zwierzęta mocy

now browsing by category

 

Bagna biebrzańskie

Bagna biebrzańskie 12-13.08.2018
72a

Read the rest of this page »

Gargano – kilka światów w jednym

Dwa światy – park narodowy Gargano 1 lipca 2018

 

4

 

3

 

Na półwyspie Gargano którego centralna część zajmują góry i park narodowy – odkryliśmy dwa światy. Kiedy na rozżarzonym wybrzeżu temperatury w słońcu niemal sięgają 40 stopni – w tym samym czasie w gęstym lesie na wierzchołkach gór panuje delikatny chłód.

Wybraliśmy wijącą się serpentynami asfaltówkę by przeciąć półwysep na drugą stronę. Niemalże idealnie po czternastej w największy upał znaleźliśmy się na leśnym parkingu biwakowym. Jest tu ich sporo ponieważ to jeszcze rezerwat przyrody i władze postanowiły kontrolować korzystanie z jego wnętrza.

Wyobraźcie sobie, że turyści będący z nami na parkingu w rezerwacie potrafili pozostawić po sobie sporo śmieci rozrzuconych tak jak siedzieli wcześniej pod drzewem. Byliśmy również świadkami chwalebnych czynów, gdy kolejna wjeżdżająca rodzinka sprzątała je po nich.

 

1

 

2

 

Las jest złożony z potężnych buków, których kora usiana jest mchami i porostami – tak że jej kolor przypomina popielato-łaciatą korę platana. Korony są szczelnie zrośnięte, dając przyjemny półmrok. Gdzieniegdzie można podziwiać skały wystające częściowo z ziemi, a wszystko to tworzy dość magiczny widok skrzaciego siedliska.

Miejsce to zaprosiło nas na ustawienie, a konsekwencją odpuszczenia jakiegoś programu u mnie – były odwiedziny młodego liska, który wyskoczył pod koniec terapii z gęstwiny i podbiegł do naszego auta. Pokręcił się chwilę dookoła niego i dał nura w krzaki.

 

6

 

Spotkanie było bardzo symboliczne (wg J. Ruland ”Zwierzęta Mocy”) – „Lis poprowadzi cię do zwierciadła twojej duszy. Ciesz się z tego co już masz. Jesteś dobrze zaopatrzony.

Nie patrz na innych, nie zazdrość im i nie porównuj się z nimi. Posłuchaj siebie samego i daj sobie to, czego teraz potrzebujesz czego zawsze sobie życzyłeś. W norze lisa, w jamie, w zdystansowaniu – w twoim wnętrzu – narodzi się światło samorozpoznania. Tu znajdziesz poczucie bezpieczeństwa, siłę, odpowiedź, źródło mądrości w tobie, i tu może się rozprzestrzenić twoja pierwotna, nieporównywalna z niczym energia. Tutaj możesz przyjrzeć się w spokoju starym ranom, rozczarowaniom i je uzdrowić. Zaczynasz stawać się kowalem swojego losu.”

Dziękuję Ci lisku za to przesłanie. Każdego niemal dnia uświadamiam sobie wdzięczność do Wszechświata za możliwość docierania w takie miejsca jak to……..zatopione w naturalnym gąszczu, który być może pokrywał w całości tę dzisiaj rozpaloną słońcem Włoską ziemię………

Otwieram się na głos mojej duszy….

7

 

5

 

Czy flamingi tańczą breakdance ?

Czy flamingi tańczą break dance? 27 czerwca 2018

 

3

 

2

 

5

 

Noc spędziliśmy w malutkim kurorciku przy deptaku , blisko plaży. Byliśmy wdzięczni temu miejscu za przygarniecie , bo wczoraj szukaliśmy dogodnego miejsca do pierwszej w nocy. Problem polega na mocno ciepłych nocach. Aby spać w Landrynce należy uchylić szeroko okna , a najlepiej tylne drzwi. W miejscu tym zatem musimy się czuć w miarę bezpiecznie. I tak wczoraj długo jechaliśmy…….jechaliśmy, i nic nie zapraszało….dopiero to miejsce.

Teraz rano gdy jeszcze żar z nieba jest limitowany – jedziemy dalej.

Droga biegnie szeroką groblą, z jednej strony jest morze z drugiej zalew lub bagna. Jest tu nawet ptasi rezerwat lub park narodowy.

Od czasu do czasu, mijamy zabudowania, i tak o dziwo przy większej grupie budynków na obszernym zalewie brodzą jakieś biało – różowe ptaki. Flamingi???

 

6

 

8

 

Ostatnio widziałem je w Grecji na granicy z Turcją, a wcześniej we Francji na Lazurowym Wybrzeżu.

Flamingowe powitanie w Grecji

 

Postanawiamy objechać zatokę od drugiej strony. Jednak drogę przecina nam szlaban jakiegoś ośrodka wypoczynkowego. Zawsze w takich sytuacjach mam problem jak się zachować i się wycofuję – wycofuję się z realizacji swoich zamierzeń, a w przeszłości nawet i marzeń.

Tym razem w mojej głowie nadal uśmiecham się do obrazu flamingów. Zapewne dlatego pan ochroniarz widząc obcokrajowców pyta tylko – camping?

– Tak naturalnie!!! – Możemy też zwiedzić po drodze do flamingów i camping! Objeżdżamy teren. Szutrówka biegnąca wzdłuż rozlewiska ma swój szlaban – szczęśliwie teraz akurat otwarty, a może po prostu nie ma chętnych na jazdę po tej drodze, bo trzeba jeszcze sforsować brud z ostrymi krawędziami brzegów. Są tuż….tuż. Widząc nas – spokojnie brodząc i zanurzając łepki w wodzie – odchodzą powoli w głąb zalewu. Stadko ma około 20 sztuk.

 

9

 

A flaming z symboliki zwierząt (wg opisu J. Ruland „Siła zwierząt”) wzywa do zajęcia się delikatnym kostiumem duszy i do skoncentrowania się na swoim sercu. Przekazuje nowa szatę serca,a wraz z nią zdolność do przeżywania siły miłości i prawdy. Zwraca uwagę nie tylko na delikatny kostium duszy, ale również na kostiumy duszy innych istot, oraz na to aby nikogo nie zranić. Przekazuje Ci dar współczucia, dar oczyszczenia się ze starych zranień i szybkiego dochodzenia do siebie, podpowiada ci, że powinieneś zregenerować się nad uzdrawiającymi życiodajnym wodami. Uczy widzenia pozytywnych stron, wskazuje na dar wewnętrznego spojrzenia i medytacji.”

10

 

Nareszcie kawałek przyrody postanowił się nam pokazać. Różnica pomiędzy Wschodem dokąd zwykle podróżujemy polega na tym, że tam nie zabiegamy o kontakt z przyrodą – i nas otacza – a tutaj należałoby ją szukać!!! Pamiętajmy że Włochy są trzy razy gęściej zaludnione niż Polska.

 

7

 

Tymczasem ptaki zaczynają toaletę przed drzemką. Wyginają przy tym swoje głowy i szyje kładąc je na tułowiu, spektakl trwa. Dziękujemy Wam za to powitanie na ziemi ojca Pio – bowiem już tylko kilkadziesiąt kilometrów dzieli nas od San Giovani Rotondo. Nagle jeden zaczyna swój taniec – oberwaniec i tylko ten jeden!!! Patrzę na to jak urzeczony….. Czy to znana forma zachowania flamingów? Popatrzcie sami…………

 

Tolkmicko naucz się latać

Tolkmicko Naucz się latać 13-15 sierpnia 2017

 

129

 

207

 

Intencja znalezienia spokojnego, bezpiecznego miejsca na nocleg zaprowadziła nas do Tolkmicka, gdzie na szczycie wzgórza przy zabytkowym trzystuletnim drewnianym krzyżu i agrestowym polu znaleźliśmy miejsce na nocleg z widokiem na zatokę wiślaną.

 

202

 

Miejsce w którym można było złapać szersze postrzeganie rzeczywistości, bo samo miasteczko jakby zatrzymało się w rozwoju. Co powodowało, że zamiast stada rozkrzyczanych turystów – panował tutaj zapyziały spokój.

Za to okoliczne niewielkie plaże uwodziły nas sobą. Pokazywały się najlepiej jak umiały zapraszając na dłuższe zostanie.

Zresztą popatrzcie sami.

 

128

 

134

 

131

 

130

 

Najbardziej urzekła nas plaża z czarcim, świętym kamieniem.

Kamieniem, który od wieków był symbolem kultu. Obecnie uznawany za miejsce mocy. Więcej o nim na dole wpisu .Nas przyjął piękną pogodą i możliwością wykąpania się w zatoce. Pozwolił na siebie wejść na siebie i opalać się.

Był bardzo rozmowny, prosił, aby wszystkie wszystkie kamienie uwalniać od zawłaszczenia rytualnego, religijnego, osobistego. To wolne istoty,które mogą być z nami na prawach wolności 

 

204

 

206

 

205

 

 

Przyroda należy do wszystkich i nikt nie może uważać , że jakiś kamień służy wyznawcom tylko określonej religii czy ruchu , to ograniczanie wolności.

Zgadzam się z nim w pełni, gdyż najbardziej bliska jest mi przyroda, która jest jak ja to mówię „czysta i przejrzysta”,wolna od jakiejkolwiek religii przyroda, która w pełni jest sobą i jest otwarta na kontakt z każdym.

 

136

 

135

 

Pozwalam sobie w pełni być sobą i pozwalam innym w pełni być sobą

 

Dziękujemy piękny kamieniu za piękne przesłanie.

I tak zamiast jednej nocy w Tolkmicku, zostaliśmy na drugą.

 

200

 

209

 

208

 

A z rana udaliśmy się już ku granicy z Rosją.

Jednak Polska na koniec miała dla nas przesłanie. Tym razem od bociana, który stał w gnieździe i machał skrzydłami, uczył się latać.

 

Nauczcie się latać

 

Latanie jest bezpieczne.

 

Popatrzcie na bociany – stoją na jednej nodze w pełnej równowadze, a potem wzbijają się przestrzeń i szybują ……. bądźcie jak one – dźwięczała przestrzeń

 

Podziękowaliśmy Polsce za ten piękny czas i szybko i sprawie wjechaliśmy do kaliningradzki obwodu.

 

210

Więc o kamieniu ze strony http://www.wysoczyzna.pl/artykul/swiety-kamien-w-zalewie-wislanym,9.html

Jadąc Koleją Nadzalewową, między Tolkmickiem a Fromborkiem można zauważyć duży głaz narzutowy, zwykle kilkanaście metrów od brzegu Zalewu Wiślanego. Jest to Święty Kamień od którego pochodzi również nazwa osady położonej przy linii kolejowej.

Napisaliśmy, że głaz „zwykle znajduje się kilkanaście metrów od brzegu”. Może zdarzyć się też że dojdziemy do niego suchą stopą. Wszystko zależy od stanu wody w Zalewie Wiślanym. Ów głaz narzutowy o obwodzie niespełna 14 metrów nazwany został „Świętym Kamieniem”, co zawdzięcza wydarzeniom z przeszłości.

Według legendy, pogańscy kapłani składali na nim ofiary w intencji wypływających na połów rybaków. Nie inaczej, niegdyś kamień służył za formę ołtarza, a dzisiaj jest już zaledwie pomnikiem przyrody nieożywionej. Istnieje również druga legenda związana ze Świętym Kamieniem, którą można przeczytać poniżej.

W pradawnych czasach w lasach tolkmickich, opodal granicy Warmii z Pogezenią, żył Olbrzym. Był tak wielki, że głową sięgał wierzchołków najwyższych sosen, a kiedy przechodził w bród Zalew Wiślany, woda sięgała mu ledwie do pasa. Olbrzym mieszkał w pieczarze dobrze ukrytej w zaroślach stromego brzegu. Jej wejście zasuwał wielkim głazem.

Po drugiej stronie wody – na Mierzei – mieszkał jego bliźniaczy brat Gigant, który tylko minimalnie ustępował siłą i posturą Olbrzymowi. Olbrzym i Gigant byli z natury raptusami, jednak jak przystało na dzieci jednej matki, żyli w wielkiej zgodzie. Pomagali sobie nawzajem, dzielili się łupami, wspólnie użytkowali narzędzia. Porozumiewali się wołając do siebie nawzajem przez Zalew, a ich stentorowe głosy szeroko rozchodziły się po okolicy, budząc trwogę u zwierząt i ludzi.

Pewnego dnia Olbrzym naprawiał swe łoże i potrzebował topora, by wyciąć kilka dębów. Tymczasem topór – wspólna własność – był po drugiej stronie Zalewu. Krzyknął więc głośno w kierunku Mierzei, jednak Gigant był tak zajęty ćwiartowaniem upolowanego jelenia, że nie dosłyszał prośby brata. Kiedy Olbrzym nie otrzymał wpadł we wściekłość i wziąwszy do ręki głaz służący mu za drzwi do pieczary, rzucił nim w brata. Jednak wielki kamień wyśliznął mu się z ręki wpadł do wody niedaleko brzegu. Leży tam do dziś i nosi wyraźny odcisk dłoni, która nim cisnęła.

Kiedy Gigant zobaczył i zrozumiał, co się stało, on też wpadł w gniew. Rzucił w Olbrzyma toporem, trafił go w skroń i zabił. Bratnia krew szeroko rozlała się po lesie, a potem wyrosły z niej krzewy czarnej jagody, która od tego czasu występuje tu w wielkiej obfitości.

Jak dotrzeć do Świętego Kamienia
Istnieje kilka możliwości dotarcia do Świętego Kamienia. Jedną z nich jest droga z miejscowości Chojnowo w kierunku leśniczówki. Niestety trafimy po drodze tylko na jeden znak (drewniana tabliczka), do tego słabo widoczny. Znak znajduje się przed wjazdem do jaru.

Druga droga jest bardziej pewna, aczkolwiek dla cyklistów zdecydowanie trudniejsza. Jadąc od Tolkmicka w kierunku leśniczówki, wzdłuż torów kolei nadzalewowej trafimy na mały parking i tabliczkę wskazującą zejście do urokliwej plaży. Kierujemy się w stronę plaży, a następnie skręcamy w prawo i idziemy wzdłuż torów kolejowych. Ta opcja wymaga przejścia czterech kilometrów i butów na grubej podeszwie ze względu na tory usypane kamieniami.