umysł i intelekt

now browsing by category

 

Verna – objęciach św. Franciszka

Verna – w objęciach świętego Franciszka 4 lipca 2018

 

27

 

29

 

Wczoraj w sklepie skrzacim jego właściciel bardzo zapraszał nas na skrzaci festival. Gdy stwierdziliśmy, że to jeszcze parę dni. On poinformował nas, że obok jest piękny Foreste Casentinesi.

Zerknęliśmy potem na mapę i dojrzeliśmy dwa klasztory: Verna i Erem Camaldoni.

Verna śniła mi się potem w nocy, że mam tam jechać.

Więc pojechaliśmy ………………

Drogami przez Park Narodowy prowadzącymi przez lasy.

I późnym popołudniem dotarliśmy pod klasztor. Wszędzie są tu zakazy kampingowania i informacja, że klasztor czynny jest do godziny 18.

Nie zważając na tę informacje poszliśmy w stronę klasztoru, aby być grzecznym na początku ominęliśmy wejście na główny taras widokowy (gdyż znajduje on się na skale) i poszliśmy na okoliczne wzgórza. Słońce zmierzało ku zachodowi rozpryskując tysiącami promyków energii, informacji pożywienia.

 

28

 

33

 

Bycia w świetle. Z radością patrzyliśmy w te promyki pozwalając im napełniać nasze ciało.

 

Pozwalam sobie na lekkość i subtelność,aby móc odżywiać się światłem.

 

Zaprzyjaźnieni z miejscem, prowadzeni przez niewidzialne siły nieśmiało weszliśmy na główny taras, a potem plac bazyliki.

Czułam się cały czas skrępowana tym, że tu jestem już po godzinie zamknięcia klasztoru.

– Przecież pisze, że czynne do 18 – podpowiadała pacynka – Zaraz Cię oper……… – dodawała z naciskiem.

– I co z tego, co się stanie – pytałam.

– Przez prawie miesiąc pobytu we Włoszech zobaczyłaś,że ten kościół jest łagodny. Pokazuje się Ci tak jakby zasada miłosierdzia bożego była w nim bardzo żywa, więc czego się boisz? – pytała bardziej analizująca część umysłu.

Przychodziły obrazy agresywnych zachowań ludzi związanych z kościołem z dzieciństwa, gdy złamało się jakieś zasady zachowania w miejscu czci.

– Czy nie czujesz, że jesteś we Włoszech, a nie fanatycznej religijnie Polsce – dialog nie cichł…

– Ale Polskę znam, a o tym kraju wiem niewiele, więc na pewno agresji nie brakuje… bleee………….. – dialog bez końca.

Wręcz zapomniałam, że to święty Franciszek mnie tutaj zaprosił, a on uczy mnie i innych miłości, a nie agresji.

 

5

 

A La Verna to jego ulubione miejsce kontemplacyjne – tutaj w czasie postu od archanioła Michała dostał stygmaty, więc dlaczego miałby pokazać Ci to miejsce z poziomu nietolerancji i nieakceptacji? – pacynka dokazywała dalej.

Tymczasem na klasztorny taras wyszli franciszkanie, siostry zakonne różnych zakonów będące tutaj na rekolekcjach i mieszkający tutaj turyści (administratorzy cenią to miejsce koszt z obowiązkowym śniadaniem i kolacją 50 euro od osoby) – panika pacynki się wzmogła, moje ciało było napięte, wręcz sztywne.

Dopiero teraz uzmysłowiłam sobie ile agresji doświadczyłam od kościoła, jaki mam lęk przed nim, przed jego presją.

 

Odpuszczam lęk przed kościołem

 

Pozwalam sobie czuć jednością z każdym kościołem, bez względu na to czy do niego należę, czy nie 

 

 

Fanatyzm innych ludzi nie ma na mnie wpływu, pozwala mi być bezpieczną i stać w swojej sile.

 

A Franciszek cudowny gospodarz zaprosił nas na niesamowity organowy koncert do bazyliki la Verna.

Koncert nieoczekiwanie zaczął się chwilę później, tak jak byśmy o tym wiedzieli i na niego specjalnie przyjechali….

 

31

 

Przy niektórych utworach odlatywałam w niebiosa, a może zabierał mnie tam na spacer sam Święty Franciszek pokazując że tutaj na ziemi można tak żyć?

Gdy żyje się w prostocie w pełnym przepływie, w stabilności własnego umysłu, umysłu przez który przemawia Bóg.

Tak wracałam z niebios na ziemię gdy pojawiały się bardziej skomplikowane utwory.

 

Pozwalam sobie na wewnętrzny raj w prostocie przepływu.

 

Posłuchajcie zresztą sami.

 

 

Jakie przyjęcie. Franciszek nie pierwszy raz pokazuje nam, że jesteśmy dla niego cennymi, oczekiwanymi gośćmi.

 

30

 

32

Prana World Festival czy na pewno po drodze umysłu?

Prana World Festival 4-11 czerwiec 2018

 

111

 

Naszą podróż rozpoczęliśmy spotkaniem z Alinem – odżywiającym się praną, który zrobił z nami wywiad, o nas, o naszej drodze.

 

 

Potem gdy czekaliśmy na naprawę autka byliśmy na medytacji z Veni – również odżywiająca się praną, kiedy to my zrobiliśmy z nią wywiad.

 

 

Pamiętam jak Grażyna Klein partnerka Alina powiedziała z uśmiechem, tutaj zaczęła się Wasza podróż i właśnie tak………

energie niejedzenia od początku zagościły w naszej podróży i……..

Zaprowadziły nas nie tam gdzie zmierzaliśmy z umysłu, a całkiem w przeciwną stronę. Tak, jechaliśmy na północ, a potem zmieniliśmy kierunek na południowy – by jechać na Prana World Festival do Włoch.

Taki znak, że niejedzenie jest o 180 stopni w innym miejscu niż myślimy???

Umysł dużo wie, chce wiedzieć, zrozumieć, ciężko mu zdobyć się na zaufanie, że tak bez jego kontroli wszystko zmierza w dobrym kierunku.

 

Kontrola to lęk przez nowym, nieznanym.

 

Mój umysł lubi zrozumieć duszę, wtedy idzie z nią ramię w ramię. I znając ten mechanizm, który wzmacnia mnie i moją drogę – pozwala mi być tu gdzie jestem , przyglądać się programom.

Programom zarówno swoim jak i społecznym, światowym, czy galaktycznym.

Pozwala mi to nie tylko zrozumieć mnie, ale również drugiego człowieka, jego agresję, kpiny, przemoc i popatrzeć na to ze współczuciem, a nie z lękiem, wyższością czy agresją.

 

Zrozumienie programów mojego umysłu, wspiera mnie w mojej drodze.

 

I postanawiam bez wstydu podążać dalej tą drogą.

Tak bez wstydu, bo jak to ja przejmowałam się tym co powiedzą inni bardziej medialni facebookowo czy youtubowo. A większość z nich krzyczy zły umysł, odrzuć go. W większości religii kiedyś odrzucano ciało i do czego to doprowadziło, wszyscy wiemy. Tak samo teraz z umysłem .

Dla mnie umysł to przyjaciel, a jego oprogramowanie …………..

Aaa… sam festival to niesamowite przeżycie – to spotkania z taką różnorodnością energii pranicznych. Praktycznie każdy ma swoją własną drogę .

Opowiadamy o tym w filmiku.

 

 

Obraza muzyczna na festiwalu była bardzo bogatam.in 

10

Mirit pranojednka ze Słoweni z zespołem Vedun  http://www.veduna.si

 

 

 

Taki znak , że niejedzenie jest o 180 stopni w innym miejscu niż myślimy???

Tak poznałam ten znak , znak ,który znałam dobrze, ale w moim stylu wstydziłam się tego, że działam inaczej .

Bo niejedzenie jest dla mnie drogą, a nie celem samym w sobie.

 

103

 

A sama droga też nie jest dążeniem samym w sobie.

 

Rzucam intencję i idę za tym obserwując co pojawia się po drodze.

 

12

 

Uwierzyłam cała sobą, że na pranę mogę przejść z dnia na dzień, bez żadnych przygotowań i nie kontrolując tego i nie udając, że się jest dalej niż jest.

Doskonale wiem, że wszystko najlepiej się dzieje, kreuje gdy daję intencję i o niej zapominam.

I tak zrobiłam i cieszyłam się jedzeniem razem z Włochami. To pierwszy spotkany przeze mnie naród (szczególnie Ci z południa), który ma dużo radości jedzenia.

Jadłam wegetariańskie pizze, makarony, gnocci , piłam cappucino z mlekiem, pojawiło się wino, szampan….

Tyle nabiału co teraz – nie zjadłam chyba przez ostatnie 5 lat, a wszystko w dobrym samopoczuciu, radości i przy dobrym trawieniu.

Myślę, że o dobre trawienie zadbał grzybek tybetański, który dostaliśmy z festiwalowej kuchni i codziennie wypijaliśmy ok. 1,5 litra płynu.

 

Pozwalam sobie jeść z energią, radością każde jedzenie czy materialne czy niematerialne

 

Wprowadzam w siebie energię radości, miłości według mnie.

 

To takie przesłanie Włoch i festiwalu –

Dawaj swojemu ciału to co daje mu radość, miłość, energię – bez patrzenia na innych – co im daje. Bez kontrolowania tego .

 

Mam odwagę słuchać siebie i iść za tym

 

To chyba największe przesłanie dla mnie z tego festiwalu, bo bardzo często otrzymywane przeze mnie przekazy, wizje są całkowicie inne od nauk wielkich tego świata

Idę z odwagą i pewnością za swoimi wizjami i przekazami

 

Tak jest….

 

11

Fizjologia jogi – Tummo wewnętrzne ciepło – 2 tydzień na Kuzowie

Warsztat Tummo (wewnętrzne ciepło) 18-23 lipca 2016 tydzień drugi

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

106

O warsztacie dowiedzieliśmy się pierwszego wieczoru pobytu na wyspie. Wania jeden ze strażników rezerwatu, gdy dowiedział się o naszych zainteresowaniach, zaraz poinformował nas, że za ponad tydzień przyjeżdża grupa od jogi, fizjologii jedzenia i tummo.

Bardzo nas to zaintrygowało. Nawet gdzieś pojawiła się myśl:

Może pojedziemy do portu weźmiemy więcej rzeczy i przyjedziemy na warsztat jak nam pozwolą w nim uczestniczyć”.

Wszystko jednak potoczyło się samo, czas pobytu na wyspie mijał sam, przyroda i dobrzy ludzie dokarmiali, a nam nie chciało się wychodzić z tej przestrzeni, a co za tym idzie urywać tej cudownej energii wizytą w porcie.

W dzień gdy pojawiła się na wyspie grupa Tummo, było sporo zamieszania – gdyż przyjechały równocześnie jeszcze 3 inne grupy, takie zawirowanie energii po niesamowicie spokojnych ostatnich paru dniach. Dlatego chcieliśmy popłynąć na jakiś czas na bezludną wyspę obok i zobaczyć jak wszystko się potoczy. Bo do cywilizacji nie chciało nam się wracać -opuszczając raj.

Gdy już wchodziliśmy do łódki, przyszedł Wania z informacją, że Ci ludzie opodal, to ci od Tummo.

– Kto organizator – zagadnęłam.

– Irina, ta w czapeczce – i wskazał uśmiechniętą kobietę .

Podeszłam szybko aby się z nią przywitać i zapytać, czy możemy uczestniczyć w kursie.

Ucieszyła się z naszej propozycji.

– Ile nas to będzie kosztować? – zagadnęłam.

– Od Polaków nie będę brała pieniędzy – odpowiedziała.

Niesamowite! Tummo o którym marzył od jakiegoś czasu Bartek przyszło do jego życia samo i to jeszcze gratis. Kolejny przykład, że gdy się jest na swojej drodze, pieniądze są tylko dodatkiem do życia.

– Przyjedziemy za 2 dni – powiedziałam – bo teraz jedziemy na wyspę obok.

– Do zobaczenia – pomachała nam.

Gdy siedzieliśmy na wyspie obok wychodziły kolejne programy.

Bartek od lat marzył o tummo, a teraz mimo że został na niego zaproszony siedzi na wyspie obok.

Bo marzył również o pobycie na bezludnej wyspie.

Tylko gdzie sens i logika. Warsztat trwa tydzień, a na bezludną wyspę można pojechać zawsze.

Uwalniam się od uciekania od swoich marzeń

Realizuję swoje marzenia bez patrzenia się na innych

A u mnie znowu pojawiły się problemy z ciałem. Dwa dni temu skręcona noga może nie pozwolić do końca uczestniczyć w warsztacie. Coś niesamowicie sabotuje mój luz ciała.

Trzeba to zaakceptować.

Po dobie pobytu na bezludnej wyspie, wróciliśmy na główną wyspę, Irina (http://www.faraon-tv.com/) od razu przedstawiła nam prowadzącego Rinada Minwalejewa  fizjologa, profesora uniwersytetu w Petersburgu, zwanego również „Człowiekiem Zimna”. 

/http://www.tapasyoga.ru/

Rano były zajęcia z jogi, potem wykłady, połączone z wycieczkami po wyspie, do tego jedzenie z ogniska. Wszystko byłoby super, gdyby nie fakt, że zaczęło mocno padać i padało z małymi przerwami do ostatniego dnia warsztatu, kiedy wreszcie zaczęło się przejaśniać. Miało i to swoje dobre strony, gdyż z uwagi na deszcz i sztorm nie przypływali jednodniowi turyści. Był spokój cisza, energia zamknięta dla nas.

103

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

115

Zajęcia całkowicie na zewnątrz, wykłady pod namiotowym zadaszeniem trwały nadal – w końcu to tummo – technika utrzymania ciepła w ciele.

Poranna joga była wtedy gdy akurat nie padało, ja z uwagi na skręconą kostkę uczestniczyłam tylko na kilka procent. Jednak muszę powiedzieć, że były to zajęcia dla mnie na najwyższym poziomie. Przede wszystkim dlatego, że prowadzący szukał w tym co robi efektywności i naukowego poparci. Obalając przy tym całą ideologię, mistykę, a nawet energetykę – dla mnie może trochę zbyt ordynarnie.

Jednak w tym co dotyczy ciała i jego powiązania z nauką jest mistrzem. Jak pokazywał asany, to w taki sposób, aby wykonywać je najbardziej efektywnie. Dziękuję za te ćwiczenia.

Wykłady ograniczały się do teorii jedzenia, oddychania.

Aby zbytnio nie rozwodzić przytoczę kilka cytatów (mniej więcej tak jak to mówił profesor) .

100

Ewolucja człowieka prowadzi począwszy od wszystkojedzących, wegetarian, wegan, raw food, frutarian, kończy na odżywianiu praną”.

Najzdrowsze jedzenie to takie jakie smakuje”

Im więcej smaków, produktów, kuchni, jedzenia od innych osób – tym mniejsza szansa zachorowania na alergię, a im bardziej monotonna jest nasza dieta – dotyczy to również osoby gotującej, tym większa szansa zachorowania”.

Nasze ciało wie najlepiej co jest dla niego zdrowe”.

Z zamkniętymi ustami człowiek jest mądrzejszy (czyli gdy nie mówi), a zatrzymanie oddechu powoduje lepsze dotlenienie ciała”.

Jego teoria jest podobna do teorii Butejki o której pisaliśmy http://brygidaibartek.pl/zobacz-jak-oddychasz-a-moze-zbadaj-jak-przyswajasz-tlen/

Człowiek Żyjący w większej kumulacji CO2 – w miastach ma więcej energii na działanie – biznes, pęd, pogoń. Człowiek żyjący na przyrodzie może tworzyć, jednak trudno mu działać w biznesach”.

Wszystko poparte badaniami naukowymi. Dla mnie czasami język za trudny, aby wszystko dokładnie zrozumieć. Choć z drugiej strony, ja wolę jednak działać niż tylko słuchać.

Oczywiście ewolucja ewolucją, jednak gdy wspominaliśmy o pranie wzbudzało to silne emocje u prowadzącego i części osób, na zasadzie – że te osoby kłamią, że to jest niemożliwe itp.

– Nie dziwię się, że ludzie na pranie uciekają od nauki, gdy ona nie tylko nie jest ich ciekawa, ale z nich kpi – odpowiedziałam raz ucinając dyskusję.

Nawet to, że my nie jemy mięsa było dla nich trudne do zaakceptowania. Zresztą zauważyliśmy, że ta Rosja którą znamy dzieli się co najmniej na dwa rejony – Moskwa i tereny na wschód, oraz Petersburg i tereny na północ. Tutaj w Karelii i na morzu Białym rzadko spotykamy turystów z Moskwy, z Pitera praktycznie jest większość. Dla tych z Petersburga wegetarianin to jakiś psychiczny gość. Mimo proponowanej przez profesora teorii rozwoju świadomości – nie skorzystali z sytuacji że wśród nich są wegetarianie – raczej byliśmy „płachtą na byka…” – ciekawości nie było…

Gdy mówiliśmy, że od dziecka nie lubiliśmy jeść mięsa – słyszeliśmy – „My na północy musimy jeść dużo mięsa, tłuszczu”

Tak, tak dużo się napatrzyliśmy, gdyż w zupie na 40 osób (10 litrów) lądowały dwie małe puszki mielonki jako mięso i tłuszcz. Patrząc na spożycie mięsa, tłuszczu i wielkości Rosyjskiej porcji – to Polska leży chyba na Antarktydzie.

Taka kolejna iluzja.

113

W tych potrawach nie ważne było mięso – jako mięso, ważny był smak i zapach mięsa. I on zaspokajał, dawał pełne bezpieczeństwo.

Petersburg dużo przeżył w czasie drugiej wojny światowej, o czym pisaliśmy ………. i może dlatego potrzeba jedzenia mięsa u tych ludzi jest tak silna. Choć w sumie, to należy zadać pytanie, dlaczego osoby jedzące inaczej wzbudzają w nich takie emocje???

Pytanie bez odpowiedzi…

Ja w swojej rodzinie nie miałam z akceptacją większych problemów. Nie znałam tego dopóki nie poznałam mamy Bartka, Bartek spotykał się z okłamywaniem co do składu potrawy i brakiem akceptacji tego co i ile chce jeść.

Uwalniam się od przymusu akceptacji przez innych mojego sposobu odżywania

Odżywiam się w sposób, który najlepiej służy mojemu ciału

Z dań kuchni polowej przyrządzanej na ognisku wybieraliśmy to co nie zawierało mięsa (czyli niewiele) i jedliśmy jedną chochelkę, czy łyżkę na dwie osoby. Krótki filmik z warsztatu (już był czas, że mieliśmy mało energii w kamerze i aparatach). 

Nie możliwość wyjazdu z wyspy na obiecane wycieczki, padający deszcz, zimno, kończące się zapasy słodyczy (szczególnie zgłuszczonego mleka – rosyjskiego agresywnie słodkiego specjału) spowodowały, że nawet te porcje jedzenia, które jedliśmy – dla paru osób zrobiły się za duże.

Pojawiła się zawiść za to, że Irina nas bezpłatnie zaprosiła.

Pojawiły się jakieś głupie pytania, czy zawsze jak podróżujemy – nie kupujemy jedzenia itp.

Zareagowałam na to zbyt ambicjonalnie – zrobiło mi się przykro. Może dlatego, że po prostu nie mogłam iść do sklepu i kupić im coś na stół, a sama w namiocie nic nie miałam.

Choć w sumie to Irina nas zaprosiła na warsztat i im nic do tego.

Jednak wzięłam Bartka za rękę – poszłam do namiotu i popłakałam się. Wszechświat zareagował natychmiast, przyszedł Wania (strażnik rezerwatu) – przyniósł nam 2 pomarańcze! (i to właśnie w tym momencie – i nie chleb – tylko „luksusowe” w tym miejscu, na wyspach pomarańcze). Powiedział Zacharowi o incydencie, który zaraz też przyszedł, przyniósł cukiereczki i dżem.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Taki przykład, że zawiść innych osób – a tutaj były to niedowartościowane, otyłe kobiety, sporo młodsze ode mnie, wyglądające sporo starzej – nie ma na mnie wpływu, wszechświat o mnie dba – dostaję nawet największe dla mnie rarytasy!

Uwalniam się od przymusu przejmowania się zazdrością innych osób

Uwalniam się od przymusu walczenia o akceptacje u ludzi którzy są zawistni wobec mnie.

Wszechświat dba o mnie lepiej niż ja sama jestem sobie w stanie wymyślić

I na drugi dzień gdy znowu coś wymyślały – przypomniałam sobie pomarańczę, popadłam w stan – nie braku zależności od takich osób – ale przede wszystkim zaufania do Boga, że dba o mnie bardziej niż ludzie. Sytuacja tak się rozwinęła, że wręcz poczęstowały mnie grejfrutem.

Uwalniam się od zależności od ludzi

Uwalniam się od zależności od zawistnych kobiet

Uwalniam się od lęku przed zawistnymi, nieszczerymi, niespełnionymi kobietami

Żyję w pełnym zaufaniu do życia i Boga , wiedząc, że troszczy się o mnie lepiej niż mogę sobie wyobrazić.

Zwieńczeniem warsztatu była kąpiel w wodzie. Wszystko zostało poparte teorią dla umysłu, pokazano nam jak oddychać. Pogoda się nie chciała poprawić, dlatego siedzenie w wodzie nastąpiło dopiero w przeddzień zakończenia warsztatu – nadal jednak przy silnym wietrze i zimnej aurze (powietrze – 10 st., woda – 10-12 st. C)

Mnie już kilka godzin wcześniej zrobiło się tak zimno, że nie byłam w stanie wykrzesać grama ciepła z siebie. Na pewno przyłożyła się do tego cała ta nieprzyjemna sytuacja i puszczenie programu braku zależności od zawistnych kobiet. A może tylko jakiś jego odłamek, pokazujący mi, że nie mogę tego zrobić. Nie mogę być lepsza od nich. Bo te „wredne” kobiety nie weszły do wody. Tak samo zresztą jak ja. Ja zostałam w namiocie trzepiąc się z zimna i medytując.

Uwalniam się od przymusu nie wychodzenia ponad zawistne dla mnie osoby

Rozwijam swoje talenty, zdolności, niezależnie czy się to komuś podoba czy nie

105

107

Bartek na szczęście poszedł i wysiedział w wodzie 5-6 minut. Najbardziej mu doskwierała świadomość, że jak wyjdzie nie będzie miał się gdzie dogrzać, trudny był wiatr. Połowa w ogóle nie weszła do wody, 10 osób wytrzymało około 15 minut, 3 osoby razem z profesorem licząc siedziały 33 minuty.

Profesor cały czas przypominał tym co byli w wodzie, że tummo to nie technika cierpienia – jak ci zimno to wyjdź. Wszystko należy robić w swoim rytmie.

Uwalniam się od przymusu, że jak jest mi zimno, to zaraz muszę się dogrzać przy piecu, czy w pomieszczeniu

Pozwalam sobie oddechem rozgrzewać swoje ciało

108

109

110

Tak, siedzenie w zimnej wodzie, na śniegu itp. wydawało się czymś bardzo trudnym, wręcz nieosiągalnym. Jednak dzięki Rinady Minawalejewa stało się to prostsze, oswojone, wręcz naturalne. Jak jazda na rowerze, nic nadzwyczajnego. Cudownie spotykać takich ludzi, dla których rzeczy które robią są naturalne i proste. Wtedy można jak ja mówię łyknąć sobie od nich tej energii i uznać pozornie trudne rzeczy za normalne prawa natury 

112

Dziękujemy – już ćwiczymy. Bartek siedział w morzu po zakończeniu seminarium, przez kolejne 3 dni – po 15 minut, a ja przez 2 minuty. To sukces bo przed warsztatem wskakiwaliśmy do wody na kilka chwil i zaraz wyskakiwaliśmy – krzycząc. Woda w tym morzu jest naprawdę chłodna, nie nagrzewa się. Dwa razy na dobę jest odpływ (1,5 m wysokości pływu), i codziennie jest świeża dostawa takiej „rześkiej do bólu zębów”. Nawet spotkaliśmy potem Rosjan biwakujących nad brzegiem morza , którzy się chwalili – że są tu drugi raz i za pierwszym razem nie dało rady, ale teraz krótko ale się okąpali.

Więcej na temat Profesora – Człowieka Zimna i organizowanych ekspedycji tummo na wyspy Sołowieckie i w Himalaje w następnym poście.

A na koniec ukazał się jeszcze jeden program ciekawy program. Gdy już „grupa tummo” pakowała się, przyszła inna grupa Rosjan, chcieli zając ich biesiedkę (zadaszone miejsce do siedzenia i palenia ogniska). Zachowanie to było agresywne i bez sensu, gdyż mogły im się pomylić rzeczy, pakunki. Jednak nowa grupa się wciskała, w pewnym momencie zaczęła niecierpliwie rozpalać ognisko i wnosić swoje rzeczy, gdy nasi znajomi byli jeszcze nie spakowani. Żadna argumentacja nie pomagała. Doszło do spięcia.

– Popatrz wczoraj nas „wyrzucili” z tego miejsca – teraz energia do nich wraca – zauważył Bartek.

Wyrzuciło” nas 5 osób z trzydziestoosobowej grupy, pozostałe 25 – puściło całą sytuację mimo uszu udając, że ich nie dotyczy. Nie chciały zajmować stanowiska.

I …… energia wróciła tylko, a może przede wszystkim uderzając w tych którzy – nie chcieli zajmować stanowiska!

Energia w tym miejscu została nikt jej nie poczyścił, nie zrównoważył inną.

Nie wtrącanie się – gdy coś dzieje się na naszych oczach, to popieranie tego co widzimy, słyszymy.

– Co robić? – zapytacie, gdy nie chcecie wchodzić w konflikt.

– Zajmijcie stanowisko w swoim umyśle! Nie mówicie, że Was to nie dotyczy, jeżeli dzieje się to przy Was, jeżeli informacja do Was dociera, to na pewno jest dla Was.

Można sobie też wyobrazić jak widzi się rozwiązanie. Nie trzeba stać po żadnej stronie.

Potem okazuje się, że osoby słabe mają władzę na światem, bo innym nie chce się tracić energii na zajęcie stanowiska w jakieś sprawie…

Uwalniam się od przymusu puszczania mimo uszu spraw dla mnie istotnych

Zajmuję na poziomie energetycznym stanowisko w srawie, we wszystkim co do mnie dociera.

