oczyszczanie organizmu

now browsing by category

 

Słone lusterko – jezioro Baskunciak – 30 sierpień 2017

 

Słone lusterko – jezioro Baskunciak – 30 sierpień 2017

 

1

 

3

 

5

 

Zaproszenie od jeziorka było wyraźne, poczuliśmy to wchodząc na jego słoną taflę. Biel, biel po horyzont taka że aż bolało coś w środku głowy. Przenikająca igła światła pomimo wczesnej przedpołudniowej pory.

 

 

9

 

4

 

Na jezioro nie wjeżdża się swoim autem, są tu gaziki na wynajem, można iść n piechotę – i tak właśnie bez pośpiechu za to ceniąc ten unikalny plener fotograficzny powitaliśmy taflę soli pod swoimi nogami.

 

33

 

6

 

8

 

Upał, suche stepowe powietrze i solny zapach komponowały się ze sobą. Takie miejsca dodają jednak lekkości i pomimo narastającej temperatury cieszyliśmy się ze spotkania z duszkami tego miejsca…

 

10

 

11

 

Kąpaliśmy się w energii obfitości, bowiem od zawsze wybija tu spod ziemi źródło solanki o wysokiej koncentracji soli. Złoże jest zatem bogate i całkowicie odnawialne. Już w komunie postała kopalnia zapewniająca prawie w całości potrzeby Związku Radzieckiego. Do dzisiaj czynna – choć teraz eksploatowana wydajnymi maszynami – wcześniej dla jej obsługi zbudowano miasteczko z blokami.

 

17

 

14

 

Jezioro jest otoczone parkiem narodowym strzegącym stanowiska licznych słonolubnych roślin endemicznych. Widoczny za jeziorem górski szczyt jest już w strefie pogranicznej z sąsiadującym Kazachstanem.

 

 

15

 

13

 

A my jak to można się domyślić, daliśmy nurka do wody…. Oczywiście nie nurka bo solanka nie daje możliwości nurkowania…pozostaje błogie unoszenie się na powierzchni wody jak bańka mydlana. Są tacy co próbują czytać gazetę…. Zasypiania nie proponuję – solanka jest żrąca dla oczu. Obowiązkowe również klapki , tak by nie stanąć na ostrym kryształku soli i przewrócić się do roztworu soli.

 

21

 

1000

 

Osobnym tematem jest „graź”. Kopią ją po drugiej stronie miasteczka. Nacieramy się błotno-solnym czarnym roztworem i suszymy na słońcu. Nareszcie nie parzy… błotny filtr oceniam na 500 jednostek. Potem kąpiel i bardzo długie zmywanie. Błoto schodzi… zapach nie… Wąchamy się nawzajem w szalonym konkursie na długą smakową końcówkę…..Wygrywa skojarzenie z zapachem morskich glonów. Ale skórka jak u niemowlaczka, taka śliska i gładka.

 

26

 

23

 

29

 

Poniżej filmik jak Brygidka kąpie się w solance.

 

 

Zasypiamy wieczorem na pobliskim wzniesieniu na granicy parku, z widokiem na jezioro i miasteczko. Dobrze chronieni siatkami w oknach od komarów….ich larwy pewnie się urodziły w jeziorze – dzieciństwo w solance – straszne! To tak sobie piszę – gdyby ktoś narzekał na to swoje….

 

20

 

 

Jak wyleczyłem się z alergii – historia Bartka 06.12.2016

Historia autentyczna sprzed około 9 lat, potwierdzona długim czasem wolności od alergii i wynikami sportowymi. Mój “domowy” sposób na tę przypadłość, która przeradzała się już w początkową formę astmy oskrzelowej.

 

Refleksje z “głodowania” albo rozświetlania

Parę dni na głodówce, oczyszczaniu rozświetlaniu – refleksje Brygidy i Bartka  23-30 września 2015 roku

 

 

Refleksje Brygidy

 

Pierwsze 2 dni były rewelacyjnie ok. Czułam się normalnie, biegałam załatwiałam wszystkie sprawy, żadnego dyskomfortu, ani w ciele, ani w umyśle.

Fakt denerwowało mnie to co tutaj było, nie przepuszczałam tego przez siebie.

I w trzecią noc żołądek zaczął wariować. Na czwarty dzień do tego doszedł puls 120, a w 7 dzień i 150. Wysoki puls połączony był z bólem żołądka, a gdy ból mijał również puls się stabilizował. I nawet była siła na spacery.

Oczywiście zabiegi masaże, sauna lewatywy wyciągały z ciała dodatkowe toksyny.

Niesamowite jak silna terapia. Już zapominałam co ze mnie wychodziło.

Jakaś ciężkość, choroby, martwienie się otoczenia, że jestem chuda, a nie pięknym pyzatym (mającym wiele kilogramów nadwagi) dzieckiem.

Grube dziecko było w modzie lansowaną przez otoczenie. Bo na pewno nie przez moją mamę, która jak sama mówiła najlepiej się czuła gdy ważyła 48 kg, ale otoczenie……..

Mama zawsze dawała mu priorytet i zamiast mnie po prostu kochać taka jaka jestem – próbowała non-stop porównywać.

 

Uwalniam się od przymusu porównywania z innym

 

Jestem sobą

 

Tak porównywanie z najlepszymi to cecha nauczycielska (praktycznie chyba nie znam osoby będącej dzieckiem nauczycielskim, aby nie miała pewnych cech).

I to wszystko wychodziło, wychodziło……….

A ja gdzieś nie umiałam tego odpuścić, bałam się.

Ustawiliśmy to i okazało się, że mam program, że jak żyję swoim życiem, robię to co lubię zaraz muszę ukarać się chorobą. Ile razy słyszałam, gdy robiłam to co uwielbiałam, że nagonię coś, że coś mi się stanie. Bo gdybym zachowywała się jak inni – na pewno byłabym zdrowa.

Tylko kim Ci oni są????

 

Uwalniam się od przekonania, że gdy idę swoją drogą muszę być chora

 

Robię to co kocham, w pełnym zdrowiu, radości i miłości

 

Zastanawiające było to tętno, które notabene nie pozwoliło mi ostatniego dnia dokończyć procesu wg planu. Lekarka stwierdziła, że trzeba wyjść, dostałam tego dnia i następnego kroplówki z soli fizjologicznej i do picia ok 500 ml wywaru z moreli do picia przez cały dzień.

 

Gdzieś jest ściana????

 

Takie objawy jak teraz żołądek i tętno miałam od dziecka, były momenty, że zaczynałam się trząść, potem to przechodziło, czy musiałam usiąść bo myślałam, że zemdleję.

O co chodzi, musi to być bardzo głębokie i bardzo głęboko zakopane.

Do tego dochodziły emocje, zachomikowane w brzuchu.

Odkryłam, że emocje inaczej mówiąc nerwy dają mi siłę i są moją ochroną.

 

Uwalniam się od przekonania, że emocje dają siłę i ochronę

 

Siłę i ochronę daje mi spokój, miłość i boskie prowadzenie.

 

Tak dobrze powiedzieć …………….

 

Jednak wszechświat dał odpowiedź we śnie. Gdy już opuściliśmy sanatorium i spaliśmy niedaleko Ułan Ude przyszedł sen :

Miałam klucze od sprzedanego domu po rodzicach i chciałam je oddać właścicielowi, podjechałam pod dom, nikogo nie było. Weszłam więc do środka.

Bartek, który był ze mną zapytał – co robisz?

– Popatrzymy co się zmieniło – stwierdziłam.

Potem przyszli znajomi, dom był wiele razy większy niż ten po rodzicach, więc miejsca było dużo rozpoczęła się imprezka.

Bartek tylko mówił – co robisz????

– No co mogą mi zrobić ??? – zaczęłam się zastanawiać wykorzystując moją wiedzę prawniczą

– No wezwać policję.

Pojawił się strach dość silny paraliżujący .

Zaczęłam się przebudzać, od dziecka mam dar, że jak coś złego mi się śni, po lekkim przebudzeniu transformuję to na pozytywne w drugiej części snu.

I tak i teraz świadomie zaczęłam odpuszczać emocje, które ustępowały .

– Źle robiłam ma prawo wezwać policję- uspokoiłam się i zapadłam w głęboki sen .

Już spokojna zaczęłam sprzątać w tym domu, gdy poinformowano mnie, że właściciel przyjechał i rozmawia z Bartkiem.

Ja sprzątałam kuchnię.

Nagle właściciel wchodzi do kuchni w jaskrawo żółtych kąpielówkach i z nożem czy sztyletem skierowanym w moją stronę z chęcią zabicia mnie.

Emocje podskoczyły do zenitu – tego się nie spodziewałam – on zaczął krzyczeć, a ja stałam i nic nie mówiłam, odpuszczałam życie, ciało, uspokajałam emocje.

Gdy stałam się spokojna on odłożył swoje narzędzie, a ja się obudziłam.

 

Niesamowity sen. Gdybym zaczęła się szarpać, na pewno byłbym zginęła. Pokazał mi siłę spokoju.

 

Spokój daje mi siłę

 

 

A co z tętnem ……..

Tutaj kluczem okazał się pośpiech. Zawsze lubiłam coś robić w swoim rytmie, po prostu przychodził czas – robiłam, a gdy nie leżałam. Ojciec non-stop mi mówił, że już powinnam to i tamto zrobić, że gdybym to zrobiła miałabym spokój i mogłabym leżeć.

Byłam szybka w działaniu, jednak miałam wrażenie, że mam się śpieszyć i spieszyć.

Jeszcze tego nie zrobiłaś, jeszcze, jeszcze…………

Taka presja niby łagodna, ale non- stop.

 

Uwalniam się od presji innych

 

Pozwalam robić sobie wszystko w moim rytmie.

 

 

Robił to zapewne w dobrych intencjach, bojąc się, że nie zdążę.

 

Uwalniam się od lęku, że czegoś nie zdążę

 

Wszystko robię we właściwym czasie

 

Tak we właściwym czasie, a nie wtedy kiedy oczekują tego ode mnie inni.

 

Mam nadzieję, że teraz tętno zacznie się uspokajać.

 

A co do samego procesu to na pewno stwierdzę, że jeden z silniejszych jakie przeszłam w życiu.

Mimo, że trwało to niecałe 7 dni.

Zabiegi, brak jedzenia, destylowana woda, oczyszczała ciało na wszystkich poziomach.

Dodając pracę z umysłem już we własnym zakresie, można mieć niezły proces…

Podziwiałam osoby przyjeżdżające tu na głodówki.

Moja towarzyszka z sauny 8 dnia głodowania, mówiła, że nie ma siły mówić – bo jej mowę blokuje, ale na wszystkie zabiegi chodziła.

Spotkany Kazach w 3 dzień suchej diety bez wody – robił to pierwszy raz w życiu – postanowił pobiegać.

Inna dziewczyna otyła przyjchała się odchudzać na 21 dni – pierwszy raz w życiu ograniczając jedzenie.

Czy są z żelaza, czy nie przejmują się ciałem, czy może dużo, dużo szybciej dopuszczają zmiany do swojego życia????

I jeszcze jedno – gdy wyskoczyło mi 7 dnia to wysokie tętno – nikt nie zakazał mi iść na zabiegi i do sauny. Wręcz było to wskazane (!!!!!!!!!!!!).

Tak odpuszczania będę się na pewno od nich uczyć.

 

Uwalniam się od blokowania przepuszczania energii

 

Pozwalam sobie pozbywać starych niepotrzebnych przekonań szybko, we właściwym rytmie.

 

Poddaję się rytmowi wszechświata z pełnym zaufaniem, miłością i radością.

 

 

Refleksje Bartka

 

Postanowiłem podzielić się wrażeniami z pobytu w sanatorium. To cenne doświadczenie, ponieważ tzw. głodówki pod opieką lekarza w Polsce są rzadkością. A oddział oficjalnej medycyny dopuszczając leczenie głodem połączonym z zabiegami to już egzotyka. No właśnie zabiegi, jest ich dużo i wymagają hartu ducha nawet dla jedzącej osoby. Codzienna sauna, borowina, masaż, lewatywa, wanna z wodą mineralną lub podwodny masaż strumieniem wody, kontrola u lekarza powiązana ze staniem w kolejce, a przede wszystkim picie tylko wody destylowanej spowodowało u mnie głęboki kryzys przez pierwsze trzy dni. Podłoga się uginała, a ściany pomagały. Na kolejne zabiegi typu gimnastyka i zapisaną przez lekarza siłownię nigdy nie poszedłem. Podobnie było z zaleceniem długich spacerów. Rosjanie, a szczególnie Sybiracy to ludzie ze stali……. Po trzech dniach kryzys ustąpił, pozostała słabość. MIMO ŻEOD SAMEGO POCZĄTKU TRAKTOWALIŚMY TEN POBYT JAKO OKRES ODŻYWIANIA SIĘ CZYSTĄ PRANĄ ( a nie głodówki!) moje ciało traciło codziennie fenomenalną ilość dekagramów wagi ( ok. 80-90 dkg). W moich wcześniejszych takich doświadczeniach , łącznie z procesem pranicznym u Wiktora Truvano, gdzie był dodatkowo okres trzech dni bez wody, spadek wagi był o połowę mniejszy. Osiągnąłem wagę najniższą w życiu, przekraczając barierę która półtora roku temu wywołała u mnie pojawienie się głębokiego lęku o życie. Teraz go nie było.

Dało mi to natomiast wgląd w prawdę o sobie, ponieważ u ludzi prawidłowo otwartych na przyjmowanie energii pranicznej nawet podczas codziennego wysiłku nie występuje spadek wagi ciała. Są jeszcze we mnie programy w umyśle i ciele które zakłócają możliwość pełnego otwarcia się na odżywianie energią praniczną. Dlatego postanowiłem puki co wspierać odżywianie swojego ciała lekką, smaczną dietą frutariańską, ponieważ to na niej czuję się dobrze, mogę biegać, jeździć po górach na rowerze, a zimie na biegówkach ( i bez żadnych fanatyzmów, bo jak w Mongolii cena jabłek waha się między 10 a 20 zł za kilogram to nie mam nic przeciwko zupie np. z marchewki i grzybów, albo przepysznym mongolskim ogórkom lub kapuście z których robimy kiszonki itp.)

Tak na marginesie okres z przed procesu u Truwano, kiedy pracowaliśmy z Veni był najbardziej cenny, wtedy niczego nie oczekiwałem, a moje potrzeby względem ciężkich produktów spożywczych odchodziły same – odpadały.

Po procesie rozpoczął się okres oczekiwania, wymuszenia postępu, wręcz fanatycznego podążania do celu bez odstępstw, łącznie ze znalezieniem programu że umysłem pochłoniętym wizją prany dążyłem do zniszczenia ciała (pogłębiało jeszcze to zjawisko rozliczanie mnie przez środowisko ezoteryczne! – to presja która czasami pomaga – tym co mają żandarma w głowie – ale najczęściej przeszkadza).

Teraz rezygnuję że swojego żandarma i postanawiam odbudować swoje ciało, tak odbudować – bo z tym nie czuję się komfortowo. Choć tak znowu źle nie jest, niedawno trzej żołnierze zaprosili mnie do pływania pod prąd silnego strumienia, jako jedyny wypłynąłem powyżej na spokojną wodę.

Ważne tylko by dieta nie odbierała lekkości w ciele, umyśle i duszy, a zmiany pojawią się same w odpowiednim dla mnie czasie.

Kierunek praca z praną trwa nadal, tylko z akceptacją że doświadczanie ziemskości to także doświadczanie bogactwa boskich smaków owoców i orzechów – co mi jest na ten moment jeszcze potrzebne.

 

 

A jak wracaliśmy do większej ilości materialnego jedzenia?

 

Na początku w sanatorium dano nam odwar z moreli, bardzo silny. Pierwszy dzień po prostu wprowadziliśmy wodę ze smakiem.

Na drugi dzień powoli mus z owoców. Trzeciego owoce i chlap zupki z warzyw.

Przez 5 dni nie jedliśmy soli, a teraz gdy jest w czymś, ale nie specjalnie, szczególnie ja

Do tego zupki z zieleniny i drobniutko pokrojonych ziemniaczków lub miksowane na krem, owoce

Teraz 6 dni po zakończeniu okresu powstrzymania się spożycia, jemy to co zwykle czyli owoce i warzywa.

Lewatywy, które na początku wydawały się lekkie (gdyż schodziła z nas tylko woda) rozmiękczały to co głębiej i gdy zaczęliśmy jeść zaczęły wypychać znajdujące się w jelitach starocie (nawet i 5-6 dnia).

Teraz czujemy się normalnie, jednak dużo bardziej świadomi siebie, swoich ciał, tego co gdzieś niedomaga i co prosi o zainteresowanie.

Jeszcze raz dziękujemy za ten czas.

 

Gorjaczinsk – unikalne sanatorium, gdzie można głodować nawet na sucho

Gorjaczinsk sanatorium 23-30 września 2015

 

 

 Niesamowite sanatorium – gdzie przeprowadzane są kuracje głodówkowe i to nawet 30 dniowe, do tego można również głodować na sucho 3 dni. Co w ogóle jest rzeczą całkowicie unikalną i niesamowitą w medycynie konwencjonalnej.

Metoda oparta w dużej mierze na pracach żyjącego w latach 1905-1998 Nikiłajewa.

 

(https://ru.wikipedia.org/wiki/%D0%9D%D0%B8%D0%BA%D0%BE%D0%BB%D0%B0%D0%B5%D0%B2,_%D0%AE%D1%80%D0%B8%D0%B9_%D0%A1%D0%B5%D1%80%D0%B3%D0%B5%D0%B5%D0%B2%D0%B8%D1%87)

 

 

 

Poszliśmy do rejestracji – Pani była inna, nie tak uprzejma jak ostatnio, tylko styl rosyjski czyli warczący.

 

Pokochaj co jest do pokochania

 

Musicie iść do doktora zapytać o zgodę.

Skierowaliśmy się do odpowiedniego domku, niestety okazało się, że Pani doktor ma przerwę do 14, a i pokoju nie dostaniemy mimo rezerwacji, bo Panie kuracjuszki będą w pokoju do 16, a Pani sprzątaczka nie zdąży posprzątać bo pracuje do 14,30. Dotyczyło to standardowego pokoju z łazienką na dwa pokoje, gdzie ponoć mieszkają wszyscy głodujący.

 

Matuszka Rasija.

 

O 14 o dziwo przyszła Pani doktor zapytała tylko czy głodowaliśmy kiedyś i powiedziała, że daje zgodę.

 

Wróciliśmy do rejestracji Pani wypisała dokumenty, dała zastępczy pokój o dziwo w wyższym standardzie – zapłaciliśmy zapobyt z zabiegami i z parkingiem ok 27000 rubli (1600 zł) za dwie osoby i wróciliśmy do Pani doktor, która przepisała procedury na 7 dni pobytu

5 saun

4 masaże kręgosłupa

5 błot punktowych

2 masaże podwodne w mineralnej wodzie (gidromasaż)

2 wanny w mineralnej wodzie

4 gimnastyki

siłownię

codzienną konsultację lekarską

codzienną lewatywę

do picia woda destylowana

 

Nawet gdyby nie było oczyszczania poprzez powstrzymanie s ię od jedzenia, twierdziłabym że bogaty program.

 

Na pierwszy dzień dostaliśmy 30g gorzkiej soli, którą mieliśmy wypić na noc rozpuszczając w szklance wody z siarkowego istocznika i popijając drugą, a potem kładąc na wątrobie ciepły termofor przez 40 minut.

 

i na tym się dzień skoczył, bo procedur już nie ustaliliśmy.

 

I dobrze, tu wszystko trwa !!!!

 

 

Nie wiem czy zapomnieliśmy o tym, że Rosjanie gdy pracują robią się nieprzyjemni, a może spotkani w czasie pobytu byli normalni!!!!!

Poszliśmy do pokoju w w którym w rezultacie zostaliśmy do końca pobytu. Dwu osobowy dość duży pokoik z nowymi otwieranymi oknami (należy na to zwracać uwagę bo Rosjanie, mają fobię ciepła) wyremontowany dość bez gustu z widokiem na las, łazienka bez remontu jednak z prysznicem (z bardzo szczelną kabiną i mocnym strumieniem wody) WC i umywalką.

Za pobyt w dopłaciliśmy 6600 rubli (400 zł) bo za tą jedną noc Pani nas nie skasowała Standard tutaj kosztuje, a z obsługą ciężko się dogadać co za ile. Masz płacić i ………

 

 

Rano następnego dnia poszliśmy ustalać zabiegi ……….

I zaczęła się zabawa, bo okazało się, że samemu sobie je trzeba zaplanować gdyż każdy oddział narzuca tylko kiedy przyjść i tyle, tak narzuca i czasem wręcz trzeba się wykłócić, że w tym czasie mam inny zabieg. Nie ma takiej instytucji jak planowanie zabiegów, do tego wszędzie Panie przez które trzeba się przebijać, nikogo nie obchodzi, że my 2 dzień na głodówce. A wszystko w atmosferze wielkiej, wielkiej łaski.

Rekord pobiła dziewczyna od sauny i masaży praktycznie nie tylko udając, że nie rozumie co jeszcze próbując bezczelnie narzucać (bardzo młoda).

Jak taka osoba mi ma robić masaże – paranoja.

Bartek swoim zwyczajem stwierdził, że on najwyżej nie będzie chodził.

 

Pokochaj co jest do pokochania

 

Fajnie się mówi, ale emocje mi już idą.

Musimy jeszcze zrobić registrację (recepcja) jako obcokrajowcy, wczoraj byliśmy umówieni na 10, idziemy, a panie próbują obrócić kota ogonem, że mamy teraz się iść rozpakować (co zrobiliśmy wczoraj) i przyjść o innej porze bo poczta nie pracuje.

Już robię awanturę i ………….. idziemy na pocztę otwartą – dokumenty zawierają błędy i cała wizyta trwa ok. 2 godzin. Jednak idąca z nami dziewczyna podpowiada, że można zmienić masażystę. Idę w tej sprawie do Dyrektora!!! Bo już pogubiłam się do kogo mam iść.

 

 

Posprzątali nam wreszcie pokój w domku dla głodujących, w którym de facto prawie nie mieszkają głodujący…… W czasie pobytu okazało się, że praktycznie każdy z głodujących którego poznaliśmy spał gdzie indziej. Idziemy go oglądać, a tam się okna nie otwierają, więc rezygnujemy….

I znowu recepcja – bo trzeba dopłacić i …….. kolejny czas.

Tam chociaż mają komputery – choć trudno uzyskać cenę pokoju – natomiast całe zabiegi są ręczne. Masakra. Ruski chaos…..

Jakimś cudem udało mi się zdążyć na jeden zabieg – błoto połączone z prądami.

Zmęczeni energią tutaj panującą, tym bieganiem, padamy zmęczeni w pokoju.

Nie umiem tego wszystkiego przez siebie przepuszczać, za bardzo idą mi emocje.

 

Pokochaj to co jest do nie pokochania

 

Rodzi się tęsknota za naszymi ulubionymi Sklenymi Teplicami, tak – to jest fajnie nawet w Gruzji jakość obsługi była wiele razy wyższa ……….

 

Nie porównuj dźwięczy w głowie

na ten czas jest to najlepsze miejsce dla Ciebie i Twojego rozwoju

 

Rodzi się gdzieś bunt, złość, w emocjach pojawia się program pogardy dla tych co nie chcą nic robić, tylko wszystkiego oczekują od innych i narzekają.

Pokochanie ich cwaniactwa to dla mnie trudna lekcja.

 

I znów kolejny dzień, tym razem całą noc boli mnie żołądek, zaczęło się oczyszczanie. Wczorajszy dzień wywarł swoje piętno.

Rozpoczynają się zabiegi, może je opiszę po krótce.

 

 

Sauna

gdyby nie wiecznie obrażona Pani masażystka, która zresztą zrobiła wszystkich w konia i nie przyszła do pracy w niedzielę. Gdy ja stałam pod sauną, nikomu nic nie mówiąc. Dyżurna pielęgniarka uruchomiła nam saunę kilka godzin później. Złośliwość to podstawowa cecha w tym sanatorium.

Ale gdy przebije się przez tę niemowę (nie odpowiada dzień dobry) .

Sauna jest super, może jak na głodówce troszkę za bardzo ją dogrzewają, lepiej było jak w niedzielę była niedogrzana i miała ok 60 stopni, bo można było w niej poleżeć i faktycznie to ciepło przez siebie przepuścić, a nie tylko wskoczyć i wyskoczyć, do tego basenik tak 4×4 metra gdzie dolewana jest ciepła woda. Tak, że jest chłodna z dołu gorąca z góry. Dla mnie lepiej się wygrzać i wskoczyć do zimnej tak jak właśnie w tą niedzielę (nikt nie odkręcił ciepłej wody). Tak wtedy to był dar niebios. Czas 1 godzina .

 

 

Masaże ręczne kręgosłupa

Zmieniłam masażystkę na Sonię (największy mistrz masażu klasycznego jakiego znam) i powiem Wam, że nigdy nie myślałam, że 15 minutowy masaż może przynosić takie efekty.

I to 15 minut w tym wyczulonym w tym procesie ciele był całkowicie wystarczający.

 

Nie robiła masażu wg schematu, tylko zatrzymywała się na tym co trzeba czyli tam gdzie są napięcia. Czułam jak rozstaję się z kolejnymi blokami dzięki jej wspaniałym rękom. Bartek również dostał się potem do niej i był zachwycony .

 

Dziękuje jesteś wielka

 

 

Błota

 

Błota energia taka sama jak nazwa wskazuje , wszyscy obrażeni, że mają coś zrobić.

Bartek ma błota na kolana lub lędźwie, a ja prądy połączone z błotami. Na górną część kręgosłupa.

Gdy pierwszy raz kobieta położyła mi elektrody na plecy poczułam, że wreszcie ktoś trafił – to zasługa dokładnego opisu lekarki. Poza tym błota ani nie widzę ani nie czuję ciepła, bo chyba zdawało się że o to chodzi w tym zabiegu by był ciepły.

Na jakieś tam plastry przykładane są elektrody, a potem zimna cała brudna poduszeczka (może to to błoto? Poduszeczka jest wielorazowa)

Gdy spokojnie – to cud jak na mnie – zapytałam – czy to ma być zimny zabieg, bo mi zimno. Odpowiedziała, że przecież to tylko zimna poduszka, a coś tam jest ciepłe i dała mi pomacać, tak miało na oko z 25 stopni.

Innym razem gdy włączała prąd pyta się czy go czuję odpowiadam nie, a ona sobie poszła. Wołanie nie ma sensu bo gdzieś jest lecz nie wiadomo gdzie!!!!

Nie poszłam już na błota, i to ma taki cel – zrazić – jak najmniej pacjentów. Można wtedy do woli mieć czasu dla siebie. Na papierosy.

Czas zabiegu 7-10 minut.

 

Błoto na lędźwia i kolana dla Bartka- było gorące i wszystko byłoby dobrze, gdyby codziennie dostawało się świeże błoto. Technika jest inna.

Błoto jest zbierane, wkładane do woreczka z oznaczeniem numeru pacjenta, niestety na 4 zabiegu przypadkowo wyszło, że leżący obok sąsiad ma ten sam numer błota co Bartek. Więc jest duże prawdopodopieństwo, że albo z oszczędności albo z niechlujstwa można otrzymać błoto z kogoś energią. Na kolejny zabieg Bartek już nie poszedł.

Nie tylko on i ja, wiele spotkanych osób nie chodziła na błota. Metoda Pań się świetnie sprawdza, są mistrzami kreacji.

 

 

Masaże podwodne w mineralnej wodzie .

 

Robiąca je kobieta to mistrz masażu podwodnego, wiele razy go gdzieś mieliśmy jednak był to typ głaskający, tutaj silnie punktowo przez całe ciało.

Rewelacja

 

Wanny w mineralnej wodzie

Wanny jak wanny w ciepłej mineralnej wodzie – 10 minut.

 

 

Gimnastyka siłownia – nie skorzystaliśmy – nie mieliśmy siły……

 

Lekarz

Bardzo dobra lekarka, znająca również medycynę chińską. Jak sama mówiła – nazwa lekarz pochodzi od słońca i lekarz ma leczyć i na pewno w niej jest taka intencja.

Czas wizyt dla głodujących od 8-9 rano, jednak i tak nie zawsze była w tym terminie (może wezwania z sanatorium), poza tym duże kolejki i trzeba odstać swoje aby uzyskać konsultację.

Tego brakowało – takiego dłuższego kontaktu z lekarzem.

 

 

Lewatywy

Wlewano nam codziennie ok 1 litra czystej wody, obok była toaleta i kazano się zaraz wypróżniać. No oczywiście nie trzeba było zaraz – tylko wtedy trzeba było dojść do swojej toalety. Żadnych instrukcji większych. Dla mnie taka lewatywa light. Siostry ją wykonujące bardzo sympatyczne

 

I tak mijał nam pobyt, demony wychodziły lub pojawiały się ściany. Chcieliśmy oczyszczać się 7 dni i zostać jeden dzień dłużej aby nie tak od razu jechać.

Jednak 7 dnia rano u mnie pojawiła się ściana w postaci wysokiego tętna, Bartek bardzo tracił na wadze, a gdy poszliśmy do recepcji Pani opryskliwie powiedziała, że nasz pokój jest zajęty od jutra i musimy go opuścić, zresztą cały korpus będzie zajęty.

Zresztą z tym była cała zabawa, bo 8 dnia mogliśmy być w pokoju do 12, mimo że normalnie nikogo nie wyrzucają przez cały dzień. Ja byłam na kroplówce (sól fizjologiczna – na moje tętno), a Bartek poszedł zanieść część rzeczy do samochodu. Gdy śpieszyłam się po siostry mówiły – po co? – u nas nikt nikogo nie wygania.

Tak poza nami…..

Gdy 12,05 weszłam do pokoju usłyszałam od Pani sprzątaczki (normalnie zachowywała się super, naprawdę była bardzo w porządku i myśląca), że mam szybko brać swoje rzeczy bo ludzie czekają. A pokój już był posprzątany. Czyli nawet nam do 12 się nie należało.

Emocje mi poszły, rozpowiedziałam to potem po całym sanatorium i okolicy.

Stawiam, że to sprawka złośliwej rejestracji.

 

 

Na koniec, gdy już emocje mi opadły poszliśmy z Bartkiem poopowiadać swoje doświadczenia sanatoryjne dyrektorce. Najpierw negatywne potem pozytywne o unikalnej metodzie głodowania w oficjalnej służbie zdrowia, o tym, że można głodować również na sucho. Rewelacja.

 

Przepraszam – nie usłyszeliśmy,

ale – Przyjeżdżajcie – my się poprawimy…..

 

Tak jak z dziewczynką z sauny, która po zwróceniu jej uwagi przestała w ogóle odpowiadać dzień dobry.

 

 

A sama Pani dyrektor człowiek starej daty, widać, że nowe rozwiązania jak komputery trudno jej wprowadzić. Poza tym płace w sanatorium są strasznie niskie (10000 rubli – 600 zł) więc na pewno przełożonym ciężko wtedy wymagać.

 

Dziwne jest to, gdyż ceny tam nie są wcale niskie, mając na uwadze niskie ceny mediów należy zadać pytanie gdzie idą pieniądze????

I w takiej sytuacji zazwyczaj dyrektor wszystko zbiera na siebie – co widać po niej.

A o sanatorium dba, kwiatuszki przy domkach sielsko anielsko, tylko nie wchodzić w kontakt z większą częścią pracowników…

 

 

Tak położone 500 metrów od Bajkału w przepięknym lesie, nad pięknym nie zamarzającym stawem, gdyż dobiega do niego woda z gorącego źródełka, tak gorące źródełko gdzie można moczyć nogi i pić wodę (mocno przeczyszczające). Poza za tym pięknie rozproszone małe na ok 10 pokoi drewniane domki (jeden ceglany w nim najbardziej luksusowe pokoje, nie wiem po ile) ok .20 szt .

 

 

 

Świat jak z bajki stworzony przez „innych” ludzi, we współpracy z przyrodą .

Czas dla nas tam to piękna lekcja.

Duchy miejsca też są zmęczone dojeniem go przez człowieka, poprosiły mnie o pomoc. Dlatego ten wpis na bogu z taką dokładnością.

Dla tych co mają ochotę jechać – niech wiedzą czego się spodziewać, choć wiadomo szczególnie w czasie głodowania każdy ma swoje doświadczenia i swoje oczyszczenie.

 

A temat pompy wspomagania zawiesiliśmy praktycznie na ten czas, zdjęć też nie wiele udało się zrobić, był to czas do środka nas samych. 

 

Jedzeniowo-niejedzeniowy c.d Jezioro Kari

Jezioro Kari 27 września 2014 Jedzeniowo-niejedzeniowy ciąg dalszy.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Po porannej deklaracji (że chcemy iść w kierunku czystego odżywiania światłem i jeździć po miejscach wysokoenergetycznych) ok. 20 km od jeziora, wszystko potoczyło się magicznie, ale może inaczej mówiąc pranicznie.

Dojechaliśmy nad jeziorko i ………….

Jakie było nasze zdziwienie, gdy nad jeziorem na wysokości 3200 m.n.p.m zobaczyliśmy budynki w różnym stanie i betonowe ogrodzone jeziorko. Pikanterii dodawali robotnicy robiący właśnie drogę.

Może nie było upału, ale ok. 20 stopni i słońce powodowało, że zamiast świeżego powiewu górskiego powietrza roztaczał się zapach asfaltu.

W sumie to już dawno przyzwyczailiśmy się do takiego jak to nazywamy ruskiego foto-shopu.

Po prostu trzeba wyciąć brzydkie części i …… wszystko nabiera innej energetyki.

Aby oswoić się z miejscem postanowiliśmy wstąpić na kawę do jedynej tutaj restauracji – hotelu.

Pan chyba właściciel niezbyt przyznam tonem oświadczył, że kawy nie ma.

I wysłał nas obok do instytutu fizyki, gdzie mieli mieć kawę . Wiedzieliśmy, że miejsce wymaga oswojenia i chwila integracji z miejscem stworzonym przez ludzi dobrze nam zrobi.

Idąc w kierunku wskazanego budynku, po drodze minęliśmy bramę ze znakami zakaz wstępu – materiały niebezpieczne  radioaktywne. Co my tutaj robimy? – stwierdził Bartek. Aż dziwne, że nas to nie odstraszyło i z pewnością poszliśmy dalej.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Weszliśmy do stołówki gdzie na nasze szczęście siedziało paru mężczyzn.

Możemy się napić kawy – zapytaliśmy

Tak 500 (4 zł)

Nie ma problemu stwierdziliśmy i usiedliśmy przy długim stole.

Panowie prawie kończyli śniadanie.

Odezwała się ormiańska gościna i zaczęli nam tłumaczyć, że nie mogę nas częstować, bo mieszkają tu miesiąc i na miesiąc przywożą jedzenie.

Jednak wódki mają dostatek i tym poczęstować mogą.

Zaczęliśmy się wzbraniać ,

maleńki za znajomość

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Po wódce trzeba zagryźć , więc podsunięto nam pomidory, a gdy nie rzuciliśmy się na niego, cały stół należał również do nas.

Gdy wcześniej wzbraniali się przed częstowaniem, teraz wręcz nachalnie zapraszali.

Zaczęliśmy mówić, że mało jemy (co w Armenii na szczęście nie dziwi) od dziecka nie lubimy mięsa ……

I nagle dostaliśmy następne informacje odnośnie niejedzenia….

„Skoro dostaliście taki dar, że nie musicie jeść mięsa i jecie mało to dzielcie się tym z innymi”

– odpowiedział starszy mężczyzna jak się potem okazało szef zmiany.

Nie przejmujcie się innymi, jak nie chcecie jeść, odmawiajcie tym co chcą was na siłę nakarmić – powiedział

Zaczął opowiadać, że gdy był małym chłopcem jego matka kładła na stole jedzenie i każdy jadł ile chciał nigdy nikogo nie zmuszała. Sama dożyła w dobrej formie 90 lat i do końca miała swoje zęby.

Mądra kobieta – stwierdziłam

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

Tak mądra, ale to jest wiedza znana od tysięcy lat, to nic specjalnego – powiedział Samuel – szef zmiany

Tak, znane od 6000 lat, tylko ilu chce z tego korzystać  – zaśmiałam się – szczególnie rodziców.

Ja też miałam to szczęście, gdyż od dziecka nie chciałam jeść mięsa robiąc rosołowe prysznice zmuszającym mnie to tego babciom, czy wynosiłam zachomikowane między policzkami mięso z obiadu z przedszkola do którego zmuszały mnie Panie przedszkolanki.

Do tego miałam straszne problemy z żołądkiem. Rodzice zabrali mnie do wtedy jednego z lepszych lekarzy dziecinnych w Bielsku Lekarza Ziai (chyba mu świeczkę pójdę zaświecić jak ktoś wie, gdzie jego grób). Pan doktor pooglądał mnie i stwierdził, że :

 

Dziecko wie najlepiej co jest dla niego dobre i ja sama mam decydować co mam jeść.

 

Nastała jedzeniowa wolność. Miałam fazy, że jadłam mięso – bardziej społecznie, bo rzadko mi smakowało, jednak nigdy nie byłam zmuszana do jedzenia i przez lata nauczyłam się obserwować organizm co dobre, a co złe dla niego.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Bartek miał niestety dużo gorzej, gdyż żył w domu gdzie był kult i terror jedzenia.

 

A przecież matka naszego znajomego obecnie miałaby ze 100 lat lub więcej – znane były zasady wolności jedzeniowej już dawno.

 

Ludzie nie mają wykształcenia w zakresie jedzenia – stwierdził Samuel

I napychają swoje żołądki, a trzeba mieć połączenie żołądka z umysłem, a wtedy człowiek je to co mu służy.

Przecież wiadome, że z kosmosu czerpiemy jedzenie i nawet syntetyzujemy białko – rozgadał się nasz nowy znajomy

To przecież wiadome od lat – dodał

O 8 rano jasna stanowcza prośbo-intencja co do odżywiania pranicznego, a o 11 pierwsza lekcja w tym zakresie, a może nie lekcja tylko utwierdzenie w przekonaniu, że idziemy dobrą drogą.

Pożegnaliśmy naszych nowych znajomych, obiecaliśmy wrócić po południu.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Pogoda była piękna, słoneczna góry się wdzięczyły, Ararat spoglądał spod kołderki, jak tu nie iść się z nimi przywitać.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Nie zdecydowaliśmy się iść na szczyt – zresztą Aragat ma 4 szczyty po ok 4000 m.n.p.m, ale iść przywitać się z doliną, pogadać z kamieniami, duchami miejsca.

Już dostaliśmy więcej niż mogliśmy się spodziewać, tyle informacji mówionych z serca.

Komercyjne zachowanie właściciela restauracji (nie chciało mu się zrobić kawy) zaowocowało pięknym spotkaniem i masą informacji.

Ugościli nas już pięknie.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Jednak jeszcze Wszechświat chciał uzupełnić otrzymane informacje.

Przechadzając się pomiędzy kamieniami na których widoczna była zastygła lawa usłyszałam:

 

Gdy człowiek musi jeść jest jak niemowlak, który musi ssać matkę, matkę ziemię. Jej pożywienie jest mu bezwzględnie konieczne do życia. Musi ją „doić”. Gdy uwalnia się od jedzenia staje się dorosłym, świadomym człowiekiem.

 

Gdy spacerowaliśmy pomiędzy kamieniami pojawiły się kółka roślin, tak jakby je ktoś posadził. Właśnie specjalnie w kółko???

Niektórzy twierdzą, że są to znaki elfie. Patrząc na ich ilość troszkę domostw tutaj jest. Tym bardziej, że jest  i masa kamieni. My czujemy się bardzo przyjaźnie przyjęci. 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Dziękuję tej pięknej przestrzeni za cudowną informację cudowny dzień, który jeszcze miał cudowny wieczór  z naszymi nowymi znajomymi z instytutu.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA