miejsca mocy
now browsing by category
Posted by: Bartek | on czerwiec 24, 2019
Carskie parki Krymu. 03-06.05.2019


Skąd tu się wzięły? Kto je budował? Może troszkę historii. Pierwsze Krym był pod panowaniem Greków. Można od czasu do czasu spotkać wykopaliska z ruinami greckich wiosek. Potem władcami tych ziem byli Turkowie i Tatarzy. Następnie caryca Katarzyna wygrała wojnę z Turkami i zajęła Krym. Było to około roku 1790. I to za epoki carów rosyjskich rozpoczęła się budowa pałaców oraz ogrodów i parków.


To wtedy powstało wiele spacerowych szlaków wiodących wzdłuż obszernej zieleni brzegu oraz po okolicznych górach. Są one zachowane do dziś.


To ich właściciele zaczęli sprowadzać rośliny z całego świata, sprzyjał temu łagodny klimat zimą i upalne lato. Wreszcie rozpoczęła się produkcja wina. W końcu XIX wieku powstał pierwszy zakład szampanów w Nowym Świecie , a kilka lat później winiarski Massandra w Jałcie. Widać że monarchowie carscy i bojarzy pokochali Krym za jego urok związany z klimatem śródziemnomorskim.


Budowali tu sanatoria jak np. koło jeziora Saki, gdzie zasolenie jest na poziomie morza Martwego, a dodatkowo ma całą tablicę Mendelejewa, stężenie minerałów jest takie że pobyt w wodzie lub w błocie nie powinien przekraczać 15 minut, pierwiastki są w drobnych cząsteczkach i łatwo pobierane przez skórę. Ciało człowieka może nie poradzić sobie z przyswojeniem tak potężnej dawki pierwiastków, są znane zgony na serce.


Podczas komuny przybyło obiektów sanatoryjnych. Rozbudowano jeszcze sieć ścieżek po niezwykle zielonej części nabrzeżnej i szlaki piesze po górach.


W 1954 roku rządzący ZSSR Chruszczow, narodowości ukraińskiej, podarował swojemu państwu – Ukrainie – Krym wraz z mieszkającą tutaj społecznością rosyjską i innymi mniejszościami. Pierwszemu sekretarzowi partii widocznie nikt nie mógł podskoczyć, łącznie z rosyjską ludnością Krymu .
Teraz widzimy kolejną zmianę, po przewrocie w 2014 roku widzimy wszędzie na urzędach rosyjskie flagi, policja także jest rosyjska, od czasu do czasu widać stacje radiolokacyjne i rosyjskich żołnierzy, na niebie latają rosyjskie samoloty wojskowe i śmigłowce z czerwonymi gwiazdami.
Ruszyła odbudowa dróg i budowa nowych, remonty centrów miast i pałaców carskich, budowa nowych hoteli, otwarto nowy most na ląd (darmowy). Zapewne dlatego mieszkaliśmy w pensjonacie przerobionym na hotel robotniczy, bo gwałtownie wzrosło zapotrzebowanie na siłę roboczą.
Nic więc dziwnego że wielkie grafiti naczelnika Rosji namalowane w porcie w Jałcie nikt nie niszczy. Po prostu zaczęło się lepiej żyć ludziom i tyle….



Czujemy i widzimy lżejszą energię osób zajmujących się biznesem turystycznym. Ceny wydają się niższe niż nad Bałtykiem. Ponoć po przewrocie przez dwa lata nie było tu w ogóle turystów. To uczy pokory, znamy to z polskiego morza i Tatr. Jak Polacy zaczęli jeździć w Alpy i nad Adriatyk także zmieniło się tam na lepsze. Zaczęto szanować turystę, skończyło się wyrywanie.


Niezwykle podoba mi się bujna, wiosenna zieleń południowego nabrzeża Krymu, wraz z ich dróżkami spacerowymi, które mają czasem po kilka kilometrów….

Posted in A OTO NASZE PODRÓŻE, KRAJE, kurorty i wody mineralne, MAGIA W ŻYCIU, miejsca mocy, o podróży w "stronę wdzięczności i obfitości" 2019, Rosja | No Comments »
Tags: ałupka, jałta, Krym, krym rosja, kurorty krymu, liwadia, parki krymu, Rosja, Zieleń krymu
Posted by: Bartek | on czerwiec 8, 2019
Krymski Monastyr Topolivski. 31.05. 2019


Brygidka była tutaj dwadzieścia lat temu, mieszkała wtedy na wybrzeżu w Sudaku. A do klasztoru na wycieczkę wyciągnęła ją gospodyni jej kwatery. Udały się na 30 kilometrową wycieczkę w głąb gór Krymu. Był tutaj maleńki klasztorek z różową cerkiewką.


A u podnóża drogi prowadzącej do niej smażyły się wspaniałe czyburieki… Jakie było zaskoczenie gdy obok urosło kilka potężnych obiektów. Nową cerkiew jeszcze budują i dzwonnicę też, ale dom pielgrzyma, trapeza, piekarnia działają . Czyburieki może są ale już w dużej restauracji….
Przywitał nas anioł w postaci ochroniarza obiektu. Z racji później pory, zapytał czy mamy gdzie spać. Gdy poinformowaliśmy go o naszym domku na kółkach, stwierdził że możemy spać na parkingu klasztoru pod jego opieką. Przyjęcie było niezwykle życzliwe, ucieszyliśmy się że tak powitał nas Krym. A w zasadzie powitanie nastąpiło gdy jechaliśmy przez nowy most (darmowy przejazd), zauważyłem w morzu dwa delfiny… A delfiny w symbolice to radość życia. Mówią „popatrz , co Ci sprawia przyjemność i daje radość życia. Teraz z delfinem u boku, sprawy zaczną się rozwiązywać z zabawną łatwością. Delfin w przyjacielski sposób zachęca Cię do zabawy oraz doświadczenia uczucia radości i szczęścia.”
Cytat zaczerpnięty z książki J Ruland „ Zwierzęta Mocy”.
Nie pozostawało nic innego jak iść za przesłaniem i skorzystać z kąpielowni klasztornej.



Położona 1,5 km w głąb lasu, na źródełku czystej, lodowatej wody dała obmycie z energii podróży…

Posted in A OTO NASZE PODRÓŻE, MAGIA W ŻYCIU, miejsca mocy, NOCLEGI, o podróży w "stronę wdzięczności i obfitości" 2019, osoby mocy, Prezenty i gościnność, Rosja, zwierzęta mocy | No Comments »
Tags: Krym, Monastyr krym, Rosja krym, Topolevka, topolevski monastyr
Posted by: Bartek | on czerwiec 8, 2019
Morze Azowskie, 30 kwiecień 2019



Nareszcie morze piasek, ciepełko. Tylko woda chłodna , żeby nie powiedzieć zimna. To morze zawsze lubimy, ono nas przyjmuje. To nad nim mamy najpiękniejsze zachody słońca.


Ma wyraźnie miękką energetykę, wraz z otoczeniem, mieszkańcami. Tu są warunki do prawdziwego odpoczynku na pięknych piaszczystych plażach. Tu jest przestrzeń pomiędzy turystami, nie należą bowiem jej kurorty do wyjątkowo modnych.


Nawet miejsc do dzikiego obozowania starcza, co przypominam jest w Rosji legalne… Po okresie zimy tego ciepła się chce…. Jedziemy zatem dalej wzdłuż piaszczystych plaż w stronę przeprawy promowej do Kercza. Długie szerokie plaże, średniej wielkości ciche kurorciki – robi to wszystko dobre wrażenie.


Widać także dynamikę rozwoju winiarstwa w tym regionie. Połacie nowych i starych winnic, domy wina przy drogach. W jednym z nich po kilkunastu minutach dogłębnych studiów nad szczepami winorośli zamkniętymi w butelce kupujemy…….. sałatkę w słoiku domowej roboty. Jest to bakłażan grillowany a potem marynowany lub kiszony, wszystko to w swojskiej wersji lub stylizowane na nią. Świetny pomysł dla osób niezdecydowanych czy pić, czy nie pić…

Posted in A OTO NASZE PODRÓŻE, JEDZENIE, KRAJE, kuchnie świata, MAGIA W ŻYCIU, miejsca mocy, o podróży w "stronę wdzięczności i obfitości" 2019, Rosja | No Comments »
Tags: Morze azowskie, Plaże, Plaże morza azowskiego, Rosja
Posted by: Bartek | on maj 25, 2019
Przesłanie Wielkiej Niedzieli Biełogorie 28 kwietnia 2019


Biełogorie nad Donem, niedaleko granicy z Ukrainą, pieczary w których żyli mnisi.
Jesteśmy tu trzeci raz.
Oprowadzający nas zakonnik w najsilniejszym miejscu w pieczarach robi nam małe kazanie.


Słowa płyną przez niego, nie ma w tym umysłu, jest pewność własnej drogi.
“Gdy nauczysz się słuchać ciszy, to nauczysz się słuchać Boga”
Gdy ktoś pyta o miejsce modlitwy odpowiada z przekonaniem:
“Nie liczy się miejsce, liczy się jakość
Nie liczy się ilość pokłonów, a jakość kontaktu”
Przy pożegnaniu z nami podkreśla:
“Akcent zawsze ma być na BÓG.
Boskie prowadzenie, przejawiane przez słowa, ciało, duszę”
Jakie piękne przesłanie tej niedzieli. (Spisane rączką Brygidki)


Kontemplujemy go podziwiając rozległy pejzaż ze skarpy nad wodami Donu, za którym roztaczają się lasy po horyzont.

We wnętrzu góry rozciąga się sieć chodników które kiedyś miały kilkanaście kilometrów. Zwiedza się ich część w świetle świec.

Początek datuje się na VIII wiek. Zasiedlali je na przemian mnisi i zbójnicy. Potem car dał środki na budowe dużego nadziemnego monastyru. Miejsce to było silne duchowo i świadomościowo, zapewne dzięki mnichom medytującym po kilka lat w odosobnieniu w ciemności. Po rewolucji październikowej został całkowicie zburzony, ciekawe dlaczego bo obiekty innych klasztorów zwykle były przeznaczane do różnych celów.
Jeszcze tego samego dnia postanowiliśmy odpowiedzieć na inne zaproszenie przyniesione przez kobietę-anioła w kąpielowni w Zadońsku.
Jedziemy 60 kilometrów dalej do żeńskiego monastyru położonego w górskiej dolinie obok miejscowości Kostomarowo.


Stary monastyr i cele mniszek wykute są tu w skale jako pieczary. Oczywiście jest również współczesna świątynia i budynki klasztoru, jednak te w jaskiniach mają swój klimat.


Panuje w nich dość przenikliwy chłód, to efekt również ciepłej pogody na zewnątrz. Uwijają się tam siostry. Jedna z nich zwraca na siebie moją uwagę zdumiewającą pogodą nastroju…. W innych też jest bardzo dużo uśmiechu.


Widzimy też to co już wcześniej spotykaliśmy. Klasztory próbują być samowystarczalne, uprawiając warzywa, ziemniaki, nawet winorośl i hodując krowy, kury. W trapezie można zatem kupić mleko, śmietanę.
Dolina jest także usytuowana nieopodal rzeki Don. Który kilkaset lat temu pełnił rolę drogi…

Posted in A OTO NASZE PODRÓŻE, KRAJE, MAGIA W ŻYCIU, miejsca mocy, o podróży w "stronę wdzięczności i obfitości" 2019, osoby mocy, PROGRAMY UMYSŁU, PRZEKAZY, przekazy boskie, Rosja | No Comments »
Tags: Biełogorie rosja, Cerkiew rosja, Klasztor, Kostomarowo rosja, Miejsca siły rosja, Monastyr, Monastyr białogorie, Monastyr kostomarowo, Rosja
Posted by: Bartek | on maj 22, 2019
Moskwa , a właściwie Plac Czerwony 26-27.04.2019


Tak się złożyło że wielkanocne święta katolickie spędziliśmy jeszcze w Polsce, a na święta prawosławne przypadające tydzień później wjechaliśmy prawie do Rosji. Tak wiec w tym roku mieliśmy święta przez dwa tygodnie. Nadało to kolorytu odwiedzanym miastom, monastyrom.


Wszędzie był świąteczny nastrój, a z racji wolnych dni Rosjanie gromadnie wychodzili na ulicę Moskwy i do cerkwi. To głównie przy nich było sporo dodatkowych straganów , w których królowały tradycyjne świąteczne wypieki. Nie ma w nich nic nadzwyczajnego , kułycz to podstawowa babka – proste drożdżowe ciasto z białej mąki – prawie bez smaku, za to tanie – tak by każdego było na nie stać (3 zł).


Kupiliśmy ją także w Moskwie w Gumie w wersji dla turystów, taka bogata odmiana z dużą ilością rodzynek i skórki pomarańczowej – jest smaczniejsza, za to droższa i połowę mniejsza (18 zł ). Ta tradycja zdradza prawdę o minionych wiekach kiedy raczej nie przelewało się ich mieszkańcom. Czasami patrzę na te tradycyjne rytuały i czuję manipulacyjną intencję wielkich tego świata. Na przykład do dziś na komunię przyjmuje się w cerkwi normalny kawałek chleba, ilu wiernych w przeszłości wypełniało ich wnętrza dla tego skromnego posiłku……
Wyrzucam program że spożywając chleb łączę się z Bogiem.
Wyrzucam program że aby połączyć się z Bogiem muszę coś spożywać.
Wprowadzam program że jestem w ciągłym kontakcie z Bogiem.
Wprowadzam program że mogę nic nie jeść i nic nie pić i być w kontakcie z Bogiem.

Manipulować jest stosunkowo łatwo, a z takich rozwiązań kotwiczą się potem programy konieczności jedzenia mąki – czy się chce czy nie……nie my je tworzyliśmy, dziedziczymy je po przodkach, dlatego są oporne przy usuwaniu. Osobiście już po kolejnej przeszło półtorarocznej przerwie w spożywaniu mąki, tej zimy przez dwa miesiące zagryzałem chleb . Nie były to duże ilości , ale jednak mąka… Teraz po miesiącu wolności od “białego narkotyku” czuję znaczną lekkość w jelitach….

Jadąc drogą z Moskwy w kierunku Krymu odwiedziliśmy monastyr w Zadońsku. Machał łapką do nas już z daleka , świecąc swoimi kopułkami.
Dziedziniec wypełniony był mnichami , mniszkami i ludźmi którzy przyszli święcić pokarmy.



Niepowtarzalna atmosfera w połączeniu z wnętrzem cerkwi rozświetlonej setkami świec. Jestem naprawdę wdzięczny za to zaproszenie , że mogę tego doświadczać tu i teraz.

Dopełnieniem przygotowań świątecznych była kąpiel w kąpielowni monastyru. Tu również baseniki wypełnione były wodą z wybijającego z ziemi źródła – w formie przepływowej. Tradycja mówi o trzykrotny zanurzeniu razem z głową i przeżegnaniu się każdorazowo. Woda była tak lodowata że Brygidzie udało się to raz, a mnie dwa – razem wychodzi trzy, tak więc dopełniliśmy rytuału. Pamiętam też że się żegnałem i jeszcze krzyczałem “Jezus, Marija”!!!
Ogólnie to okolice rzeki Don naszpikowane są starymi monastyrami. Niegdyś było to takie centrum świadomości
prawosławnej.
Posted in A OTO NASZE PODRÓŻE, KRAJE, MAGIA W ŻYCIU, miejsca mocy, o podróży w "stronę wdzięczności i obfitości" 2019, Rosja, wewnętrzne ciepło | No Comments »
Tags: kompielownie, Monastyr, Monastyr zadońsk, moskwa, plac czerwony, Rosja, święta i rytuały, Wielkanoc w prawosławiu, Zadońsk