Rosja

now browsing by tag

 
 

Góry wybrzeża Krymu

Góry wybrzeża Krymu 02-05.05.2019

 

a31

a11

 

 

Wzdłuż południowego wybrzeża Krymu ciągnie się łańcuch górski ze skalistymi klifem. Jest na tyle blisko brzegu, że daje oparcie nadbrzeżnym kurortom w efektownej przyrodzie. Mam świadomość że jest to tylko spektakl dla oczu, wibracja tych miejsc jest bowiem „ujarzmiona” ręką człowieka. Jednak jest to spektakl, który dopełnia uroku tego miejsca.

 

a38

a35

 

U podnóża górskiego klifu rozciąga się las sosnowy, i to w jego wnętrzu przebiega „botnicka ścieżka”, pnąc się w górę pomiędzy pniami drzew. Podczas pylenia sosny przejście tą ścieżką może znacznie polepszyć zdrowie. I z tego co słyszeliśmy nie jednego wyleczyła z chorób układu oddechowego.

 

a60

a61

A na pewno ma punkty widokowe na zielone wybrzeże i morze… Polecam oderwanie się od plaży, aby zaznać zapachu żywicy.

 

a93

 

 

a52

 

Carskie parki Krymu

Carskie parki Krymu. 03-06.05.2019

 

a65

 

 

a43

 

Skąd tu się wzięły? Kto je budował? Może troszkę historii. Pierwsze Krym był pod panowaniem Greków. Można od czasu do czasu spotkać wykopaliska z ruinami greckich wiosek. Potem władcami tych ziem byli Turkowie i Tatarzy. Następnie caryca Katarzyna wygrała wojnę z Turkami i zajęła Krym. Było to około roku 1790. I to za epoki carów rosyjskich rozpoczęła się budowa pałaców oraz ogrodów i parków.

 

a99

a21

 

 

To wtedy powstało wiele spacerowych szlaków wiodących wzdłuż obszernej zieleni brzegu oraz po okolicznych górach. Są one zachowane do dziś.

 

a66

a50

To ich właściciele zaczęli sprowadzać rośliny z całego świata, sprzyjał temu łagodny klimat zimą i upalne lato. Wreszcie rozpoczęła się produkcja wina. W końcu XIX wieku powstał pierwszy zakład szampanów w Nowym Świecie , a kilka lat później winiarski Massandra w Jałcie. Widać że monarchowie carscy i bojarzy pokochali Krym za jego urok związany z klimatem śródziemnomorskim.

 

a22

a67

 

 

Budowali tu sanatoria jak np. koło jeziora Saki, gdzie zasolenie jest na poziomie morza Martwego, a dodatkowo ma całą tablicę Mendelejewa, stężenie minerałów jest takie że pobyt w wodzie lub w błocie nie powinien przekraczać 15 minut, pierwiastki są w drobnych cząsteczkach i łatwo pobierane przez skórę. Ciało człowieka może nie poradzić sobie z przyswojeniem tak potężnej dawki pierwiastków, są znane zgony na serce.

 

a42

a97

Podczas komuny przybyło obiektów sanatoryjnych. Rozbudowano jeszcze sieć ścieżek po niezwykle zielonej części nabrzeżnej i szlaki piesze po górach.

 

a41

a49

W 1954 roku rządzący ZSSR Chruszczow, narodowości ukraińskiej, podarował swojemu państwu – Ukrainie – Krym wraz z mieszkającą tutaj społecznością rosyjską i innymi mniejszościami. Pierwszemu sekretarzowi partii widocznie nikt nie mógł podskoczyć, łącznie z rosyjską ludnością Krymu .
Teraz widzimy kolejną zmianę, po przewrocie w 2014 roku widzimy wszędzie na urzędach rosyjskie flagi, policja także jest rosyjska, od czasu do czasu widać stacje radiolokacyjne i rosyjskich żołnierzy, na niebie latają rosyjskie samoloty wojskowe i śmigłowce z czerwonymi gwiazdami.
Ruszyła odbudowa dróg i budowa nowych, remonty centrów miast i pałaców carskich, budowa nowych hoteli, otwarto nowy most na ląd (darmowy). Zapewne dlatego mieszkaliśmy w pensjonacie przerobionym na hotel robotniczy, bo gwałtownie wzrosło zapotrzebowanie na siłę roboczą.
Nic więc dziwnego że wielkie grafiti naczelnika Rosji namalowane w porcie w Jałcie nikt nie niszczy. Po prostu zaczęło się lepiej żyć ludziom i tyle….

 

 

15

 

a37 (1)

a10

Czujemy i widzimy lżejszą energię osób zajmujących się biznesem turystycznym. Ceny wydają się niższe niż nad Bałtykiem. Ponoć po przewrocie przez dwa lata nie było tu w ogóle turystów. To uczy pokory, znamy to z polskiego morza i Tatr. Jak Polacy zaczęli jeździć w Alpy i nad Adriatyk także zmieniło się tam na lepsze. Zaczęto szanować turystę, skończyło się wyrywanie.

 

a51

a24

Niezwykle podoba mi się bujna, wiosenna zieleń południowego nabrzeża Krymu, wraz z ich dróżkami spacerowymi, które mają czasem po kilka kilometrów….

 

 

a47

Morze Azowskie

Morze Azowskie, 30 kwiecień 2019

 

d70

 

d67

 

d65

 

Nareszcie morze piasek, ciepełko. Tylko woda chłodna , żeby nie powiedzieć zimna. To morze zawsze lubimy, ono nas przyjmuje. To nad nim mamy najpiękniejsze zachody słońca.

 

d63

d60

 

Ma wyraźnie miękką energetykę, wraz z otoczeniem, mieszkańcami. Tu są warunki do prawdziwego odpoczynku na pięknych piaszczystych plażach. Tu jest przestrzeń pomiędzy turystami, nie należą bowiem jej kurorty do wyjątkowo modnych.

 

d66

d68

 

Nawet miejsc do dzikiego obozowania starcza, co przypominam jest w Rosji legalne… Po okresie zimy tego ciepła się chce…. Jedziemy zatem dalej wzdłuż piaszczystych plaż w stronę przeprawy promowej do Kercza. Długie szerokie plaże, średniej wielkości ciche kurorciki – robi to wszystko dobre wrażenie.

 

d73

d64

Widać także dynamikę rozwoju winiarstwa w tym regionie. Połacie nowych i starych winnic, domy wina przy drogach. W jednym z nich po kilkunastu minutach dogłębnych studiów nad szczepami winorośli zamkniętymi w butelce kupujemy…….. sałatkę w słoiku domowej roboty. Jest to bakłażan grillowany a potem marynowany lub kiszony, wszystko to w swojskiej wersji lub stylizowane na nią. Świetny pomysł dla osób niezdecydowanych czy pić, czy nie pić…

 

d61

Przesłanie Wielkiej Niedzieli

Przesłanie Wielkiej Niedzieli Biełogorie 28 kwietnia 2019

 

d41

 

d43

 

 

Biełogorie nad Donem, niedaleko granicy z Ukrainą, pieczary w których żyli mnisi.
Jesteśmy tu trzeci raz.
Oprowadzający nas zakonnik w najsilniejszym miejscu w pieczarach robi nam małe kazanie.

d47

d45

Słowa płyną przez niego, nie ma w tym umysłu, jest pewność własnej drogi.

“Gdy nauczysz się słuchać ciszy, to nauczysz się słuchać Boga”

Gdy ktoś pyta o miejsce modlitwy odpowiada z przekonaniem:

“Nie liczy się miejsce, liczy się jakość
Nie liczy się ilość pokłonów, a jakość kontaktu”

Przy pożegnaniu z nami podkreśla:

“Akcent zawsze ma być na BÓG.
Boskie prowadzenie, przejawiane przez słowa, ciało, duszę”

Jakie piękne przesłanie tej niedzieli. (Spisane rączką Brygidki)

d42

d59

Kontemplujemy go podziwiając rozległy pejzaż ze skarpy nad wodami Donu, za którym roztaczają się lasy po horyzont.

d48

We wnętrzu góry rozciąga się sieć chodników które kiedyś miały kilkanaście kilometrów. Zwiedza się ich część w świetle świec.

d47 (1)

 

Początek datuje się na VIII wiek. Zasiedlali je na przemian mnisi i zbójnicy. Potem car dał środki na budowe dużego nadziemnego monastyru. Miejsce to było silne duchowo i świadomościowo, zapewne dzięki mnichom medytującym po kilka lat w odosobnieniu w ciemności. Po rewolucji październikowej został całkowicie zburzony, ciekawe dlaczego bo obiekty innych klasztorów zwykle były przeznaczane do różnych celów.

Jeszcze tego samego dnia postanowiliśmy odpowiedzieć na inne zaproszenie przyniesione przez kobietę-anioła w kąpielowni w Zadońsku.

Jedziemy 60 kilometrów dalej do żeńskiego monastyru położonego w górskiej dolinie obok miejscowości Kostomarowo.

d52

d51

 

 

Stary monastyr i cele mniszek wykute są tu w skale jako pieczary. Oczywiście jest również współczesna świątynia i budynki klasztoru, jednak te w jaskiniach mają swój klimat.

d56

d57

 

Panuje w nich dość przenikliwy chłód, to efekt również ciepłej pogody na zewnątrz. Uwijają się tam siostry. Jedna z nich zwraca na siebie moją uwagę zdumiewającą pogodą nastroju…. W innych też jest bardzo dużo uśmiechu.

d53

d55

 

Widzimy też to co już wcześniej spotykaliśmy. Klasztory próbują być samowystarczalne, uprawiając warzywa, ziemniaki, nawet winorośl i hodując krowy, kury. W trapezie można zatem kupić mleko, śmietanę.
Dolina jest także usytuowana nieopodal rzeki Don. Który kilkaset lat temu pełnił rolę drogi…

 

d58

Wielkanoc w prawosławiu

Moskwa , a właściwie Plac Czerwony 26-27.04.2019

d30_resize_8

 

d31_resize_83

 

 

Tak się złożyło że wielkanocne święta katolickie spędziliśmy jeszcze w Polsce, a na święta prawosławne przypadające tydzień później wjechaliśmy prawie do Rosji. Tak wiec w tym roku mieliśmy święta przez dwa tygodnie. Nadało to kolorytu odwiedzanym miastom, monastyrom.

d34_resize_56

 

d33_resize_71

 

Wszędzie był świąteczny nastrój, a z racji wolnych dni Rosjanie gromadnie wychodzili na ulicę Moskwy i do cerkwi. To głównie przy nich było sporo dodatkowych straganów , w których królowały tradycyjne świąteczne wypieki. Nie ma w nich nic nadzwyczajnego , kułycz to podstawowa babka – proste drożdżowe ciasto z białej mąki – prawie bez smaku, za to tanie – tak by każdego było na nie stać (3 zł).

 

d37_resize_93

 

 

d50

 

Kupiliśmy ją także w Moskwie w Gumie w wersji dla turystów, taka bogata odmiana z dużą ilością rodzynek i skórki pomarańczowej – jest smaczniejsza, za to droższa i połowę mniejsza (18 zł ). Ta tradycja zdradza prawdę o minionych wiekach kiedy raczej nie przelewało się ich mieszkańcom. Czasami patrzę na te tradycyjne rytuały i czuję manipulacyjną intencję wielkich tego świata. Na przykład do dziś na komunię przyjmuje się w cerkwi normalny kawałek chleba, ilu wiernych w przeszłości wypełniało ich wnętrza dla tego skromnego posiłku……

 

Wyrzucam program że spożywając chleb łączę się z Bogiem.

Wyrzucam program że aby połączyć się z Bogiem muszę coś spożywać.

Wprowadzam program że jestem w ciągłym kontakcie z Bogiem.

Wprowadzam program że mogę nic nie jeść i nic nie pić i być w kontakcie z Bogiem.

 

d29_resize_93

 

Manipulować jest stosunkowo łatwo, a z takich rozwiązań kotwiczą się potem programy konieczności jedzenia mąki – czy się chce czy nie……nie my je tworzyliśmy, dziedziczymy je po przodkach, dlatego są oporne przy usuwaniu. Osobiście już po kolejnej przeszło półtorarocznej przerwie w spożywaniu mąki, tej zimy przez dwa miesiące zagryzałem chleb . Nie były to duże ilości , ale jednak mąka… Teraz po miesiącu wolności od “białego narkotyku” czuję znaczną lekkość w jelitach….

 

d39_resize_88

 

 

Jadąc drogą z Moskwy w kierunku Krymu odwiedziliśmy monastyr w Zadońsku. Machał łapką do nas już z daleka , świecąc swoimi kopułkami.
Dziedziniec wypełniony był mnichami , mniszkami i ludźmi którzy przyszli święcić pokarmy.

d38_resize_37

k6_resize_38

 

 

k18_resize_60

 

Niepowtarzalna atmosfera w połączeniu z wnętrzem cerkwi rozświetlonej setkami świec. Jestem naprawdę wdzięczny za to zaproszenie , że mogę tego doświadczać tu i teraz.

d36_resize_93

Dopełnieniem przygotowań świątecznych była kąpiel w kąpielowni monastyru. Tu również baseniki wypełnione były wodą z wybijającego z ziemi źródła – w formie przepływowej. Tradycja mówi o trzykrotny zanurzeniu razem z głową i przeżegnaniu się każdorazowo. Woda była tak lodowata że Brygidzie udało się to raz, a mnie dwa – razem wychodzi trzy, tak więc dopełniliśmy rytuału. Pamiętam też że się żegnałem i jeszcze krzyczałem “Jezus, Marija”!!!

Ogólnie to okolice rzeki Don naszpikowane są starymi monastyrami. Niegdyś było to takie centrum świadomości

prawosławnej.