Opowieści w Cafe Grawitacji z północy

grawitacja

 

Zapraszamy 24 stycznia 2017 roku godzina 20 na opowieści z północy 

Miejsce Bielsko-Biała Cafe Grawitacja 

Wstęp wolny 

 

Ruszyliśmy 23 maja 2016 w kierunku …….. Serca.

Tak właśnie nazwaliśmy swoją podróż. Mieliśmy rosyjską wizę, więc każdy kierunek był realny. W umyśle rodziły się jakieś pragnienia, jednak krok za krokiem podążaliśmy tam gdzie prowadziło nas serce.
Na Łotwie w leśnym zagajniku w ciszy i spokoju przespaliśmy noc, aby rano zobaczyć całkiem niedaleko powalone drzewa i duże zniszczenia nocnego wiatru. Niesamowita ochrona. 
Zresztą Łotwa gościła nas swoim otwartym sercem, zapraszając nawet na festiwal jogi.
Gdy serce wchodziło w konflikt z umysłem pojawiały się pytania –
– Gdzie jedziemy dalej ?
I wtedy zatrzymywaliśmy się na chwilę, czasem nawet patrzyliśmy na mapy pogody i jechaliśmy w stronę słońca.
Pierwsze Psków, Petersburg , a potem piękna Ładoga gościła nas magią białych nocy,
albo Vottovvara jedna z bardziej świętych gór północy, gdzie odpuszczaliśmy walkę o przetrwanie. Mimo, że już było po okresie najkrótszych nocy w roku , my dalej jadąc na północ cieszyliśmy się coraz dłuższymi dniami , każdy kolejny dzień był najdłuższym dniem czyli „dniem miłości”. Łagodna Oniega, a potem jedna z naszych największych miłości tej podróży Morze Białe, które zaprosiło nas najpierw na Archipelag Wysp Kuzowa, gdzie pojechaliśmy na dwie doby, bez Landrynki – tylko z namiotem, a zostaliśmy tam dwadzieścia pięć dni, chodząc po labiryntach, tulując się do sejdów, szukając legendarnej Hiperbarei , obserwując ptaki północy, foki, stapiając się z przestrzenią morza ziemi i wody, gdzie wszystko cieszyło się ze wspólnego spotkania, człowieka z człowiekiem, człowieka z przyrodą, człowieka z Bogiem. Ludzie, przyroda i Bóg. A to tylko umysł wymyślił oddzielenie – był tylko Bóg który przejawiał się w różnej formie.
Magia polarnego dnia, gdzie zachód słońca łączył się ze wschodem. Przypływy odpływy, borówki, maroszka, laminaria. Ścieżki, które przemierzane kolejny raz wydawały się inne. A chodzenie po nich zawsze wzbudzało zachwyt.
Potem znów krok za krokiem prowadzono nas dalej na północ. Morze Białe kolejny raz zachęcało do spotkania tym razem od strony półwyspu Kola. Zapraszając nas na piaski pustyni, i do miejsca gdzie rodzą się ametysty. Gdzie szukaliśmy własnych kryształów i chodziliśmy po labiryncie koło Kandalakszy.
Zbieraliśmy grzyby prosto z samochodu, a już praktycznie na samej północy wszechświat miał dla nas nie lada niespodziankę – niedaleko Murmańska przez drogę przebiegł nam w pięknym kłusie naprawdę „wolny” niedźwiedź.
A po morzu Białym, które gościło nas otwartym sercem, zaprosiło nas morze Barentsa, które ugościło nas magią spotkania nie tylko ze sobą, ale i z piękną baletnicą czyli zorzą, która już w końcu sierpnia pojawiła się na niebie tańcząc swój niesamowity tanieć.
A Barentsa jak Barentsa najpierw urzekało nas w Rosji, aby potem wręcz zmusiło do wjazdu do Norwegii (granice na północy Finlandii były zamknięte), aby gościć przez kolejny miesiąc. Pokazując magię w swoich kolejnych odsłonach. A to foczki pływały w sąsiedztwie, a to orzeł wyleciał mi zza pleców, aby potem tańczyć w powietrzu przed nami, a to wieloryby, a to labirynt. A to zorze przy których sztuczne ognie – są ich nieudaną kopią….. Dar za darem.
Bo jak jest się w kanale miłości to wszystko co dzieje się wokół jest tylko tego manifestacją, gdy pozwalamy się tej miłości prowadzić w wierze i zaufaniu.
A gdy nasz czas na północy się skończył, zimowa Finlandia machała łapką na pożegnanie, szybko znaleźliśmy się znów w Petersburgu, prowadzeni krok za krokiem po ponad pół rocznym okresie w podróży wylądowaliśmy w Bielsku.
Tak zakochani w północy, że chcemy tam pojechać tym razem na dłużej ….

Zapraszamy do Grawitacji

Loading Facebook Comments ...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *