Kominek sauna w landrynce

Kominek sauna w landrynce????

 

 

Zbliżają się jesienne chłody, czas pomyśleć o zimowych zapasach, opale. My także myślimy o nadchodzącym czasie, o jego specyfice – tak by doświadczać dalszego kontaktu z przyrodą w sposób bezpieczny i w miarę wygodny dla nas i Landrynki. Tak więc po wielu tygodniach od komarowej odyseji ściągnęliśmy z dachu nasz tylni namiot- który wcześniej służył nam jako biesiedka z moskitierami. Teraz obozując na wybrzeżu jeziora Hubsugul mogliśmy nadać nową odsłonę naszemu wyposażeniu biwakowemu.

Postanowiliśmy zaprzęgnąć nasz piecyk na którym do tej pory gotowaliśmy do podgrzewania namiotu, a następnie po odniesionym sukcesie – do zrobienia w nim ruskiej banji. Oczywiście brakowało uszczelnienia na wylocie komina, ale pomimo tego detalu banjia okazała się zdumiewająco dobra. Naprawdę bawiliśmy się świetnie – kąpiąc się w przerwach w jeziorze, jak dzieci wskakując do wody na golasa na dzikim brzegu jeziora Hapsugul. Zapewne to za sprawą naszego zdumiewająco wydajnego piecyka, który polewaliśmy bezpośrednio wodą, tworząc naprawdę parną saunę. Stworzenie takiej 50-60 stopniowej i wilgotnej banji ma jeszcze wymiar większego bezpieczeństwa – woda z pary nasączyła ścianki namiotu chroniąc go od samozapłonu.

 

 

 

A my się cieszymy z ciepłego zewnętrznego pomieszczenia, ponieważ wielokrotnie w przeszłości w zimnym już okresie jesienno-wiosennym stawaliśmy przed koniecznością skorzystania z jakiegoś zdechłego hotelu lub pensjonatu tylko ze względu na kąpiel ( tracąc czas na szukanie i pieniądze). Teraz zagotowanie nawet 10 litrów wody na piecyku , rozcieńczenie jej w miednicy z zimną i umycie się w ciepłym namiocie nie będzie problemem. Pozostało jeszcze doszczelnienie połączenia namiotu i auta, tak by można było otworzyć tylne drzwi i traktować namiot jak ciepłą kuchnię, a i wnętrze samochodu ogorzeje się ciepłem piecyka więc zaoszczędzimy na paliwie do postojowego ogrzewania. Materiały na połączenie jak i przelot komina piecyka już mamy, i po części zrealizowaliśmy marzenie o autku z kominkiem.

Samego namiotu tej firmy jednak nie polecamy, za dużo w nim niedoróbek, brakujących naszym zdaniem elementów wyposażenia ( np. brak odciągów po bokach – w czasie nawet słabego wiatru wydymał się na jedną trzecią do środka, z żadnej strony nie ma okna z folią itp.) a przede wszystkim jest uszyty na auto z zupełnie pionową tylną ścianką i do tego bez zderzaka ( pewnie takie są – zwłaszcza terenówki! ). Za namiot wart 1200 zł należałoby oczekiwać bardziej dopracowanej i wykończonej konstrukcji. Natomiast zadaszenie na którym wiesza się namiot jest ok.

Na uwagę zasługuje jeszcze nasz piecyk. Został zespawany przez naszego sąsiada spawacza. Okazał się niezwykle wydajnym urządzeniem na którym gotuje się bardzo szybko, a paliwem są najlepiej cienkie patyki (nawet mongolską modą próbowaliśmy palić suchym gównami- nie polecam ze względu na specyficzny zapach dymu). Jego drugą funkcją jest ogrzewanie namiotu, a po rozpaleniu na maxa jako piecyk saunowy. Widzimy jeszcze jedno ewentualne zastosowanie, może troszkę egzotyczne – ale przecież jesteśmy na Syberii i idzie zima.

 

 

W naszym aucie posiadamy ogrzewanie postojowe – ale do grzania kabiny, poza tym w układzie chłodzenia silnika zamontowaliśmy 500 watową grzałkę na prąd 220V- sprawdziło się to gdy na kilka nocy z temperaturą minus 40 stopni C. wynajęliśmy domek w Finlandii z prądem. Jednak samodzielnego podgrzewania zimnego silnika przed jego rozruchem nie posiadamy . Mamy natomiast metalową osłonę drążków kierowniczych pod którą "mocno teoretycznie " moglibyśmy rozpalić małe ognisko i tak rozmrozić silnik. Na pewno w sposób bezpieczny można to będzie zrobić wkładając pod silnik nasz piecyk z odprowadzeniem spalin na bok. Jego nóżki są składane, podwozie wysokie, a wydajność piecyka ogromna (drewno wozimy w piecyku i na dachu auta). Dziękujemy sąsiadowi za ciepło w naszym życiu i radość z banji.

Drugim rozwiązaniem które przetestowaliśmy podczas tego długiego niemal trzy tygodniowego postoju na brzegu jeziora była kombinacja baterii słonecznej i urządzenia zwanego separatorem napięcia akumulatorów. W naszej Landrynce posiadamy dwa akumulatory po 95 Ah, separator napięcia działa w ten sposób że podczas jazdy auta pozwala alternatorowi w pierwszej kolejności doładować do pełna akumulator rozruchowy ( główny) a potem ładuje obydwa naraz ( razem z pomocniczym). W czasie postoju urządzenie rozdziela akumulatory tak by akumulator główny był zawsze pełny i służył tylko do rozruchu silnika.

 

 

 

 

Natomiast z prądu akumulatora pomocniczego korzystamy na postoju ładując laptopa i tableta (staramy się pisać teksty wpisów na bloga z energią tamtej chwili , katalogujemy i przygotowujemy zdjęcia), akumulatorki czołówek i oświetlenia wewnętrznego auta , baterie do aparatów fotograficznych, a nawet golarkę, a przede wszystkim jest to źródło energii dla ogrzewania postojowego ( bo noce już czasem z przymrozkami mimo że dnie ciepłe i słoneczne). Tak długie postoje przy używaniu ogrzewania postojowego nie były wcześniej możliwe, po 3 nocach zwykle (i oszczędnym ładowaniu innej elektroniki) akumulator pomocniczy był słaby i musieliśmy korzystać z głównego rozruchowego akumulatora narażając go na rozładowanie, lub po prostu z żalem odjechać z bajkowego miejsca, aby podczas 2-3 godzinnej jazdy doładować akumulatory.

Takie sytuacje niemożności odpalenia silnika doświadczyliśmy nad jeziorem Sewan w Armenii (gdzie opatrzność przysłała rybaków), oraz w Dżulesu na Kaukazie ( gdzie daleko na horyzoncie na szczęście stał ułaz i trzeba było po niego iść). Teraz okazało się że nasza 100 Watowa bateria słoneczna nie dość że uzupełnia ubytek energii w akumulatorze pomocniczym to jeszcze potem doładowuje główny. Dzieje się tak ponieważ separator napięcia po doładowaniu pomocniczego akumulatora energią słoneczną – łączy je i dalej ładuje oba naraz . Polecamy taki separator, tam gdzie montowaliśmy go (zakład autoelektryczny w Bestwinie) można go kupić już za 120 zł + montaż. Nasz był droższy ponieważ zawiera jeszcze elektronikę pomiarową stanu naładowania akumulatorów, oraz funkcję manualnego połączenia obu akumulatorów- tak aby np. z ich wspólną siłą odpalić silnik (ale tą funkcję można zastąpić ręcznym otwarciem maski silnika i połączeniem na chwilę plusów obu akumulatorów grubym przewodem). Polecamy również zakup baterii słonecznej elastycznej – waży około 1,7 kg i jest cieniutka mieści się więc w bezpiecznej przestrzeni pod materacem łóżka ( cena ok. 700 zł, to tylko ok. 30 % więcej niż tradycyjna).


 

Loading Facebook Comments ...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *