przekazy boskie

now browsing by category

 

Rozmowy z Bogiem cz. I

Rozmowy z Bogiem cz. I – emocje 17.11.2019

 

IMG-20191117-WA0000

Ja: Wiesz ostatnio poszły mi emocje i wyraziłam je publicznie

Bóg: No i co ?

Ja: Jak co…? Nie powinno się wyrażać emocji!

Bóg: A czy ktoś tak potrafi …..???

Ja: Chyba tak, skoro tyle osób wiedziało co robić, jak się powinnam zachować itp.

Bóg: Hiiiiiiiiiiiiii…

Ja: Czemu się śmiejesz?

Bóg: Bo każda myśl ma ładunek emocjonalny.

Ja: No tak…

Bóg: I wierzysz, że Ci którzy mieli do powiedzenia tyle pozornie negatywnego na Twój temat, mają takie czyste umysły?

Ja: Część może nawet nie wie o co chodzi. Tylko oni nie okazują emocji…

Bóg: Tak nie okazują.

Ja: No to można okazywać emocje czy nie?

Bóg: Każdy ma wybór. Emocja to emocja, którą wygenerowała myśl .

Ja: A jest jakaś różnica na poziomie wpływania na świat, czy się ją okaże czy nie?

Bóg: żadna, emocja jest emocją. A jak przecież wiesz, że na świat oddziałujemy na poziomie pola, a nie tego co wyrażamy.

Ja: To wiadome.

Bóg: To dlaczego znowu o to pytasz?

Ja: Bo chyba nie wierzę w swoje wartości, w swoje obserwacje, przekazy, a podłączam się do „właściwego” tłumu.

Bóg: I tu jest pies pogrzebany,zareagowałaś jak zareagowałaś. Widziałaś ile wzbudziło to emocji, nie tylko Twoich.

Ja: Tak.

Bóg: Więc się ciesz, że wybiłaś innych z ich ustalonego sposobu myślenia, a nie wiń się za to.

Ja: Ciekawe.

Bóg: Tak, tak może części pokazałaś, jak się zachowują, co czują ? robią? – kiedy widzą emocje u innych…

Ja: Masz racje, cała ta sytuacja pokazała jak bardzo nie chcemy widzieć emocji.
Część osób jawnie odrzucała kogoś kto śmie pokazywać emocje, osoby „duchowe” pouczały czy tłumaczyły, że dla dobra świata nie powinno się tego robić.
Część starała się zrozumieć, a część rozumiała.

Bóg: I co Ci to pokazało?

Ja: Że najbardziej skupiałam się na tych co mnie odrzucali.

Bóg: Kto Cię odrzucał za emocje?

Ja: Ojciec. Zawsze tłumaczył mi chłodno, że ludzie wtedy nie będą mnie szanować, że nic nie osiągnę, że powinnam być taka, a taka…

Bóg: I to jego podejście według Ciebie dawało mu szczęście?

Ja: Gdy to mówił, jak mnie wychowywał – chyba tak, jednak przed śmiercią, gdy wszedł na wyższe poziomy wibracji, gdy odpuścił przywiązanie do schematu tego co ludzie powiedzą, wręcz stwierdził, że zmarnował swoje życie .

Bóg: I ty chcesz go też marnować, przejmując się opiniami innych?

Ja: hiiiiiiii

Bóg: Jak ja lubię kiedy tak słodko przewrócisz oczami, no zrozumiałem.

Ja: W takim razie powiedz mi czemu ludzie tak negują emocje innych?

Bóg: Boją się ich po prostu, tak najprościej . Wiesz ile koncepcji i ideologii powstało na ukrycie lęku.

Ja: Mam wrażenie, że to są główne koncepcje.

Bóg: I masz racje.

Ja: Emocje to wojny, molestowania, pobicia , awantury…

Bóg: A te osoby, które nie okazują emocji myślisz, że nie przykładają się do tego co inni wyrażają?

Ja: Według mojego na dziś postrzegania świata TAK.

Bóg: Osoby, które to wyrażają tylko to manifestują. Chcąc często rozładować energię. Oczyścić przestrzeń …
Bo co wg Ciebie jest przyczyną wojen?

Ja: Myślokształty naszych wewnętrznych wojen…

Bóg: Szczególnie tych głęboko chowanych.

Ja: I potem ludzie próbują pokazać jacy są super, ile mają klasy w sobie, jak świetnie umieją żyć według aktualnych duchowych koncepcji .

Bóg: Chcą czuć się lepsi od tych co mają emocje.

Ja: No właśnie, dlaczego ?

Bóg: Sama już dużo powiedziałaś o emocjach, więc może ty odpowiesz?

Ja: Bo osoba, która ma emocje nie ma klasy, jest dziecinna, jest kimś kogo się boją , że zachowa się w sposób jaki im się nie podoba, jaki nie kontrolują.

Bóg: No widzisz- napisałaś!
Ja: Tak ? Coś nie tak?

Bóg: Lęk przed nieprzewidywalnością danej osoby

Ja: Tak dokładnie. Mieli oczekiwania, że blog będzie cukierkowy , a tu kłótnia nie na poziomie…

Bóg: To takie wybicie z poukładanego świata.

Ja: Osoby mniej świadome to rozumiem, ale ile razy słyszę od osób„ duchowych” – jesteśmy jednością, to co widzisz dotyczy Ciebie, idę za energią , a potem wrzask i krzyk bo źle się zachowałam…

Bóg: a co naprawdę się stało co spowodowało ten krzyk?

Ja: poszły im emocje.

Bóg: Emocje, które próbowali przerzucić na was i znaleźć winnego swoich emocji.

Ja: To oni mnie pouczali o tym mechanizmie…

Bóg: Czy wszystko co wiesz umiesz od razu zastosować w życie?

Ja: Jakaś zmęczona jestem…

Bóg: Bo jeszcze chciałabyś się zapisać do klanu grzecznych panienek bez emocji, w lot łapiących wszystko…

Ja: No tak.

Bóg: Czy znasz kogoś kto nauczył się jeździć na nartach, czytając tylko na ten temat i widząc jak to robić?

Ja: Mimo, że wierzę, że gdy puści się na maksa kontrolę – jest to możliwe. To nie znam.

Bóg: Więc daruj sobie przejmowanie takimi ludźmi, pouczając Ciebie najprawdopodobniej w dobrych intencjach zagadują własne emocje .
W ogóle daruj sobie przejmowanie się innymi. Albo jesteś w przepływie, albo kontrolujesz wszystko…

Ja: Wiesz już to pisałam, ale dalej chodzi mi po głowie, że okazując emocje robię krzywdę światu…

Bóg: Ojjj, ile cierpliwości trzeba mieć do Ciebie.
Rozładowujesz emocje i tyle.

Ja: Można to zrobić spokojniej zapewne…

Bóg: Tak, tak aby nie zdenerwować innych, nie pokazać im ich emocji. Ugruntować ich w przekonaniu, że są tylko miłością i nic innego w życiu im się nie przydarza.

Ja: Skoro jestem w ich polu, to dotyczy to również ich pola

Bóg: I w koło Macieju. Wiesz to wszystko

Ja: Bo mam poczucie winy za emocje i szukam nie wiedzieć czego.

Bóg: Pozwól życiu wydarzać się – nie kontroluj go, nie chciej być kimś innym niż jesteś .
Sztuka życia to sztuka obserwowania siebie, a nie łajania, kontrolowania, narzucania.
Skoro się coś wydarza – ma jakiś sens.

Ja: Tak też mówią Ci „duchowi” , ale nie wtedy gdy gdy mają emocje, które chcą w racjonalny sposób przerzucić na innych.

Bóg: Nie bierz ich emocji i to jest klucz tej rozmowy. Weź odpowiedzialność za siebie. Zrobiłaś coś według Ciebie złego komuś przeproś, poproś o wybaczenie. I tyle

Ja: Gdy ktoś mnie wini – przerzuca na mnie swoje emocje?

Bóg: I gdy ty kogoś winisz też starasz się zapakować go jakimiś emocjami.

Ja: A wiadome osoba „winna” jest jak otwarty dzban na emocje innych…
Bóg: Więc niezależnie co robisz uwalniaj się od poczucia winy za to. Tak jak mówiłem przyznaj się, przeproś poproś o wybaczenie, ale staraj się nie czuć winna.

Ja: Dobrze powiedzieć gorzej zrobić.

Bóg: Kiedyś już Ci powiedziałem, że idealizowanie to niechęć do zmian. Dlatego spokojnie. Raz uda Ci się wejść w rolę obserwatora, innym razem nie.

Ja: I tak właśnie życie ma się wydarzać .
Pozwalam życiu wydarzać się

Pozwalam sobie na swoją nieprzewidywalność

Uwalniam się od poczucia winy za moje emocje
Ja: Wiesz ostatnio poszły mi emocje i wyraziłam je publicznie

Bóg: No i co ?

Ja: Jak co…? Nie powinno się wyrażać emocji!

Bóg: A czy ktoś tak potrafi …..???

Ja: Chyba tak, skoro tyle osób wiedziało co robić, jak się powinnam zachować itp.

Bóg: Hiiiiiiiiiiiiii…

Ja: Czemu się śmiejesz?

Bóg: Bo każda myśl ma ładunek emocjonalny.

Ja: No tak…

Bóg: I wierzysz, że Ci którzy mieli do powiedzenia tyle pozornie negatywnego na Twój temat, mają takie czyste umysły?

Ja: Część może nawet nie wie o co chodzi. Tylko oni nie okazują emocji…

Bóg: Tak nie okazują.

Ja: No to można okazywać emocje czy nie?

Bóg: Każdy ma wybór. Emocja to emocja, którą wygenerowała myśl .

Ja: A jest jakaś różnica na poziomie wpływania na świat, czy się ją okaże czy nie?

Bóg: żadna, emocja jest emocją. A jak przecież wiesz, że na świat oddziałujemy na poziomie pola, a nie tego co wyrażamy.

Ja: To wiadome.

Bóg: To dlaczego znowu o to pytasz?

Ja: Bo chyba nie wierzę w swoje wartości, w swoje obserwacje, przekazy, a podłączam się do „właściwego” tłumu.

Bóg: I tu jest pies pogrzebany,zareagowałaś jak zareagowałaś. Widziałaś ile wzbudziło to emocji, nie tylko Twoich.

Ja: Tak.

Bóg: Więc się ciesz, że wybiłaś innych z ich ustalonego sposobu myślenia, a nie wiń się za to.

Ja: Ciekawe.

Bóg: Tak, tak może części pokazałaś, jak się zachowują, co czują ? robią? – kiedy widzą emocje u innych…

Ja: Masz racje, cała ta sytuacja pokazała jak bardzo nie chcemy widzieć emocji.
Część osób jawnie odrzucała kogoś kto śmie pokazywać emocje, osoby „duchowe” pouczały czy tłumaczyły, że dla dobra świata nie powinno się tego robić.
Część starała się zrozumieć, a część rozumiała.

Bóg: I co Ci to pokazało?

Ja: Że najbardziej skupiałam się na tych co mnie odrzucali.

Bóg: Kto Cię odrzucał za emocje?

Ja: Ojciec. Zawsze tłumaczył mi chłodno, że ludzie wtedy nie będą mnie szanować, że nic nie osiągnę, że powinnam być taka, a taka…

Bóg: I to jego podejście według Ciebie dawało mu szczęście?

Ja: Gdy to mówił, jak mnie wychowywał – chyba tak, jednak przed śmiercią, gdy wszedł na wyższe poziomy wibracji, gdy odpuścił przywiązanie do schematu tego co ludzie powiedzą, wręcz stwierdził, że zmarnował swoje życie .

Bóg: I ty chcesz go też marnować, przejmując się opiniami innych?

Ja: hiiiiiiii

Bóg: Jak ja lubię kiedy tak słodko przewrócisz oczami, no zrozumiałem.

Ja: W takim razie powiedz mi czemu ludzie tak negują emocje innych?

Bóg: Boją się ich po prostu, tak najprościej . Wiesz ile koncepcji i ideologii powstało na ukrycie lęku.

Ja: Mam wrażenie, że to są główne koncepcje.

Bóg: I masz racje.

Ja: Emocje to wojny, molestowania, pobicia , awantury…

Bóg: A te osoby, które nie okazują emocji myślisz, że nie przykładają się do tego co inni wyrażają?

Ja: Według mojego na dziś postrzegania świata TAK.

Bóg: Osoby, które to wyrażają tylko to manifestują. Chcąc często rozładować energię. Oczyścić przestrzeń …
Bo co wg Ciebie jest przyczyną wojen?

Ja: Myślokształty naszych wewnętrznych wojen…

Bóg: Szczególnie tych głęboko chowanych.

Ja: I potem ludzie próbują pokazać jacy są super, ile mają klasy w sobie, jak świetnie umieją żyć według aktualnych duchowych koncepcji .

Bóg: Chcą czuć się lepsi od tych co mają emocje.

Ja: No właśnie, dlaczego ?

Bóg: Sama już dużo powiedziałaś o emocjach, więc może ty odpowiesz?

Ja: Bo osoba, która ma emocje nie ma klasy, jest dziecinna, jest kimś kogo się boją , że zachowa się w sposób jaki im się nie podoba, jaki nie kontrolują.

Bóg: No widzisz- napisałaś!
Ja: Tak ? Coś nie tak?

Bóg: Lęk przed nieprzewidywalnością danej osoby

Ja: Tak dokładnie. Mieli oczekiwania, że blog będzie cukierkowy , a tu kłótnia nie na poziomie…

Bóg: To takie wybicie z poukładanego świata.

Ja: Osoby mniej świadome to rozumiem, ale ile razy słyszę od osób„ duchowych” – jesteśmy jednością, to co widzisz dotyczy Ciebie, idę za energią , a potem wrzask i krzyk bo źle się zachowałam…

Bóg: a co naprawdę się stało co spowodowało ten krzyk?

Ja: poszły im emocje.

Bóg: Emocje, które próbowali przerzucić na was i znaleźć winnego swoich emocji.

Ja: To oni mnie pouczali o tym mechanizmie…

Bóg: Czy wszystko co wiesz umiesz od razu zastosować w życie?

Ja: Jakaś zmęczona jestem…

Bóg: Bo jeszcze chciałabyś się zapisać do klanu grzecznych panienek bez emocji, w lot łapiących wszystko…

Ja: No tak.

Bóg: Czy znasz kogoś kto nauczył się jeździć na nartach, czytając tylko na ten temat i widząc jak to robić?

Ja: Mimo, że wierzę, że gdy puści się na maksa kontrolę – jest to możliwe. To nie znam.

Bóg: Więc daruj sobie przejmowanie takimi ludźmi, pouczając Ciebie najprawdopodobniej w dobrych intencjach zagadują własne emocje .
W ogóle daruj sobie przejmowanie się innymi. Albo jesteś w przepływie, albo kontrolujesz wszystko…

Ja: Wiesz już to pisałam, ale dalej chodzi mi po głowie, że okazując emocje robię krzywdę światu…

Bóg: Ojjj, ile cierpliwości trzeba mieć do Ciebie.
Rozładowujesz emocje i tyle.

Ja: Można to zrobić spokojniej zapewne…

Bóg: Tak, tak aby nie zdenerwować innych, nie pokazać im ich emocji. Ugruntować ich w przekonaniu, że są tylko miłością i nic innego w życiu im się nie przydarza.

Ja: Skoro jestem w ich polu, to dotyczy to również ich pola

Bóg: I w koło Macieju. Wiesz to wszystko

Ja: Bo mam poczucie winy za emocje i szukam nie wiedzieć czego.

Bóg: Pozwól życiu wydarzać się – nie kontroluj go, nie chciej być kimś innym niż jesteś .
Sztuka życia to sztuka obserwowania siebie, a nie łajania, kontrolowania, narzucania.
Skoro się coś wydarza – ma jakiś sens.

Ja: Tak też mówią Ci „duchowi” , ale nie wtedy gdy gdy mają emocje, które chcą w racjonalny sposób przerzucić na innych.

Bóg: Nie bierz ich emocji i to jest klucz tej rozmowy. Weź odpowiedzialność za siebie. Zrobiłaś coś według Ciebie złego komuś przeproś, poproś o wybaczenie. I tyle

Ja: Gdy ktoś mnie wini – przerzuca na mnie swoje emocje?

Bóg: I gdy ty kogoś winisz też starasz się zapakować go jakimiś emocjami.

Ja: A wiadome osoba „winna” jest jak otwarty dzban na emocje innych…
Bóg: Więc niezależnie co robisz uwalniaj się od poczucia winy za to. Tak jak mówiłem przyznaj się, przeproś poproś o wybaczenie, ale staraj się nie czuć winna.

Ja: Dobrze powiedzieć gorzej zrobić.

Bóg: Kiedyś już Ci powiedziałem, że idealizowanie to niechęć do zmian. Dlatego spokojnie. Raz uda Ci się wejść w rolę obserwatora, innym razem nie.

Ja: I tak właśnie życie ma się wydarzać .
Pozwalam życiu wydarzać się

Pozwalam sobie na swoją nieprzewidywalność

Uwalniam się od poczucia winy za moje emocje

Goriaczij Klucz” i spotkanie z prekursorką odżywiania pranicznego – Zinajdą Baranową.

Goriaczij Klucz” i spotkanie z prekursorką odżywiania pranicznego – Zinajdą Baranową. 05.06.2019

 

16

 

20

 

Do czego ten „Goriaczyj Klucz”? Głównie do leczenia. Jest to bowiem kolejne uzdrowisko rosyjskie, takie z wodami mineralnymi i opartymi o nie sanatoriami.
Rosjanie zawsze kochali te swoje uzdrowiska. Raz na kilka lat , jak wspominają, przylatywali samolotami do nich nawet mieszkańcy odległej północy.

16 (1)

Nas ugościło dość ciepłym wieczorem, i przyjemnością spaceru po kurorcie.
Spina mnie jednak sąsiedztwo imprezującego auta na parkingu.
Dość popularną w Rosji zabawą są samochodowe imprezki, toczą się one nie wewnątrz, ale na maskach aut. Widok zastawionej zakąskami i napitkami maski , lub wnętrza bagażnika nie należy do rzadkości.
Wciąż jednak muszę pracować nad staniem we własnej sile , gdy sypią się jawne docinki ze strony ich uczestników – które już teraz rozumiem…bariera językowa na tym etapie już się skończyła.

14a

Jest już prawie północ , postanawiamy zatem poszukać miejsca na nocleg w środku kurortu.
Niesamowite jest to że wystarczy maleńka nieużywana zatoczka bramowa w spokojnej, bocznej uliczce i rano budzimy się wyjątkowo wypoczęci….

19

Dziękujemy tej dzielnicy kurortowej.
Brygidka od razu czuje venę do nagrywania filmu. Tym razem tematem jest wpływ energii włożonej w posiłek podczas jego przyrządzania….

https://youtu.be/QIveJq2Gl18

Sam także odczuwam energię potraw i przygotowujących je osób. Teraz częściej zwracam uwagę na chęć tych osób do wywierania kontroli i wpływania na innych poprzez zawartą energię w przyrządzanym przez siebie pożywieniu – czyli krótko mówiąc manipulowaniu innymi.
Czy jest to proces uświadomiony czy nie, to nie ma znaczenia.
Uważam że jeżeli ktoś przygotował posiłek dla bliskiej sobie osoby, podaje go jej, a potem sam nic nie jedząc prowadzi monolog mając uwięzionego partnera nad talerzem…..to już ma zapędy do wywierania presji, i to w formie rozbudowanej.

 

Jednak czas na nas… jesteśmy tu po to aby spotkać się z jedną z rosyjskich prekursorek pranojedzenia. Zajęła się tym tematem już około 20 lat temu, potem miała różne okresy – włącznie z pobytem na suchej pranie (inedia-brak pożywienia ziemskiego), oraz powrót do jedzenia…

21

24

Film który nagraliśmy w postaci wywiadu nie przedstawia historii życia. Jest moim zdaniem przede wszystkim refleksją osoby która ma już świadomość kończącej się ziemskiej drogi, otwartej na przekazy intuicji i podszeptach duszy……

 

25

 

 

w6

 

Poniżej w filmiku zawarta jest refleksja Brygidy dotycząca spotkania z Zinajdą.

 

 

26

 

I DRUGA REFLEKSJA: Dotycząca energii osób które przygotowują posiłki i ich wpływ na tych jedzących to jedzenie:

 

 

22

 

A tutaj wstawimy sam filmik – wywiad z Zinajdą Baranową gdy tylko zostanie opublikowany:

 

 

Przesłanie Wielkiej Niedzieli

Przesłanie Wielkiej Niedzieli Biełogorie 28 kwietnia 2019

 

d41

 

d43

 

 

Biełogorie nad Donem, niedaleko granicy z Ukrainą, pieczary w których żyli mnisi.
Jesteśmy tu trzeci raz.
Oprowadzający nas zakonnik w najsilniejszym miejscu w pieczarach robi nam małe kazanie.

d47

d45

Słowa płyną przez niego, nie ma w tym umysłu, jest pewność własnej drogi.

“Gdy nauczysz się słuchać ciszy, to nauczysz się słuchać Boga”

Gdy ktoś pyta o miejsce modlitwy odpowiada z przekonaniem:

“Nie liczy się miejsce, liczy się jakość
Nie liczy się ilość pokłonów, a jakość kontaktu”

Przy pożegnaniu z nami podkreśla:

“Akcent zawsze ma być na BÓG.
Boskie prowadzenie, przejawiane przez słowa, ciało, duszę”

Jakie piękne przesłanie tej niedzieli. (Spisane rączką Brygidki)

d42

d59

Kontemplujemy go podziwiając rozległy pejzaż ze skarpy nad wodami Donu, za którym roztaczają się lasy po horyzont.

d48

We wnętrzu góry rozciąga się sieć chodników które kiedyś miały kilkanaście kilometrów. Zwiedza się ich część w świetle świec.

d47 (1)

 

Początek datuje się na VIII wiek. Zasiedlali je na przemian mnisi i zbójnicy. Potem car dał środki na budowe dużego nadziemnego monastyru. Miejsce to było silne duchowo i świadomościowo, zapewne dzięki mnichom medytującym po kilka lat w odosobnieniu w ciemności. Po rewolucji październikowej został całkowicie zburzony, ciekawe dlaczego bo obiekty innych klasztorów zwykle były przeznaczane do różnych celów.

Jeszcze tego samego dnia postanowiliśmy odpowiedzieć na inne zaproszenie przyniesione przez kobietę-anioła w kąpielowni w Zadońsku.

Jedziemy 60 kilometrów dalej do żeńskiego monastyru położonego w górskiej dolinie obok miejscowości Kostomarowo.

d52

d51

 

 

Stary monastyr i cele mniszek wykute są tu w skale jako pieczary. Oczywiście jest również współczesna świątynia i budynki klasztoru, jednak te w jaskiniach mają swój klimat.

d56

d57

 

Panuje w nich dość przenikliwy chłód, to efekt również ciepłej pogody na zewnątrz. Uwijają się tam siostry. Jedna z nich zwraca na siebie moją uwagę zdumiewającą pogodą nastroju…. W innych też jest bardzo dużo uśmiechu.

d53

d55

 

Widzimy też to co już wcześniej spotykaliśmy. Klasztory próbują być samowystarczalne, uprawiając warzywa, ziemniaki, nawet winorośl i hodując krowy, kury. W trapezie można zatem kupić mleko, śmietanę.
Dolina jest także usytuowana nieopodal rzeki Don. Który kilkaset lat temu pełnił rolę drogi…

 

d58

Z wizytą u świętego Franciszka – co znaczy dla Ciebie Miłość

Asyż z wizytą u świętego Franciszka 11 czerwiec 2018

9

 

101

 

19

 

103

 

Są miejsca owiane magią, legendą – o których, gdy się słyszy zaraz się wie po co i dlaczego się tam jedzie.

Tak właśnie jest z Asyżem, bo o Franciszku z Asyżu słyszał prawie każdy Polak.

Miejsce przywitało nas późnym popołudniem, pustymi wręcz uliczkami. Czułam, że mam jak najszybciej iść do grobu Franciszka i nie myliłam się gdyż kapliczka z grobem czynna jest chyba do 18.

 

3

 

Kościół w którym się znajduje jest duży, monumentalny, wręcz przytłaczający, gdy wchodzi się w dół do kaplicy ma się wrażenie jakby zeszło się do raju. Raju w podziemiach…

Bo kto wymyślił, że jak raj to musi być w niebiosach.

Sam Franciszek pokazał nam, że Betlejem nie musi być tylko w Jerozolimie, a może być wszędzie, to dlaczego raj nie może być w piwnicy?

 

4

 

Cisza, spokój, energia kontemplacji, a przy energia lekka bardzo, eteryczna, wznosząca i uziemiająca równocześnie.

Miłość jest tutaj głównym przewodnikiem.

– Właśnie czym jest miłość – pytam ?

– No czym – słyszę z przestrzeni ?

I nagle zdałam sobie sprawę, że podświadomie miałam dość gadania o miłości bo była dla mnie czymś abstrakcyjnym – nie zdefiniowanym.

– Czy trzeba wszystko definiować? – pytam.

– A jaką energię wpuścisz do siebie jak nie zdefiniujesz? – słyszę odpowiedź.

– A Ty wiedziałeś ? – pytam Franciszka.

– Tak, energię kogoś bardzo potężnego, potężniejszego niż ktokolwiek na ziemi, kto chce czynić dobro – słyszę odpowiedź.

Czym jest dla mnie MIŁÓŚĆ zaczęłam się zastanawiać, jak postrzega ją moja podświadomość, jakie mam programy na jej temat i te pozytywne i te negatywne.

 

Otwieram się na poznanie, co znaczy dla mnie miłość TERAZ

 

10

 

I posypał się deszcz odpowiedzi : zauroczenie, seks , cierpienie, przywiązanie, wysoka energia, poświęcanie, zapominanie o sobie, kontakt z wyższymi energiami, dobro, współczucie…

Temat teraz jest otwarty i cały czas się mu przyglądam.

A czy chciałabym, aby dla mnie miłość była stanem jaki znam? Bo doświadczyłam go wiele lat temu, po paru dniach głębokiej medytacji – trwał u mnie jeden dzień. Teraz czasem się pojawia stan wewnętrznego spokoju, wręcz ciszy, gdzie doznania w ciele są bardzo subtelne, gdzie wszystko i wszyscy są połączeni i wolni jednocześnie, a ja nawet do największych złoczyńców czuję zrozumienie ich drogi.

Dziękuję Franciszku za zwrócenie uwagi na tak oczywisty temat, w swej nie oczywistości.

Podziękowaliśmy Franciszkowi za czas i poddaliśmy się spacerowi po miasteczku, które pachniało kwiatami białego pnącza. Miało się wrażenie, że kwiaty zakwitły dla nas, na nasz przyjazd, do tego dochodził jeszcze zapach lip.

 

13

 

7

 

100

 

14

 

Spacer to wielka przyjemność, chodziliśmy z jednej strony na drugą. Turystów niewielu, miejscowi bardzo serdeczni, otwarci. Aż trudno uwierzyć, że rocznie odwiedza to miasto milion turystów.

Takie ciepłe gościnne przyjęcie.

 

15

 

17

 

16

 

Przespaliśmy się na parkingu pod miasteczkiem i rano znów zawitaliśmy do Franciszka, do przestrzeni pomiędzy – gdzie pytania i odpowiedzi pojawiają się same, gdzie nikt nic nie kontroluje i wymusza, gdzie energia płynie tam gdzie ma płynąć.

Dziękuję za ten czas. Gdy będziemy wracać z południa przyjedziemy pożegnać Włochy tutaj.

Bo tak naprawdę z północnymi Włochami nigdy się nie zaprzyjaźniliśmy.

A Umbria, gdzie leży Asyż bardzo nam się spodobała.

Do zobaczenia Franciszku.

 

8

 

12

 

11

 

W drodze na Sajgaki

W drodze na Sajgaki  15. 09. 2017

 

112

 

111

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

Gdzieś zamachały łapkami, Brygida odpowiedziała i już wiedzieliśmy że zaproszenie od antylopek jest i czeka na nas.

Pozostało tylko pominąć administratorów terytorium – parku narodowego „Czarna Ziemia” – ponieważ ilekroć mieliśmy z nimi kontakt – tylekroć odrzucało nas od chęci pojechania na spotkanie z sajgakami. Pewne informacje jednak potrzebowaliśmy, by potem zastosować sprawdzającą się ostatnio taktykę spotkań z interesującymi nas zwierzętami na obrzeżach stref chronionych.

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

Zatem po licznych informacjach ze strony różnych urzędasów – sugerujących ile nas to będzie kosztowało – udaliśmy się do wsi Tawan-gaszun  położonej na granicy parku narodowego „Czarna Ziemia”.

Jest to obszar chroniony gdzie żyją na wolności, ujęte w czerwonej księdze gatunków zagrożonych wyginięciem antylopy – sajgaki.

 

80

 

Dzień był piękny zatem temperatura szybko poszybowała na słuszne 40 w cieniu.

Staliśmy w cieniu budynku we wsi i czekaliśmy co się wydarzy.

I wydarzyło się……a może potoczyło.

Widać pojawienie się turystów o tej porze roku nie jest codziennością.

Tak więc po około pół godziny, podeszła do nas kobieta. Zagadnęła co nas interesuje, sama wtrąciła o swoich umiejętnościach leczenia, znajomości roślin ziołowych. Potem wyszedł temat intuicji, jasnowidzenia, korzeni szamańskich w rodzinie rozmówczyni. Miła rozmowa powoli zataczała szersze kręgi – tak aby dotrzeć do wielokrotnie zadawanego nam pytania:

  • Macie dzieci.
  • Nie, nie mamy.
  • A to wy swobodni, możecie podróżować.

Jak zwykle był to czas aby przytoczyć znane nam przykłady podróżników przemierzających świat z dziećmi, i uczących je systemem domowym – przeświadczonych o wyjątkowej otwartości na przyswajanie wiedzy w tym systemie życia przez ich podopiecznych.

Kobieta ta niezbyt była przekonana co do takiej wizji – tylko niespodziewanie wypaliła:

  • Wy pokazujecie innym świat, Waszymi oczami – po to tu jesteście!

    Wyraźnie postanowiła nam w tym pomóc, bo wyciągnęła telefon i zaczęła wypytywać gdzie teraz najczęściej pojawiają się Sajgaki. Po chwili zaopatrzeni w miejscowego przewodnika na motocyklu ruszyliśmy w step…

Po drodze zatrzymaliśmy się jeszcze u chłopaka w domu rodzinnym na herbatkę. Jak to zwykle bywa przyciąga się podobne dusze…. zatem jego mama lubiła malować szklane naczynia. A w domu panował chłód – metrowe mury z gliny i słomy wraz z rodziną rodem z Kazachstanu kolejny raz zaprosiły nas do odpoczynku.

 

82

 

81

 

83

 

85

 

84

 

86

 

87

 

A nas na nocleg przygarnął wodny kanał. Dzieło rodem z komuny. To dzięki niemu przez te wszystkie lata – do dnia dzisiejszego duże stada krów , wielbłądów, owiec i kóz mogą być wypasane w tej wypalonej słońcem stepowej krainie.

 

95

 

Teraz gdy przez trzy miesiące nie spadła tu kropla deszczu, kanał jest również wodopojem dla antylop…

 

88

 

90