kuchnie świata

now browsing by category

 

Elista życie to szczęście – radosny pobyt w mieście

Elista życie to szczęście – radosny pobyt w mieście 10.09.2017

 

47

 

54

 

Cieszyliśmy się jak dzieci ze spacerów po mieście.

Mongolia, Mongolia ……….

– Patrz skarpeteczki takie jak w Mongolii – cieszyłam się spacerując po targu.

Nawet napiłam się kałmuckiej herbaty (gotowana herbata z mlekiem, z dodatkiem soli i masła) – zapraszam na tę herbatkę na roślinnym mleku po przyjeździe.

Jedzenie tak podobne jak w Mongolii i porcje dużo większe niż w Rosji.

Chodzimy po mieście ciesząc się, jak mijają nas ludzie о mongolskich rysach twarzy.

 

55

 

45

 

Ludzie też cieszą się, że nam się podoba.

– A wiecie jakie mamy piękne stroje – mówią.

– Wiesz może pójdziemy do teatru zobaczyć tradycję – pada pomysł.

– Zaraz popatrzę gdzie teatr – zerkam do internetu.

Okazało się, że przejeżdżając spod datzanu do centrum miasta, stanęliśmy pod teatrem.

Niesamowite.

Jeszcze bardziej niesamowite jest to, że o godzinie 18 jest spektakl na rozpoczęcie sezonu pokazujący kulturę kałmucką, jego reżyserem jest człowiek, który dostał dużo nagród za swoją twórczość.

Przed spektaklem jedziemy jeszcze do miasteczka szachowego wybudowanego na olimpiadę szachową w latach 90-tych.

 

56

 

57

 

A skąd tradycja szachowa w kałmucji?

Prezydentem był szachista i bardzo propagował swój ulubiony sport w tym kraju.

W miasteczku spotykamy chłopaka, który opowiada nam o filozofii starych kałmuków.

 

Życie to szczęście

 

Wszyscy jesteśmy powiązani

 

Zobaczcie filmik z moim tłumaczeniem . Dla osób, które znają rosyjski mogą doczytać więcej o ich filozofii.

 

 

Nasz rozmówca prowadzi mini muzeum. Zwraca uwagę na zapożyczoną wojskową czapkę przez polskie wojsko przedwojenne.

 

59

 

58

 

Miasteczko szachowe jest miejscem gdzie przyjeżdżają młodożeńcy fotografować się , częstują nas szampanem.

 

60

 

62

 

61

 

Kałmucja – jej gościnność jest fizyczna, ale i na poziomie energetycznym. Czujemy się jak w raju, nawet w mieście.

 

52

 

51

 

35

 

77

 

53

Wracamy do centrum na nasz spektakl pokazujący historię narodu kałmuckiego od czasów szamanizmu do dzisiaj. Historię, która często nie była lekka.

 

65

 

66

 

67

 

68

 

Bardzo nam się spektakl podoba.

 

64

 

63

 

Naładowani mocą wychodzimy z teatru i jedziemy na nasze ulubione noclegowe miejsce pod datzanem.

Kochamy Elistę i i ona kocha nas.

– Pokaż Kałmucję innym – słyszę nieśmiały głos z przestrzeni.

Jasne, pokażę jak cieszę się ze spotkania z cudownym przyjacielem. A przecież to dopiero początek spotkania …..

 

76

 

Szczęśliwy czas ”pod mostem” – delta rzeki Wołgi

Szczęśliwy czas ”pod mostem” – delta rzeki Wołgi 04 – 07 .09. 2017

 

16

 

20

 

19

 

Są takie miejsca które zapraszają, a potem utulają, dając wypoczynek – pomimo że ich wygląd na to wcale nie wskazuje. I tak właśnie było z jedną dużą polaną nad rzeką, w której otoczeniu budowano wiadukt.

 

4

 

18

 

Po nocnej wizycie w Astrachaniu skierowaliśmy się w głąb delty rzeki Wołgi w kierunku brzegu morza Kaspijskiego. Po drodze mieliśmy jeszcze odwiedzić kwitnące lotosy, dość popularne w tym miejscu. Odwiedziny w lotosowym miejscu troszkę nas rozczarowały, ze względu na niski poziom wody było mało liści i kwiatów. Życzliwi jednak mieszkańcy zaraz doradzili, gdzie pojechać by zobaczyć te kwietne piękności. I tak już jadąc na kolejne miejsce – zaprosiła nas polanka nad rzeką.

 

3

 

Kolejne dni polegały na wycieczkach dziennych po okolicy, tam gdzie rosły lotosy i …… arbuzy, melony. Zawsze jednak wracaliśmy pod nasze drzewo na polance z wiaduktem. Bo są takie ulubione, kochane energetycznie miejsca do których się wraca jak do domu.

Przy okazji wycieczek poznaliśmy parę emerytów, którzy po ślubie wyjechali do miasta, a teraz po przemyśleniu tematu – powrócili do swoich „rodzinnych lotosów”.

 

5

 

6

 

Wizyta na polach uprawnych z arbuzami i melonami uświadomiła nam o skali tego zagadnienia. W końcu astrachańskie arbuzy są uznawane za najlepsze w rejonie Rosji. Na polach pracują osoby które przyjechały na zarobek z Dagestanu. Próbujemy kupić od nich wielkie dwa melony i arbuza – zostajemy nimi obdarowani!!

 

11

 

14 (2)

 

– Jedzcie do nas do Dagestanu – tam piękne góry, morze, dobrzy ludzie i bezpiecznie – może to dla nas zaproszenie przekazane przez aniołów?

A my wracamy kolejny raz na polankę z naszymi krasulami, końmi i owieczkami. Wcale nam nie przeszkadza to że jest cała obsrana.

 

11

 

Ustawienie auta tak by od razu nie wdepnąć w bogactwo – wcale nie daje gwarancji – bo spacerują dookoła przez całą dobę szukając towarzystwa ludzi….

 

13

 

 

17

 

15

Co nieco o Terebirce – “kurorcie” nad morzem Barentsa

Teriberka  co nieco  30 sierpnia – 3 września 2016

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

Kilka słów o samej Teriberce. Miasteczko, a chyba bardziej wioska położona nad samym morzem Barentsa, po dwóch stronach rzeki a raczej zatoki. Pierwsze wzmianki o niej pochodzą z XVI wieku. Obecnie znajduje się w niej port, zakład przetwórczy ryb, parę sklepów – w tym niesamowita piekarnia, szkoła, hotele chyba dwa, restauracja, cmentarz łódek oraz ludzi i domy. Najbliższa większa miejscowość to zamknięte miasto wojskowe Swjetłomorsk 80 km, a potem Murmańsk 120 km. Po drodze chyba dwie maleńkie wioski i małe daczowisko, a tak dzika, dzika przyroda…..

Prowadząca do niej droga jest całoroczna.

Widać, że miejscowość przeżywa kryzys. Masę domów opuszczonych, walących się. Klimat miejscowości daleki od tego co pokazuje okoliczna przyroda.

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

Do 2009 wjazd do niej był tylko z przepustkami. Obecnie dzięki inwestycji Gazpromu, wjazd wolny. Tak, tak uwolnienie przepustek zbiegło się ze znalezieniem gazu opodal miejscowości. Gazprom zaczął potężną inwestycje w postaci drogi z mostami, jednak 3 lata temu inwestycję zawiesił. Została niesamowicie szeroka droga prowadząca wzdłuż wybrzeża, pozwalająca dojechać w dziewicze miejsca. Może szkoda, że inwestycja padła bo rozruszałaby miejscowość, a może silne duchy miejsc nie chciały tak ostrej ingerencji i dzięki temu możemy tu jeździć i cieszyć się magią pięknego morza w okalającej dzikiej przyrodzie.

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

A okoliczne tereny należą do wojska, więc żadne hotele na nich nie powstaną. Właśnie teraz ma ćwiczenia jednostka z kalinigradzkiego obwodu. Mamy okazje przyglądać się wozom pancernym, wyrzutniom rakiet, a przede wszystkim obserwować swoje emocje do wojska, a co za tym idzie wojny. Wojny którą przeżyli nasi rodzice i która wywarła na nich mocny wpływ.

 

Uwalniam się od programu lęku przed wojną

 

Uwalniam się od przymusu życia w rzeczywistości która jest wolna

 

Uwalniam się od przymusu przyciągania energii wojny

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

28

 

27

 

Miejscowość jest zwarta w zabudowie, dzięki temu wyjeżdżając kawałek za nią, zapomina się o jej beznadziejnym charakterze. Ten beznadziejny charakter został wykorzystany jako scenografia do rosyjskiego filmu „Lewiatan”.

 

Tu jego zwiastun

 

 

Ludność miejscowa bardzo wstydzi się filmu, który na pewno w jakieś części odsłania ich samych (filmu nie oglądaliśmy, nie czuliśmy takiej potrzeby). Zresztą problem beznadziei w rosyjskich wsiach jest często tematem wstydu ludzi, którzy zamieszkali w mieście. Wydaje im się, że danie zajęcia – pracy tym ludziom spowoduje mniejszą ich degenerację.

Czy na pewno???

Menelek rosyjski wygląda jak menelek, chodzi pijany po ulicy, gada z innymi itp.

A jemu podobny mieszkaniec zachodniej Europy, ma socjal – czyli więcej pieniędzy na picie, chodzi dobrze ubrany i pije samotnie w domu, bo nie wolno mu pijanemu się pokazywać.

Czy jest różnica w ich psychice???

Na pewno: jeden ma więcej wolności, drugi pieniędzy. Jeden jest bardziej zaradny, drugi wycofany.

Zawsze twierdziłam, że pijaczki to najlepsi kreatorzy jakich znam, zawsze znajdą środki na wódeczkę.

Tutaj podchodzi na parkingu menelek z prośbą o rubla, a w europie parkingowy z opłatą, aby dać menelkowi potem socjal.

Różne światy, każdy ma swoje plusy i minusy, wszystko zależy jaki przejaw życia na dany moment jest dla nas ważny.

A zaczęłam o piekarni, która nas zaprosiła w swoje progi.

Pierwszego dnia jej chlebem poczęstował nas spotkany nad morzem mężczyzna ( tak jest w Rosji, że ludzie często rozmawiają ze sobą i częstują się nawzajem). Gdy potem podjechaliśmy pod piekarnię o jedenastej rano – prawie wnosili chleb, stało pod nią kilkanaście samochodów, łącznie z wojskowymi.

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

Chleb jak domowy, nie wspomnę o weku zwanym tutaj batonem, a gdzie indziej – w Polsce bułką wrocławską. Wszystko bardzo treściwe i smaczne. Od czasu pobytu na Archipelagu Wysp Kuzowa szczególnie wek ma dla nas jakąś magię. Jest w nim jakaś energia miękkości, dobroci, życzliwości, której nam potrzeba, i którą nas obdarowano wtedy na wyspach. My także obdarowaliśmy chlebem turystów z Petersburga i Murmańska, zachwyceni wspominali smak świeżo pieczonego chleba z komuny – porządne piekarnie w Rosji są teraz rzadkością. Chleb w woreczkach dowozi się nawet z odległych dużych miast (choć i tak jego jakość, treściwość jest wyższa od europejskiej).

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

Tutaj również Panie w piekarni czują się być potrzebne, cieszące się z tego, że jacyś obcokrajowcy, któryś raz przychodzą po ich chleb, a chleb jak w porządnej piekarni – kończy się po 2-3 godzinach sprzedaży. Następna dostawa na drugi dzień. Nie ma ściemy, że świeży: czytaj z przedwczoraj. Poza chlebem pierożki, bułeczki i nawet pizza. Magia mąki (w innych sklepach inna magia – chleb przemysłowy w woreczkach, za to w nadmiarze i zawsze bezterminowo świeży!).

Może nie tyle mąki co zapachu świeżego chleba, zapachu który wykorzystują hipermarkety piekąc u siebie chleby tzn. rozmrażając je i piekąc w przestrzeni sklepu. Chodzi o zapach.

 

Uwalniam się od przymusu jedzenia chleba , gdy świeżo pachnie

 

Rozpoznaje programy powodujące przymus jedzenia wywołany zapachem.

 

Piszę o przymusie, bo jeść możemy, ale bez rzucania się np. na zakupy, na potem na jedzenie – gdy pojawi się określony zapach.

 

I taka jest Teriberka, gdy jest się w niej kilka dni robi się bardzo swojska, ludzie poznają, dzieci mówią dzień dobry. W tej pozornej beznadziei jest uważność na drugiego człowieka.

A chyba jak człowiek zauważa drugiego człowieka to nie jest z nim źle.

Rosjanie mają ten sam problem co Polacy, widzą zło u siebie i bardzo chcieli by go zmienić, a z drugiej strony nie lubią nakładania masek, chcą być sobą, chcą być wolni (tu nie chodzi o wielką politykę), chcą żyć w prawdzie i …….

…nikt na wsiach nie tworzy piękna wokół siebie, a może za nich nikt też nie sprząta, a sami nie mają na to energii, a może gdy nie mają przymusu wydatkowania jej w tą stronę wolą wydatkować na coś innego?

Pobyty w takich miejscach zmuszą mnie zawsze do refleksji nad tym jak jest.

A jak wyglądałaby Europa gdyby nie było ustaw śmieciowych, osób sprzątających WC publiczne, czy tak naprawdę ludzie są porządni, czyści czy Państwo to pośrednio wymusza???

To zostawiam do refleksji.

Dla nas nawet taka Teriberka została w naszym sercu, tym bardziej, że 100 metrów od niej rozciągała się magiczna kraina.

 

Tutaj filmik o Barentsa Teriberce 

 

 

Między Karelią, a Murmanskiem

Między Karelią, a Murmańskim obwodem – województwem 11-14 sierpnia 2016

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

 

23

 

3

 

Pożegnawszy naszą kochaną Warię – biełuszkę, jeszcze postaliśmy jakiś czas między jeziorami, aby potem ruszyć w nowe.

1

Czas pożegnać niesamowicie gościnną nam Karelię, republikę autonomiczną i udać się do obwodu murmańskiego. Można z naszej perspektywy powiedzieć, że są to województwa,  wielkości połowy czy 1/3 Polski z zaludnieniem poniżej 1 mln, większość skupiona w miastach, więc można nasycać się pięknem przyrody.

W Karelii jest to prostsze z uwagi na brak zon wojskowych, które są normą w obwodzie murmańskim. Szczególnie wybrzeże morza Barentsa.

Militarne znaczy zamknięte tzn, że choć jest droga na mapie to nie do końca można tam jechać.

Praktycznie to małe państwa, które tak jak w każdym dużym państwie mają zarówno prawo federalne jak i własne. Wyjazd poza kraj, obwód wiąże się z włączeniem roamingu w telefonie (obecnie firmy prześcigają się, aby ułatwić podróże po Rosji i jest to to stosunkowo tanie) , nawet inne oferty są w poszczególnych obwodach, są inne supermarkety itp

Karelia bardzo różni się od obwodu murmańskiego.

W obwodzie murmańskim domy bardziej zadbane, kosze na śmieci na ulicach (sprzęt nie do końca znany w Karelii), większa czystość, porządek i ludzie bardziej rozgarnięci – co powoduje, że bardziej przemieszczają się (co widać na drodze Murmańsk – Petersburg), więcej ich w lasach, nad jeziorami. Karelia za to jest bardziej dzika, pogubione jeziora, nieprzebyte lasy nawet w środku lata bez ludzi.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

2

20

Dwa światy zakotwiczone tak blisko siebie.

Energetycznie Karelia miększa, łagodniejsza, troszkę smutna, pogubiona, wystraszona. Obwód murmański silny, pewny siebie, ale za to bardziej napięty i agresywny.

To tylko czuć w miejscach zurbanizowanych, poza nimi jest przyroda ze swoją dziewiczą mocą. A tutaj na styku tych krajów praktycznie żadnej różnicy, tajga z grzybami większymi niż stopa, lasy z moim ukochanym dywanikowatym chrobotkiem. Jagody, jeziora i jeszcze ukochane morze Białe.

22

21

19

W Zielenoborskij lokujemy się na głównym placu obok urzędu miejskiego i szkoły – uzupełniamy internet. Nawet w pewnym momencie rozwieszamy sznurek (kupiłam na targu nowy ręczniczek i chciałam go uprać). Ludzie jadą, przechodzą, nikogo to nie dziwi. Ktoś stoi, suszy rzeczy bo tego potrzebuje.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

– Tak, nie ma u nas infrastruktury – często słyszymy w Rosji – czytaj kempingów, dużej ilości hoteli. No tak, ale gdyby były – ich właściciele na pewno wywieraliby naciski na władze, aby nie pozwalać na takie zachowania – jak spanie, pobyt poza nimi. A tak jak tu, gdy nikt nie ma w tym interesu, nikomu to nie przeszkadza, jest to dozwolone.

Spokojny z szacunkiem do okolicznego otoczenia postój, praktycznie wszędzie.

Tak szczerze powiedziawszy to wolę spać na przyrodzie, a w nie we większości rosyjskich miasteczek, bo trzeba mieć naprawdę pozytywne postrzeganie, aby uznać je za ładne.

Dlatego śpimy w nich tylko dla zasięgu internetu.

A w miejscowym sklepie odkrywamy nalewkę w maroszki na miodzie, ojjj ten cudowny smak niebo w gębie.

Potem po alkoholu wypijam w nocy litr czy więcej płynów, ale znajomy pełen wysokiej wibracji Olieszyna smak jest w tym momencie tego wart.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

I kolejne lasy, którymi nie mogę się nasycić, chrobotek, grzyby – znane nam jak prawdziwki, kozaki i te mniej znane, jagódki.

18

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

16

Potem Kandalaksza jedno z bardziej sympatycznych miasteczek, gdzie uzupełniamy soki pomidorowe (nasz ulubiony – poza kompotem z borówek – napój), ziemniaczki, odkrywając jakiś bar zamawiamy wegetariańską pizzę na razowym cieście.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Siedzimy popijając soczek i czekamy na pizzę – z głośników leci agresywna muzyka, w każdym z 3 telewizorów inny film – wszystkie akcji, brutalne. Film, muzyka, wszystko agresywne.

Po 10 minutach stwierdzamy, że po co tu weszliśmy?

Potrzeba jakiś starych energii wejścia do knajpy.

Czy z tą pizzą, mamy zjeść tę agresję z telewizorów – zastanawiamy się.

Decydujemy się wziąć pizzę do najlepszej kawiarni, restauracji świata czyli naszej landrynki.

Dostajemy ją w pudełku przewiązanym czerwoną wstążeczką. Jest piękna.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Bardzo często zauważamy w tej części Rosji, ze pizza traktowana jest tutaj jak tort. Tworzy się je piękne i sprzedaje zimne w hipermarkecie w pudełeczkach z kokardkami.

Świeże jedzenie w rosyjskich knajpach to niestety stary temat o którym zapewne pisaliśmy w czasie drogi na Syberię.

W Rosji lokale to: restauracja, kafe, stołowaja.

Kafe nie ma nic wspólnego z naszą kawiarnią, jest coś w rodzaju niższej jakości restauracji – taki bar. Tutaj jedzenie przygotowywane jest rano przez kucharki, a potem podgrzewane w mikrofali (łącznie z frytkami, pizzą, kotletami itp.). W kafe jest zazwyczaj piwo, czasem ciastka.

Stołowaja jak nasza stołówka tylko jedzenie jest przygotowywane na świeżo wcześniej, a potem odgrzewane. Najniższy poziom gastronomii, ale często można tam znaleźć coś fajnego i czasem nawet świeżego tzn teraz przygotowanego. 

Restauracja – tutaj jedzenie przygotowywane jest na świeżo. Najwyższy poziom.

W sumie dobrze, że niewiele jemy i nie musimy korzystać z tych przybytków, bo kuchnia rosyjska z rzadka jest dla nas smaczna, szczególnie w odmianie wegetariańskiej.

Pizza poza tym, że była ładna, mało nam smakowała i mieliśmy dużo radości z tego co robią stare pragnienia z człowieka.

Nawyki, które były kiedyś generują energię, która teraz już nam nie odpowiada.

Uwalniam się od nawyków jedzeniowych , które już mi nie służą, które zaniżają wibrację ciała

Wprowadzam w moje ciało energie, które powodują, że moje ciało podnosi swoje wibracje.

Miasta, miasteczka nawet najpiękniejsze szybko nam się nudzą, a w przyrodzie możemy trwać i być.

15

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

I aby dalej sycić się morzem Białym i przyrodą skręciliśmy na wschód na jego północne wybrzeże, gdzie 250 km wzdłuż wybrzeża prowadzi droga do wioski, którą zamieszkuje 300 osób (a po drodze jest miasteczko 5000 mieszkańców i kilka przysiółków po kilkadziesiąt osób). Kochane morze zaprasza nas dalej.

Dziękujemy i na pierwszą noc „lądujemy” koło labiryntu.

Refleksje z nad karelskiego jeziora

Droga do biełuchy – Nilguby 6-10 sierpnia 2016

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Na Archipelagu Kuzowa biełuszka ( biełucha arktyczna – delfin koloru białego) nie chciała nam się pokazać, wiele osób mówiło widziałem biełuchę, nam jednak się nie pokazywała.

Skoro ona nie chce przyjść do nas, to my pojedziemy do niej, postanowiliśmy i zaczęliśmy kierować się w stronę wioseczki Nilguby nad morzem Białym.

Z Luohi to niedaleko – w kilometrach ok. 60 km, z czego połowa drogą gruntową. Przekracza się w czasie tej krótkiej podróży magiczne koło podbiegunowe. Na drodze asfaltowej trafił się bar z wyborem tortów, ciast, dań , bułeczek itp. Po tak długim pobycie w przyrodzie i w miasteczkach gdzie nic ładnego nie było, tutaj taki wzrokowy raj. Smakowy może też….

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Jednak gdy zna się smak borówki prosto z krzaka, czy grzyba zerwanego chwilę przed przygotowaniem, wszystko inne jest tylko zabawą umysłu, która prowadzi potem do refleksji…..

– Wiesz, te borówki to mają smak !

Droga z Louhi troszkę nam zajęła czasu, syciliśmy się już któryś raz ciszą i pięknem tutejszych jezior, przy okazji piorąc brudne rzeczy, nawet udało mi się położyć hennę na włosy. Czas mijał, a może nam się wydawało, że mija. Rozpływaliśmy się w byciu. Dusza wcale nie chciała pisać czy zajmować się jakąś intelektualną pracą. Pojawiał się włożony od szkoły przymus intelektualnej pracy, a potem nie lubiana praca była kojarzona z komputerem, wszystko to wypływało na subtelnych poziomach.

Uwalniam się od przekonania, że praca umysłowa, na komputerze jest przymusem

Tworzę z radością używając do tego komputera.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Zbieraliśmy borówki i grzyby ciesząc się na dzieci z gotowania na ognisku.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Taka radość prostego przyrządzania posiłków na ofiarowanej przez wszechświat patelni.

Dar, który wykorzystujemy z wielką radością

Cieszę się z darów wszechświata i wykorzystuje je z radością.

Gdzieś z głębi wychodziły programy wstydu za to, że można cieszyć się tak prosto, szczerze i z głębi ze „zwykłej’ patelni.

Uwalniam się od wstydu radości z prostych rzeczy

Pozwalam się cieszyć tym co proste przy innych, bez względu co o tym myślą

A kreacja z taką prostą, niewinną wręcz dziecięcą radością ma potężną moc.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Gdy zaczyna się rezonować ze sobą to przestaje się tworzyć rzeczy, które „powinno” się stwarzać, a które nie rezonują. Przestaje się dawać energię na to co chce społeczeństwo, a zaczyna się proces zatapiania we własnej duszy i robienia tego do czego ona się śmieje.

Uwalniam się od przymusu tworzenia rzeczy, które należy mieć

Tworzę swoje życie, materię, wartości tak aby uzyskiwać z tego wewnętrzną radość

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Takie ugruntowanie energii po Kuzowa i przygotowanie na spotkanie z naszym aniołem.

Przestrzeń nad leśnym górnym jeziorem Nilozjero (styk Karelii i Półwyspu Kola) otulała nas, przez parę dni nie spotkaliśmy nikogo.

– Chyba powoli trzeba będzie się zbierać – powiedziałam do Bartka.

– Wiesz ja wierzę, że wszechświat mi to zakomunikuje gdy przyjdzie czas.

W ciszy przestrzeni zamigotał program lęku przed rodzicami, programy tego jak: ich opieprzanie nas kiedyś – przenosimy na siebie teraz. Zachowując się tak samo względem siebie, jak oni kiedyś względem nas.

W ciele został zapisany program lęku przed określonymi zachowaniami, rozwijaniem swoich talentów, życia jak inni i osiągnięcia sukcesu w świecie.

Uwalniam się od przymusu osiągania sukcesu w świecie

Rozwijam swoje talenty i mam zaufanie, że pozwolą mi spokojnie radośnie, egzystować w świecie. Podążać drogą radości.

Zaczęliśmy ustawiać u Bartka lęk przed matką i ustawianie jej granic – gdy właśnie w tym momencie na nasza polankę na brzegu jeziora zajechał samochód i wysiadł z niego chłopak – zły, że jesteśmy w tym miejscu, a za chwilę przypłynęła łódką jego rodzinka. Weszli w naszą przestrzeń bez szacunku do nas. Niesamowite to, że jak potem jechaliśmy dalej – wszystkie miejsca piknikowe nad jeziorem były wolne.

Bartek w ferworze ustawienia granic, pokazał im gdzie mogą postawić auto. Nie spotkało się to wszystko z ich sympatią. Mieli ochotę zrobić tutaj obóz, a na łódce mężczyźni chcieli łowić ryby. Pokrzyżowaliśmy im plany i wszyscy musieli szukać miejsca gdzie indziej.

– Wiesz przestrzeń się zamknęła – powiedziałam do Bartka

– Jedźmy – dodałam

– Jak oni pojadą – odpowiedział – ustawienie granic musi się odbyć, to test wszechświata – i rozwiesił wilgotne jeszcze pranie na sznurkach.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Bartek przez całe swoje życie łykał emocje swoje i innych do siebie.

A co się dzieje jak łyka się te emocje do siebie???

Staje się tymi emocjami, które często nie mającymi nic wspólnego z nami.

Uwalniam się od przymusu łykania emocji innych do siebie

Odbijam innym ich emocje

Emocje innych odbijają się ode mnie, i wracają do właścicieli

Uwalniam się od lęku, że wzbudzę w innych ich wewnętrzną agresję. Agresję, którą chcą przelać na mnie.

Bardzo często osoby pozornie spokojnie mają bardzo dużo podświadomej agresji, którą dzielą się hojnie z innymi.

Uwalniam się od przymusu brania na siebie agresji innych

Podświadoma agresja innych nie ma na mnie żadnego wpływu, widzę ją, niezależnie co inni chcą pokazać na zewnątrz

Filmik o ustawianiu granic poniżej

I tak przestrzeń się domknęła w tym miejscu. Jak się potem okazało w najlepszym dla spotkania z biełuchą momencie.