Grupa odjechała – my pomachaliśmy na pożegnanie i na wyspie znów zapanowała, piękna, słoneczna pogoda (nawet 25 st. w cieniu).

My dziękujemy za ten czas i bardzo polecamy poznanie Rinada Minwalejewa. A poniżej Bartek z kolegą Dimą cieszą się swoimi różnymi ciałami.

Akceptuję swoje ciało

8

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Niebo z Hathorami – e-book

Wpadła nam w ręce wspaniała książka, która jest odpowiedzią na wiele naszych pytań książka jest w formie bezpłatnego  e-booka dlatego udostepniamy ją u nas na blogu. 

NIEBO-Z-HATHORAMI  

(2 razy trzeba kliknąć na powyższy tytuł, najpierw przekieruje na stronę niebo……., a potem znów kliknąć w link i wtedy już otworzy pdf ) 

Można klikać na ten link http://brygidaibartek.pl/niebo-z-hathorami-e-book/niebo-z-hathorami/ 

 

Jak ktoś ma problem niech pisze na maila pośle brygida111@wp.pl

 

Witajcie Kochani,, 

Przetlumaczylam dla Was ksiazke, ktora podyktowali Hathorowie Belgijskej pisarce i duchowemu kanalowi Lii-Ariël Hermans .To jest jej druga ksiazka, ktora napisala we wspolpracy z Hathorami. Ja jak na razie przetlumaczylam jej ostatnia ksiazke “ Niebo z Hathorami” w ktorej to ucza Hathorowie jak radzic sobie z Nowa Energia Gai. Oto slowa Ariel zaczerpniete z tejze ksiazki : “Kochani czytelnicy, czy wybierzecie się z nami w podroż po Nowym Świecie? Ta książka oferuje nam ogrom przeróżnych metod naszych Braci i Sióstr, którzy po raz kolejny dzielą się swoją wiedzą i mądrością, zdobytą poprzez własne doświadczenie. Będzie to podroż do wnętrza, pełna przygód. Czy cieszycie się tak jak ja, na tę nową przygodę? Poprzez przeżycie nowych doświadczeń, które byly mi dane i którymi się z wami tutaj podzieleilam, mam nadzieję pomóc nam wszystkim, byśmy wspólnie razem nauczyli się żyć w Nowym Świecie.

Sam decydujesz o tym, jak głęboko pójdziesz w tą wewnętrzną podroż z Hathorami. Proszę, zrób to z miłością i radością.

Lia-Ariël “

A tutaj cytuje Hathorow by oddac w skrocie tresc tej ksiazki :

“Dawno temu umówiliśmy się, że przyjdziemy was wspierać, w tym ważnym procesie. Taka była nasza umowa.

Pod zwrotem “wasz proces”, mamy na myśli życie na Ziemi w czasie przejścia do Nowego Świata. Możemy wam serdecznie pogratulować tego przejścia, które rozpoczęło się 12 grudnia 2012 a które około 21 grudnia 2012 zbudowało potężne pole energetyczne. Wy którzy czytacie te informacje, egzystujecie obecnie w zupełnie nowym polu energetycznym. Ten potężny przypływ energii dotknął was wszystkich, ale tylko niewielka liczba ludzi osiągnęła świadomość wibracji piątego wymiaru. W rzeczywistości dla wielu z was, to przejście już zakończyło się. Natomiast Ci co pozostali, wkrótce będą mogli łagodnie przejść w te wyższe częstotliwości, choć wpływ tego procesu będzie z pewnością bardziej odczuwalny.

Tytuł tej książki “Niebo z Hathorami”, jest bardzo właściwy, zwłaszcza w tym czasie. Wasze niebo na Ziemi, może być teraz inaczej urządzone i wyposażone i wy możecie to zrobić, zupełnie samodzielnie. My dajemy wam wskazówki i służymy pomocą, ale to od was zależy czy chcecie ją przyjąć, czy też nie.

Chcemy jak zawsze podkreślić, iż tekst które przeczytacie, powinniście jak zwykle sprawdzać i badać w waszym sercu.

W radości i w spełnieniu Hathorowie “ .

W ksiazce jest mowa o aktualizacji i doskonalaniu swego fizycznego ciala, o budowie duchowego hologramu / matriksa , ktory funkcjonuje w wibracjach piatego wymiaru , o laczeniu swych hologramow z hogramami istot rezonujacych z nami , doladowywaniu tego duchowego matriksu i nowym kodowaniu czyli tworzeniu Nowego Swiata na Gai by stal sie on … tak wlasnie Niebem na Ziemi, poniewaz Niebo jest stanem naszego umyslu.

Do powstania tej ksiazki w jezyku Polskim przyczynil sie rowniez Wojtek Malinowski, ktory z lagodnoscia i miloscia edytowal cierpliwie ostanie 6 rodzialow jak rowniez Dajamanti , ktory nie tylko edytowal poczatkowa tresc ksiazki, ale tez wspieral mnie energetycznie i duchowo , gdy ja tlumaczylam ta ksiazke . Rowniez kilka razy kontaktujac sie z Hathorami , gdy zaistniala taka potrzeba.

Chlopcy serdeczne dzieki Wam za to .

Zycze Wam czytelnicy cudownej przygody, ktora ja juz dawno rozpoczelam stosujac podane wskazowki przez naszych Przyjaciol Hathorow . Z wielka wdziecznoscia dla Was Drodzy Przyjaciele.

Asya Leszczynska

Opis książki ze strony :

 https://krystal28.wordpress.com/2015/02/15/e-ksiazka-niebo-z-hathorami/

Domeczek w zimowym kurorcie

Domeczek w zimowym kurorcie 13-30 listopada 2014

 

3

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

Nie wiedzieć kiedy przeleciały nam 2 tygodnie tak szybko, a wewnątrz tyle się podziało. Mam wrażenie, że znów zaczynamy nową podróż jako nowi ludzie.

Programy walki które wypłynęły w Nagornym Karabachu zaczęły uwalniać się.

Najciekawszy był program walki między umysłem, ciałem, podświadomością, nadświadomością

Każdy bojąc się o utratę pozycji chciał dominować nad resztą. Zamykając się na rozwijanie nowych możliwości. Z drugiej strony tak manipulowali innymi np. umysłem aby nie wzrastał, bo wtedy oni traciliby pozycję.

Umysł udawał, że umie więcej i jest najważniejszy, aby tym samym blokować dostęp do rozwijania nowych możliwości, sobie również.

Ciało krzywiło się specjalnie, aby pokazać jakie traumo-programy są w umyśle i podświadomości. A często w umyśle te programy już były przepracowane, tylko ciało o nich na złość umysłowi chciało zauważyć.

Nadświadomość była ponad nimi, bo przecież jak wejść w takie bagno, ona taka piękna i czysta.

Podświadomość zwalała wszystko na umysł, udając bezsilne biedactwo.

Każdy udawał silnego, a tak naprawdę był słaby.

I taka zabawa w podchody.

Ciężko im było zrozumieć, że jak jeden będzie silniejszy, to oni też na tym skorzystają rozwijając swoje możliwości.

Choć tak naprawdę rozwój i pójście w nowe był tutaj nie ważne, ważna była walka o dominację.

 

Moje ciało umysł, podświadomość, nadświadomość i serce współpracują ze sobą, wspierając się nawzajem, pozwalając sobie iść w nowe i rozwijając zgodnie .

 

Teraz idziemy w nowe z większą energią, świadomością i wglądem w siebie.

Przeobraziliśmy się z poczwarki w pięknego motyla.

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

Wielu z Was zapyta, co robiliście tam przez te 2 tygodnie, jak medytowaliście?

 

Robiliśmy to co przynosił nam wszechświat, co czuliśmy

a przede wszystkim:

 

Najlepsza znana nam technika na uspokojenie umysłu i wglądu w niego – vipassana www.vipassana.pl, wiele lat temu udział w 10 dniowych kursach przeobraził nas tak, że często zaczęliśmy opowiadać o naszym życiu, jak wyglądało życie przed kursem i po kursie.

 

Ćwiczenia ciała – nasze odkrycie polecone kilka miesięcy temu przez naszą koleżankę Agnieszkę rozciąganie – odprężone (mięśni,ścięgien,stawów) Tsatsouline Pavel http://www.empik.com/rozciaganie-odprezone-tsatsouline-pavel,prod59280807,ksiazka-p

W swoim życiu otarłam się o wiele technik pracy z ciałem, Ci co mnie znają wiedzą, że z jogą jak do tej pory nie zaprzyjaźniłam się. Te ćwiczenia to potęga, pokazują nam gdzie mamy spięcia, a potem pozwalają nam je odpuszczać.

 

Medytacje – nagrania – do słuchania

Veni http://www.veni-loveandlight.com/wp-content/uploads/2013/12/CD-3.jpg

 

I odkryta „przypadkiem” medytacja bezpieczeństwa http://iplay.pl/muzyka/Album,Medytacja-Bezpiecze%C5%84stwa,Roman-Rybacki,2566822 urzekło nas jej piękno i przestrzeń

 

Ustawienia traum ,emocji, programów przodków – To co robimy sami.

http://brygidaibartek.pl/nowy-dar-praca-z-przodkami-ustawienia/

 

Falun Gong – ćwiczenia ruszające przepływ energii w ciele – to pomocne w pracy z wychłodzeniem ciała.

http://pl.falundafa.org/

 

Kolejne odsłony pracy z dietą praniczną (modyfikacje ilości i składu tego co jeszcze jemy – obserwacja wpływu na pojawianie się emocji i witalność ciała)

 

1

 

Do tego spacery przy pięknie padającym śniegu. Taki czas do wewnątrz, taki nasz prywatny warsztat.

 

A właśnie co do zimki. Wiele osób gdy mówimy, że jesteśmy w Armenii, zaraz reaguje stwierdzeniem:

  • to macie tam ciepło

  • mamy piękna zimkę – odpowiadamy na

  • co?

Armenia to kraj górzysty, większość ludzkich siedzib jest ulokowana w rozłożystych dolinach wysokości ok. 1400 – 2000 m.n.p.m . Są one otoczone górskimi łańcuchami o wysokości 3500 – 5000 m.n.p.m.!. W czasie naszej podróży najczęściej byliśmy na 2000 m.n.p.m, więc na wysokości naszego Kasprowego. A na tej wysokości już zrobiła się zimka. Teraz w Tsaghadzor od paru dni pięknie sypie śnieg. Sprawiając radość nam i wszystkim tutaj obecnym. Gdyż jest jest miejscowość narciarska.

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

Już ratraki ubijają stoki i wszyscy cieszą się, że zaczną tłumniej przyjeżdżać turyści.

Istotą tutejszego klimatu są suche i bardzo cieple lata (może dlatego, że większość ludzi podróżuje latem tak pokazywana jest Armenia), w czasie których Ormianie bardzo doceniają zalesione, wilgotniejsze i chłodniejsze tereny kraju jak Dilijan, czy Jermuk, Arkazan, Tsaghadzor – tam są główne kurorty.

Krótkie okresy przejściowe – jesień czy wiosna i zima ostra, ale w miarę krótka (ona zależy od wysokości na 2000 m.n.p.m jest od grudnia do marca im wyżej tym dłużej )

I oto Armenia, piękny górzysty kraj z zimą i latem.

A my cieszyliśmy się tutaj jesienią, a teraz początkiem zimy.

Śnieg za oknem powoli pada jakby chciał napełnić światłem ziemię, każdy płatek to iskierka światła.

Czasem śnieg robił przerwy w padaniu i wychodziło słońce.

I tak w środę z rana, gdy Bartek zobaczył plamę słońca która była tylko nad naszym domem stwierdził – idziemy na górkę z wyciągami. Pierwszy odcinek pojechaliśmy czynną cały rok kolejką, a potem podążyliśmy dalej w górę. Słonce igrało z nami, może bawiło się w chowanego, raz pokazując się nam, a innym razem kryjąc za chmurami.

Z góry pokazały nam się okoliczne górki, a może bardziej kopki pokazując Armenię, taką jaką pokochaliśmy.

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

Zamigotał nieśmiało Sevan mówiąc dowiedzenia i zapraszając znów, tym razem na dłużej.

Wszystko pojawiało się i znikało, a z góry gdy patrzyło się w dół napełniało taką przestrzenią, iż miało się wrażenie, że stoi się na ziemi i lata równocześnie. Byliśmy w powietrzu i na ziemi jednocześnie. Nie dziwię się, że upodobali sobie tę górkę narciarze. Jadąc szybko na nartach można mieć wrażenie, że leci się w przestworzach.

Świat Bogów świat ludzi, a bardziej świat naszej pełni.

Z górki zbiegaliśmy powoli po zaratrakowanym już zboczu, a teatr zamykał się. Chmury przykrywały góry, Sevan, a może one same chowały się przed ludźmi,

Na dziś tyle………….

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

Sam Tsaghadzor też ma specyficzną energię przestrzeni nowego. Drugi raz dał nam możliwość odpoczynku. Wzrokowo piękny nie jest, zresztą jak większość post rosyjskich miast, nawet jego położenie nie jest super piekne.

Ma jednak w sobie niesamowitą ilość spokoju, radości, ruchu, czegoś nowego.

Ormianie są bardzo tradycyjni, jedzenie w domu, żona, dzieci, ubiór (zazwyczaj ubierają się na ciemno), przystrzyżone krótko włosy wśród mężczyzn , Bartka często pokazują palcami i śmieją się z niego. Taki właśnie mają stosunek do inności drugiej osoby.

Dlatego ciężko im wyzwolić się z pęd kast rodzinnych i przymusu życia w określony tradycyjny sposób. Tutaj do Tsaghadzor przyjeżdżają Ci bardziej otwarci, bogatsi.

A może dlatego są bogaci bo są otwarci na nowe i dlatego są bogaci?

Z drugiej strony widzimy tutaj jak oni ściągają jeden drugiego. Jak strażnicy tradycji nie pozwalają innym wyjść z niej, sami będąc nieszczęśliwi, nie pozwalają innym żyć inaczej.

Bo tradycja, rodzina, bieda (tak, ona jest częścią tradycji) .

Gdy gdzieś jedziemy lubimy patrzeć na tradycję, ale czy chcemy tak żyć?

Ilu z Was tak naprawdę czuje się szczęśliwi podążając za PRZYMUSEM tradycji?

Tradycja to gotowy przepis na życie, wypraktykowane przez wieki.

Zapominamy o tym, że nie tylko czasy się zmieniają , ale każdy z nas jest inny i ma prawo do własnego życia.

Dlatego może wielu pokochało miasta i ucieczkę ze wsi do niego. Bo tam wreszcie mogą być w pewnym stopniu wolni z daleka od schematów rodziny.

Wreszcie mogą być choćby w drobnej części sobą.

A może żeby był jasny nasz pogląd tradycja, rodzina jest ok, ale jej przymus już nie.

 

Dziękujemy całemu wszechświatowi za ten piękny czas, za tę zimę, którą tak bardzo lubimy, za przestrzeń domek.

Czujemy, że czas ruszać dalej przez życie i tak mieliśmy być do piątku, a zostajemy do niedzieli (30 listopada)

No właśnie następny ciekawy program, że ruch i podróż to rozwalanie energii.

Tak, gdy nie jest świadome, TAK to wtedy rozwalanie energii, i oczywiście również wtedy gdy się ma takie przekonanie, że w czasie ruchu rozwala się energię.

Każdy ma swoją misję tutaj na ziemi, każdy swoje dary, talenty, każdy czas ma swoje zachowania.

 

Dlatego.

 

Idę swoją drogą z podniesioną głową, uśmiechem na ustach i radością w sercu .

 

Czasem sklep kupił pięknem produktów. Zresztą czy owoce nie są piękne? 

 

19