A OTO NASZE PODRÓŻE

now browsing by category

 

Test na awaryjne opalanie Landrynki w warunkach syberyjskiej zimy

Test na awaryjne opalanie Landrynki w warunkach syberyjskiej zimy Czernołucze 20 listopada 2015

 

 

Zaczynamy się przyzwyczajać do mrozów sięgających nocą pod trzydzieści stopni. I wszystko było dobrze do momentu gdy na naszej drodze pojawił się hotelik. Gdy przemierzamy tą zamarzniętą krainę silnik naszego autka jest ciepły, gdy śpimy we wnętrzu – przepalenie silnika raz czy dwa w ciągu nocy nie stanowi problemu. Robię tak standardowo gdy temperatura sięga 20 stopni poniżej zera. Taki chwilowy zastrzyk energii dla akumulatora też jest cenny, bo w tych temperaturach wentylator ogrzewania postojowego kręci się szybciej.

Otacza nas piękna biała mroźna zima, nic więc dziwnego że postanowiliśmy znaleźć jakiś domek na przyrodzie i pokontemplować. Domki nie zagadały, ale zagadały hotelik o tej porze roku pusty, czynny, nagrzany. Standardowo chcieliśmy podłączyć naszą elektryczną grzałkę zamontowaną w układzie chłodzącym silnika do prądu , jednak obiekt nie oferował takich usług. Trudno, postanowiłem przepalić silnik przed snem – koło północy i potem rano.

– Teraz na stacjach jest zimowe paliwo, dodałem również jeszcze preparatu uszlachtniającego, jakoś to będzie – powiedziałem lekceważąco pomimo zapowiadanego 27 stopniowego mrozu.

Rano skoro świt przewaliłem się z boku na bok w łóżku…….

Potem obrałem inną taktykę – czekając na słońce…… bo rano nieźle goliło.

Przyszedł właściwy czas…….i rozrusznik pięknie zagadał kręcąc silnikiem……. po czwartym długim hehłaniu odpuściłem czując słabość w akumulatorze…..

Zaglądamy w komputer…. kiedy będzie wiosna….?……..będzie! I to już za dwa dni. Obiecują że z dwudziestu kilku temperatura podniesie się do kilku. Rewelacja, wszechświat dba, kolejny raz wsparcie. Co za ulga….

Jednak następnego dnia coś mnie tknęło. Przecież należy sobie radzić. Należy wypróbować nasz piecyk. I pomimo deklaracji obsługi hotelu, oferującej przedłużacz z prądem postanowiłem sprawdzić możliwość odmrożenia silnika nieco prymitywniejszym sposobem.

To dla nas i dla naszego podróżowania po przyrodzie Syberii ważne, by znać sposoby poradzenia sobie w awaryjnych sytuacjach. To również daje psychiczną podporę w głuszy, gdzie nie ma prądu, a poleganie na urządzeniach elektroniczno- spalinowych do podgrzewania silnika moźe okazać się pomyłką. Można bowiem posiadać spalinowe ogrzewanie postojowe silnika lub agregat prądotwórczy na bagażniku – czy jednak na pewno zadziałają? Będą tak samo zamarznięte po niemal 30 stopniowej nocy.

Po zdjęciu z dachu piecyka i zamontowaniu go pod komorą silnika, zapaliłem wewnątrz niego drewno jeszcze przywiezione z pustyni Gobi. Po godzinie palenia dzięki niezwykłej sprawności urządzenia pokazał się czarny asfalt pod autem. Dla pewności paliłem jeszcze jedną godzinę. Następnie włożyłem kluczyk do stacyjki, zlinkowałem akumulatory by uzyskać pełną moc rozruchu i przekręciłem kluczyk i……..

 

 

 

 

……….syberyjska zima to strefa głębokiej ciszy………

………cylindry silnika przymarzły.

………A raczej nie odmarzły w wyniku grzania piecykiem.

Prawdę potwierdził pracownik hotelu, który stwierdził że syberyjska zima ma swoje prawa. Tak się nie uda, osobiście posiada też piecyk ale na bęzynę z regulacją płomienia, kilku krotnie mocniejszy i dopiero tym płomieniem można coś zdziałać.

Sybiracy najczęściej używają grzełek elektrycznych, lub modułów elektronicznych odpalających samodzielnie auta na parkingach przy silnych mrozach nawet co……1,5 godziny….. Na ekologię jest proste spojrzenie – miasta otaczają wielosetkilometrowe przestrzenie czystej przyrody, a w miastach na parkingach stoją miliony aut grzejąc silniki. Gdzie chcesz mieszkać, to twoja decyzja.

My to postanowiliśmy uszanować. A wyniki testu są jasne – czekamy na odwilż, potem skorzystamy z hotelowego kabla z prądem dla obcokrajowców niedorajd.

……choć testy były dwa. Stałem bowiem prawie nieruchomo przy aucie przez godzinę w temperaturze początkowo 23 stopni w nowych brutach które kupiłem jeszcze w Polsce, myślałem że będę tu dziwny w takich kajakach, ale codziennie widuję conajniej kilka osób w podobnych. Większość czasu odczuwałem na całej stopie wyraźne ciepło, pod koniec w czubkach palców już tylko….. komfort. Polecam je, bo pewnie gdyby się przejść to ciepło nie opuściłoby również i palców. Nie zajmuję się ich reklamą, mogę przesłać więc nazwę firmy zainteresowanym na maila. Jak na takie techniczne obuwie to cena 360 zł jest rozsądna.

Czas zatrzymania nad Irtyszem

Czas zatrzymania Czernolucze Чернолучье 18-28 listopada 2015

 

 

 

Omsk, kolejny przystanek na naszej drodze przez świat, Syberię. Przyjął nas bardzo gościnnie, sympatyczną restauracyjką wegetariańska. Nocleg koło miasta wprowadził troszkę zamieszania, gdyż o drugiej w nocy obudził nas menelek sępiący na alkohol, co ujawniło menelkowe lęki Bartka.

Uwalniam się od przekonania, że inne osoby mają moc zrobić mi krzywdę

Ufam własnej mocy i ochronom sił światła.

Od jakieś czasu mieliśmy ochotę na odpoczynek, na proste zatrzymanie. Marzył nam się domek gdzieś w tajne na zimę, jednak do tego trzeba byłoby mieć zgodę na dłuższy pobyt w Rosji.

Obok Omska, 50 km w stronę Nowosybirska, 10 km od trasy, znajduje się się kurorcik Czernoucze w sosnowym borze nad rzeką Irtyszem.

Miejsce gdzie znajduje się troszkę hoteli całorocznych.

W sumie spędziliśmy tutaj 10 nocy. Najpierw zaprosiła nas do siebie baza oddycha baza-strelnikova gdzie za pokój półluks w tygodniu zapłaciliśmy ok 2200 rubli ( ok 150 Zł) z parkingiem, który miał dostęp do prądu. Było to bardzo cenne z uwagi na panujące mrozy dochodzące do minus 30 stopni – mamy elektryczną grzałkę do grzania silnika.

http://baza-strelnikova.ru/prejskurant

Na terenie bazy jest basen z termalną wodą o temperaturze 32 stopnie.

Na zewnątrz minus 20, ciekawie było wskoczyć do tego odkrytego basenu, tym bardziej, że wzmagał się wiatr i już po ok. 10 minutach pływania wyskoczyć ku radosze wspólnie kąpiących się pań.

– Zimną woda – powiedziałam lekko trzepiąc się.

– Jak to zimna? – Popatrzyły na mnie kobiety z niezrozumieniem – Na kreszczenie gdy jest 30 stopni mrozu kąpiemy się w przerębli, więc ta woda dla nas gorąca.

Dla mnie przyzwyczajonej do gorących wód termalnych, ta wydawała się zimna – na pewno przy którejś wizycie stałaby się bardziej przyjazna.

Jednak na weekend nie było dla nas miejsca w bazie i pojechaliśmy szukać czegoś innego. Trochę mi się nie chciało opuszczać ośrodek, bardzo czułam potrzebę dłuższego odpoczynku w jednej energii.

– Dlaczego tak musimy gnać?

– Co powoduje, że nie możemy się zatrzymać? – dźwięczało w głowie.

Fajnie obserwować oddech robiąc ćwiczenia z książki zamknij usta www.butejko.pl. Pozwala nam to zobaczyć nasz wewnętrzny spokój.

Pojechaliśmy do jednego takiego ośrodka z wielką bramą, gdzie ochroniarz, powiedział, że musimy najpierw z naszego telefonu zadzwonić do administracji, aby on nas mógł wpuścić.

– Jakieś jaja, czy co, tu nas nie chcą – powiedzieliśmy zgodnie i pojechaliśmy dalej.

– O patrz tutaj nas zapraszają, jest otwarta brama – powiedziałam do Bartka patrząc na ośrodek Atleta przy lesie.

Wjechaliśmy na teren budynku znajdującego się przy sosnowym borze ok. 500 metrów idąc przez las od Irtyszu. Miła Pani pokazała nam możliwe pokoje. Wybraliśmy wariant ekonomiczny z umywalką w pokoju, WC na piętrze, a prysznicem na parterze za niewiarygodnie niską cenę 370 rubli ok. 22 zł od osoby. Jakieś cuda. Do tego czyściutko pokoik duży przestronny z łóżkami i biureczkiem. W widokiem na las, delikatnie podświetlany nocą. Bardzo sympatyczna obsługa i energia. Tak przyjazna, gościnna, otwarta. I tak zostaliśmy ponad tydzień ciesząc się niesamowitym spokojem tego miejsca gdyż ludzi w ośrodku było niewiele. Ośrodek Uniwersytetu w Omsku, więc obsługę nie dziwiły żadne zachowania ( w tym własne wyżywienie ).

Hotel aetleta link http://aelita.omsu.ru/

 

 

Niektórzy pracownicy hotelu śmiali się, że są „komnatni Sybiracy” (pokojowi, domowi), szczególnie gdy widzieli nasze otwarte okno w nocy, czy chodzenie boso po śniegu.

– W mieszkaniu zimą ma być minimum 22 stopnie – mówili.

Tak, większość ludności mieszkającej tutaj właśnie jest taka. Niewielka część uczestniczy w spotkaniu z zimnem na zewnątrz. My będziemy uczyć się przystosowania do zimna od Pań z basenu.

 

Otwieram się na radość spotkania z zimnem, zimną wodą, powietrzem, wiatrem w bezpiecznej dla mojego ciała przestrzeni.

 

 

 

 

Poddaliśmy się spokojowi, pozwalając sobie na bycie, cieszyliśmy się miejscem, czasem chodziliśmy na spacery,czasem do sklepu, czasem medytowaliśmy, czasem ćwiczyliśmy oddech, bez przymusu robienia czegokolwiek.

Następowało rozluźnienie i dzięki niemu kolejne warstwy mogły się odsłonić, znaleźć ujście. A tak jak działo się na Gobi, w przyjaznym miejscu, pełnym miłości, nawet trudne problemy szybko znajdują ukojenie, rozwiązanie.

 

Uwalniam się od przymusu zmagania z przestrzenią

 

Pozwalam sobie być w przyjaznych, gościnnych miejscach dla mnie.

 

Pierwsze dwa dni to dalej ostra zimka dochodząca do 30 stopni, niestety na parkingu nie było puszek z prądem i landrynka zamarzła, jednak po silnych mrozach praktycznie z dnia na dzień przyszła odwilż z deszczem i auto odmarzło.

 

 

 

 

My również rozmrażaliśmy tutaj swoje ♥ serce, wybaczając po raz kolejny naszym przodkom ich traktowanie nas i napełniając się coraz większą wdzięcznością do nich za możliwość ż ycia na ziemi.

Czas zatrzymania znalazł swoje miejsce, czas i przestrzeń.

Dziękujemy za ten cudowny czas, za otwarcie kolejnych przestrzeni nas samych. Za czas poza czasem.

Z wielką wdzięcznością pożegnaliśmy hotelik i pojechaliśmy w kierunku zachodnim. 

 

 

 

 

Zakręceni w kółko koło Nowosybirska Droga Nowosibirsk-Omsk

Zakręceni w kółko w drodze Nowosybirsk – Omsk 14-18 listopada 2015

 

 

 

 

Nowosybirsk przyjął nas dziwnie. Pamiętaliśmy letnie przyjęcie niesamowitymi sushi. Tym razem przyciągnęła mnie znów wegetariańska restauracja – Bartek po doświadczeniach w Irkucku, nie za bardzo chciał tam iść i miał rację. Restauracja piękna, również z pięknymi cenami. Zupa 250 ml 200 rubli (12 zł) maleńkie drugie danie 400 rubli (32 zł.) – popatrzyliśmy do karty i poszliśmy do sushi baru, który przyjął nas bardzo gościnnie, a potem jeszcze mając w pamięci bardzo luksusowy sklep spożywczy postanowiliśmy go odwiedzić, jednak miasto wywiało nas z siebie i w sumie troszkę zaskoczeni znaleźliśmy się na przedmieściach.

I znów byliśmy w drodze. Gdzieś 100 km za miastem, obok stacji benzynowej ułożyliśmy się do snu, by rano podążyć dalej.

 

 

 

300 km od Nowosybirska na przydrożnej kafe spotkaliśmy sympatycznych chłopaków, którzy opowiadali, że na tej trasie często jeżdżą, również w lutym. Asfalt jest zwykle dobrze odśnieżony, suchy. Odżyła tęsknota za Chakasją , leżącą na granicy z Mongolią poniżej Krasnodaru, która tak bardzo zapraszała. Wtedy bałam się tam jechać bez opon z kolcami, a Bartek mrozów. Po prostu jak pisałam w ostatnim poście – chcieliśmy jak najszybciej uciekać.

Teraz porozmawialiśmy między sobą i …..

zawróciliśmy – kierunek …… Nowosybirsk

– Tak, trzeba przyznawać się do błędów – stwierdził Bartek –

nawet jak trzeba nadłożyć 700 km.

I pojechaliśmy …….

W Nowosybirsku już poprzednim razem zapraszały nas luksusowe hotele, które w weekendy miały świetne ceny – pospolitych pokoi , może jednak tam biegnie nasza droga….

Mijały kilometry….nieoczekiwanie jakieś 60 km przed Nowosybirskiem zapaliła się kontrolka braku ładowania akumulatora…….również wspomaganie kierownicy coś słabo działało…… szybko zatrzymaliśmy się. Oględziny stwierdziły że…… odkręciło się koło pasowe zamocowane wcześniej czterema śrubami na wałku silnika. Wszystkie śrubiki zniknęły, tylko dlaczego właśnie w tym momencie, gdy zawróciliśmy w stronę wschodniej Syberii…? Mróz robił się coraz większy, było już minus 17 stopni ,wiał wiatr wzmagany porywami powietrza z przejeżdżających obok tirów. Bartek starym zwyczajem ściągnął pasek klinowy, skostniałymi rękami leżąc pod autem próbował przy pomocy jedynej znalezionej tego typu śrubki przykręcić koło pasowe na swoje miejsce. Nie widząc otworu z gwintem i nie mogąc dostać w to miejsce palcami, musiał trzymając kluczem śrubę trafić w gwint. „Celował Bartek, a trafiła opatrzność……” – jak później opowiadał – nie mam nic z tym wspólnego! Zawiązanie sznurka zamiast paska klinowego odbyło się dopiero za kolejnym grzaniem rąk.

Do najbliższego parkingu z kawiarnią było 10 km, konstrukcja zadziałała i z radością zameldowaliśmy się na parkingu z serwisem.

Jaka ulga…….

 

 

Panowie pomimo niedzieli postanowili ściągnąć mechanika. Mimo upływu czasu nikt się nie pojawiał, opiekuńczo nastawiona obsługa serwisu opon, zakomunikowała już w nocy że mechanik nie daje znaków życia….. lecz rano na pewno się pojawi ze śrubami. Ze względu na pobyt w centralnej części parkingu, była to najgorsza noc na całej naszej wyprawie. Stojące tiry na silnikach (28 minus) , podjeżdżające pod serwis opon , klekot pistoletów do odkręcania śrub, spaliny…… No właśnie spaliny, to ważny oddzielny temat. Wielokrotnie zauważyliśmy tu w mrozach na Syberii, przy tym leśnym , niezwykle czystym powietrzu odczuwalność zapachów jest niezwykle intensywna. I to nie dotyczy tylko spalin , również wydzielin naszych ciał. Na początku myśleliśmy że coś jest z nami nie tak…, albo coś zjedliśmy dziwnego…., nic bardziej mylnego po prostu nie ma w powietrzu innych maskujących zapachów. A spaliny są lekko wyczuwalne na całym parkingu gdzie stoją lub manewrują już np. trzy tiry…. I to nie jest europejski parking z setką aut, ciężarówek i zatłoczoną drogą obok…...mieszkańcy miast żyją w ciągłym stałym stężeniu spalin….tylko ich…… już nie czują po prostu.

Rankiem przepraszając pojawił się pan który wkręcił w ciepłym garażu na kanale śruby i założył paski klinowe (1000 rubli – 60 zł).

A my takie sygnały od wszechświata odbieramy dosłownie „ nie pchajcie się tam dalej” . Grzecznie , pokornie zawróciliśmy kolejny raz z powrotem na zachód…..Tej doby jechaliśmy prawie cały czas, a przesunęliśmy się siedemdziesiąt kilometrów w kierunku Polski.

Do błędów należy przyznawać się nawet kilka razy…..

 

Uwalniam się od przekonania jedynej właściwej drogi

 

Pozwalam sobie przyznawać do błędów

 

A droga w zimowej szacie, zapraszała do chodzenia po śniegu, czy nawet nacierania nim. Piękna syberyjska zimka – słońce w dzień koło minus kilkanaście, w nocy niewiele poniżej minus 30.

 

 

 

 

Teoretycznie bardzo zimno, ale tylko teoretycznie, bo magia miejsc powoduje, że chłód jest jakoś dziwnie mniej odczuwalny.

Gdyby nie patrzeć na termometr , powiedziałabym – tylko skupić się na moim odczuwaniu chłodu, to stwierdziłabym, że bardziej mi to pasuje niż 0 stopni, i wilgotny wiatr w naszych dużych miastach.

A przy drodze białe brzozy machały do nas radośnie, oświetlając sobą okoliczną przestrzeń.

Landrynka za cudowne ozdrowienie poprosiła o tort i szampana. Kiedyś kupiliśmy zrobiliśmy jej taką imprezkę we Francji i teraz jej się przypomniało http://brygidaibartek.pl/podwojne-urodziny/ i zatęskniła. Zjechaliśmy więc do jednego z miasteczek i kupiliśmy co trzeba, aby potem na parkingu cieszyć się razem wspólnym świętowaniem. I tak przejechaliśmy kolejne 800 km dojeżdżając do Omska.

Dziękujemy tej pięknej drodze za jej magię, bezpieczny i spokojny przejazd.

 

 

 

 

Magiczna Gobi – tęsknimy za Tobą……

Omsk 28 listopada 2015

Pozdrawiamy z Omska zachodniej Syberii, gdzie w okolicznym uzdrowisku odpoczywaliśmy kilkanaście dni. Teraz jedziemy dalej na zachód.

Zaległości nadrobimy, bo czas tam to był czas do wewnątrz i nie tylko….

Powstał dzięki temu piękny pokaz zdjęć z pustyni Gobi za którą już zatęskniliśmy. Za Gobi, za Mongolią……

 

Zobacz jak oddychasz, a może zbadaj jak przyswajasz tlen

Zobacz jak oddychasz, a może zbadaj jak przyswajasz tlen Metoda Butejki

 

konstantin_buteyko2

 
 
"Idealny człowiek oddycha tak, jakby nie oddychał" Lao Tsy

Oddychanie, moje kochane oddychanie. Jedna z najbardziej powszechnych czynności, jednak nigdy nie potrafiłam podejść do niej bardziej świadomie. Jogiczne pranajamy, krije z art of living – czułam się po nich dobrze, jednak nie potrafiłam trafić w sedno oddychania świadomego. Gdzieś rodził się sprzeciw przed zbyt dynamicznym oddechem, umysł chciał jakiś wytłumaczeń i każde poczynanie związane z oddechem szybko upadało. Zazwyczaj oddychałam przez usta szczególnie w czasie snu, nie mając pomysłu jak to zmienić, często miałam przy głowie butelkę z piciem bo zasychało w gardle.

Ale gdy uczeń gotowy pojawia się nauczyciel, artykuł rzucony gdzieś na facebooku o metodzie Butejki, gdy ja sama byłam gdzieś na środkowej Syberii.

Lubię rosyjskich terapeutów, ich metody zazwyczaj nastawione są na skuteczność. Zaraz potem weszłam na stronę www.butejko.pl , a chwilę potem na moim komputerze znalazła się książka „Zamknij usta” .

Umysł dostał swoje uzasadnienie – nadmiar oddychania jest tak samo szkodliwy jak nadmiar jedzenia, a wręcz odwrotnie im więcej oddechu to wcale nie więcej tlenu w komórkach.

Teraz dzięki tym faktom, które gdzieś podświadomie były dla mnie oczywiste , udało mi się kontrolować oddychanie przez przez nos w ciągu dnia.

Do tego co ważne być może dla wielu umysłów Butejko był lekarzem, w Rosji, „ do jego obowiązków należało monitorowanie oddechu nieuleczalnie chorych pacjentów tuż przed śmiercią. Po setkach godzin spędzonych na obserwowaniu wzorców oddechowych był w stanie przewidzieć, często z dokładnością co do minuty, czas zgonu każdego pacjenta. Zauważył, że pacjenci zaczynali ciężej oddychać, gdy ich stan tuż przed śmiercią się pogarszał.”

Po latach doświadczeń wskazał na właściwy poziom dwutlenku węgla oraz tlenu w tkankach, oraz bezpośredni wpływ zbyt niskiego poziomu dwutlenku węgla jako powodu niemożności przyswajania cząsteczek tlenu przez tkanki ciała (mimo jego wysokiego poziomu we krwi).

Metoda jest prosta , fizjologicznie uzasadniona. Po wielu latach sukcesów w leczeniu ciężko chorych (także astmy) , założył klinikę funkcjonującą do dziś w mieście Woroneż (rejon krasnodarski), a medycyna oficjalna używa tej metody nadal .

 

Dzięki testowi na pauzę kontrolną zamieszczonemu poniżej, zdałam sobie sprawę, że jest wiele do poprawy w zakresie oddychania.

 

Dziękuję duchom opiekuńczym, że gdzieś w syberyjskiej tajdze natknęły się na duchy Butejki i prowadzą mnie do większej świadomości oddechu, a co za tym idzie większego spokoju.

Poniżej troszkę faktów ze strony www.butejko.pl, gdzie jak kogoś to zainteresuje również więcej informacji, bardzo polecam, bo warto!!!

 

Ćwiczenia praktyczne metody Butejki

1. Jak naturalnie odblokować nos metodą Butejki – demonstracja Patricka McKeown

 

 

2. Jak zmierzyć Pauzę Kontrolną – PK

Pauza Kontrolna jest testem oddechowym, który dostarcza informacji zwrotnych na temat twoich objawów i postępów w pracy z oddechem. PK mierzy czas, w którym możesz SWOBODNIE wstrzymać oddech PO WYDECHU.

Pauza Kontrolna Buteyko

Będziesz potrzebował do tego zegarka z sekundnikiem lub stopera.

  1. Weź mały, cichy wdech i mały, cichy wydech.

  2. Zatkaj nos palcami, aby zapobiec dostawaniu się powietrza do płuc.

  3. Policz, ile sekund minie, aż poczujesz pierwsze oznaki braku powietrza.Możesz także czuć, że twoja przepona mimowolnie drga lub napiera w dół w tym samym czasie.

  4. Uwolnij nos i zacznij przez niego oddychać.

UWAGA! Twój oddech po wstrzymaniu powietrza nie powinien być większy niż przed zrobieniem pomiaru. Powinieneś oddychać spokojnie i cicho. Jeśli twój oddech jest zakłócony, wstrzymywałeś go zbyt długo.

 

 

3. Zmniejszona objętość oddechowa

 

 

 

  • Usiądź prosto.

  • Obserwuj ilość powietrza przepływającego przez nozdrza, umieszczając palec pod nosem w pozycji poziomej. Palec powinien znajdować się tuż nad górną krawędzią ust, wystarczająco blisko nozdrzy, abyś mógł czuć przepływ powietrza, ale nie aż tak blisko, aby przepływ powietrza został zablokowany.

  • Teraz weź lekki wdech powietrza do czubka nozdrzy. Na przykład weź tylko tyle powietrza, aby wypełnić swoje nozdrza i ani odrobiny więcej. Bierz odrobinę powietrza (około 1cm) z każdym oddechem.

  • Robiąc wydech udawaj, że twój palec to piórko. Wydychaj na palec tak delikatnie, aby piórko się nie poruszyło.

  • Kiedy robisz wydech, im czujesz cieplejsze powietrze, tym więcej oddychasz. Skoncentruj się na uspokojeniu oddechu, aby zmniejszyć ilość ciepłego powietrza, które czujesz na palcu.

  • Gdy zmniejszysz ilość ciepłego powietrza na palcu, zaczniesz odczuwać potrzebę lub chęć zaczerpnięcia powietrza.

  • Staraj się zachować tę potrzebę przez około 4 minuty. Powinna być znaczna, jednak niestresująca.

Potrzeba powietrza podczas tego ćwiczenia nie powinna być większa niż na końcu Pauzy Kontrolnej.

 

Dziękuję duchom opiekuńczym, że gdzieś w syberyjskiej tajdze natknęły się na duchy Butejki i prowadzą mnie do większej świadomosci oddechu, a co za tym idzie większego spokoju.

Poniżej troszkę faktów ze strony www.butejko.pl gdzie jak kogoś to zainteresuje również więcej informacji, bardzo polecam.

 

Kim był Konstantyn Butejko?

Konstanty konstantin_buteyko n Pawłowich Butejko urodził się w Iwanitsy pod Kijowem 27-go stycznia 1923 roku. Ten prosty, a jednocześnie niezwykły człowiek poświęcił całe swoje życie na studiowanie ludzkiego organizmu i dokonał jednego z najbardziej znaczących odkryć w historii medycyny.

W 1946 roku Konstantyn Butejko rozpoczął studia medyczne na Pierwszym Moskiewskim Państwowym Uniwersytecie Medycznym im. I.M. Sieczenowa. W trakcie nauki do jego obowiązków należało monitorowanie oddechu nieuleczalnie chorych pacjentów tuż przed śmiercią. Po setkach godzin spędzonych na obserwowaniu wzorców oddechowych był w stanie przewidzieć, często z dokładnością co do minuty, czas zgonu każdego pacjenta. Zauważył, że pacjenci zaczynali ciężej oddychać, gdy ich stan tuż przed śmiercią się pogarszał.

W czasie studiów medycznych u Butejki rozwinęło się złośliwe nadciśnienie tętnicze, a lekarze dawali mu jedynie 12 miesięcy życia. Pod okiem wykładowców akademickich Butejko zaczął dogłębnie badać swoją chorobę i zdawało się, że mimo dostępu do fachowej i farmaceutycznej pomocy nie był w stanie sobie pomóc.

Dzień 7 października 1952 roku był przełomowy w życiu Butejki. W tym czasie był już dyplomowanym lekarzem medycyny. Tego dnia doktor zdał sobie sprawę, że jego własny oddech jest bardzo ciężki. Przypomniał sobie obserwowanych pacjentów tuż przed śmiercią i postawił sobie pytanie, czy to aby nie głębokie oddychanie jest przyczyną jego choroby. Sprawdził to poprzez zredukowanie swojego oddechu. W ciągu zaledwie kilku minut ból głowy,ból w prawej nerce i ból w sercu zniknęły. By potwierdzić swoje odkrycie zaczerpnął pięć głębokich oddechów i ból natychmiast powrócił . Znowu zredukował swój oddech i ból zniknął .

To odkrycie okazało się jednym z większych, jednak wciąż powszechnie nie rozpoznanych, przełomów medycznych XX wieku. Butejko rozpoznał, że oddychanie, tak istotne dla podtrzymania życia, jest nie tylko lekarstwem, ale jednocześnie przyczyną wielu chorób cywilizacyjnych.

Kolejnym krokiem doktora Butejki było poszukiwanie teoretycznych podstaw jego odkrycia. Dane dostępne w roku 1952 pochodzące od takich autorów takich jak Holden, Priestley, Henderson, De Costa, Werigo i Bohr zdawały się potwierdzać jego hipotezę. W tamtym czasie było już wiadomo, że wydychanie dwutlenku węgla podczas głębokiego oddychania wywoływało skurcze, które zmniejszały dopływ tlenu do najważniejszych narządów, w tym mózgu, co wywoływało potrzebę jeszcze głębszego oddechu. Powstawało błędne koło.

Butejko badał wzorce oddychania pacjentów cierpiących na astmę oraz inne dolegliwości i stwierdził, że wielu z nich hiperwentylowało między atakami choroby. Po wielu latach badań opracował program do pomiaru oddechu, a także metodę umożliwiającą pacjentom zmianę negatywnych wzorców oddechowych.

Wiązało się to z:

  1. Przejściem z oddychania przez usta na oddychanie przez nos

  2. Rozluźnieniem przepony, aż do odczucia braku powietrza

  3. Dokonaniem niezbędnych, drobnych zmian w stylu życia, dzięki czemu u pacjenta rozpoczynał się proces powrotu do zdrowia

W owym czasie establishment medyczny raczej chłodno potraktował odkrycia doktora Butejki. By jego odkrycie zostało uznane, w 1959 roku rozpoczęto badania kliniczne nad mieszaną grupą składającą się z dwustu zarówno chorych jak i zdrowych osób. 11 stycznia 1960 roku Butejko wykazał na Forum Naukowym, że zachodzi korelacja między głębokim oddychaniem, poziomem dwutlenku węgla w organizmie a stanem zdrowia. Jednak dla wielu kolegów po fachu odkrycia doktora, które podważały fundamenty wiedzy medycznej, były trudne do zaakceptowania. Z całą pewnością choroby, które według konwencjonalnej medycyny wymagały operacji czy leków, nie mogły zostać po prostu wyleczone za pomocą oddechu! Jednakże to było dokładnie to, co demonstrował doktor Butejko. Mimo iż nie otrzymał on pełnego poparcia ze strony przedstawicieli medycyny, udało mu się zyskać tymczasowe wsparcie profesora Meszalkina , przewodniczącego Forum, dzięki czemu możliwe było kontynuowanie badań na temat skuteczności metody Butejki.

Przez kolejne lata doktor kontynuował swoje badania, wspierany przez zespół składający się z personelu medycznego, który miał dostęp do najnowocześniejszej aparatury badawczej. Butejko zdawał sobie sprawę, że wiele symptomów chorobowych, uznanych przez lekarską społeczność za odrębne jednostki chorobowe, jest wynikiem nadmiernego oddychania. Jego metoda opierała się na hipowentylacji i stąd inna jej nazwa- Wolicjonalna Eliminacja Głębokiego Oddychania – ang. VEDB.

Skuteczność i prostota jego metody była tak wielka, że sława doktora rosła i przyciągała do niego coraz więcej pacjentów, którzy wracali do zdrowia dzięki korekcie nawyków oddechowych. Do 1967 ponad tysiąc pacjentów z astmą i innymi chorobami, odzyskało zdrowie dzięki jego metodzie.

Niestety profesor Meszalkin nie stał już po stronie doktora Butejki i nie wyrażał zgody na przeprowadzenie oficjalnego, naukowego badania skuteczności jego metody. Pojawiły się nawet doniesienia o zamachach na życie doktora w tajemniczym wypadku samochodowym i próby otrucia.

Jednakże w styczniu 1968 roku, dzięki rosnącemu poparciu opinii publicznej, minister zdrowia akademik Pietrowski obiecał, że uzna metodę Butejki jako dopuszczalną,standardową praktykę medyczną, jeśli doktor wykaże 80% wskaźnik skuteczności w leczeniu pacjentów. Badanie to opierało się na naukowej ocenie wpływu Wolicjonalnej Eliminacji Głębokiego Oddychania na poprawę stanu ciężko chorych pacjentów, których przypadłości nie poddawały się leczeniu konwencjonalnymi metodami. Czterdziestu sześciu pacjentów nauczono metody oddechowej Butejki i wyniki były zdumiewające: sto procent pacjentów zostało oficjalnie zdiagnozowanych jako wyleczonych. Jednak z nieustalonych przyczyn ministrowi zostały przekazane sfałszowane wyniki, co w rezultacie doprowadziło do zamknięcia laboratorium Butejki.

Jednakże lekarz z prawdziwego zdarzenia jakim był Butejko nie poddał się i w kwietniu 1980 roku, po przeprowadzonych badaniach w Leningradzie oraz w Pierwszym Moskiewskim Instytucie Chorób Dziecięcych, 100 procentowy wskaźnik skuteczności metody oddechowej Butejki został oficjalnie uznany. Badania te były kierowane przez Radziecki Komitet Ministerstwa Nauki i Technologii .

Komitet do spraw wynalazków i odkryć ZSRR formalnie uznał odkrycie Butejki w 1983 roku i opatentował ją pod nazwą „metoda leczenia hipokapnii „, (certyfikat nr 1067640 wydany 15 września 1983). Co ciekawe, data odkrycia wymieniona w dokumencie została opatrzona wcześniejszą datą z 29 stycznia 1962. Okrycie doktora Butejki zostało oficjalnie uznane dwadzieścia lat po jego dokonaniu.

W piątek 2 maja 2003 o 16:05 (czasu moskiewskiego) Konstantyn Butejko rozstał się z tym światem, a jego śmierć była poprzedzona braniem ciężkich oddechów. Odejście doktora była szokiem dla wielu ludzi, którzy dzięki opanowaniu nauczanego przez niego sposobu oddychania cieszyli się doskonałym zdrowiem. Życzeniem doktora było, aby został pochowany w kraju pochodzenia. Spoczywa w Teodozji na Krymie (Ukraina).

Obecnie ponad dwustu lekarzy naucza metody Butejki w ośrodków zlokalizowanych w największych miastach w całej Rosji. Doktor Butejko napisał ponad pięćdziesiąt publikacji naukowych szczegółowo opisując związek między oddychaniem a dwutlenku węgla. Co najmniej pięć dysertacji doktorskich zostało napisanych przez jego kolegów. Podstawy metody oddechowej Butejki opisujące zależność między dwutlenkiem węgla a czasem wstrzymania oddechu stanowią też część programu nauczania medycyny na uniwersytetach.

W 1990 metoda oddechowa Butejki przedostała się poza granicę Rosji do Australii dzięki Sashy Stalmatskiemu. W swoim mieszkaniu w Sydney zaczął on leczyć swoich rosyjskich przyjaciół i rodzinę. Z biegiem lat coraz więcej osób dowiadywało się o tej metodzie, aż zyskała ona należyte zainteresowanie mediów. W 1995 Stalmatski zaczął jej nauczać w Wielkiej Brytanii, a od wielu lat, jest ona również praktykowana w słynnej klinice Hale (otwartej w 1988 roku przez księcia Karola). Szacuje się, że metody Butejki nauczyło się w ciągu ostatnich pięciu dziesięcioleci ponad 100 tysięcy osób w samej Rosji, około 25 000 w Australii i Nowej Zelandii i wiele tysięcy w Wielkiej Brytanii.

Metoda Butejki podważa przekonanie, że głębokie oddychanie jest korzystne, a także odkrywa przyczyny wielu chorób niewyjaśnionych przez współczesną medycynę. Niezwykłym jest, że współczesna medycyna, mając takie zaplecze techniczne i naukowe, nadal nie zweryfikowała związku między hiperwentylacją a różnymi schorzeniami, zwłaszcza astmą.

 

Zdjęcia i teksty ze strony www.butejsko.pl którą polecam