Powitanie z Armenia

Powitanie z Armenia 25 września 2014 r.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Pożegnaliśmy bardzo gościnną Gruzję i udaliśmy się do Armenii na przejście niedaleko Ninotsmindy.

Granica jak granica,  gruzińsko – turecka była gorsza, jednak tutaj trzeba zapłacić za wwóz auta i ubezpieczenie. Wszystko jest pozornie legalne,  jest w tym totalny chaos, normalnie w  takich warunkach zawsze szły mi emocje. Teraz przyglądam się temu i cieszę, że możemy wjechać do Armenii kiedy chcemy, bez wcześniejszego załatwiania wiz, określania terminów.

Tak, gdyby były wizy traktowałabym  to jako coś całkowicie normalnego. A, że tu jakieś opłaty za wwóz auta, do tego jeszcze mam zapłacić więcej niż na kwitach – bo opłaty brokerskie – wkurzałoby to mnie,  przywiązanie to zasad prawa zwyciężałoby nad tym jak jest.

W końcu skończyłam prawo, więc wszędzie ma być wszystko zgodnie z prawem, zgodnie z jakimiś zasadami, które ja uważam za słuszne.

Bardzo mnie cieszył mój luz do tej  tej całej sytuacji, moja wdzięczność, że bez załatwiania wiz mogę wjechać do Armenii.

A za wwóz auta na miesiąc zapłaciliśmy 35000 tj. ok 280 zł , to jeszcze nie koniec opłat, bo przy wyjeździe będziemy musieli zapłacić jeszcze ok 20-30 euro.

Do tego zaraz za granicą musieliśmy wykupić ubezpieczenie samochodu,  w cenie 21 euro na miesiąc.

Nim wjechaliśmy do Armenii słyszeliśmy o niej zarówno dużo dobrego, jak i złego.

Jednak postanowiliśmy wyczyścić umysł z tego co wiemy, czego doświadczyli tutaj inni przed nami  – tak nie  zrobiliśmy w Gruzji i troszkę nas to kosztowało, a może dzięki tym doświadczeniom wzrośliśmy w siłę i teraz stwierdzamy, że idziemy tylko naszą drogą. Postanowiliśmy  poddać się temu, jak ona będzie chciała nam się pokazać, jakie energie będą nas przyciągały.

Bo podróż w naszym wydaniu pokazuje nam  nas samych, co przyciągamy, za czym idziemy. Jacy jesteśmy wewnątrz nas, w naszej podświadomości.

Zaraz po przekroczeniu w oczy rzucił nam się duży masyw górski, ośnieżone szczyty, które machały do nas i zapraszały. Cały czas byliśmy na 2000 m.n.p.m więc one na pewno mają 4000. Nie mieliśmy mapy, ani internetu.

Był wieczór, rozglądaliśmy się za pierwszym noclegiem w nowym kraju (zawsze to inna energia) i chcieliśmy spróbować coś do jedzenia (jeszcze pozostałości doświadczania nowego kraju przez jedzenie) , puściliśmy intencję na bezpieczny spokojny nocleg i jakieś ciepłe wegańskie danko.

W najbliższym miasteczku za granicą przyciągnęła nas knajpka stołowaja, kucharz usmażył nam ziemniaczki na cebulce, na górze udekorowane pomidorami, a wszystko podane na błękitnym talerzu.

Po miesiącu w mało zwracającej na piękno podawania potraw Gruzji, poczuliśmy niesamowitą ucztę nie tylko dla smaków i umysłu, ale również oczu. Do tego lekko podkwaszana ormiańska sałatka. Takie powitanie, a ceny ….. za 3 kawy, herbatę , ziemianki z pomidorami i michę surówki zapłaciliśmy 1500 (12 zł.) – miało być bardzo drogo (?). Pooglądamy dalej. (knajpka też jakaś taka odnowiona, czysta , zadbana)

W miasteczku czekało nas następne zaskoczenie, sklepy ………….

Już w Gruzji przy ormiańskiej granicy były dużo lepiej zaopatrzone niż w centrum Gruzji (tam najczęściej podstawowe artykuły, dosłownie kilka butelek alkoholu ), ale tutaj ……….

Małe miasteczko, albo i wioska, a półki uginają się od różnych wódek, win, koniaków ( w tym 7-letnie ) i niesamowity wybór cukierków – koloryt i wybór towarów.

Ponoć bieda jeszcze większa niż w Gruzji, ale skoro w małej miejscowości jest parę takich sklepów, to dla kogo są ?

Będziemy to obserwować. Mieliśmy wjechać do kraju trzeciego świata, a poczuliśmy się jakbyśmy wjechali do kraju sporo bogatszego, bardziej czystego, zadbanego.

I jeszcze jedna zauważalna różnica – otyłość ludzi.

W Gruzji średnia nadwaga to 20-30 kg, my wyglądaliśmy tam jak biedactwa niedożywione. Chyba w modzie jest być grubym.

 Tutaj w Armenii ludzie są szczupli, sporadycznie spotyka się bardziej otyłych (chyba, że może niedożywieni?) .

Tak blisko , a zarazem tak daleko.

Inne światy, inne energie wyczuwalne i zauważalne zaraz po przekroczeniu granicy.

Jak nam się Armenia pokaże zobaczymy, jesteśmy jej bardzo ciekawi .

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Loading Facebook Comments ...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *