ruch na świeżym powietrzu

now browsing by category

 

Syberia pokryła się białym kwieciem Irkuck – Nowosibirsk

Bajkał irkuck omsk 10-14 listopada 2015

 

 


 

 

 

Do widzenia Bajkał, czas w nową rzeczywistość, jak rzeka Angara, która bierze swoje źródła z Bajkału, tak samo my ruszyliśmy w drogę na zachód – na początku wraz z biegiem Angary, która od samego swojego źródła pokazywała nam się bajecznie, w magicznej, świetlistej scenerii.

Dziękujemy za nowy początek, za nowe narodziny…….

 

 

 

 

Droga Listwanka-Irkuck bardziej rozmarznięta niż ostatnio i chyba mniej pofałdowana – może na noc ziemią tak bardziej faluje…

Irkuck z umysłu zaprosił nas do wegetariańskiej restauracji Govinda, prawie odbywała się w niej msza krysznowców. Jedzenie wyglądało ładnie, no ale w tle główny mebel – mikrofala. Bierzemy zupę z groszkiem za 170 rubli (12 zł) , buzę i czyburieca z nadzieniem z otrąb po 60 rubli ( 3,6 zł) za sztukę. Wszystko ląduje w mikrofali i tu nawet nie jest porządnie podgrzane. Wychodzimy zniesmaczeni. Dwie parówki sojowe kupione na wynos lądują dla psów w zaspie – śmierdzą.

Szukamy czegoś innego wzrok przykuwa pizzeria wyglądająca pięknie, a w środku już gotowe upieczone pizze, do podgrzania…… w mikrofali !!! Jakieś szaleństwo. Zresztą nie tylko tutaj, ale praktycznie we większej części syberyjskiej Rosji – co widzimy. Jedzenie jest gotowane rano łącznie z naleśnikami, pierożkami, frytkami, pizzą – a potem podgrzewane w mikrofali i sprzedawane przez cały dzień. Ceny nawet teraz po spadku kursu rubla – europejskie, a porcje są maleńkie, takie przedszkolne. Zupa to zazwyczaj 250-300 gram, sałatka 100 g, ziemniaki, kasze 150 gram. W barach dla tirowców fajnie wygląda deserowy talerzyk z troszką kaszy, ziemniaków, czy ryżu a na tym troszkę mięska, i malutka salaterka sałatki – cena takiego zestawu to ok. 10 zł. Dla nas to tak w sam raz – ale panowie kierowcy nie odbiegają posturą od polskich….

Wszystko jest ważone na oczach klienta.

 

 

 

 

Irkuck dał nam refleksje nad głodem. Ojjj…. tutaj w miastach w czasie wojny musiało być ciężko. Nawet chyba sobie nie zdajemy z tego sprawy. Jaką cenę ten naród zapłacił za wojnę, za to że wojował Hitler ze Stalinem. Powiecie mógł nie wojować????? Świat wtedy na pewno wyglądałby inaczej.

Jednak my mamy doświadczać tego świata który jest i rozświetlać swoich przodków i zaszłe sytuacje, aby nie miały na nas wpływu.

Uwalniam się od głodu wojny

Pozwalam sobie żyć w dostatku jedzenia

Do tego Irkuck miał w sobie jakąś agresję jazdy na ulicach, coś czego nawet nie pamiętamy z Moskwy. W większości jazda na lodzie, przepychanki na zatłoczonych drogach , co jakiś czas stłuczki… Dziwne miasto, z radością z niego wyjechaliśmy.

Następne…… większe miasto za……… 1000 km, po drodze przestrzenie przyrody… trochę wiosek… przestrzeń Syberii.

I tak zanurzyliśmy się w niej, 1000 km do Krasnojarska zajęło nam tylko 2 dni spokojnej jazdy. Droga była zazwyczaj dobra, tylko w rejonach górskich lekko oblodzona na przełęczach, widać że o nią dbają.

 

 

 

 

 

Pogoda zazwyczaj słoneczna, w dzień ok. minus 10, w nocy 20. Gdy nie było wiatru wydawało się, że jest się w raju. Suchy klimat powodował, że mróz był przyjemny. Do tego magia drogi przy której stały majestatycznie odśnieżone brzozy.

– Syberia pokryła się białym kwieciem – mówiłam radośnie zaopatrzona w piękno przestrzeni. Kraina zamarza, a może bogowie schodzą na ziemię, mówiąc:

– Teraz nastał nasz czas.

 

 

 

 

Czasami padał śnieg, może nie padał tylko drobniutko prószył i wtedy miało się wrażenie, że gwiezdny pył spada na ziemię, przynosząc informacje z odległych galaktyk.

Magia spotkania człowieka i przyrody, człowieka i Boga.

My też biegaliśmy boso po śniegu, radując się jak dzieci. Mnie trochę parzą nóżki od mrozu, mimo, że są ciepłe – ale o tym będzie kilka słów jak się temu bliżej przyjrzę.

 

 

 

 

Po drodze poznaliśmy mężczyznę z Władywostoku, który zabytkowym Gazem jechał……

…na Berlin.

Opowiadał, że jedzie już 9 raz tą drogą. Droga Moskwa-Władywostok to 9000 km ( dla porównania słynna amerykańska drogą ze wschodu na zachód ma 5600 km), a dalej….. opowiadał, że przejechał raz aż do wybrzeży Hiszpanii. Teraz też byliśmy pełni podziwu dla jego podróży, gdyż jego zabytkowy GAZ 67 nie miał ogrzewania kabiny ani szyb w drzwiach.

 

 

 

Krasnojarsk powitał bardzo uroczyście, jeszcze nie wyszliśmy z samochodu w centrum miasta, gdy dwójka mężczyzn podeszła do samochodu mówiąc po polsku „dzień dobry”.

Okazało się, że są katolickimi księżmi w tutejszym kościele, i właśnie wracają z podróżniczego spotkania. Poopowiadali nam o pięknie tutejszej przyrody, szczególnie Chakasji i Tuwy. Lubię w zimie na nartach przemierzać tajgę i spać w namiocie, szkoda że akurat nie planują wyjazdu, może by nas zabrali ze sobą…….

– Teraz od Krasnojarska to jest już super droga na zachód – zapewnili nas.

Może to zaproszenie z tych miejsc???? Chakasja już od paru dni do mnie gadała, jednak jazda po lodowych drogach na naszych wielosezonowych oponach, a do tego mrozy które już dochodzą do minus 30 w nocy. Powiem inaczej lęk wygrał z prowadzeniem.

Poszwędaliśmy się po knajpkach i sklepach miasta i znów wyjechaliśmy (tym razem otoczeni niezwykle spokojnymi, kulturalnymi kierowcami, przepuszczajacymi pieszych , mającymi czas i niemającymi klaksonów) na trasę tym razem troszkę krótszą – następne większe miasto tylko za……… 800 km – Nowosibirsk – stolica Syberii.

I znów drogą przez lasy brzozowe czasem obleczone białym kwieciem – czasem już nie albo jeszcze nie. Przy nawierzchni już praktycznie czarnej, suchej i rzadko pagórkowatej.

 

 

 

 

Magia syberyjskiej zimy z którą powoli się zaprzyjaźniamy – temperatury przestają robić na nas wrażenie. Fakt suchy klimat i odczuwalność jest całkiem inna. To tak jak w saunie suchej, wytrzymujemy 100 czy więcej stopni, a w mokrej 60 to już wyzwanie. Tak samo tutaj przy minus 20 bez wiatru wychodzę w nocy siku w samym sweterku.

Syberia zimową porą, bo tak szczerze powiedziawszy, czy Syberia kojarzy się Wam z latem??? Mnie z zimą i z jej magia. Gdzie w zamarzniętej ciszy każdy dźwięk nabiera innego wymiaru, gdzie świat zamarza, aby pozwolić na spotkanie z Bogiem.

 

 

 

 

Z wolna przemierzamy kolejne kilometry zatrzymując się na kawę w rozrzuconych co kilkadziesiąt zazwyczaj kilometrów barach z hotelami, saunami (tylko dla mężczyzn – tiry) , prysznicem, również na nich sypiamy w naszej landrynce, która grzeje nam swoim postojowym ogrzewaniem zapewniając względny komfort mimo dwudziestokilkastopniowych temperatur w minusie. Zatrzymujemy się tam po pierwsze dlatego, że w nocy w zaśnieżonej przyrodzie trudno szuka się miejsca na nocleg , a po drugie w razie problemu z odpaleniem autka pomoc jest blisko.

I tak dojechaliśmy do Nowosibirska 

 

 

 


 

Dbaj bez przywiązań – buddyjski klasztor na północy

Klasztor Amarbajasgalant – dbaj bez przywiązania 1 listopada 2015

 

 

 

 

Klasztor widoczny jest z oddali kilku czy kilkunastu kilometrów, swoim ogromem robiący niesamowite wrażenie. Położony w dolinie otoczony górami. Obok niego domy, w sumie taki malutki przysiółek z campami dla turystów , doprowadzona linia energetyczna i co ciekawe dobry zasięg internetu. Nad klasztorem nowa stupa i figurka buddy.

My wchodzimy do klasztoru XVIII-wiecznego widać, że nie jest odnowiony , ale życia w nim niewiele. Jednak energia bardzo wysoka. Patrząc na potęgę tego miejsca od razu czuć, że kiedyś było w nim dużo życia i medytacji.

 

 

 

 

W latach 30 XX wieku mnichów wymordowano, jednak klasztor nie specjalnie zniszczono. Jego obecny stan to efekt braku zadbania przez ostatnie lata. Widać, że są środki, materiały , jednak miejsce nie ma dobrego gospodarza.

Poczyniono wiele remontów, jednak z marnym skutkiem. Szukamy kogoś kto pokazałby nam główny datzan – czytaj – otworzył.

Trafiamy na kilkunastu młodych chłopców o energetyce dalekiej od „oczekiwanej” od mnichów, za jakiś czas jeden z nich przeszedł otworzyć datzan.

Wszystko wymarłe, w sezonie na pewno bardziej żywe.

 

 

 

 

 

Czuć starą potęgę i przywiązania …… to taka duchowa ściema – nie jestem przywiązany do własnej materii, do własnych ideałów, ale buddyjskich już tak.

Religia to coś ponad i do tego można się przywiązywać….

 

Uwalniam się od przywiązania do tworzenia rzeczy dla innych, dla religii, organizacji

 

Uwalniam się od przywiązania do dzieła

 

Tworzę z radością i miłością bez przywiązań.

 

 

 

 

 

Spacerujemy doświadczając tego niesamowitego miejsca, martwi nas tylko jego zaniedbanie.

Pojawiają się obrazy, że gdy dbasz – to się przywiązujesz, więc lepiej nie dbać i się nie przywiązywać.

 

Uwalniam się od przekonania, że dbanie równoznaczne jest z przywiązaniem

 

Dbam bez przywiązania

 

 

 

 

 

Kolejne obrazy tworzenia super miejsca, super przestrzeni przelatują przez świadomość.

 

Uwalniam się od nadęcia gdy stworzę coś pięknego

 

Pozwalam sobie na pokorę przy stwarzaniu pięknych miejsc.

 

Pokora tworzenia piękna w sobie i wokół siebie, piękna które emanuje na innych i pozwala im wzrastać.

 

Tworzę piękno z radością i pozwalam mu się rozprzestrzeniać na świat

 

 

 

 

Podchodzimy do stupy na jednej z górek, patrzę na buddów siedzących dookoła niej wyżej chodzącego człowieka.

Tak jak ktoś jest wyżej, a ktoś niżej jest separacja.

Mistrz i uczeń….

Ok, tylko dlaczego mistrz patrzy z góry na ucznia????

Dlaczego gdy ktoś jest lepszy musi siedzieć wyżej i separować się od ludzi. Dlaczego nie może być jednym z nich.

 

Uwalniam się od przekonania, że nauczyciel jest wyżej ucznia

 

Uwalniam się od przekonania, że osoby duchowe separują się od ludzi

 

Żyję w jedności z otaczającym światem i ludźmi.

 

 

 

 

 

Gdyby nie zapowiadane załamanie pogody na pewno zostalibyśmy tutaj dłużej, jednak wszechświat tak układa wobec nas swoje plany, że czas w drogę – czas ku rosyjskiej granicy.

Piękne pożegnanie z Mongolią.

Dziękujemy za ten magiczny czas, w którym pokazano nam, że napięcia i nadęcia zawsze są rozładowywane, a pycha i duma popada w ruinę…..

Dziękujemy za te cudowne odsłony Mongolii i nas samych.

 

 

 

 

Opis klasztoru z Wikipedii https://pl.wikipedia.org/wiki/Amarbajasglant_chijd

Amarbajasglant chijd (mon. Амарбаясгалант хийд) – klasztor buddyjski wajmaku selengijskim w Mongolii.

Powstał w latach 1727–1736 dla upamiętnienia zmarłego w 1723 roku Öndör gegeena Dzanabadzara, którego zmumifikowane ciało złożono tu w 1779 roku. W klasztorze znajdowały się również również szczątki IV Bogd gegeena. W czasierepresji antybuddyjskich w Mongolii klasztor zamknięto, zniszczono 10 spośród 37 świątyń wchodzących w skład kompleksu. Klasztor onowiono w latach 1975–1990 z funduszy UNESCO.

W 1990 roku wznowił działalność religijną, od 2003 roku odbywa się w nim tanieccam. Jeden z najważniejszych centrów buddyzmu w Mongolii.

 

Lahti – trasy biegowe

2Trasy biegowe w Lahti odbiegają od stadionu i skoczni ,przy której są główne parkingi (czynne 6-23). Trasy początkowo pną się po wzgórzu , a potem przebiegają płaskowyżem przez las . Podbiegi , zjazdy i mniej lub bardziej poziome odcinki czynią trasy , bardzo urozmaicone i ciekawe. Mosty nad drogami dodają uroku i uruchamiają westchnienia 4zachwytu , nad infrastruktura. Ilość kilometrów oświetlonych do 22,30 tras jest porażająca (wg planu) , nawet nie miałem szansy ich odwiedzić w całości. Przygotowanie koncertowe i to już kilka godzin (na części ) , a następnego dnia w całości po największym biegu masowym w Finlandii. Polecam i w dzień i przy sztucznym świetle . To naprawdę nieliczne połączenie , biegania w wysokim lesie , w przyrodzie , i tras sportowych, przygotowanych i oświetlonych.

Niestety zdjęcie planu tras biegowych , gdzieś mi się podziało , ale plątanina jest imponująca , na pewno ponad 100 km .

32Na części tras przy stadionie znajdują się ciasne zakręty o 180 stopni oraz podjazdy. Bardzo polecam obiekt osobom , które lubią połączenie biegówek na sportowo z pobytem w atrakcjach miasta. Część tras przecina jezioro – duże przestronne i malownicze. Jednak gdy jest ciepło ratraki na nie nie wjeżdżają . Chciałoby się mieć taki obiekt w Polsce, ale może wtedy nie ciągnęło by nas tutaj .

 

Niestety w naturze , nie ma oznaczeń kolorystycznych lub numerycznych , zdarzają się drogowskazy z jakimiś nazwami za bardzo nic nie mówiącymi. Lepiej więc zabrać wieczorem ze sobą czołówkę i telefon komórkowy.

12

Dla osób, które poszukują łatwiejszych tras polecam płaskowyż powyżej skoczni . W pobliżu stadionu trzeba już sobie 1dobrze radzić z nartami.

Nad jeziorem jest czynny całoroczny kemping (obok stoku narciarskiego , 5 km od stadionu ) Pensjonatów obok skoczni i stadionu brak i nie zauważyliśmy ich także nad jeziorem (?).

1

Supraśl biegówkowa perła Podlasia

Supraśl biegówkowa perła Podlasia 20-21 luty 2013 r.

12

 

Wyjeżdżając popołudniu z domu do Supraśla dojechaliśmy w nocy .

Dla nas jako osób z południa, północ jest zawsze trochę zagadkowa . Tak samo Supraśl – może wstyd to pisać – , ale dowiedzieliśmy się o nim szukając miejsc do pobiegania na biegówkach w okolicach Bialegostoku .

A miasteczko nie tylko posiada trasy biegowe , ale również przepiękny klasztor męski prawosławny z muzeum ikon.

Niedawno odkryto w nim borowiny, dlatego nie jest to tylko Supraśl, ale Supraśl uzdrowisko . Miejscowość nie tylko jest silna energetycznie (klasztory zawsze osadzały się w miejscach silnych ) , to jeszcze położona wśród lasów nad zalewem , powoduje to, że jest idealnym miejscem do regeneracji sił .

 

Trasy biegowe utrzymywane głównie przez Szkołę sportową w Suprasiu , są przykładem na to, że niewielkim kosztem można zrobić coś z czego wiele osób może korzystać .

 

13Trasy położone są w lesie , biega się drogami leśnymi . Są trzy pętle 1 km, 2 km i 3,5 km , ma się wrażenie , że jest się gościem wśród przyrody .

Ukształtowanie trasy dość ciekawe , składające się z drobnych podbiegów i zjazdów . Całość wewnątrz lasu składającego się z wysokich drzew .

 

Obok tras wypożyczalnia nart.

 

Przyjęto nas tutaj po królewsku , pierwszy raz od ponad miesiąca zabłysło dla nas słonce .

15

Miło było patrzeć jak młodzież dzieci z nauczycielami przychodzi na zajęcia .

Patrząc na to zadawaliśmy sobie pytanie , czy na pewno jesteśmy w Polsce ….?

Gdy na zajęcia przyszły młodsze dzieci zgłupieliśmy , może przenieśliśmy się w czasie do Norwegii .

 

Tak jak pisaliśmy wcześnie trasy utrzymywane są małym kosztem przy pomocy skutera śnieżnego i specjalnych przystawek do robienia śladu , Skuter przygotuje nie tylko ślad, ale i szerszy pas do stylu dowolnego Z tras korzysta cała szkoła sportowa , więc dodatkowo trasy są dobrze przetarte przez uczniów.

 

 

Dopadła nas refleksja , taki lekko pofałdowany lesisty teren , są setki jak nie tysiące takich miejsc w 14Polsce. Jednak ile pracy, wysiłku i zaangażowania przez lata , musi włożyć wiele osób, aby takie trasy biegowe wbiły się mentalność mieszkańców okolicy , aby zostały zaakceptowane jako element ich miejscowości , aby władze gminy widziały w tym szansę rozwoju turystycznego , aby wszyscy zaakceptowali ten teren jako miejsce , które się nie niszczy chodząc lub jeżdżąc różnym „zabawowym” sprzętem . Aby doszło do trwałego wsparcia finansowego gminy.?

11

 

Aby powstała infrastruktura towarzysząca w postaci     parkingów, serwisów, wypożyczalni , restauracji i bazy hotelów , to praca wielu ludzi na przestrzeni długiego okresu czasu , a wydawałoby się , ze chodzi tylko o odpowiednio ukształtowany teren .

Inicjatywa tras biegowych jest godna naśladowania i propagowania , szczególnie w dzisiejszych czasach , gdy gdy aby coś zrobić , trzeba bardzo dużych pieniędzy .

 

Pozdrawiamy i życzymy szkole sportowej długich lat biegania na nartach.