący się niezgodnie ze stereotypem czuje drwiny i ubolewanie kobiet i vice versa.
Tak więc że swoją wrażliwością co do piękna kwiatów nie pasowałem zdecydowanie do szablonu myślenia i postrzegania części Rosjanek na warsztacie. Czułem to i słyszałem komentarze, nawet to niezrozumienie pochodziło teoretycznie ze strony świadomych i uduchowionych osób – tak mocno zakorzeniony jest społecznie ten szablon zachowań.

 

a100

a104 (1)

 

Oczywiście wnosiłem tę drugą stronę pewną świadomość, tylko czy ktoś chciał to zauważyć i coś zmienić w sobie? Przy przywiązaniu do doskonałości swojego poglądu na świat jest to niemożliwe. Rosjanki po prostu korzystają z profitów tego układu i tyle….

 

a111

119

A potem ubolewają że mężczyźni w Rosji nie rozwijają się duchowo i jest ich 10 razy mniej na warsztatach niż w Polsce. Na szczęście zaczyna się to zmieniać, znamy pierwsze „jaskółki” tego procesu transformacji.
A przestrzeń się wdzięczyła kolorami, zapachami kwiatów i ziół………

 

 

a103

Puszcza Augustowska

Puszcza Augustowska 13 – 16.08.2018

 

89

 

82

 

97
Wszystko zaczęło się gdy pewnego razu otrzymałem pod choinkę (od Brygidki) foto album o tym zakątku polskiej przyrody. Było to dwa lata temu, i od tego czasu powtarzałem, że należy w końcu tam pojechać na dłużej. Teraz jadąc w kierunku Litwy, nie sposób było pominąć spotkanie z Puszczą.

 

99

 

93
Jak potem się okazało przestrzeń ta przygotowała się również na spotkanie, dając piękną pogodę, idealny zadrzewiony brzeg pięknego jeziora, aniołów którzy podpowiedzieli o istnieniu pustelni, i o nadchodzącym święcie maryjnym.

 

87

 

86

 

160
A nad jezioro zaprosiła nas “Pięknisia” z sanktuarium Matki Bożej Studzieniczańskiej. Ma swoją siedzibę na malutkiej wysepce – do której potem dorobiono groblę. Początki tego miejsca są datowane na 17 wiek, kiedy na wysepce osiedlił się pustelnik z zakonu karmelitów. Okoliczne tereny bowiem wchodziły w majątek zakonu. Po nim byli następni pustelnicy, którzy rozbudowywali obiekty – i dziś jest tu kościółek w kształcie rotundy z obrazem Matki Boskiej. W sanktuarium był nawet z wizytą Jan Paweł II.

 

162

 

170 (1)
A położone jest nad jeziorem Studzienniczańskim o lesistych brzegach, wewnątrz większego kompleksu leśnego Puszczy Augustowskiej. Jest zatem czyste – nie spływają bowiem do niego nawozy sztuczne z upraw rolnych, ani ścieki z miasteczek. Wzdłuż brzegu usytuowane jest pole biwakowe (9 zł osoba + auto 5 zł) z miejscami do palenia ognisk. Przez kolejne kilka dni stał się naszą bazą wypadową.

 

98

 

94

 

95
I tak po trzech miesiącach upałów odpoczywaliśmy w przyjaznych warunkach dla naszych ciał. Podziwialiśmy wschody słońca i koloryt nieba w czasie zachodów.

 

88

 

85

 

Kąpaliśmy się z łabądkami i karmiliśmy kaczki. Wiemy że karmienie dzikiego ptactwa nic dobrego dla nich nie wnosi, ale jakie one są dzikie – te naprawdę dzikie znamy – można je sobie pooglądać przez lornetkę – bo na bliższy kontakt nie pozwalają….

 

100

 

161

 

156

 

90

 

Świeżość nocnego powietrza przy jego obniżonej temperaturze był dla nas zbawienny. Jedynie na co kolejny raz zwróciłem uwagę to efekt – “nie swojego snu”. Zdarza mi się to gdy nocuję bezpośrednio po kimś w miejscu które “czyści umysł”. Przyroda to dobre miejsce do odreagowania, i wiele osób właśnie tak, nieświadomie wyrzuca zanieczyszczenia umysłu, zrzuca napięcie….. Dlatego niechętnie nocuję w miejscach biwakowych, przynajmniej do czasu aż przyroda transformuje i oczyści się sama.
Taką świeżość przestrzeni można poczuć na wiosnę, lub tam gdzie człowiek dociera sporadycznie…….

 

91

 

83

 

80
Można również oczyścić samemu – jednak efekt zobaczymy dopiero w nocy. Śnią mi się wtedy sny wraz z emocjami, które wydają się obce….bo na co dzień dobrze pamiętam ich treść wraz z towarzyszącymi emocjami i są to zwykle problemy i sytuacje dni poprzednich…..

81

 

155

 

154

 

116

 

Rzeki i wąwozy Słoweńskich Alp

Rzeki i wąwozy Alp 10-11 lipca 2018

 

3

 

3

 

19


To nie campingi sprowadziły nas w tę piękną dolinę z której jest widok na Triglav. Zaproszenie otrzymaliśmy od rzeki Trenta, a właściwie canionu tej rzeki. Piękny cud natury, wypłukana szczelina rozcinała ziemię na conajmniej 50 metrów w głąb. Miękka skała najprawdopodobniej wapienia nie oparła się działaniu wody, której kolor jest zachwycający. Jasna turkusowa kipiel zachęca do kąpieli, jednak wartki nurt skutecznie powstrzymuje mnie aby zostać mimo lata – morsem.

 

5

 

6

 

7

 

1

 

2


Jedziemy nad jezioro Bled.

 

1

 

Kiedyś omijaliśmy tego typu kurorty, teraz doceniamy dzieło człowieka w przyrodzie. Sami po dłuższym pobycie poza cywilizacją chętnie korzystamy z infrastruktury hotelarskiej. Poglądamy wtedy biura miejscowych wycieczek. Teraz też na jednym z banerów odkrywamy kanion rzeki Vintgar  Natychmiast tam podążamy . Miejsce po całodziennym przewijającym się tłumie jest bardzo zmęczone. Kiedy jednak już prawie nikogo nie ma odkrywa swój pierwotny dziki urok.

 

18

 

20

 

51

 

52

 

57

 

60

 

61

 

50

 

16

 

15

 

6

Słowenia – wspomnienia Alp

Słoweńskie alpy 9-11 lipca 2018

 

42

 

 

11

 

8

 

Wyjeżdżając z gotującej się od słońca Italii, liczyliśmy na ochłodę. I tak się też stało – wykąpałem się w górskim jeziorze….

Ale na serio – to też ulżyło bo przyszedł jakiś zabłąkany chmurkowy froncik….

W jednym ulżyło – w drugim przyciężyło… Po pięciu tygodniach pod Włoskim niebem uderzył nas klimat alkoholowego nastroju w górskim kurorciku Bovec. Tutaj wieczorem nikt prawie nic nie jadł – tylko wszyscy pili piwo. Teraz sobie uzmysłowiliśmy jak rzadki, poza Wenecją, to był widok we Włoskich miasteczkach które nas gościły. Ten kontrast dał odczuć kolejny raz jaka jest wibracja alkoholu i ludzi którzy są pod jego wpływem, szczególnie w grupie…. Dotychczasowy gwar melodyjnego włoskiego języka zastąpił bełkoczący śmiech alkoholowego odreagowywania ludzi, którzy tu przyjechali zażyć adrenalinowego raftingu. Reklamowanego tu w telewizorach agencji w postaci pokazywania karkołomnych wywrotek pontonów pełnych ludzi, którzy wpadają w kipiel rwącej górskiej rzeki pomiędzy głazy zalegające dno!!! I nic nie pomaga że to Słowianie – teoretycznie lżejsi z natury.

 

1

 

Troszkę zdegustowani kierunkiem rozwoju turystyki w tym pięknym wzrokowo kraju, skierowaliśmy się na górską drogę przecinającą pasmo alp Julijskich – w kierunku Krajnskiej Polany.

Widokowa asfaltówka biegła malowniczo wijąc swoje serpentyny pod górę do wnętrza parku narodowego z najwyższą górą Triglawem. Ponieważ oboje mieliśmy okazję z plecakami go odwiedzić dawno temu, z sentymentem czekaliśmy na spotkanie ze szczytem. Jakie zatem był wielkie nasze zaskoczenie – kiedy na przełęczy zobaczyliśmy wielką tablicę ITALIA !!!

  • Jak to? Italia jest za nami, wczoraj tam byliśmy!!!

Krótka konfrontacja z nawigacją i okazało się że „przeliczyła sobie” na jakimś rondzie – opcję przez Włoskie Alpy Julijskie ( zapewne było ciut bliżej).

  • Trzeba było nie narzekać na Słowenię i jej administratorów!
  • Wyrzuciła nas…..a może tak ma być – jeszcze nam się chce Włoskiego klimatu miasteczek i ludzi………

I tak wróciliśmy do Italii by w pobliskim miasteczku cieszyć się lodami, kawą i ……………………………………………………………… włoskim gwarem języka, energią i temperamentem mieszkańców i kąpiel w górskim jeziorku.

 

3

 

2

 

4a

 

4b

 

Jednak ta opcja także prowadziła z powrotem do Słowenii – postanowiliśmy zatem jechać na przełęcz pod Triglaw od drugiej strony. Na szczycie przełęczy jest bowiem łatwo osiągalne na nogach piękne miejsce z widokiem w głąb doliny Kranjskiej Gory.

 

5

 

6

 

7

 

Podczas mojej trzytygodniowej wycieczki z plecakiem po szczytach z Jędrusiem, oboje bardzo wysoko oceniliśmy urok tego miejsca.

 

13

 

10

 

15

 

Droga na przełęcz daje możliwość szybkiego znalezienia się na dużej wysokości, i zajrzenia w świat wysokogórskiej roślinności . Najciekawszym momentem była chęć namówienia Brygidy na założenie jakiegoś poważnego ubrania. A jej pomysł był autorski i polegał na położeniu do kurortowej kreacji – WYSOKICH PODKOLANÓWEK Z WEŁNY. Stanęło na tym że rezerwowo w plecaczku wylądowały krosowe adidasy i kurteczka.

 

14

 

18


Otoczył nas świat innych wibracji, cisza przestrzeni, spokój umysłu. Po ponad miesiącu przebywania w miejscach zurbanizowanych samo wędrowanie było medytacją i podróżą do wnętrza. Cieszyliśmy się pobytem – tym razem nie w dolinie lecz w partii “widokowej.”

 

9

 

12

 

16

 

19

 

Nastał wieczór , postanowiliśmy zjechać nieco w poszukiwaniu pola namiotowego, bo na serpentynach drogi są zakazy camperowania. Nic nie gadało, to co zobaczyliśmy polegało na ciasnych parkingach na których stoi camper w camper, a my bylibyśmy kolejnym parkującym pojazdem i to w cenie 100 zł. Gdzieś zakiełkował w nas drobny bunt. Jechaliśmy zatem dalej aż wróciliśmy do kurorciku Bovec z którego rano wyjechaliśmy, zataczając serpentynami wielkie ponad 100 kilometrowe koło przez Włoską i Słoweńską część Alp.

 

20

 

22

 

45

 

41


– I co teraz dalej – zapytała Brygidka, widząc brak mojej chęci na nocleg w miasteczku…
– Gdybym był szalony wróciłbym jeszcze raz na Włoską stronę – na kawę…. – dodałem po chwili. Wizja 30 kilometrów drogi była żadną przeszkodą w jej umyśle. Zdarzały się nam dawniej szalone wyjazdy na “kawę” do Bańskiej Bystrzycy – z Bielska-Białej to znacznie dalej………… Zatem po pokonaniu ponownie przełęczy zagościliśmy na noc nad górskim Włoskim jeziorem Lago del Predil. Poczuliśmy włoski luz i jakąś przestrzeń energetyczną…….bezpieczeństwo……mniejsze napięcie jej mieszkańców. Zdumiewające bo zawsze to Słowian uważaliśmy za liderów lekkiej wibracji…..

 

30

 

26

 

24

Skrzaci festiwal

Skrzaci festiwal 7-8 lipca 2018r.

 

19

 

42

 

33

 

Z radością ponownie wjechaliśmy do Bagno do Romagnia, zaparkowaliśmy na upatrzonym na nocleg miejscu i pobiegliśmy przywitać się ze skrzatami. Po ścieżce spacerowały rodziny z dziećmi.

Nie było ich wiele.

Zasmuciłam się, że może tak mało osób będzie na dzisiejszej wieczornej imprezie.

Skrzaty jednak nie podzielały mojego niepokoju.

– Zobaczysz będzie dużo ludzi – mówił pustelnik mieszkający w domku za wsią,

Cieszyliśmy się, że wspólnego spotkania i na tę wieczorna imprezę.

– Festiwal skrzatów to impreza finansowana przez gminę. To takie niesamowite – mówiłam.

Dalej nie mogłam wyjść zachwytu.

 

A miasteczko przywitało nas spokojną wręcz senną atmosferą, fakt że teraz jest pora kolacji – co dla Włochów jest świętą porą, jednak odżył mój niepokój, że będzie mało ludzi.

Gdy zbliżała się pora wyjścia na skrzacią ścieżkę tłumek zaczął gęstnieć. Praktycznie cały rynek wypełniony był ludźmi – we większości rodzinami z dziećmi. Moja czapeczka skrzacia z polskiej Doliny Skrzatów (www.dolinaskrzatow.pl) bardzo podobała się dzieciom.

 

41

 

Chwilę po zmroku tłum ruszył na ścieżkę, gdzie na moście czekali aktorzy z rozpoczęciem swojego spektaklu (nie wiemy o czym, bo był po włosku).

– Patrz ile ludzi – mówiłam do Bartka – I wszyscy idą do skrzatów w odwiedziny.

 

40

 

Po przejściu przez most, w ciemności lasu można było obserwować po światełkach laterek migoczących na leśnych ścieżkach – ile jest tu osób.

Było 500 do 1000 – gdzieś w tych granicach. Szliśmy w tłumie, gromadki dzieci radośnie penetrowały z latarkami skrzacie domki, próbując dojrzeć coś przez okienka.

Było spokojnie i radośnie.

 

1

 

1a

 

1d

 

Co jakiś czas aktorzy zatrzymywali się dając spektakl.

Noc, skrzacia ścieżka i tłum zaciekawionych osób, energia radości w spokoju.

Niesamowicie było patrzeć jak po nocy z latarkami, czasem i bardzo małe dzieci idą praktycznie górską ścieżką. Rodzice nie stofowali lub tresowali ich, a pozwalali mimo otaczającego tłumu w spokoju biegać do domków skrzacich.

Gdy jakieś dziecko się zgubiło, zaraz go uspokajali, a potem aktorzy podawali gdzie jest i rodzice się znajdywali. Czy Włoscy rodzice tacy są – nie wiem, ale tutaj nam się tak spokojnie pokazali. Byliśmy nimi zachwyceni……….

 

Wyrzucam program tresury mojego wewnętrznego dziecka

 

Pozwalam sobie na luz, swobodę , ciekawość w poznawaniu świata

A aktorzy – pięknie, subtelnie oświetleni grali swoje role w środku ciemnego lasu , publiczność widziała tyle ile w tym tłumie była w stanie dojrzeć, liczyło się jednak bajkowe spotkanie.

 

20

 

21

 

22

 

23

 

Bo kiedy baśnie mają największą moc?

No właśnie w nocy……………….

Wtedy we snach wszystko jest możliwe.

A sny to tylko inna linia czasowa naszej rzeczywistości

Więc ……………

– I było po co się martwić – zapytał szaman skrzat

 

Uwalniam się od przymusu martwienia się na zapas

 

Ufam, że wszystko dzieje się tak jak się dziać .

 

Około 23 wszyscy szczęśliwi schodzili ze ścieżki.

Jutro kolejny dzień spotkania ze skrzatami w ich skrzacim miasteczku……………………….

Rankiem miasteczko zaczęło wypełniać się straganami związanymi ze skrzatami, rękodzielniczymi.

 

34

 

32

 

35

 

31

 

Naszą największą uwagę przykuł Pan rzeźbiący skrzaty w drewnie. Miały w sobie coś magicznego, taką radość tworzenia, jeden z nich przyłączył się do naszej skrzaciej ekipy.

 

26

 

25

 

24

 

Natomiast ze sklepu skrzaciego zechciała z nami jechać parka elfów. Trochę sporych rozmiarów, jak na gabaryty naszego auta.

– Gdzieś się zmieszczą – stwierdził Bartek i gdy przyszliśmy do samochodu przywiązał ich między reduktorem, a skrzynią biegów – to aby nie potłukły się w terenie.

 

43

 

Właścicielowi sklepu ze skrzatami podziękowaliśmy za piękną imprezę, za tę radość, której można doświadczać dzięki takim miejscom, ludziom.

Podziękowaliśmy miasteczku za gościnę. Za taką lekkość, radość tych przysłowiowych dwóch uliczek po których można spacerować bez końca. Taki kolejny niesamowity nasz przyjaciel. 

dziękujemy za ten czas…

 

42

 

39

 

38

 

37

 

36