Bałtyk – raz jeszcze

Bałtyk raz jeszcze…..

 

52

 

55

 

Morze bałtyckie w kolejnych odsłonach…….lubimy te plaże o każdej porze roku.

 

15

 

35

37

 

36

 

3

 

9

 

5

 

2

 

13

 

10

 

12

 

11

 

6

Wyjazd z domu – prolog podróży “w stronę lekkości”. Polska, 03.05 – 02.06. 2018

 

Wyjazd z domu – prolog podróży “w stronę lekkości”.

 

Postanowiliśmy opowiedzieć Wam kolejną niezwykłą historię. Niezwykłą bo zwroty akcji są niespodziewane. Wszystko zaczęło się gdy wyjechaliśmy z domu w kolejną magiczną dla nas podróż. Podróż do wnętrza siebie – „ w stronę swojej lekkości”, a fizycznie w stronę Jakucji….

 

39

 

Po oczyszczeniu się z energii rodzinnego miasta w dolince „u Wendelina” podążyliśmy w kierunku Rosji. Nasza trasa celowała w obwód Kaliningradzki, Litwę i Łotwę. Naturalną stała się również wizyta u mojego ojca w jego leśnej daczy na Mazowszu.

 

_DSC8301

 

Gdzieś wewnątrz zakiełkowała we mnie potrzeba spojrzenia z nową siłą na relację z ojcem, zatem cieszyliśmy się kilkoma dniami wspólnego pobytu.

 

17

 

18

 

Intencja była widocznie silna, a wszechświat za rezonował z nią – dając na to niezwykle dużo czasu… Już podczas opuszczania tego leśnego zakątka nasz silnik zgasł, a miejscowy mechanik stwierdził że jest to poważny defekt. Dobrze że od razu trafiliśmy w gościnne ręce miejscowej rodziny, obok której domu zatrzymało się nasze auto. Wiele razy opisujemy gościnność gdzieś na świecie, teraz jednak widząc zaangażowanie w pomoc w znalezieniu mechanika i zadbanie o nas w postaci obiadu , toalety, poczęstunku z kawą, możliwość pozostawienia auta na podwórku – możemy z czystym sercem wskazać że w Polsce ta tradycja jest wciąż żywa i można liczyć na pomoc rodaków.

 

43

 

Przy pomocy auta pożyczonego od ojca, znaleźliśmy serwis który podjął się naprawy silnika. Przyczyna okazała się błaha – śruba która dokręca koło pasowe rozrządu poluzowała się – koło zaczęło trzeć o obudowę rozrządu – aż w końcu śruba rozłamała końcówkę wałka rozrządu! I tak z błahostki – poluzowanej śrubki – zrobił się poważny remont – ponieważ aby wymienić wałek rozrządu należy rozkręcić połowę (dobrego, sprawnego) silnika. Do tego gdzie nie dzwoniliśmy w poszukiwaniu części to zawsze był jeden tekst…..nikt nie ma tego wałka na półce – bo to są takie pancerne silniki – że one się nie psują……trzeba zamawiać w Anglii. Czas oczekiwania u autoryzowanych przedstawicieli handlowych 2 do 3 tygodni…..

 

40

 

Zrobiła się wielka przestrzeń czasu. Postanowiliśmy ją spożytkować na odkrywaniu rodzinnych programów, które wysypywały się garściami….wycieczek po okolicy….i wypadu nad morze….

 

42

 

41

 

44

 

53

 

Czas zatrzymania aby zrozumieć rodzica, ziemskiego nauczyciela, ale także prekursora w odżywianiu, ziołolecznictwie, ekouprawach warzyw i owoców, który zaszczepił chęć do spędzania czasu w lesie, górach. Ale także poczęstował ograniczeniami, swoimi napięciami do braku realizacji na innych polach życia, czyli formy zamieszkania w mieście i pracy „w zakładzie”, zamiast samodzielnie prowadzić sad ekologiczny…., mając za towarzyszkę życia – osobę – żonę, która do dziś nie rozumie tych potrzeb, zainteresowań, pragnień….

 

 

20

 

16

 

Zrozumiałem zatem jak ciężko jest być prekursorem, nierozumianym przez własną rodzinę, otoczenie…

 

7

 

6

 

4

 

Wyrzucam program przymusu akceptacji i zrozumienia przez rodzinę

 

12

 

Otwieram się na ścieżkę mojej duszy, tak by odkrywać to w czym mam radość i spełnienie

 

48

 

54

 

Pozwalam rodzinie i innym nie akceptować mojej drogi

 

49

 

Numerologia – Paulina Moskalik

 

paulina2

Są osoby które u jednych wzbudzają sympatię , a u innych bardzo silne emocje. Emocje tak silne, że odcinają się nie tylko tej osoby, ale również od tych którzy zadają się z tą osobą.

Bo jak odzywać się do kogoś, kto zadaje się z kimś tak negatywnym.

Tak, tak wiele osób zerwało z nami kontakt, dlatego że kolegujemy się z Pauliną,

O kim więc mowa ?

O Paulince Lech kiedyś Moskalik astrolożce, numerolożce, radiestetce, youtuberce . Osobie która pokazuje się światu prawdziwie, taka jaka jest naprawdę w swoim pięknie, i w swoich ograniczeniach.

Bez filtrowania wszystkiego przez to – „jaka powinna być”.

Jak ją coś wkurza mówi o tym, jak ją cieszy też, gdy odkryje jakiś mechanizm cieszy się i często ku przerażeniu innych bada go radiestezyjnie na „wielkich postaciach” duchowego świata.

Dla wielu jest dziecinna, bo przecież powinna być dorosła i zachowywać się tak…., a tak….

Ja ją bardzo cenię za jej odwagę takiego bezkompromisowego bycia sobą, taka niesamowita rzadkość w naszym powinnościowym świecie.

I inspiruję się nią w tym zakresie.

Pozwalam sobie wyrażać całą prawdę o sobie.

Przez wiele lat podróży zrozumiałam, że dobre według jednych nie zawsze jest czymś dobrym według innych, że nadmiar nawet „dobrych” energii może prowadzić do wojen.

Tak, bo inne wokół będą chciały czegoś innego i broniły swojego stanowiska . Kościół też chciał narzucić coś „dobrego” .

Mogę być tylko sobą z szacunkiem do otaczających energii wokół i nie wchodzić tam gdzie mnie nie chcą.

W tym moim zdaniem zawiera się wolność.

Wolnością jest również wolność wyrażania siebie.

Ja wybieram, aby to robić bezpiecznie dla mnie.

Wyrażam siebie bezpiecznie dla siebie i pozwalam na to innym.

A dlaczego chcę napisać o Paulince?

Zrobiła mi świetną numerologię, zmieniając drugie imię z Barbara na Elżbieta.

Pamiętam ten moment parę miesięcy temu, gdy zmieniłam to na facebboku , najpierw lęk , a potem moc oparta na spokoju.

A dalej wszystko potoczyło się szybko i sprawnie, pozwalając rozwiązać się największej rodzinnej traumie jakiej byłam świadoma. Uwolnić mnie wręcz od przymusowego połączenia z moją siostrą cioteczną przez drugie imię (po zmianie sobie to wszystko uświadomiłam, jak to się działo).

Po zmianie może się wiele zmieniać.

Gdy mówię o zmianach przypomina mi się tekst

Kto chce zmian? – wszyscy – setki ludzi…

Kto chce się zmieniać? – pojedyncza osoba…

Pozwalam sobie się zmieniać.

Z uwagi na nowy paszport i wizę rosyjską zmianę imienia dokonałam tylko na facebooku i w mojej psychice, a nie w dokumentach. Ale energia zmieniła się wokół.

Dlaczego imiona, nazwiska, numerologia ma według mnie taką moc?

Bo jest tym czym emanujemy na zewnątrz, to nasza społeczna, rodowa wibracja, to powoduje jak postrzega nas schemat.

Tak, tak to co na zewnątrz jest nieważne liczy się to co w środku, tylko na tym należy się skupiać powie większość dobrze wykształconego umysłowo duchowego świata.

A ja Wam powiem tak……

Różnica między wiedzą akademicką, a duchową jest dla mnie zasadnicza. Pierwsza polega na przyswajaniu wiedzy na poziomie umysłu, druga na doświadczaniu tej wiedzy.

I to, że Twoja wiedza jest na poziomie umysłu wybitna, może okazać się, że na poziomie doświadczenia nic nie wiesz.

Na ten moment to moje doświadczenie podpowiada mi, że mam się skupiać na sobie w powiązaniu z zewnętrznym światem.

Dlaczego piszę o Paulinie i numerologii, bo zobaczyłam ją w lekkości działania, skupionej na intencji najlepszego rozwiązania.

Rozwiązania, które da mi dalszy rozwój , szersze postrzeganie rzeczywistości i korzystanie z własnej mocy. I tak się dzieje.

Dziękuję Paulinka bardzo

 

Namiary na Paulinę

https://www.youtube.com/user/MoskalikPaulina

http://www.paulinamoskalik.sklep.pl

 

Wyrażam siebie – refleksje o niepisaniu

47

Dawno nie pisałam, a samo słowo „masz pisać” wywoływało u mnie napięcie, przyglądałam się temu i sama nie naciskałam na siebie.

Otworzyłam się przy tym na komplementy, gdyż ten okres przyniósł najwięcej pochwał dla mojej twórczości.

Ponadto pojawiły się również głosy bardzo prawdziwe, mówiące że moje opisy są bardzo ekshibicjonistyczne. Dotyczą bowiem moich własnych doświadczeń, które uważam za cenne. Jednak kolega terapeuta stwierdził, iż zauważył, że jak dawał „własne przykłady z życia” swoim klientom – to osoby te wręcz niechętnie się do nich odnosiły, a jak zaczął zamieniać „z mojego życia”, na „z doświadczenia innego klienta”, ludzie reagowali bardziej pozytywnie.

Osoba opowiadająca swoją historię zmiany jest żywa , prawdziwa, realna, a nie jakaś oderwana i iluzoryczna jak postacie z filmowego serialu, czy gry komputerowej.

Jednak ja zawsze lubiłam korzystać z bezpośredniego doświadczenia innych ludzi, i zczytywać z pół ich doświadczenie, więc dalej będę się moimi dzieliła na blogu.

Dla mnie spotkanie z daną osobą to wymiana energii na poziomie pola (energii) , a reszta to tylko metoda zrobienia tego.

Dlatego dalej będę się starała aby ten blog był jak najbardziej prawdziwy na poziomie pola, które zawiera w sobie jedność na poziomie ciała, umysłu, duszy, ego, które jest całą mną.

Fakt, czasami przejmowałam się, że powinnam pisać jak inni , dawać rady, pouczać, narzucać – takie wpisy są bardziej na topie niż moje.

Na szczęście ciało dawało znaki oporem – jak masz tak pisać to nie pisz wcale, to nie Twoja droga.

Dziel się sobą, swoimi odkryciami na swojej drodze i pozwól innym być wolnym w ich drodze…

. słyszałam nie raz z przestrzeni.

45

Wrodzone szerokie postrzeganie powodowało, że widziałam jak duża część ludzi lgnie nie do prawdy, tylko do nakładek wrzuconych w pole dla lepszego wizerunku.

Wszechświat nawet podsyłał mi fizycznie takie osoby, abym w kontakcie z nimi doświadczyła różnicy w postrzeganiu ich w rzeczywistości, a na youtube czy facebooku.

