Wegańska restauracja. Największe zaskoczenie Mongolii

Największa niespodzianka Mongolii – wegańska restauracja Arwajheer 27 lipca 2015

 

 

Wegańska restauracja w Mongolii? – czy my na pewno dobrze widzimy….

Patrzyliśmy na szyld który był dla nas – mało powiedziane – zaskoczeniem, to był SZOK.

Było wcześnie ok. 9 rano, więc restauracja była zamknięta, brak informacji od kiedy do kiedy pracuje (co tutaj jest normą), a życie zaczyna się zazwyczaj 10-11 najwcześniej.

– Poczekamy do 12-tej – zadecydowałam – zobaczymy może otworzą.

I otworzyli …………

Z radością zeszliśmy do środka, do miejsca gdzie nie pachniało gotowaną baraniną, czy koziną. Czysto schludnie i lżej energetycznie niż w miejscowych barach, restauracjach. Ceny 2 razy wyższe niż w prostych barach (gazarach) , ale…

Karta zawierająca ok. 20 dań – zupy, drugie dania, sałatki, pierożki. Wszystko wegańskie, czyli bez mięsa i nabiału. Rewelacja.

Nie wiemy co wybrać, wzięłoby się wszystko naraz, ale jak to zjeść – szczególnie przy naszej skromnej diecie.

Ja wybieram zupkę warzywno-sojowo-grzybową (10 zł), a Bartek czeburieki warzywne i sałatkę z marchewki (15 zł. ). Porcje duże, za duże jak dla nas, ale siedzimy jak urzeczeni. Na ścianie telewizor z programami o zdrowym stylu życiu, na stole ulotki.

 

 

 

 

 

Czy na pewno jesteśmy w Mongolii…???

W kraju gdzie mięso jest podstawą pożywienia…..???

Ponadto dowiadujemy się, że takich restauracji jest ok 20 w Mongolii, głównie w Ułan Bator 15 szt. są one Mongolian Organic Green Food Association .

 

 

 

 

Zaskoczenie pełne, licząc inaczej na prawie 3 mln mieszkańców – 20 wegańskich restauracji (to chyba nawet są lepsi od Polski) u nas głównie to wegetariańskie.

Strony wegańskie mongolskie:

www.vegan.mn

lovinghutmongolia\facebookpage

www.suprememastertv.com

www.lovinghut.mn

 

Weganizm w Mongolii ma duże szanse na rozkwit naszym zdaniem.

Dlaczego zapytacie?

We większości krajów europejskich kiedyś mięso było luksusem dla bogatych i było jedzone od święta, biedniejszy miał do dyspozycji warzywa, owoce, mąkę….

Tutaj odwrotnie jest do dziś – biedny ma dostatek mięsa, serów i to jest najtańsze!. Warzywa, owoce, maka to luksus bardzo drogi.

Dlaczego się tak podziało?

Silny przed wiekami szamanizm spowodował, że o ziemię się dbało, a uprawa jej – przekopywanie było uznawane za sprawianie jej bólu.

Dlatego mimo że uprawy roślin są tutaj możliwe – nikt nigdy nic nie uprawiał. Teraz powoli w miasteczkach pojawiają się tunele, ale i tak większość warzyw , owoców, mąki, makaronów przyjeżdża z Rosji, Chin, Korei.

Jedzenie mięsa, jak już pisałam wcześniej, było ochroną przed szybką materializacją myśli (uciężenie się ciężkowibracyjnym mięsem), które w tych niesamowitych wysokowibracyjnych przestrzeniach materializują się błyskawicznie (sami doświadczamy tego non-stop). Teraz gdy większość mieszka w miastach, gdzie wibracja jest dużo niższa następuje u nich tęsknota za tamtą wyższą wibracją (może nawet podświadomie) , a rezygnacja z mięsa i nabiału na pewno podnosi wibrację. Choć już bardziej świadomie muszą przyjrzeć się swoim myślom.

Jest jeszcze jeden mechanizm, nasycenia się. Mongołowie nasyceni są mięsem, nabiałem (kiedyś to praktycznie 100% ich pożywienia) , aby następował rozwój potrzebne są zmiany. Czas na odkrywanie warzyw i owoców.

Klasyczna dieta Mongołów to ser zagryzany jak chleb, a na obiad mięso popijane kumysem i tyle……. Więc ……..

Może z czasem będzie tu więcej wegan (w przeliczeniu na ilość mieszkańców) niż w Europie, Ameryce, czy Australii – zobaczymy.

 

Jeszcze jedno moje spostrzeżenie – bodajże drugiego dnia pobytu w Mongolii Bartek złapał mnie na tym , że zaczęłam brzydzić się pić kawę w miejscowych barach.

– Co się stało, przecież to ja kiedyś miałem z tym problemy ? – zapytał.

– Nie wiem – odpowiedziałam zdziwiona sama moją reakcją .

Za jakiś czas przyszła odpowiedź, w tym knajpkach śmierdziało mi nie tylko gotowane mięsne jedzenie, ale również ludzie.

– Jak to ci śmierdzą ludzie, przecież są czyści – oponował Bartek.

Tak oni są czyści, ale ich ciała przesiąknięte są gnijącym w trzewiach mięsem i czy chcą czy nie, ich ciała śmierdzą potem zawierającym metabolizmy rozkładu białka i tłuszczu zwierzęcego, szczególnie jest to wyczuwalne w tej niesamowicie czystej przyrodzie, krystalicznym powietrzu.

Zresztą sprawdźcie to sobie sami – odstawcie na jakiś czas mięso, nabiał. Zobaczycie jaki Wasza kupa będzie miała zapach. Zacznijcie jeść tylko owoce i warzywa przez jakiś czas i jak znowu wrócicie do poprzedniej diety to poczujecie różnicę .

A co myślicie, że jelita są tak hermetyczne, że nie przepuszczają zapachu do ciała?

 

Po tym odkryciu puściło mnie i z radością zaczęłam pić kawę w przydrożnych barach, od czasu do czasu nawet kumys – zwany tutaj Ajrakiem (fermentowane mleko klaczy).

 

Pozwalam sobie, aby moje ciało pachniało naturalnie.

 

W Ułan Bator odwiedziliśmy kolejną weganską restaurację tym razem klasyczną włoską. 

 

Jeszcze raz dziękuję duchom, że zaprowadziły nas do miasteczka Arwajheer i pokazując wegańską restaurację (bo nawet w Ulan Bator nie pomyśleliśmy, aby jej szukać).

 

A samo miasteczko popatrzcie jak nam się pokazało.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Loading Facebook Comments ...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *