A OTO NASZE PODRÓŻE

now browsing by category

 

Kocham Cię mamo – list

Kochana mamo 29 listopada 2015

 

 

Już tyle razy wydawało mi się, tak wydawało, że nie mam już żalu do Ciebie, jednak gdy odsłaniam kolejne warstwy mnie samej pojawiają się kolejne warstwy moich żali, złości, pretensji do Ciebie. Tego wszystkiego czego już nie chciałabym mieć. Umysł mówi wybaczyłam, byłaś najlepszą mamą dla mnie, jednak z ciała płynie ból, żal, niechęć przebaczenia, które ujawniają się przy kolejnych odsłonach.

Tak samo teraz w pełnię księżyca jestem wodzie, czuję się ciężko, tak bardzo jakbym chyba pierwszy raz to robiła. Co się dzieje pytam sama siebie?

I pojawia się dźwięk przestrzeni.

– Wybacz po raz kolejny, z kolejnej warstwy swojego istnienia.

Gdy to gdzieś mimowolnie robię przychodzą obrazy wdzięczności za to co dostałam, za całe bogactwo duchowe i materialne, które gdzieś przez lata wypierałam, bojąc się, że będąc podobną do Ciebie będę takim katem jak Ty dla mnie byłaś.

Tak – byłaś katem, a równocześnie niesamowicie kochająca i czującą moje potrzeby osobą.

Uczyłaś mnie rzeczy tak niezwykłych jak jazda autostopem, zadawania egzaminów ( technik jakich nie powstydziłaby się najlepsi spece od Nlp), miałam luz jedzenia – nie zmuszałaś mnie, ani nie ograniczałaś, co było w domu mogłam w tym wybierać. Zwracałaś uwagę na znaki wszechświata, przewidując przyszłość, może tylko czasem za bardzo czarno. Miałaś moc i siłę. Widziałaś się równa z mężczyznami. Nie dzieliłaś ról, doskonale widziałaś, że to bez sensu. Widziałaś doskonale, że kocham podróże, ruch, świat, języki, widzę dużo i to mówię.

I teraz pojawia się druga strona, chciałaś abym była taka jak wszyscy, zresztą chciałaś bardzo akceptacji otoczenia, mimo, że gdzieś w sercu byłaś jego pionierką, bałaś się krytyki i robiłaś wszystko, aby ludzie tylko dobrze o Tobie mówili. Chciałaś abym była idealna, ale wg społeczeństwa. Ja walczyłam o siebie, a Ty walczyłaś że mną. Ja Cię nie mogłam zrozumieć, zrozumieć tego wielkiego pomieszania.

Mamo wybacz mi jeżeli dalej będzie pojawiało się we mnie nie wybaczenie Tobie, rozumie Cie mój umysł i kocha moje serce, jednak w ciele zapisane są jeszcze informacje nienawiści, złości do Ciebie. Będę pracować z ciałem, aby usunąć to co blokuje miłość między nami.

Wiesz zdałam sobie sprawę że połączone możemy być tylko przez rzeczy, które nas ranią, które są do uzdrowienia między nami, a przecież może łączyć nas miłość.

Z mojej strony będę powtarzała tak może na razie troszkę z umysłu, jednak z czasem mam nadzieję, że zacznie dźwięczeć z niesamowitą siłą i melodią w moim sercu i całym ciele.

Dziękuję, że byłaś i dziękuję za to co mnie nauczyłaś i za to co mi dałaś i za to dobre i za to złe.

List powstał, po dniu tylko na wodzie, gdy wcześniej przez parę dni powtarzam – Kocham Cie. Zainspirowana pomysłem Nuliny…… Proste Kocham Cie.


 

Opis poniżej zaczerpnięty ze strony : strony https://m.facebook.com/events/464923910376847/


 

Proste KOCHAM CIĘ“

Pragnę podzielić się z wami czymś tak bardzo prostym, że będziecie zaskoczeni tym wszystkim co nagle pojawi się w Waszej przestrzeni.

Być może od razu, może w ciągu paru dni, lub tygodni. Nie wiem.

U mnie działa natychmiast i nie jestem zdziwiona :)

Pewnie pomyślicie, że chcę Wam coś sprzedać :) Nie!

Chcę się podzielić tym z Wami, bo Was kocham :) i pragnę, abyście wszyscy żyli na co dzień w przestrzeni Miłości.

A więc :) To jest tak proste i Wam znane na pewno, ale z pewnością nie stosujecie na co dzień :)

Od dzisiaj przez cały czas powtarzacie w myślach KOCHAM CIĘ.

Cały czas, w każdej sytuacji, podczas każdej rozmowy, po myśli na każdy temat i na temat kogokolwiek. Już po 3 godzinach pojawi się taka przestrzeń, że będziecie się śmiali.

To jest jak magia, a jest naturą naszą.

Kochani proszę dołącznie do tego projektu

„Proste KOCHAM CIĘ“ i przez 30 dni

niech te słowa nieustannie w Was śpiewają i przekazujcie je dalej.

Jest coś w tym tak niesamowitego, że po paru godzinach czujesz, że musisz to na głos mówić :) i inni chętnie się z Tobą bawią. Czy jesteście w stanie ze mną to robić przez 30 dni i dzielić się z innymi obserwacjami? :)

Zapraszam Cię do projektu „Proste KOCHAM CIĘ“

DOŁĄCZ

zaproś innych i patrzmy co ta nasza wspólna wibracja uczymi w naszym TERAZ :)

Kto gotowy i konsekwentny, ten poczuje wiatr :)

Ważne:

nie zrażaj się niczym, pierwsze chwile mogą niczego nowego od razu Ci nie namalować, ale taka cicha niestrudzoność w KOCHAM CIĘ, bardzo szybko rozświetli wszystkie pozorne ciemności. Obojętne jakiego rodzaju masz teraz problem, obiecaj, że na każdą myśl o nim, automatycznie przejdziesz do naszych słów

kocham cię, kocham cię, kocham cię, kocham cię

Na 30 dni zapomnij o innych słowach w Twoim umyśle, niech Twoje serce Teraz tylko te słowa wypowiada. Bez oczekiwań, z entuzjazmem by doświadczyć tego w swym życiu.

Wstajesz rano-kocham cię, zasypiasz- kocham cię, jesteś w pracy-kocham cię. jesz-kocham cię, kąpiesz się-kocham cię, zakupy-kocham cię, jedziesz samochodem-kocham cię,biegasz, ćwiczysz-kocham cię, rozmawiasz, płaczesz, śmiejesz się-kocham cię :) ♥

Kocham Cię

Nulina


 

Warzywne ślimaki? Stachys affinis

Warzywne ślimaki??? Stachys affinis 

 

 

 

Stachys affinis (Stachys sieboldii) uprawiany jako warzywo w Azji.

 

Kupiliśmy w Ułan Bator z uwagi na to, że warzywo wyglądało jak ślimaki. Cena była kosmiczna ok. 50 zł za kilogram. Panie sprzedawały również te ślimaczki gotowe w sosie sojowym. Można rzec, że kiszone w sosie sojowym.

Ja również kupione ślimaczki umyte, surowe włożyłam do sosu sojowego. Po ok. 2 tygodniach spróbowaliśmy. Nasz sos sojowy okazał się za mocny, zresztą jak się potem zastanowiłam u Pań warzywa przeświecały przez płyn, a u nas schowały się w czerni sosu. Dlatego dla kogoś kto to by robił polecam, dobry sos rozcieńczyć tak aby prześwitywały warzywka przez sos lub użyć sosu mniej skoncentrowanego.

 

 

Ma on podobny smak trochę do topinamburu, więc zastanawialiśmy się jakby smakował topinambur marynowany w sosie sojowym?

Nie mam na ten moment dostępu do topinamburu, (choć u nas w domu całe pole – jakby ktoś potrzebował), jakby ktoś miał ochotę poeksperymentować to czekam na opinie. 

Wspomnienie Mongolii – piękny film o Mongołach

Szokująca ziemia Syberia droga do dojrzałości – wspomnienie Mongolii


 


 

Piękny film z niesamowitymi zdjęciami.

Za Mongolią już zatęskniliśmy, za cudowną Gobi. Jednak jak w każdym filmie pokazany jest wątek fabularny, nadający element dramaturgii.

Pierwsze co rzuca się w oczy to ukazanie mongolskiej pustyni jako tylko piaszczystej, kiedy w chyba grubo w ponad 90% to pustynia kamienista, często przechodząca w trawiastą półpustynię. Piaski, które widać na zdjęciach są największą atrakcją turystyczną Mongolii, po których również spacerowaliśmy link http://brygidaibartek.pl/przez-spiewajace-piaski-gobi/

Następna rzeczą, którą zauważyliśmy w czasie naszego pobytu jest to, że ziemia owszem – jest własnością duchów ( choć teraz bliżej stolicy to się zmienia), ale studnie już nie i wypas prowadzony jest blisko ujęć wody.

Patrząc na nawigację Soviet Military Map na której zaznaczone są zarówno koczowiska, jak i studnie ( a mapy te nie są aktualizowane co najmniej od 20 – 30 lat ), jurty nadal stoją dokładnie na miejscach zaznaczonych na nawigacji (widać dzieci dziedziczą studnie po rodzicach i pozostają dokładnie w tych samych miejscach ).

Drugą sprawą jest forma przemieszczania koczowiska, dziś we większości tego co widzieliśmy odbywa się to samochodami, zresztą przed praktycznie większością jurt stoją auta, często luksusowe.

Tak samo zganianie i doglądanie stad szczególnie na pustyni głównie robione jest przy użyciu motocykli. Głównym problem to srogie zimy, kiedy ginie czasem część zwierzat, nie mogących dogrzebać się przez skorupę śniegu i lodu do trawy.

Z naszych obserwacji wynika że połowa ludności mieszka w Ułan Bator, następne 20-30% w innych miastach, a reszta koczuje, a ten odsetek się zmniejsza, gdyż młodzież ucieka do miast, szczególnie Ułan Bator. Nie tyle może za lepszym finansowym życiem, ale na pewno za innym sposobem życia. Może bardziej wygodnym, jednak po prostu innym, każdy chce doświadczać zmian.

Nie chcę tutaj dawać programów, ale jakoś samo się nasuwa, że z czasem te wolne stada zastąpią obory i chemiczna karma. Tak stało się w wielu miejscach na świecie. Bo przecież gdy stada chodzą wolno, widać je, wydaje się że jest ich bardzo dużo, a w sumie zamknięcie zwierząt w oborach powoduje, że nie widać ich w przyrodzie, a mogą być dokarmianie karmą z drugiego końca świata. Miejmy nadzieję, że Mongolii pojawią się świadomi notable, którzy będą chcieli żyć że swoimi stadami, a prawo będzie sprzyjało koczowaniu.

Powoduje to również zmianę w duchowości, wierzeniach – choć ta zakorzeniona przez wieki wiara ma swój wyraz i część może z tego korzystać.

W Ułan Bator jest 15 restauracji wegańskich, centra Yogi, medytacji.

A Mongolia bardzo dynamicznie się rozwija, co oczywiście nie podoba się jej sąsiadom Rosjanom, którzy zawsze postrzegali Mongołów jako dzikusów, a teraz wręcz można powiedzieć że żyje im się lepiej niż w przygranicznych częściach Rosji.

Film pokazuje jeszcze jedną ważną rzecz – wolność.

Brak zależności od systemu, ale również brak oczekiwań. Energia idzie na gromadzenie własnej siły, bo ona daje przeżycie, a nie wiszenie na systemie i non stop wymagania co do otrzymywania. Socjalny system tworzy słabe jednostki, pamiętajmy o tym.

 

Uwalniam się od przymusu wyrywania innym energii, materii

 

Buduję własną siłę

 

Tak, tak pięknie pokazany młody Nieniec, który po 3 dniach wraca innym człowiekiem, człowiekiem, który zna swoją siłę i siłę boskiego, czy niezależnie jak to nazwiemy – prowadzenia.

Mają swoje zagrożenia, ale czy miasta ich nie mają?

Jeszcze jedno – jedzenie mięsa, powiedzcie mi jaka jest różnica między przyrządzonym kotletem czy kaszanką, a zjadaniem na surowo. Brzydzi Was to co widzicie?

Dlatego powstają miejsca gdzie nie widać zwierząt – ich życia, zabijania, stają się rzeczą, a nie żywą istotą.


 

Na koniec jeszcze jedna refleksja, przytoczona przez naszego największego ekstremalnego podróżnika Jacka Pałkiewicza,

 

Kiedyś łódki były z drewna, a ludzie z żelaza, a teraz odwrotnie.


 

Niesamowite powitanie cerkwi – spotkanie ze świętym Mikołajem

 

Niesamowite powitanie cerkwi Свято-Никольский монастырь (Большекулачье) 28 listopad 2015

 


 

Znów w drodze, kolejny raz po przemianie. Tym razem bardzo silnej. Dzięki przyjaznemu, o głębokim spokoju miejscu, wyjechaliśmy bardzo spokojni.

– Monastyr – czytam na znaku .

– Zjeżdżamy? – pyta Bartek.

– Tak, chodźmy się przywitać z cerkwią teraz jesteśmy na terenie jej działania – odpowiedziałam.

Religia to silne energetyczne myślokształty, które są na danym terenie i warto ich traktować tak samo jak widzialnych ludzi.

Monastyr znajduje się 1 km od głównej drogi przy jeziorze, słynnym z kreszczennych kąpieli (19 Stycznia). Na które zjeżdża się sporo ludzi. Część się kąpie, cześć ogląda. Jak opowiadał nam ochroniarz z hotelu kąpią się nawet matki z niemowlakami, starcy. Sam kąpał się 6 razy i stwierdził, że po wyjściu jest ciepło, mimo, że na zewnątrz minus 30.

Kościółek malutki, przy wejściu mnich cofa mnie do przedsionka, abym założyła spódnicę.

– To zakon męski – tłumaczy – a poza tym kobieta niech wygląda jak kobieta – dodaje.

– O super – uśmiecha się gdy wyciągam na spodnie spódnicę.

W cerkwi właśnie trwa chrzest – energia idzie za uwagą. Monastyr kojarząc nam się z chrztem – co prawda świętem, przyciągnął nas indywidualnym chrztem dziecka.

Zapalamy świeczki, siadamy na ławeczce i zaczynamy się zastanawiać jak to było gdy nas chrzcili.

Bartkowe wspomnienia są związane z krzykiem, a moje z ciasnym becikiem w którym trzeba ładnie wyglądać. Sporo niepotrzebnego napięcia. Chrzest to takie przywitanie przez duchy miejsca.

Na ziemi trzeba krzyczeć, na ziemi jest ciasno.

 

Uwalniam się od przymusu krzyku, napięcia na ziemi

 

Komunikuję się spokojnie ze światem.

 

Uwalniam się od skrępowania, braku przestrzeni w moim życiu.

 

Otwieram się na przestrzeń w moim życiu.

 

Gdy wychodzimy z monastyru mnich, który ubierał mnie w spódniczkę podarował nam ikonę świętego Mikołaja zrobioną na terenie klasztoru, oraz święconą wodę.

 

 

Niesamowite powitanie, mówię w duchu zaskoczona tym co się stało.

Wychodzę na śnieg i zaraz robię prezentom zdjęcie. Jesteśmy na właściwej drodze.

Jednak cuda się jeszcze nie skończyły w tym monastyrze.

Zachodzimy do sklepiku, gdzie poza 2 przesympatycznymi paniami wita nas biało czarny kot. Miła rozmowa o tym co tutaj robimy i kolejna ikona świętego Mikołaja jako dar serca, trafia w nasze posiadane. Ostatnio mówiłam, że nie umiem dawać. Czy trzeba lepszego przewodnika (bowiem od tego rozdającego świętego wziął się święty Mikołaj). Bałam się dawać, bo moja rodzina wiecznie wyśmiewała to co rozdaję, że za mało, że potrzeby inne, że powinnam itp.

 

Uwalniam się od lęku przed dawaniem innym

 

Pozwalam sobie dawać innym zgodnie z tym co czuję moje serce.

 

– Jedzcie do Aczairskiego monastyru, on tylko 50 km od Omska – radzą Panie.

– A jaka drogą, bo mamy opony bez kolców – pytamy szczerze, nie chcąc wpakować się w 50 km lodu ( plus powrót).

– To federalka więc odświeżają – odpowiedziała jedna z Pan, która dużo podróżuje.

Wyjeżdżając z monastyru poczułam niesamowitą pewność, że na ten moment podróż to moje życie. Po wyjeździe z Czernoucze czułam się zrównoważona i spokojna, a teraz poczułam, że mogę latać w tym spokoju w zrównoważeniu. Jakbym dostała skrzydeł.

Działam z lekkością, świeżością w zrównoważeniu i spokoju.

Dziękujemy temu niesamowitymi miejscu za ten czas, za dary, za świętego Mikołaja.


Zabawa w dawanie – kim jest święty Mikołaj

Zabawa w dawanie z radością – historie świętego Mikołaja 6 grudnia 2015

 

 

Zabawa w dawanie z radością – historie świętego Mikołaja 6 grudnia 2015


 

Postać świętego Mikołaja biskupa otrzymanego w klasztorze koło Omska Свято-Никольский монастырь (Большекулачье)

zainspirowała nas do poznania bliżej nie tylko tego świętego – więcej o nim: https://pl.m.wikipedia.org/wiki/Mikołaj_z_Miry, ale również samej instytucji świętego Mikołaja.

Osobiście odwiedziliśmy świętego Mikołaja w Finlandii i stwierdziliśmy, że było to najbardziej przemysłowe miejsce w Finlandii.

Sama postać, zarówno biskupa jak i skrzata pokazują nam jak bardzo lubimy być obdarowywani i lubimy dawać.

My za inspiracją św. Mikołaja zrobiliśmy przegląd naszych rzeczy i niektóre wysłaliśmy do znanego nam Klasztoru Prawosławnego, gdzie wiemy, że się z nich ucieszą.

Dlatego może warto przejrzeć czego się nie używa, nie nosi, np. rok czy dwa. Przyznać się samemu przed sobą, że zakupy tych rzeczy były. Nie trafione lub wyrosło się z nich energetycznie i poszukać miejsc, czy osób którym sprawia przyjemność.

To dla mnie dość trudne zadanie bo zawsze Ci co dużo gadają że są biedni – w moim rozumieniu nimi nie są, a Ci co nimi faktycznie są nie upominają się.

 

Gdy coś mam do ofiarowania, czy potrzebę dawania – trafiam dokładnie na te osobę, która tego potrzebuje.

 

Bo wtedy sprawia się jej radość.

 

Przecież nie trzeba dawać tylko ubogim.

Dajemy wtedy gdy mamy świadomość, że mamy coś do dania i nie ma to nic wspólnego ze stanem majątkowym. Nie bójcie się dawać, część ludzi nie umie brać i odrzuca , niech was to nie blokuje.

Dawajcie, dawajcie dalej innym. Nikogo nie wolno jednak zmuszać do brania.

 

Mam radość w dawaniu

 

Mam radość w otrzymaniu

 

Wiecie ile radości sprawia fakt otrzymania np. kawałka sera na drodze na pustyni, nawet jak się go nie je. Taki piękny dar ludzi, którzy mówią: mam nadmiar tego, spróbuj.

 

Gdy boję się dawać, brać, czuje się lepsza, gorsza od innych.

 

Uwalniam się od przekonania, że gdy daję jestem kimś lepszym, gdy biorę kimś gorszym

 

Daje z radością i miłością tym komu podpowiada moje serce.

 

Każdy otrzymany od innych dar, traktuje jako dar wszechświata przez który się ze mną komunikuje.

 

Zastanówcie się również co sądzicie o braniu , dawaniu i oczyście to.

 

Pozostaję w ciągłym przepływie dawania i brania

 

Więcej o świętym Mikołaju https://pl.m.wikipedia.org/wiki/Święty_Mikołaj_(kultura_masowa)

Kiedy pojawił się święty Mikołaj, kto go wymyślił, kto przynosi prezenty w różnych częściach Polski i trochę innych ciekawostek.

Mikozłaj – postać starszego mężczyzny z białą brodą ubranego w czerwony strój, który wedle różnych legend i baśni w okresie świąt Bożego Narodzenia rozwozi dzieciom prezenty saniami ciągniętymi przez zaprzęg reniferów. Według różnych wersji zamieszkuje wraz z grupą elfów Laponię lub biegun północny.


 

Dzięki sprawnej promocji praktycznie zastąpił on w powszechnej świadomości tradycyjny wizerunek świętego Mikołaja, biskupa Miry.


 

Obecnie powszechna forma tej postaci wywodzi się z kultury brytyjskiej i amerykańskiej, gdzie jest jedną z atrakcji bożonarodzeniowych. W większej części Europy, w tym w Polsce, Mikołajki obchodzone są tradycyjnie 6 grudnia jako wspomnienie świętego Mikołaja, biskupa Miry. Rankiem tego dnia dzieci, które przez cały mijający rok były grzeczne, znajdują prezenty, ukryte pod poduszką, w buciku lub w innym specjalnie przygotowanym w tym celu miejscu (np. w skarpecie).

 

Na skutek przenikania do europejskiej tradycji elementów kultury anglosaskiej (w szczególności amerykańskiej) także w Europie święty Mikołaj utożsamiany jest coraz częściej z Bożym Narodzeniem i świątecznymi prezentami.

 

Święty Mikołaj, biskup Miry, ze względu na przypisywane mu legendą uczynki (m.in. cały majątek rozdał biednym), został pierwowzorem postaci rozdającej prezenty dzieciom. Przedstawiany jako starzec z okazałą brodą, często w infule i pastorałem, z workiem prezentów i pękiem rózg w ręce. 6 grudnia (w rocznicę śmierci świętego) grzecznym dzieciom przynosi prezenty (zwykle słodycze), a niegrzecznym (na ostrzeżenie) rózgę.


 

Jedna z legend głosi, że pewien człowiek, który popadł w nędzę, postanowił sprzedać swoje trzy córki do domu publicznego. Gdy biskup dowiedział się o tym, nocą wrzucił przez komin trzy sakiewki z pieniędzmi. Wpadły one do pończoch i trzewiczków, które owe córki umieściły przy kominku dla wysuszenia. Stąd w krajach, gdzie w powszechnym użyciu były kominki, powstał zwyczaj wystawiania przy nich bucików lub skarpet na prezenty. Tam, gdzie kominków nie używano, św. Mikołaj po cichutku wsuwa prezenty pod poduszkę śpiącego dziecka.


 

Początkowo Święty Mikołaj przybywał z południa. W średniowiecznym Amsterdamie Sinterklaas przypływał żaglowcem z dalekich ciepłych mórz, a wór z prezentami niósł ciemnoskóry sługa zwany Zwarte Piet. Człowiek z ciepłych krajów nie bardzo pasował do zaśnieżonego zimowego pejzażu[potrzebne źródło]. Toteż gdy w roku 1823 Clement Clarke Moore napisał wiersz Noc wigilijna, w którym św. Mikołaj przybywa saniami zaprzężonymi w renifery z bieguna północnego, wkrótce przyjęło się to do tradycji.

 

Postać św. Mikołaja popularyzował także amerykański karykaturzysta, Thomas Nast. 1 stycznia 1881 w Harper's Weekly artysta opublikował ilustrację, na której św. Mikołaj rozdaje prezenty żołnierzom biorącym udział w wojnie secesyjnej. Jest to prawdopodobnie pierwsze przedstawienie świętego z charakterystyczną, elfią czapką zamiast mitry

 

Niezgodności kalendarza gregoriańskiego z kalendarzem juliańskim sprawiły, że dzień św. Mikołaja według starego stylu wypadał blisko dnia Bożego Narodzenia w nowym stylu. Podsunęło to pomysł[potrzebne źródło], aby prezenty przynosiło, zamiast świętego, Dzieciątko Jezus. Jezusa przedstawiało ubrane na biało dziecko, worek z prezentami niósł mężczyzna przebrany za mędrca – jednego z trzech, którzy przynieśli dary Dzieciątku. Ten zwyczaj jednak się nie przyjął, mężczyzna znów stał się św. Mikołajem, dziecko zaś zostało jego pomocnicą Śnieżynką. Jednak w niektórych krajach św. Mikołaj został bożonarodzeniowym dziadkiem: Père Noël we Francji, Julemand w Norwegii, Babbo Natale we Włoszech.

 

W kontekście polskim, Aleksander Brückner w Encyklopedii Staropolskiej określił to jako zwyczaj późny, miejski, niemiecki. W rzeczywistości jednak zwyczaj obdarowywania się prezentami jest znacznie starszy, archaiczny. Choć bezpośrednich korzeni obdarowywania się prezentami najczęściej doszukujemy się w rzymskich Saturnaliach, to w przypadku Słowian postać świętego Mikołaja wyraźnie wywodzona jest z kultu Welesa, bóstwa związanego z ziemią, zaświatami i magią (a u Germanów analogicznie z Odynem


 


 

W Rosji św. Mikołaj był również otoczony kultem jako patron uciśnionych i skrzywdzonych, ale przejętą z zachodu postać rozdającą dzieciom prezenty nazwano Dziadkiem Mrozem (ros. Дед Мороз), ze względu na podobieństwo do bajkowej postaci nazywanej Moroz Krasnyj Nos. Zgodnie z tradycją, rozdaje on prezenty wraz ze Śnieżynką (ros. Снегурочка).

W tradycji bizantyńskiej jego odpowiednikiem jest Święty Bazyli, który obdarowuje prezentami dzieci w dniu 1 stycznia.

W Wielkopolsce, na Kujawach, na Pałukach, na Kaszubach i na Pomorzu Zachodnim prezenty na Boże Narodzenie tradycyjnie przynosi Gwiazdor, święty Mikołaj przynosi prezenty 6 grudnia.

W Małopolsce prezenty pod choinką zostawia Aniołek, natomiast w nocy z 5 na 6 grudnia prezenty przynosi święty Mikołaj.

Na Górnym Śląsku i w Czechach prezenty na Boże Narodzenie przynosi Dzieciątko utożsamiane z postacią Jezusa Chrystusa. 6 grudnia prezenty przynosi święty Mikołaj.


 

Na Dolnym Śląsku oraz na Opolszczyźnie prezenty w Boże Narodzenie przynosi Gwiazdka.

Mieszkańcom Płaskowyżu Tarnogrodzkiego natomiast na Boże Narodzenie prezenty przynoszą krasnoludki. Mikołaj jedynie 6 grudnia.

Istnieje również, zwłaszcza na północy i zachodzie Polski opinia, że św. Mikołaj przynosi prezenty dwa razy w roku, na Boże Narodzenie oraz w swoje święto patronalne tj. 6 grudnia.[potrzebne źródło]

W Hiszpanii prezenty przynoszą Trzej Królowie 6 stycznia. Dzieci nie znajdują żadnego prezentu pod choinką.

Obecny wizerunek – czerwony płaszcz i czapka – został spopularyzowany w 1930 roku przez koncern Coca-Cola, dzięki reklamie napoju stworzonej przez amerykańskiego artystę, Freda Mizena. Na pewno jednak reklama ta pomogła utrwalić w powszechnej świadomości ten kostium świętego. Rok później nowy wizerunek św. Mikołaja przygotował, także na zlecenie Coca-Coli, Haddon Sundblom.

 

Najbardziej charakterystyczny element stroju świętego Mikołaja – czerwona czapka z białym pomponem, stała się jednym z komercyjnych symboli świąt Bożego Narodzenia.

Współcześnie, ze względów komercyjnych, wizerunek św. Mikołaja jest używany przez handlowców, a okres wręczania prezentów rozciągnął się od imienin Mikołaja do Nowego Roku. Jako postać reklamowa św. Mikołaj jest popularny w okresie świątecznym także w krajach Azji, dokąd trafił z USA. Towarzyszy kończącym rok handlowym promocjom nawet w Chinach, gdzie jest znany jako Staruszek Bożonarodzeniowy (圣诞老人).