– I co chcesz tak działać ? – słyszałam potem z przestrzeni …

I tak szukałam przez ten czas własnej drogi komunikacji ze światem, a może bardziej nie szukałam, bo znałam ją świetnie, a otwierałam się na pokazanie siebie bez wstydu, masek -w pełnej prostocie. Z tym co nazywane pięknym, z tym co nazywane brzydkim.

Tym brzydkim o czym się nie mówi wprost , nie pokazuje siebie w gorszych momentach, bo nie wypada, bo jestem duchowa. Bo inni powiedzą, że mi bije, że jest coś ze mną nie tak.

Kiedyś ktoś napisał komentarz na facebooku „nie zadręczaj nas swoimi emocjami”. Inni ich już mają dość, chcą teraz świata TYLKO pozytywnego. A jak już mówimy o czymś „negatywnym” to stonowanie, bez oceny innych , tego tamtego.

Czy to nie kolejny schemat , jak ten z którego wielu się chce urwać?

Czułam potężne rozczarowanie duchowym światem, gdzie stare schematy zastąpiły nowe schematy, powinności , zasady, reguły i gadanie o miłości .

– Napiszę o tym to się obrażą – myślałam. I tak się obrażali niektórzy za to, że powiedziałam coś dobrze o kimś kto pokazuje „brudy tego świata”, a inni nie wiedzieć za co – zapewne o jakieś wyobrażenia na mój temat.

Tak brudy własne lepiej ukrywać, udawać że ich nie ma i zakładać coraz to mocniejsze okulary pokazując siebie tylko w tych momentach kiedy jest cudownie i wściekać się na tych co pokazują brudy, że one są. Że wcale nie jesteśmy tam gdzie chciałby nas umysł.

Byłam też za słaba i tchórzliwa , aby poradzić sobie z tą złością, emocjami i projekcjami innych na mój temat – „troskliwą oceną pełną miłości”.

Okres ten wzmacniał również powiększający się wzrost widzenia, czucia okolicznego świata, pełnego cierpienia, manipulacji i wiedzy na poziomie umysłu.

– Inni widzą go w różowych okularach, a ja własnymi oczami. Czy wszystko na pewno ze mną ok? – pytałam siebie.

Bartek widząc wzrost mojego postrzegania świata i towarzyszące temu rozterki namówił mnie do zgłębienia życiorysu bułgarskiej mistyczki Wangi.

Rosyjski film o niej zafascynował mnie i pomógł wiele zrozumieć.

Pozwalam sobie na komunikacje ze światem w pełnej prostocie

Uwalniam się od wstydu, masek, poczucia winy że nie jestem doskonała według innych….

Uwalniam się od wstydu za dar jasnowidzenia i wglądu

Pozwalam sobie na siebie i swoje doświadczenie świata

46

Spontaniczna podróż na festival breatariański i dookoła Włoch bardzo poszerzyła moje postrzeganie otwierając mnie na jeszcze większy wgląd w siebie, mechanizmy energii, naszego życia, świata.

Uświadomiłam sobie teraz wyraźnie jak chcę na ten moment żyć i czym dzielić się z innymi.

Jak żyć ?

Przede wszystkim w prawdzie – kim jestem w tym momencie, a potem uwalniać programy z ciała, umysłu i zwiększać przepływ energii miłości, radości, szczęścia – czyli wartości na które chcę kierować energię.

Czym się dzielić ?

W Asyżu święty Franciszek podpowiedział mi:

– Mów o miłości…

– Przecież wiesz, że nie lubię tych osób, które opowiadają tylko o tym kim chcą być, a u mnie miłość nie jest na honorowym miejscu w moim polu – odpowiedziałam.

– Mów o swoim jej doświadczaniu, Twoim jej rozumieniu, Twojej drodze, w miłości zawarta jest prawda, miłość bez prawdy nie istnieje – usłyszałam.

Otwieram się na doświadczanie dzielenia się moją przestrzenią miłości z innymi i moją drogą….

Linki do filmów o Wandze


 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

W cyklu….. „ z zakurzonego pamiętnika”…Dagestan – droga przez góry do Czeczenii.

W cyklu….. „ z zakurzonego pamiętnika”…Dagestan – droga przez góry do Czeczenii. 10.10.2017 r.

 

1b

 

5a

 

Są rożne drogi, o różnej energetyce, stopniu trudności i nawierzchni. Są też takie które zapadają w pamięci. Do takich należała droga z Dagestańskiego Hunzach przez Botlich do Czeczenii.

 

6a

 

3a

 

4a

 

2a

 

Po drodze życie mieszkańców, wioseczki miasteczka…

 

10a

 

9a

 

7a

 

8a

 

Droga przez góry raz pięła się, a raz opadała – wijąc się często półką wyciętą w zboczu góry. Mimo że szutrówka ta jest szeroka i całkiem bezpieczna to polecamy ją dla aut 4×4.

 

15a

 

11a

 

13a

 

16a

 

Jechaliśmy nią cały dzień, podziwiając małe wioseczki zawieszone na ostrych zboczach gór. Niestety widok kolejnych posterunków obładowanych „sprzętem” skutecznie odwodzi od zamiaru skręcenia w boczne dróżki. Na szczęście ta główna jest także widowiskową drogą po szczytach i dolinach gór.

 

19a

 

14a

 

21a

 

Mijamy sady morelowe przebarwiające się na żółcie i pomarańcze – dając koloryt tym skalistym buro szarym skałom. Do tego gdzieniegdzie dają koloryt naszej „złotej jesieni” rośliny dziko tu mieszkające.

 

18a

 

17a

 

Polecamy tę drogę, z niej można zobaczyć taki „prawdziwy” Dagestan.

 

22a

 

Wieczorem szukamy jakieś przyjazne miejsce na nocleg, nigdzie jednak nie czujemy się ani dobrze – ani bezpiecznie. Podczas kolejnej kontroli pytamy policjanta o dalszą drogę i zapewnieni o jej dobrym stanie zagłębiamy się w zapadający zmrok.

A zmrok przeradza się szybko w doskonałą czerń. Oczywiście zapewnienia dotyczyły zapewne jej przyszłego stanu – już po prowadzonym właśnie remoncie. Jedziemy zatem dalej, bo nocleg na poboczu zrytej buldożerami półki nam się nie uśmiecha. Ale to właśnie tak chciał nas pożegnać Dagestan – magicznie. Jest bowiem tak czarna noc, że światła wiosek i małych miasteczek na przeciwległych stokach gór wydają się „fruwać” jak chmura światła w powietrzu.

 

23a

 

Pniemy się w ciemności na przełęcz. Jeszcze jedna kontrola wojskowa i osiągamy granicę z Czeczenią.

Dziękujemy Dagestanie za ten miesiąc, za ten koloryt, za te trudne energie, ale też za te chwile radości na wybrzeżu i odpoczynek w chłodzie gór. Na pewno tu wzrośliśmy przerabiając w sobie trudną energię wojny…

 

Mam świadomość że wzrastam zarówno w trudnych jak i świetlistych wibracjach

 

A Czczenia wita nas gęstą mgłą i prognozą pogody z opadami śniegu. Tylko przez chwilę mamy zamiar nocować wysoko na przełęczy, po chwili zjeżdżamy w dół z szybkością 3 km/h po niewiarygodnie krętej, choć już asfaltowej uliczce.

W dolinie, już po północy kolejny szlaban i kolejna wojskowa kontrola połączona z registracją. Witamy w Czeczenii….która zaprosiła nas na nocleg w środku wsi, w akompaniamencie kropel deszczu stukających o dach.

 

24a