Z wizytą u ojca Pio

Z wizytą u Ojca Pio 28-31 czerwca 2018 

 

23

 

22

 

ojciec pio

 

Wielki mistyk katolickiego kościoła – czuliśmy wielkie podniecenie że do niego jedziemy.

Miasteczko bez wyrazu i klimatu, tak samo kościół.

Jednak gdy siadłam w kaplicy, wyrwało mnie w przestworza. Ciało nabrało lekkości, a umysł stał się bardzo spokojny, świadomość poszerzyła się bardzo szeroko.

Tak po prostu bez większego wysiłku byłam w wielu miejscach równocześnie, rozumiałam więcej niż wcześniej.

Magia połączona ze świadomością siebie samego, drugiego człowieka, świata.

Wielu marzy o takich stanach i one są – może i fajne na chwilę. Jednak gdy żyje się w nich na co dzień, cały czas trzeba uczyć się pokory, miłości, zrozumienia.

Bo przecież lepiej nie widzieć, zakładać coraz to grubsze okulary i iść przez życie.

Ostatnie nauki duchowego świata mówią, nie patrz na świat, patrz tylko na siebie. To co odbija Ci świat na zewnątrz to znaczy, że taka (taki) jesteś.

Więc większość stara sobie udowodnić, że nie widzi cierpienia, tej „złej” prawdy o świecie, każe całemu światu i ludziom być pięknymi, pełnymi miłości – bez pytania ich o zdanie, czy na pewno tego chcą?

Bo mam widzieć innych pięknych pełnych miłości!

A może warto ich zapytać – czy tego chcą i czy chcą zmienić fizyczną rzeczywistość wokół siebie – w tym „dobrym”kierunku?

– Ludzi trzeba widzieć pięknych, dobrych, pełnych miłości – w kółko to słyszę w duchowych środowiskach, niezależnie czy tak jest – czy nie.

A jak w ten sposób nie widzę – to pewnie jest ze mną coś nie tak!

Więc dla bezpieczeństwa lepiej powtarzać mantrę o „miłości”.

Przypomniała mi się znajoma, która pojechała na ceremonie ayahauskowe do Ameryki Południowej i opowiadała o tamtejszych plemionach:

– Jacy to piękni ludzie – roztapiała się.

– Widziałaś ich – zapytałam intuicyjnie.

– Nie, oni nie pokazują się turystom!

– To skąd wiesz?

– Powiedzieli nam o tym przewodnicy.

Moja pacynka i duchowość tego nie ogarnia, mam bardziej przyziemną naturę i lubię widzieć prawdę.

 

8

 

Dużo też gadania o połączeniu z całym wszechświatem, kosmosem , ale drugiego człowieka – jak nie zachowuje się pozytywnie lepiej nie widzieć!

Na ostatnim Festiwalu „Prana World Festival” – Emeya, polska breatarianka powiedziała:

– Lepiej jakbyście nie wiedzieli co ja widzę (chodziło o negatywizm świata).

Od razu poczułam w tym zakresie bratnią duszę, osobę, która widzi świat, taki jaki jest, a nie taki – jaki by chciała, żeby był.

– Jaki jest świat i ludzie? – pytam ojca Pio.

– Tacy jacy są. Widzą zazwyczaj tylko czubek własnego nosa. Gdy przychodzili do mnie, wcale ja ich nie obchodziłem – tylko chcieli dostać rozgrzeszenie, radę, uzdrowienie.

– Ci którzy przychodzili z pokorą dostawali, tych roszczeniowych goniłem.

– Znany byłeś z tego – zaśmiałam się.

– Bo wiesz czym jest grzech? – zapytał.

– Gdy o coś prosisz, szukasz pomocy, osób które Ci w tym pomogą, a sama nie chcesz się zmieniać, czy coś z tym zrobić. – odpowiada.

  • Chcesz być zdrowa – mówię jednej kobiecie.
  • Tak – odpowiada .

– To pokochaj swojego męża – odpowiadam.

– Nigdy w życiu, wolę umrzeć, to przecież przez niego jestem chora – odpowiada.

– Znam to doskonale – mówię i czasami zastanawiam się czy jest sens w ogóle z rozmawiać ludźmi.

– Największy sekret bycia tu na ziemi dla nas – to wypełnianie woli Boga, bez skupiania na ludziach.

– Gdy się na nich za bardzo skupiasz, zaczynasz wierzyć w to co mówią – że chcą, że jest itp.

– A sama przecież dobrze wiesz, jak mało ludzi mówi prawdę ?

– A połączenie z kosmosem, wszechświatem – pytam?

– A kim jest Bóg jak nie wszystkim.

– Im mniej rusza Cię ziemski świat, tym bliżej jesteś Boga – odpowiada.

– Rusza – co to znaczy? – pytam dalej…

– Nie rusza – oznacza dla mnie, że obelgi, złe oczernianie przez innych, życzenia innych, dobra materialne, przyjemności, cierpienie, wojny – nie wywierają na Tobie wpływu.

 

7

 

– A współczucie? – pytam zaciekawiona.

– Współczucie jest przeciwstawne do litości, czy chęci zmiany kogoś lub czegoś, to musi być czysta energia z pełnym zaufaniem i szacunkiem do tego – co stanie się potem.

Weszła jakaś Polska pielgrzymka, modli się w przeciwieństwie do rozwrzeszczanych Włochów, którzy nawet w kaplicy nie mogą przestać gadać, a głównym oddaniem szacunku jest selfie ze świętym leżącym w szklanej trumnie – aż nie chciało nam się go od tego wszystkiego fotografować.

Choć trzeba przyznać, że jak się modlą to robią to żarliwie. Mieliśmy okazję tego doświadczyć w czasie sobotniego „spaceru” Matki Boskiej. Była to niesamowita procesja z lampionami, rozśpiewana, rozmodlona. Takie magiczne doznanie wspólnego bycia…

 

16

 

15

 

Jedno co dochodzi do mnie w czasie zwiedzania szczególnie tutejszych kościołów – jesteśmy bardzo w Polsce „wytresowani” w tym – co wolno w kościele, a co nie.

Włosi za to mają luz do wszystkiego… Zresztą to cudowna cecha Włochów. Nawet na drogach jeżdżą bardziej zwracając uwagę na bezpieczeństwo, niż zgodnie z przepisami. Tak też mnie uczono na kursie prawa jazdy wiele lat temu. Bezpieczeństwo po pierwsze, a przepisy swoją drogą.

Bo co jest ważniejsze bezpieczeństwo czy przepisy?

…………………………

 

19

Loading Facebook Comments ...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *